czwartek, 18 października 2012

Anglicy zaspali...

Kolejny całkiem przyzwoity mecz na swoim koncie zanotowała reprezentacja Polski. W końcu mieliśmy okazję obejrzeć niezłą grę przeciwko, bądź co bądź, bardzo silnemu rywalowi. Oczywiście fala pesymizmu naszych kochanych kibiców już zalewa media. Wniosek jest prosty, nie potrafimy się cieszyć, choć powinniśmy. Przez kilka godzin przeczytałem mnóstwo komentarzy jaka ta Anglia jest słaba, jak to murawa przeszkadzała biednym anglikom, jak to remis na własnym stadionie powinien być traktowany jako porażka. Czasem po prostu już brakuje słów na tych naszych futbolowych specjalistów. Ja jestem oczywiście bardzo z tego wyniku zadowolony. Chociaż kadra nie jest jeszcze kompletnie zgrana, już klaruje się pewien jej stały, całkiem sprawnie funkcjonujący obraz. Szkoda trochę, że remis ten będzie zepchnięty na drugi plan przez kontrowersje dotyczące przełożenia meczu. Tu także wznoszą się głosy krytyki ludzi nie mających pojęcia, że to nie organizatorzy decydowali o zamknięciu dachu, a raczej drużyny i delegat FIFA. Może dobrze się stało, że mecz ten nie odbył się w pierwszym terminie, kto wie czy dzień wcześniej osiągnęlibyśmy równie dobry wynik. Jeżeli nasza gra utrzyma obecny poziom, to z niecierpliwością oczekiwał będę meczu wyjazdowego z niepokonanymi przez nas anglikami. Mimo, że w obecnej sytuacji należy przede wszystkim być zadowolonym, to nie sposób nie zauważyć, że zdarzali się zawodnicy, którzy nie udźwignęli ciężaru tego spotkania. Jednym z nich zdecydowanie był Jakub Wawrzyniak. Musimy jeszcze poszukać lewego obrońcy z prawdziwego zdarzenia, ponieważ rajdy anglików tamtą stroną, mimo, że w większości nieskuteczne, siały duży popłoch w naszej drużynie. Oszczędzę sobie oceny poszczególnych piłkarzy, ponieważ wierzę, że większość i tak oglądała ten mecz i ma swoje własne opinie na ten temat. Po meczu pozostaje mieć nadzieje, że Grosik przekonał do siebie trenera, a Krychowiak utrzyma obecną formę na następne spotkania. Nie pozostaje nic innego jak powiedzieć "Polacy, dziękujemy...".   Aha, mimo, że olewam tę całą sprawę z dachem, to maksymalnie rozbawił mnie Jacek Gmoch wyjaśniający jak skutecznie naprawia się takie problemy. :)
i klasyczne: "he, he, he" :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz