środa, 21 listopada 2012

O eksperymentach społecznych słów kilka

Dzisiaj będzie nudno :) Duża część osób czytających blogi zapewne temat który chciałbym dzisiaj poruszyć zna doskonale. Wiele z nich to np. studenci, większość to prawdopodobnie ludzie którzy już zdobyli wykształcenie. Mimo to chciałbym zapoznać was z tematem który ostatnio obudził we mnie ciekawość. Muszę zaznaczyć, że jest on inspirowany wykładem w którym musiałem chętnie wziąłem udział tydzień temu. Tematem na dziś są eksperymenty psychospołeczne. Nie obraźcie się jeśli coś przekręcę. Nie będę sięgał do wikipedii, czy innych źródeł, podam wam po prostu zarys przeprowadzonych doświadczeń i być może kilka moich skromnych opinii:  
Eksperyment Salomona Ascha:
Jest to badanie dotyczące konformizmu w grupie społecznej. Przebieg wyglądał mniej więcej w ten sposób: narysowano jedną kreskę po lewej stronie, następnie obok narysowano 2 kreski o innych długościach i jedną identyczną jak ta po lewej (patrz rysunek) 

Studenci którzy znajdowali się w sali pojedynczo mieli za zadanie określić która kreska jest identyczna z tą po lewej. Aż 5% osób udzieliło złej odpowiedzi już na początku (nie wnikam, czy był to stres, czy problemy ze wzrokiem). Następnie osoby te miały podjąć decyzję w grupie. Do sali wpuszczono wraz ze studentem siedem innych osób (pomocników eksperymentatora). Badany student miał wysłuchać ich odpowiedzi i sam wyrazić swoją opinię na końcu. Wszystkie osoby przed nim zostały pouczone którą kreskę mają wskazywać. Nawet pomimo tego, że odpowiedź była oczywista wskazywali oni na inną.
Okazało się, że ponad 60% studentów zmieniało swoją odpowiedź na taką jaką wskazała grupa przed nim. Badani zaczęli wątpić w swoją zdolność percepcji i przystosowali się do ogółu.
Według mnie dowiodło to, że około 60% społeczeństwa to tchórze bez własnej opinii. Z drugiej strony, po głębszym przemyśleniu tego doświadczenia zastanawiałem się jak sam postąpiłbym w takiej sytuacji. 

Eksperyment Milgrama:
 Eksperyment, którego wyniki mogą budzić przerażenie. Doświadczenie miało zbadać posłuszeństwo wobec autorytetów. Początkowo badania miały zostać przeprowadzone w Stanach, a otrzymane wyniki  porównane z Niemcami (Milgram przypuszczał, że posłuszeństwo Niemców w czasie II wojny światowej wynikało z czynnika kulturowego).
Zebrano grupę losowo wybranych ludzi. Byli wśród nich biznesmeni, studenci itd. Doświadczenia polegało na tym, że wynajęty przez Milgrama aktor miał udawać jednego z badanych. Na początku odbywało się losowanie kto w eksperymencie będzie pełnił rolę ucznia, a kto nauczyciela. W roli nauczyciela zawsze obsadzany był badany, a w roli ucznia wynajęty aktor. Uczeń-aktor zostawał przeprowadzony do pomieszczenia za szybą gdzie podpinano go do urządzenia które miało emitować prąd elektryczny (przynajmniej tak powiedziano „nauczycielowi”).
„Nauczyciel” miał razić ucznia prądem jeśli ten udzieli złej odpowiedzi (uczeń miał powtarzać ciągi słów). Aktora pouczono, żeby zapytał za każdym razem eksperymentatora, czy urządzenie jest bezpieczne, ponieważ ma on problemy z sercem. „Nauczyciele” zawsze się temu przysłuchiwali. Niezależnie od wyników eksperymentu mieli też zachować pieniądze które zaoferowano im za sam udział. Badaniu towarzyszył eksperymentator.
Skala jaką dysponował „nauczyciel” rozpoczynała się na 15V a kończyła na 450V przy czym na konsoli zaznaczono jak duże jest ryzyko takiego porażenia. Od 315V rozpoczynał się już „niezwykle silny wstrząs”. Mimo krzyków aktora do końca skali doszło 65% osób. 80% nie zareagowało mimo tego, że „uczeń” krzyczał, że chce przerwać eksperyment.
Pouczeni przez eksperymentatora, żeby kontynuowali badanie, wciskali przyciski z coraz większymi napięciami. Milgram podsumował ten eksperyment. Stwierdził, że posłuszeństwa w Ameryce jest tyle, że wcale nie trzeba go szukać w Niemczech. „Nauczyciele” kontynuowali ze względu na bliskość autorytetu w którym upatrywali eksperymentatora. Niesamowicie przeraża mnie to, że większość z nas zachowała by się podobnie. 
Analogiczna sytuacja miała miejsce podczas wojny w Iraku, kiedy to żołnierze torturowali jeńców. Wpływ autorytetów jakimi byli dowódcy stał się tak silny, że zatracono wszelkie granice człowieczeństwa.
Zadajmy sobie więc raz jeszcze pytanie: Czy człowiek jest z natury dobry? Według mnie człowiek nie jest ani dobry ani zły. Istoty ludzkie uwielbiają „stadność” i podporządkowanie. Mimo tych wzniosłych okrzyków o demokracji i wolności system gwarantujący niezależność nigdy nie będzie istniał. Sam nie wiem czy byłby on dobry czy zły. Wiem natomiast, że te 80% ludzi wolności podświadomie nawet nie chce.
To tyle na dzisiaj. Zostało jeszcze kilka eksperymentów, ale nie wiem czy chcecie o nich poczytać. Jeśli tak dajcie znać. Jeśli nie na pewno znajdę jeszcze jakiś nudny temat ;) Co do opisanych doświadczeń polecam zapoznać się przynajmniej z ich wikipedyjnym opisem. Jest 100 razy lepszy niż mój. Ja chciałem tylko dać wam coś nad czym warto pomyśleć. Uważam więc, że moja rola na dzisiaj jest już skończona… ;)

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa notka, przyznaję wciągnęła mnie:)
    zgadzam się absolutnie z ostatnim akapitem,
    wystarczy silny charakter i autorytet aby podporządkować sobie grupę ludzi.
    Co do eksperymentu.. no wprost nieludzkie zachowanie tych ludzi, chociaż.. może własnie taka jest nasza prawdziwa natura..?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest straszne... Nie wyobrażam sobie, żebym miała krzywdzić w ten sposób drugiego człowieka, bo patrzy na mnie jakiś gwiazdor. Podejrzewam, że w Polsce w ogóle byłaby masakra, bo tutaj lizusostwo i chęć przypodobania się stawiane są ponad wszystkim. Co do wojny w Iraku, to już inna bajka, bo tu w grę wchodzi życie osób wykonujących rozkazy dowódców. Człowiek jest jak wesz, za wszelką cenę chce utrzymać się przy życiu i naprawdę niewielu jest ludzi, którzy poświęciliby swoje życie za życie innego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem. Co do tych rozkazów w Iraku często zdarzało się, że więźniów nawet nie przesłuchiwano. Podobno torturowano z nudów :/ Myślę, że w Polsce wyniki byłyby dość zbliżone. Wbrew pozorom wcale nie jest tak, że jesteśmy jakimiś gorszymi ludźmi. Jesteśmy tacy sami jak reszta "cywilizowanego" świata ;)

      Usuń