środa, 30 stycznia 2013

El clasico

Dawno nie dręczyłem was już tematami sportowymi. Nadejszła więc ta wiekopomna chwila. Dziś odbędzie się kolejne el clasico, czyli pojedynek znienawidzonego przez większość Realu, ze znienawidzoną przez wszystkich Barceloną. Jeśli czytaliście kiedykolwiek moje posty dotyczące piłki nożnej, to z pewnością wiecie, że dziś sercem jestem z dumą Katalonii. 

Niestety jednak, ostatnie mecze drużyny z Madrytu wskazują, że przeprawa ta do łatwych należeć nie będzie. Wierzę jednak, że mój ulubiony klub oszczędzi mi stresu i pewnie wygra na Santiago Bernabéu. 

Mimo dobrej postawy Realu w ostatnich spotkaniach ich szatnia została zdziesiątkowana przez kontuzje. Najdotkliwszą stratą może okazać się brak filaru defensywy, jakim przez kilkanascie ostatnich lat był z pewnością bramkarz, Iker Casillas. O dziwo jestem zawiedziony jego dotkliwą kontuzją, ponieważ jest to bardzo dobry zawodnik, a co ważniejsze wygląda na sympatycznego człowieka. Na niekorzyść Realu działają także kontuzja Pepe-rzeźnika, oraz zwieszenia Sergio Ramosa, Fabio Coentrao i Angela di Marii. W dodatku kolejnym problemem może okazać się konflikt niektórych zawodników ze szkoleniowcem, z uporem podsycany przez media.

W dość dobrej atmosferze na stadion w Madrycie przyjadą goście. Mimo załamania formy w ostatnim czasie wszyscy zawodnicy pozostają do dyspozycji zastępcy szkoleniowca. No właśnie - tu pojawia się mała ryska na tym idealnym obrazie. Tito Vilanova po nawrocie nowotworu musiał przejść operację wykluczającą go z kierowania zespołem w tym spotkaniu, dlatego jego miejsce zajmie asystent Jordi Roura. Wciąż z nowotworu wątroby leczy się także obrońca Barcy Erik Abidal. Mimo to nastroje są dość optymistyczne.

Pozostaje jedynie żałować tego, że el clasico nie są już wielkimi derbami Europy. Śmiało mógłbym wymienić kilka spotkań, które cieszyłyby się moim większym zainteresowaniem. Niestety nawet mi, zagorzałemu kibicowi, pojedynki te zaczynają powszednieć. Mimo wszystko liczę na dobre i ciekawe widowisko, z niecierpliwością wyglądając wieczoru. Nic przecież nie podziała lepiej na odstresowanie po trudach ostatnich tygodni, niż dobry meczyk przy piwku. Wiem dziewczyny, że nie przepadacie za takimi postami, ale obiecuję, że wasze cierpienia przerwę juz wkrótce recenzją, czy to filmu, czy książki. Dziś wieczorem zaś...

3 komentarze:

  1. A ja tam lubię piłkę nożną od najmłodszych lat i na derby czekam z niecierpliwością. Kciuki mocno trzymam za Barcą! Jak poszukiwania horroru? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "To" dziś wypożyczyłem, ale długa jest strasznie :d Nie wiem kiedy ją skończę ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja słyszałam, że Abidal już trenuje :>
    A wczoraj byłam przekonana byłam, że wygra Barca i wtedy w 80 minucie... No nie, nie wierze, piłkarze Barcy chyba tez nie wierzyli. Dobrze, że jest rewanż. Będzie się działo. Na wszystkie mecze Barcy gapię się jak na dobry film :)

    OdpowiedzUsuń