czwartek, 24 stycznia 2013

"Man with the iron fists, The"

Coby ten mój mały twór zwany blogiem nie zdechł śmiercią naturalną, wrzucam dziś kolejna  recenzję. Tak, zgadliście, niestety znów będzie to recenzja filmu. Spełni dziś ona rolę wypełniacza i tym razem nie ma być dobrze napisana. Po prostu ma być. Na warsztat wezmę filmik, którego trailer widziałem na joemonsterze i to był jedyny powód przez który go w ogóle obejrzałem. Dlaczego? Ponieważ trailer był głupi. Na maksa. Tzn. było dużo krwi, walki, chaosu i żadnego sensu. Całość jest taka sama. Ale to chyba dobrze, bo film miał pełnić funkcję odstresowującą i jako tako ze swego zadania się wywiązał. Ale...
Nawet nie pytajcie gdzie jest czwarta dziewczyna...
Zacznijmy od fabuły. W sumie można by jej nie opisywać, bo znaczenie dla całego filmu przedstawionej historii jest dość marginalne. No dobra, może w skrócie: Jest sobie gang złotych lwów, "wicedyrektorzy" mordują swojego szefa, syn szefa chce się zemścić, do tego wszystkiego gang chce ukraść cesarzowi Chin (tak akcja toczy się w Chinach) złoto. Dlatego też do tego bałaganu włącza się jeszcze agent wynajęty przez cesarza, ochroniaże transportu złota, armia chińska i... kobiety lekkich obyczajów (tak jest,  bo luke przecież nie ogląda filmów bez udziału prostytutek). W samym środku tego rozgardiaszu mamy kowala-afroamerykanina, który uciekł z plantacji niewolników i będzie nas irytował przez niemal cały film.
Efekt zbyt dosłownego zrozumienia powiedzenia: "Miej oczy dookoła głowy"

Teraz może słów kilka o obsadzie. Główny  bohater został zagrany przez RZA, aktoro-rapera znanego z Wu-Tang Clanu. Niestety okazuje się, że jest on zdecydownie lepszym muzykiem niż aktorem. Gra w strasznie drewniany sposób i "obsługuje" może ze dwie miny przez cały film. Nie wnosi do akcji nic ciekawego i spokojnie mogło by go w nim nie być. Odrobinę lepiej spisała się większość aktorów drugoplanowych, choć też bez żadnych większych fajerwerków. Na plus obowiązkowo trzeba wyróżnić Russella Crowe'a, który jako jedyny stworzył postać na którą można było spojrzeć z sympatią. Niczego gorszego jednak, po tak starym wyjadaczu w tej branży nie można się było spodziewać.
Wszyscy kochają Russella. Za chwilę Russell będzie kochał wszystkich...
Przejdźmy jednak do kwintesencji tego dzieła. Film oparty jest głównie na scenach walki i epatowaniu bezsensowną przemocą. Niby nie jest źle, ogląda się to całkiem przyjemnie, ale poziom absurdu jest momentami taki, że nie sposób powstrzymać się od parsknięcia śmiechem. Mało kiedy w końcu, możemy zobaczyć wyrywanie ręki podczas walki, czy człowieka zmieniającego się w dość ruchliwy pomnik z brązu. Mimo wszystko wartkość akcji pozwala w pewnym stopniu zignorować denną fabułę, sztywne dialogi i kiepską grę aktorską. Niemal zawsze kiedy zaczynamy się nudzić dostajemy kawał dobrej sieczki. 
Załączony obrazek przedstawia 50% ruchów mimicznych do których zdolny jest RZA.

Hmm, trochę psioczyłem na ten film, ale w gruncie rzeczy nawet mi się podobał. Zaznaczyć jednak należy, że niemal ze stu procentową pewnością tego filmu nie pochwali nikt z przyzwoitym IQ. Ja jednak mogę sobie na to pozwolić. Ta pozycja jest świetna jeśli szukacie odrobiny rozrywki, czegoś lekkiego, głupawego, co pozwoli  dość przyjemnie spędzić półtorej godzinki z waszego życia. Oczywiście jeśli nie macie nic lepszego do roboty, albo akurat macie sesję/egzamin, ale nie chce wam sie uczyć ;) Peace!

Moja ocena to 6/10


10 komentarzy:

  1. O nieee, ten RZA grał w Californication, gdzie był głównie od fucków i bitchesów. Nie cierpię go, chociaż akurat tam pasował do swojej ambitnej postaci:] Swoją drogą Californication też dobre na odmóżdżenie, nowy sezonie przybywaj.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealny film na sesję! :D Ja sobie chyba jednak odpuszczę przyjemność oglądania tego filmu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro fabuła jest marniutka i dialogi sztywne oraz kiepska gra aktorów, to myślę, że nie mam co tracić czasu na tę przeciętną produkcje. Są przecież filmy o wiele lepsze od niej, dlatego tym razem jednak podziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie w moim guście ;c
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    booksloovers13xd.blogspot.com - o książkach
    pati13xd-onlygirls.blogspot.com - dla dziewczyn ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. w sumie to chętnie bym obejrzała :D

    OdpowiedzUsuń
  6. zostałeś nominowany do "The Versatile Bloger".
    Szczegóły u mnie:
    http://big-bam-boom.blogspot.com/2013/01/wszechstronna-ja.html
    Pozdrawiam ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Jednak wole poszukać jakiejś ambitniejszej produkcji, aniżeli obejrzeć w/w film. Po co tracić niepotrzebnie czas, gdy można go wykorzystać w lepszy sposób.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz filmweba? Daj no namiary, baaaaaaaardzo mnie ciekawi, jakie jeszcze filmy oglądałeś i oceniłeś ;) Widziałeś "Doa"? (http://www.filmweb.pl/Doa.Dead.Or.Alive) A ten film obejrzę, o tak, dla jaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, nie widziałem, ale wygląda co najmniej śmiesznie :P Filmweba mam, ale raczej się zawiedziesz, bo dodawałem oceny tylko filmom akcji, coby interesujące mnie skojarzonka filmwebik zasugerował ;) Ale proszę - mój login to luk2005 ;)
      Aha i dzięki za komentarze, miło zobaczyć nową twarz ;D

      Usuń
    2. Ano, jest śmieszne ;)

      Usuń