sobota, 5 stycznia 2013

Nie kocham zwierząt.



Ostatnio z czasem u mnie raczej ciężko, więc dziś nie będzie żadnej recenzji. Skoro nie mam o czym pisać napiszę o czymś, co z pewnością dla wielu czytelników będzie tematem kontrowersyjnym. Żeby dłużej nie owijać w bawełnę przejdę do sedna. Dzisiejszym tematem jest „miłość” do zwierząt.


Na samym wstępie powiem, że zwierząt nie kocham. Lubię je i nigdy nie traktowałem ich źle. Jednak fakt wychowywania się na wsi sprawił, że nie żywię do nich żadnych szczególnych uczuć. Dlaczego? Ponieważ zwierzęta z którymi miałem zwykle do czynienia przeznaczone były z góry na sprzedaż (oprócz psa i kota), lub na ubój. Zdarzyło mi się widzieć to kilkakrotnie i nigdy nie czułem jakiegoś ogromnego obrzydzenia (wiem, wiem, jestem okropnym człowiekiem). Mimo wszystko zwierzęta były raczej szanowane i cenione, ale traktowane bardziej jako źródło utrzymania.


Dziś zewsząd na opinie podobne do mojej spływa ogromna krytyka. Jak to?  Zabiłbyś zwierzę?  Przecież ono cierpi, nie zachowujesz się jak człowiek, nie masz serca itd. Większość tych głosów dobywa się z ust hipokrytów, którzy o miłości do zwierząt przestają mówić dopiero w czasie obiadu, kiedy zapychają sobie gęby pysznym schabowym. Oczywiście jest także wielu prawdziwych aktywistów na rzecz „miłości” do zwierząt, którym przynajmniej należy się szacunek za to, że postępują w zgodzie ze swoimi ideałami (w tym weganizm). Czy je pochwalam? Niektóre faktycznie tak, jednak w wielu kwestiach mam zupełnie inne zdanie.


Po pierwsze lubię mięso. Widziałem już każdy etap jego powstawania i nadal je lubię. Nikt mi więc nie zarzuci, że gdybym miał świadomość jak zwierzę cierpi dla mojej przyjemności, to bym go nigdy  nie zjadł. Powiecie więc, że to ja jestem egoistą i nie obchodzą mnie cierpienia innych? Fakt, wobec zwierząt jestem pewnie egoistą. Wobec większości ludzi chyba  także. Pomagam tym których kocham, lub lubię naprawdę, ale nie przeszkadza mi to szanować obcych. I zwierzęta. Nie będę też wciskał wam kitu, który widziałem/słyszałem niejednokrotnie tj. „za tego psa oddałbym/łabym życie”. Nie ma takiej opcji. Lubię swoje życie i gdybym miał wybierać między swoim, a życiem psa/kota raczej nie wahałbym się jaką decyzję podjąć. Fajnie wyglądają takie puste deklaracje, ale naturę ludzką znam już dość dobrze. Te głupie frazesy powstają po to, żebyśmy poczuli się lepszymi ludźmi. Przecież jeśli powiem, że „kocham zwierzęta” wszyscy pomyślą, że jestem zajebiście dobrym człowiekiem. Dla wszystkich, którzy kiedykolwiek tak powiedzieli muszę was niestety rozczarować: nie jesteście wcale przez to lepszymi ludźmi. Chcielibyście być, ale nie jesteście. Aha, to są w dużej mierze Ci sami ludzie, którzy o oprawcach zwierząt mówią "powinni go zabić", "niech zdycha", "powinni mu zrobić to samo co on temu zwierzęciu". Ja mogę tak mówić, ale tylko dlatego, że nie mam aspiracji do bycia dobrym ;)


Po drugie: Mięso jedzono od niepamiętnych czasów i nie przypominam sobie narodu promującego wyłącznie wartości diety wegetariańskiej. Aha, przypomnę też, że sto/tysiąc lat temu źródłem mięsa też były zwierzęta, nic się nie zmieniło ;). Po prostu obecnie żyje się nam na tyle dostatnio, że część z nas może sobie pozwolić na odpowiednio zbalansowaną dietę bez produktów pochodzenia zwierzęcego i przez to czuje się lepsza. Oczywiście większość tych ludzi robi to tylko po to, żeby móc się z tym faktem obnosić. Przykład: Jeśli siedzimy przy stole pełnym dań wegetariańskich np. sałatek, ale na środku stoi jeden talerzyk z wędliną to zawsze ta osoba musi krzyknąć, że ona tego nie zje, bo nie je mięsa. To samo w komentarzach w Internecie. Skoro nie jesz to dobrze, cieszę się razem z Tobą tym faktem, ale ja nie mam ochoty być poniżany dlatego, że mięso lubię. Dlatego jedzcie swoją trawę, czy co tam macie na swoich talerzach, ale po cichutku, tak jak wszyscy normalni ludzie. Zresztą dobrze wiadomo, że człowiek jest także mięsożercą, nasze organizmy są przystosowane do spożywania mięsa, a to chyba sugeruje, że nie jest to nic niezwykłego.

Po trzecie: nawet obrońcy praw zwierząt to straszni hipokryci. Dlaczego zabicie np. psa jest zbrodnia karaną bardziej niż zabicie szczura? Przecież i jedno i drugie zwierzę odczuwa te same emocje. Sądzę, że i jedno i drugie jest w stanie odczuwać ból w podobny sposób. Jedynym argumentem, zresztą słusznym, jest to, że szczur jest szkodnikiem. Skoro jednak broni się praw zwierząt chyba nie powinno się być tak wybiórczym.     


Po czwarte: Zastanowiliście się kiedyś czym jest miłość? Czy jest to faktycznie uczucie, którym można obdarzyć zwierzę? Jeśli nawet, to wg. mnie tylko w wyjątkowych okolicznościach. Sam mam psa i bardzo go lubię, ale raczej nie kocham. Trudno byłoby mi określić uczucie jakie żywię do zwierzaka, tym samym słowem jakiego używam odnosząc się do moich bliskich. Miłość stała się ostatnio słowem tak spopularyzowanym, że kompletnie straciła swój wyjątkowy charakter. Skoro mogę pokochać psa to czy czymś wyjątkowym staje się powiedzenie swojej dziewczynie, że ją kocham? Chyba nie.


Trochę się rozpisałem, ale chciałbym wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Aktywiści chcą obdarować zwierzęta wolnością. Wspomniano o tym w książce „Życie Pi”. Yann Martel pisząc o ogrodzie zoologicznym stwierdził, że zwierzęta wcale nie chcą wolności. Jeżeli mają bezpieczne miejsce, regularne dostawy pożywienia i odrobinę miejsca są w stanie stworzyć sobie dom wszędzie. Za przykład podał bodajże niedźwiedzia który uciekł z klatki, by po jakimś czasie wrócić do niej z własnej woli. Paradoksalnie więc, chęć ratowania zwierząt okazuje się ich krzywdzeniem.


Podsumowując: zwierzęta trzeba szanować, ale z niczym nie należy przesadzać. A miłość zostawmy w spokoju. Z wielką przyjemnością oczekiwał będę wszelkich komentarzy zawierających krytykę. Mam nadzieję, że w końcu ktoś się ze mną nie zgodzi, bo ostatnio wszelkie komentarze które zamieszczaliście były strasznie pobłażliwe i zwykle przyznawały mi rację. Zobaczymy jak będzie tym razem :)

15 komentarzy:

  1. Intrygujący temat.
    Ja, kocham zwierzeta, ale nie do takiego stopnia, żeby nie jesc ich miesa :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kontrowersyjny temat wybrałeś.
    Uważam, że ktoś może sobie kochać jakieś zwierzątko, jego wybór. Ja niestety nie potrafię. Zresztą jestem wychowana głównie w górach i na wsi, gdzie zwierzęta zapewniają zabezpieczenie żywnościowe i w razie sprzedaży ich- majatkowe. Nie są traktowane jak rozrywka lub jako zastąpienie drugiego człowieka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niełatwy temat, nigdy się nie zastanawiam dłużej nad tą kwestię. Bardzo lubię psy i jak czytam, że ludzie specjalnie je głodzą (pamiętam artykuł, że ktoś niemal zagłodził psa dla 'sztuki'), albo zostawiają je w lesie przywiązane do drzewa, to aż mnie ściska, to jest zwykłe okrucieństwo. A jak musiałam uśpić mojego psa, który był ze mną niemal czternaście lat, to był wielki ryk. Miłość? To już w ogóle temat do innej dyskusji, czasami dochodzę do wniosku, że miłość prędzej się znajdzie w książkach i filmach. Bardziej bym powiedziała przywiązanie i przyjaźń. W końcu mówi się, że pies jest nalepszym przyjacielem człowieka i coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przywiązanie to dobre słowo, aby określić stosunek człowieka do domowego zwierzątka. Ja nie posiadam obecnie żadnego, a w swoim życiu miałam tylko chomika - wielki był płacz i smutek, gdy pewnego ranka znalazłam go sztywnego. Zwierzęta domowe po prostu szanuję, sama teraz jakoś nie odczuwam potrzeby posiadania takowego. A i bawi mnie fakt, że osoby, które są przeciwne karze śmierci za poważne wykroczenia, suchej nitki nie zostawiają na osobach krzywdzących zwierzęta i całkiem serio mówią o zrobieniu mu czegoś podobnego, aby miał nauczkę.
    W sumie mogę zgodzić się z Twoim postem w całości, to bardzo racjonalne spojrzenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Swojego psa traktuję jak członka rodziny, więcej niż przyjaciel. I jasne, zawsze mi jest szkoda, jak pomyślę o tym, ile zwierząt zginęło, żebym mógł zjeść swoje mięsko. Ale nie moja wina, jestem bezduszny, boli mnie ich cierpienie na pewno bardziej niż ludzkie (bo człowiek jest w stanie się chronić), ale żreć i tak będę.

    Albo przerzucę się na hamburgery w McDonaldzie. Wyjdzie jak wegetarianizm, z mięsem to mało ma wspólnego... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś dziwny. W sumie dziwnie brzmią te słowa, ale człowieku gdybyś przeczytał swój tekst jako ktoś inny niż Ty zapewne stwierdził byś to samo. Dziwny, ale w jakiś nieokreślony sposób. Dziwny, bo inny. Bo posiadasz swoje zdanie, za co można Cie podziwiać lub nienawidzić. Tak konstruujesz swoje wypowiedzi, ze ciężko jest Ci cokolwiek zarzucić, gdyż w gruncie rzeczy sam przyznajesz się otwarcie do wielu rzeczy.
    Temat dość interesujący. Skłamałabym mówiąc ze podzielam Twoje zdanie, jednak w niektórych sprawach ciężko by było nie przyznać racji.

    " Miłość stała się ostatnio słowem tak spopularyzowanym, że kompletnie straciła swój wyjątkowy charakter. "
    z tym zdaniem zgadzam się w 100%
    I to "kochanie zwierząt" . Ile z ludzi, którzy "kochają" swoje pupile, ratują im życie czy bronią ich praw nie je mięsa? Przecież robione jest również ze zwierząt. Więc nie widzę sensu użalać się nad jednymi a konsumować drugich przedstawicieli tego samego gatunku!
    Jestem wegetarianką. I jestem z tego dumna. Nie zamierzam się z tym afiszować, czy w jakikolwiek sposób wywyższać. Każdy je to co chce. Ale jeśli "jesteś tym co jesz" to szczerze wolę być Bogu ducha winnym jabłkiem niż świnią. Nie krytykuję ludzi, którzy jedzą mięso. Nie zamierzam nikogo w jakikolwiek sposób poniżać czy zmieniać. Mam jednak swoje zdanie. I nie uważam, ze fakt, iż jemy mięso od niepamiętnych czasów czyni to czymś naturalnym.
    To tyle.
    ~`ludzki żołądek grobowcem zwierząt~`
    Peace.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że jednak trafiłem na dobry temat. W końcu nie wszyscy się ze mną zgadzają, a w dodatku każdy pisze ciekawe i dość obszerne odpowiedzi. Aż miło poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie tylko zastanawia, czemu osoby jedzące mięso tak bardzo interesuje co na talerzu mają wegetarianie. Bo to o czym piszesz działa w dwie strony, nie tylko w jedną. Sama nie jestem wegetarianką, bo mięso lubię, jem itp itd, ale mam kilkoro znajomych, którzy są wegetarianami i żaden z nich nie zachowuje się w sposób, który opisałeś. Wręcz przeciwnie, to oni spotykają się z ciągłymi uwagami pod swoim adresem. Pomyśl sobie, jakbyś się czuł gdyby przez całe życie (albo znaczną jego część) ktoś pytał Cię: "ALE DLACZEGO NIE JESZ ..." i tu sobie wstaw coś czego nie lubisz np. brukselkę. Bo tak to działa. "TO CO TY JESZ?!" Wyobraźcie sobie, że poza mięsem jest miliard innych rzeczy, zarówno pysznych jak i wartościowych. Niemożliwe co? Nie jedzą mięsa, bo często, po prostu nie lubią lub mają inne powody, ale jeszcze nie znałam wegetarianina, który by mnie w jakikolwiek sposób indoktrynował (chyba że za indoktrynację uznamy przepysznie wyglądającą "trawę", jak to ująłeś, którą chętnie bym zjadła), straszył piekłem czy cokolwiek. Strasznie ten Twój wpis stereotypowy, niestety. Życzę Ci żebyś spotkał kiedyś normalnych wegetarian, nie zbuntowanych gimnazjalistów ;)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst był w pełni oparty na moich stereotypach i przypuszczeniach :) Myślałem, że na tym blogu nie trafi się już osoba, która będzie krytykowała to co piszę, a tu proszę, w końcu jest :D

      Usuń
    2. Ja nie krytykuję, ja wyrażam opinię - jakaś to różnica jest, komentarze wszak od tego są, by te opinie wyrażać, jeśli się nie mylę? ;) Nie oczekujesz chyba, że każdy będzie się z Tobą zgadzał (o czym z resztą napisałeś trochę wyżej)? Ja tylko uważam, że to takie krzywdzące poniekąd i trochę walczę z opinią "wegetarian-największego-zła", a że padło na Ciebie, no cóż, taka karma może? (Gra słów wybitna wyszła) ;)

      Usuń
    3. Eh, no widzisz, moją wypowiedź odebrałaś jako ironię, a ja naprawdę się cieszę, kiedy ktoś przedstawia argumenty potwierdzające tezę zupełnie inną niż moja ;) Zero sarkazmu. To była szczera radość, ponieważ po samym poście oczekiwałem, że przyniesie on więcej odpowiedzi podobnych do Twojej ;) Teraz moja radośc trochę osłabła po tym, jak napisałaś, że nie krytykujesz, tylko wyrażasz opinię. Dlaczego? Przecież krytyka oznacza, że ktoś interesuje się tym co robisz, czyli jak dla mnie jest jak najbardziej na plus. Nie boję sie swojego zdania, więc dlaczego miałbym bać się krytyki? :) Jak najbardziej zachęcam - znów bez ironii - do wyrażania własnych opinii jakiekolwiek by one nie były.

      Usuń
    4. Brzmiałeś mocno ironicznie :)Krytycznie czy nie, jak zwał tak zwał, zawsze może to być nazwane np. "moją krytyczną opinią" ku zadowoleniu wszystkich :D

      Usuń
  9. Omg ales sie rozpisal :D ale taka prawda. Ja tez lubie mieso i nigdy nie zaprzeczalam ze jestem miesozerca. Kocham jedynie mojego krolika, natomiast nie bede plakala nad filetem z kurczaka tylko go po prostu zjem :P
    P.S. Milo wiedziec ze ktos czeka na moj powrot :) bloga rzucac nie zamierzam, wiec nie musisz sie martwic :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale postraszyłaś trochę. Jednak cały miesiąc Cię nie było prawie :(

      Usuń
  10. Przesadne kochanie zwierzęcia nawet szkodzi jemu psychice, ponieważ one tego nie potrzebują. Szczerze, trzeba mieć dystans, ale można żywić uczucia. Tylko, że muszą być one opanowane do tej ilości, której to zwierzę potrzebuję. Psy są wspaniałymi stworzeniami, ja chcę spędzać z nimi czas i dają mi wszystko, co najlepsze - zdrowie, trochę radości, spowalniają czas ( żyją chwilą, uczą wytrwałości. Denerwuje mnie to, że ludzie mało dbają o nie. Większość psów na wsi jest na swoim podwórku sama, ciągle ujada. JEŚLI SIĘ MA PUPILA *czy cokolwiek* trzeba o niego dbać, spędzać czas, bo po co się go ma? żeby wiecznie ujadał, gryzł i nie widywał swojego właściciela całymi tygodniami?
    ___
    Świetny komentarz, aż sam sobie cynicznie gratuluję ;)
    Na swoim blogu napiszę też coś o tym :)
    Obserwuję Twojego,
    XoXo,
    www.ohyeahwk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń