piątek, 8 lutego 2013

Alex Kava - "Granice szaleństwa"

Po niezwykle pasjonującej lekturze jaka niewątpliwie okazało się "To" Kinga, postanowiłem sięgnąć po coś mniejszego i "szybszego". Dość ciekawym eksperymentem wydało mi się liźnięcie twórczości Alex Kavy. Nazwisko tej autorki tłukło mi się po głowie za każdym razem gdy pojawiałem się w bibliotece. Tym razem skusiłem się na "Granice Szaleństwa", głównie wierząc zachęcającemu znaczkowi znajdującemu się na okładce, który głosił, że ta pozycja jest tzw. "światowym bestsellerem". 

Historia raczej nie jest zbyt zaskakująca. mamy tu do czynienia z typowym thrillerem/kryminałem. Policjantka Maggie O'Dell stara się wyjaśnić tajemnicze zaginięcie Joan Begley. Wkrótce okazuje się, że sprawa ta łączy się ze zwłokami, które odkryto w pobliskim kamieniołomie(zwłokami w liczbie mnogiej). Kto porwał Joan, czym kieruje się morderca i czy uda się go schwytać? To jedyne pytania jakie możemy sobie postawić w czasie czytania tej krótkiej 320-stronnej pozycji.

Zacznijmy od zalet. Alex Kava ma niewątpliwie świetny i lekki styl pisania. Książkę czytało mi się tak świetnie, że skończyłem ją za jednym podejściem, niemal nie odrywając się od lektury. Niewątpliwie przyczynił się do tego także jej niewielki rozmiar, mimo to warto autorce pogratulować. Kolejną zaletą jest to, że mimo prowadzenia tylko jednego wątku (praktycznie brak, lub nieistotne wątki poboczne) czułem się zaciekawiony do samego końca. Moim ulubionym bohaterem dość zaskakująco okazała się postać Luca Racine - staruszka z początkami Alzheimera, który w ostatnim czasie był jedyną postacią literacką w tzw. sile wieku, która naprawdę mi się spodobała.

Skoro już wiecie, że ocena będzie co najmniej przyzwoita przejdźmy do wad. Cholernie wkurzyło mnie to, że domyśliłem się kto jest mordercą już podczas pierwszego spotkania pomiędzy nim a agentką O'Dell. Chociaż miałem przez chwilę wątpliwości wciąż kołatało mi się w głowie, że to chyba ta osoba. I niestety nie pomyliłem się. Według mnie nie świadczy to o kryminale najlepiej, ponieważ wolę zaskakujące zakończenia.Trochę szkoda także, że książka jest taka krótka - chętnie spędziłbym z nią jeszcze kilka godzin. Do tego Maggie trafia na listę bohaterek powieści za którymi nie będę szczególnie przepadał. Wydawała mi się za mało wyrazista, schematyczna i dość przeciętna.

Mimo wszystko lekturę zaliczam zdecydowanie na plus. Akcja toczy się wartko, jest bardzo ciekawie, czyta się leciutko i zdecydowanie można się przy niej nieźle bawić. Jest to świetna pozycja jeśli rozpoczynacie swoją przygodę z kryminałami. Jeżeli jednak mieliście w ręku już kilka pozycji z tego gatunku, ocenicie ją zaledwie jako pozycję dobrą z tendencją zwyżkową. Myślę, że z przyjemnością zapoznam się w przyszłości z innymi książkami Alex. 

Moja ocena to: 7/10
 

5 komentarzy:

  1. Wydaje sie ciekawa i co najwazniejsze lekka lektura.
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o autorce, lecz sama nic jej pióra nie czytałam. Może w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, nie znoszę tego - wiedzieć, kto zabija. Wcale nie daje to żadnej satysfakcji. Lubię, kiedy autor umyślnie podstawia nam kandydata na mordercę, jesteśmy pewni, że to on, a na końcu okazuje się, że to ktoś zupełnie inny - tak było przy "Upiorach" Nesbo. A Kavę lubię bardzo, z nią jest podobnie jak z Cobenem, niezupełnie pamiętam, co i jak. Kilka książek autorki mam na półce i chyba każda musiałabym sobie powtórzyć. Ale mimo wszystko to przyjemne lektury, autorka pisze fajnie i nieźle się można podczas czytania bawić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałem chyba jedną pozycję tej pani i mnie nie zachwyciła, więc raczej nie zapoznam się z resztą. Swoją drogą, spróbuj gdzieś dorwać 'Czarodziejów' Leva Grossmana - świetny tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thx, postaram się zapamiętać i sprawdzić ;)

      Usuń