poniedziałek, 11 lutego 2013

Harlan Coben - "Niewinny"

Pomęczę was po raz kolejny recenzją książki. Jeśli macie już dość i moje teksty dotyczące literatury zaczynają was nużyć, to mam dla was bardzo przyjemną niespodziankę: ta recenzja nie będzie ostatnim opisywanym w najbliższym czasie kryminałem. Mało tego: w najbliższym tygodniu raczej nie pojawi się na tym blogu żaden tekst dotyczący czegoś innego niż przeczytane książki. Nie przejmujcie się jednak. Za około dwa tygodnie postaram się znów nieco urozmaicić prezentowane treści. 

Nie wybiegajmy jednak zbytnio w przyszłość. Dziś na ruszt trafi ponoć najlepsza książka Cobena (wg. tego co mówi okładka), którego nota bene  uwielbiam już od pierwszej przeczytanej książki z Myronem Bolitarem w roli głównej. Czy zatem "Niewinny" spełnił pokładane w nim nadzieje?

 „Loren spojrzała na ukrzyżowanego Chrystusa na ścianie, wiszącego nad matką przełożoną. Przypomniała sobie stary kawał, który słyszała, kiedy zaczęła chodzić do tej szkoły. Chłopiec dostaje z matematyki same dwóje i jedynki, więc rodzice posyłają go do katolickiej szkoły. Kiedy otrzymują jego pierwszy wykaz ocen, ze zdumieniem widzą, że syn ma same piątki. Pytają go, jak to możliwe, na co on mówi: "No cóż, kiedy wszedłem do kaplicy i zobaczyłem tego faceta przybitego do plusa, wiedziałem, że nie żartują".”

Klasycznie na sam początek przydałoby się małe streszczenie fabuły. Żeby zbytnio nie spoilerować mogę wam powiedzieć tylko, że główną postacią będzie Matt Hunter, któremu kiedyś niechcący zabiło się człowieka. Ale to dobry chłopak. Trochę wkurzający, ale ponoć dobry. Jest klasycznym niby-głównym bohaterem. Tzn. niby jest, ale co najmniej kilka postaci prezentuje się od niego o wiele ciekawiej. Po bodajże 4 latach odsiadki Matt wychodzi z więzienia i, o dziwo, wszystko zaczyna się układać - poznaje Olivię, biorą ślub, Matt znajduje pracę, słowem - sielanka. Wszystko pieprzy się w momencie gdy Hunter otrzymuje filmik z jego żoną i jakimś nieznanym facetem w roli głównej. Można śmiało rzec, że ten kilkusekundowy wycinek niskobudżetowej kinematografii nie przypada naszemu bohaterowi do gustu. W dodatku policja oskarża Matta o zabójstwo zakonnicy z implantami piersi. Jaki to wszystko ma związek? Sami musicie się przekonać.

Jak widzicie fabuła jest strasznie zagmatwana. Jednocześnie jest to najlepszy element tej książki. Wiele wątków, fałszywych tropów, bohaterów, kilka zabójstw, a wszystko to prowadzi do świetnego i nieprzewidywalnego zakończenia. Cały Coben. Jeśli lubicie zagadki to będzie dla was świetna pozycja. W dodatku napisana jest lekkim i przyjemnym językiem. Przez książkę przedzieramy się błyskawicznie. Jeśli uważacie, że to nie wystarczy wspomnę jeszcze o całkiem fajnym sposobie narracji, dzięki któremu akcje obserwujemy także z perspektywy innych bohaterów. 

 „Zło podąża za niektórymi ludźmi. Przyczepia się do nich i nigdy ich nie opuszcza.

To co jest całkiem dużą zaletą (mnogość bohaterów i ich spojrzeń na sytuację) okazuje się katastrofą dla głównego bohatera. Koleś który 4 lata spędził w więzieniu kilka razy wspomina o tym, że jest groźnym facetem, a uwidoczniło się to tylko w momencie, kiedy raz dostał niezły wycisk i wylądował w szpitalu. Poza tym nie zrobił nic co zasługiwałoby na moją uwagę. Niby przewijał się ciągle motyw słuszności jego skazania, ale nie był zbyt interesujący. Pierwszy raz spotkałem się z tym, że bardziej polubiłem Olivię - żonę Matta, czyli postać reprezentowaną przez płeć piękną. Każdy skrawek fabuły z nią związany wydawał mi się o wiele ciekawszy. 

Sama powieść nie jest zbyt obszerna (412 stron), ale godna polecenia miłośnikom kryminałów. Nie doświadczycie brutalnych zbrodni, którymi ostatnio lubią szokować inni autorzy, ale w zamian za to otrzymacie mistrzowską zagadkę wraz ze świetnym zakończeniem, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Według mnie lepsze książki Cobena to właśnie te z Myronem w roli głównej, jednak nawet "Niewinnemu" ciężko jest cokolwiek zarzucić. Według mnie to bardzo dobra i przyjemna lektura godna polecenia.

Moja ocena to 7/10     

Cytaty zaczerpnięte z lubimyczytac.pl Swoją drogą to fascynujące, że mały druczek nikogo nie obchodzi. Mogę tutaj napisać wszystko co mi przyjdzie do głowy, a i tak wszyscy będą to mieli w dupie :D Mały druczek rulez, następnym razem cała recka będzie w takim formacie :P           

15 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że nie czytałem książki, a twoja recenzja, pomimo dość pozytywnej noty, nie zachęciła mnie jakoś szczególnie. Dla mnie królem kryminałów zawsze będzie Sir Arthur Conan Doyle.
    Jeśli za to mogę polecić ci inny kryminał, to zachęcam ogromnie do zapoznania się z książką "Drabina Dionizosa" pana o nazwisku Luca di Fulvio. Mam zamiar ją niedługo odświeżyć i wtedy zapewne targnę się na recenzję na swoim blogu.

    Swoją, drogą, odnośnie wstępu - sam zauważyłem, że regularnie wpadam w pułapkę monotematyczności. Albo recenzuję kilka filmów pod rząd, albo kilka płyt. Dlatego stwierdziłem, że pora na trochę zmian w tej małej, wesołej twórczości, którą prowadzę w Moim Tartaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba pierwsza recka książki by to była :) Czekam z niecierpliwością, bo dobrze się czyta te twoje recenzje - szkoda tylko, że tak mało osób wie o tym Twoim blogu, bo naprawdę jest godny uwagi. Póki co czekam na Twoją opinię o "Drabinie Dionizosa" - bardzo mnie ciekawi co o niej naskrobiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam bardzo, ja przeczytałam ten tekst małym druczkiem;)
    Lubię powieści Cobena, choć te najnowsze nieco mnie rozczarowały. "Niewinnego" nie czytałam i jakoś nie żałuję, bo sama intryga średnio mnie zaciekawiła. Skupię się lepiej na poszukiwaniu książek z Myronem i Winem, których jeszcze nie udało mi się przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera, myślałem, że uda mi się coś ukryć, a tu sami detektywi - wszyscy odkryli mój mały druczek :P
      Co do książek z Myronem i Winem (szczególnie Winem) to z pewnością bardzo dobry pomysł. Jeśli znajdę jakąś, której jeszcze nie czytałem zwykle biorę ją do domu.Niestety z tymi najnowszymi książkami Cobena nie miałem jeszcze do czynienia, a skoro nie polecasz, to możliwe, że wcale miał nie będę :)

      Usuń
  4. Cóż, ja to chyba jestem z tych, co lubią czytać małe druczki :)
    Coben to jest jeden z tych autorów, o których dużo słyszałam, lecz jeszcze żadnej z jego książek nie czytałam. Lubię kryminały, więc bardzo możliwe, że "Niewinny" również trafi w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm jeśli chodzi o tajemnicę, to tak zagmatwanej raczej nigdzie nie znajdziesz. To plus zakończenie, to ewidentnie najlepsze elementy powieści. W dodatku podoba mi się styl Cobena - facet potrafi pisać.

      Usuń
  5. Zakonnica z implantami piersi... Mrrrr ;) Wiesz, co jest najśmieszniejsze? Mam tę książkę na półce i mogłabym przysiąc, że ją czytałam. Ale nawet po Twoim dość błyskotliwym wprowadzeniu w treść za cholerę nie pamiętam. Albom już stara i ze sklerozą, albo ten Coben to naprawdę chłopak na jeden raz i do zapomnienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obstawiam, że to raczej Coben jest "jednorazowy", ale jeśli będziesz się upierała co do swojej sklerozy, to przez grzeczność nie śmiem się kłócić :P

      Usuń
    2. No tak, ze starszymi paniami lepiej nie dyskutować ;)

      Usuń
    3. Kobiet się o wiek ponoć nie pyta (podobno można tylko zapytać czy skończyły już 15), więc wolę nie drążyć tego tematu :P

      Usuń
  6. Ja tam lubie twoje recenzje ksiazek. Sa na luzie, nie takie sztywne jak moje, chcialqbym wiecej tego typu notek. Co do samej ksiazki to mialam tam kiedys stycznosc z tworczosca Cobena i bardoz podobala mi jego ksiazka. Lubie kryminaly, ale mam do ciebie pytanie. Skoro piszesz, ze ksiazka jest taka swietna to czemu dales tylko siedem ? Powinienies uwzgledyc dlatego takaa nie inna ocena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałem lepsze książki Cobena i chyba nawet w recce wspomniałem o tym. W dodatku bohater był dość irytujący dlatego 7/10, czyli według mnie ocena bardzo dobra ;)

      Usuń
  7. Nie ukrywam smutku, który wywołało na mej twarzy pierwsze kilka zdań. Jednakowoż będę czekać z zapartym tchem na zapiski o nieco innej tematyce ;).
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sparzyłam się na kilku dokumentach, gdzie mały druczek wpakował mnie w kłopoty, więc teraz zawsze uważnie go śledzę i nie mam go w dupie, jak może myślałeś :-)))))
    Co do w/w książki, jestem jej ciekawa, aczkolwiek zamierzam przeczytać teraz "Nie mów nikomu", a dopiero potem wezmę się za inne powieści tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię styl Cobena, chociaż przyznam z perspektywy czasu, że jakoś książka specjalnie nie pozostała mi w głowie :)

    OdpowiedzUsuń