środa, 6 lutego 2013

Stephen King - "To"

Nie sposób dokładnie zrecenzować książkę liczącą 1100 stron. Siłą rzeczy o kilku wadach już zapomniałem, kilka z nich wydaje się teraz być mało istotnymi, a wiele wątków i postaci z opowieścią związanych powoli tonie w mgle zapomnienia. Jak widzicie dzieło to należy do czytelniczych wielorybów, pytanie więc: czy warto poświęcić na jego ukończenie 5/6 dni?

 Zacznijmy od małego fabularnego skrótu, czy może nawet skróciątka. W miasteczku Derry (oczywiście w stanie Maine) dochodzi do serii tajemniczych morderstw. Problemem jest to, że sprawca widziany jest tylko przez grupkę dzieci i przez tych którym sam chce się pokazać. Tajemnicze To grasuje po mieście pod najróżniejszymi formami żywiąc się strachem innych i zbierając swe krwawe żniwo. Dzieciom udaje się je powstrzymać, ale koszmar się nie kończy. Po 27 latach rozpoczyna się kolejny cykl i Derry znów tonie we krwi...

"Obie ręce oparłszy o poręcz drewnianą, rzekł z uporem, że ducha zobaczył dziś rano"

Konstrukcja książki jest świetna. Dawno nie widziałem tak dobrze i sprawnie działającego schematu. Mianowicie akcję budują momenty z przeszłości przeplatane z teraźniejszością. W miarę postępów fabuły dzieje się tak coraz częściej. Mimo to wszystko jest przejrzyste i czytelne, a takie przeskoki sprawiają, że czytelnikowi nie pozostaje nawet moment na nudę. Można także śmiało stwierdzić, że biorąc tę książkę do ręki zapoznajemy się nie z jedną, ale aż z sześcioma/siedmioma świetnymi historiami, dotyczącymi życia każdego z dzieci osobno. Wszystkie one zostają połączone w kulminacyjnym punkcie (choć można by również rzec, że w kilku kulminacyjnych punktach). Sama akcja toczy się wartko, niejednokrotnie mrożąc krew w żyłach i nie pozwalając oderwać się od lektury.

Bohaterowie są bardzo wyraziści. Osobiście polubiłem grubaska (czy to słowo jest nadal poprawne politycznie?) Bena - cichego i spokojnego chłopaka, w którym jak się okazało tkwiła wielka siła i waleczność. Wszystkich z grupki "dobrych" darzyłem jednak dużą sympatią. Oczywiście, King jak to King, genialnie wykreował też złe charaktery i ich psychikę. Tom, Henry, Belch, Criss, Patrick - wszyscy są na swój sposób źli i do wszystkich czujemy niechęć: z takiego, czy innego powodu.        

"Na desce nie można być ostrożnym"

Według mnie autor tą powieścią udowodnił swój kunszt i mistrzostwo. Mimo rozmiarów nie zanudził czytelnika, stworzył świetny nastrój i w swoim stylu dopisał do tego przeciętne zakończenie.

Oczywiście w treści tego dzieła możemy dopatrywać się różnych ukrytych banalnych stwierdzeń/wniosków (np. "zło tkwi w każdym z nas" itd.), ale ja nie zamierzam tego robić. Zbyt dobrze się bawiłem, by zmienić książkę dostarczającą mnóstwa rozrywki w dzieło pseudofilozoficzne. 

 "Któż to tupta tupiąc po moim mostku?"

Ze względu na zakończenie, które niezbyt mi się podobało (mało klarowne i nie wyjaśniające wszystkich nurtujących mnie kwestii)...
Moja ocena to jedynie: 8/10  

23 komentarze:

  1. Tak szybko przeczytałeś? Mnie chyba zajęło by to ze 3 tygodnie :/ Cieszę się, że kupiłam bo zapowiada się znakomita książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, załatwisz to dużo, dużo szybciej ;)

      Usuń
  2. Do miasteczka Derry mam ogromny sentyment, w kilku powieściach Kinga się pojawia. Do "To" miałam jedno podejście, ale literki były tak malusie, że źle mi się czytało, muszę znaleźć inne wydanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Derry i Haven bodajże. Te dwa najbardziej kojarzę, ale z tego co się orientuje to King skakał niemalże po całym Maine :) Aż strach tam jechać :)

      Usuń
  3. A ja się pochwalę - kupuję na allegro i za kilka dni przyjdzie przesyłka, a wtedy naprawię to faux pas, jakim jest mianowanie się fanem Kinga bez znajomości "To" ("Tego"?). Ale choć nie czytałam, wiem mniej więcej, co się wydarzyło w Derry - King w swoich powieściach często odnosi się do tej historii (nawet w 'Dallas 63' była spora wzmianka). Nie mogę się doczekać, aż się dorwę do książki (księgi) i odniosę się do Twojego skrótu (skróciątka) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwarantuje, że z Twoją opinia zapoznam się z największą przyjemnością ;)

      Usuń
  4. Cieszę się, że książka się spodobała! Konstrukcja i bohaterowie to mistrzostwo:) Derry jest jednym z ulubionych miejscówek powieściowych Kinga.
    Mam właśnie to wydanie napisane maczkiem, ale parę lat temu bardzo szybko je przeczytałam :D
    To co następne? ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałem "Granice Szaleństwa" Alex Kavy, a obecnie "Niewinnego" Cobena i z obu planuje małą recenzję wstawić. Długa nie będzie bo obie po jakieś 300/400 stron tylko mają, ale po Kingu dobrze mi to zrobi :P
      Aha, niestety ja też mam tę "maczkową" wersję, ale przywykłem po pierwszym rozdziale ;D

      Usuń
    2. Grrr narobiliście mi teraz dylemat. Możecie się odnieść do wydań zanim kupię? W koszyku mam nowe wydanie z 2012 (http://allegro.pl/to-twarda-king-stephen-nowa-krakow-i2933085633.html), ale są i inne opcje:
      http://allegro.pl/to-stephen-king-i2988294802.html
      http://allegro.pl/stephen-king-to-w-derry-zaleglo-sie-zlo-i2990601432.html
      http://allegro.pl/to-stephen-king-i3002076726.html
      Będę zobowiązana :)

      Usuń
    3. Ta ostatnia i przedostatnia wygląda jak to samo wydanie - tzn. to samo, które ja czytałem ;). Ja bym Ci proponował http://allegro.pl/to-stephen-king-i2988294802.html mimo paskudnej okładki. Ma 2116 stron, więc druk powinien być odrobinę większy. http://allegro.pl/to-twarda-king-stephen-nowa-krakow-i2933085633.html- ta wersja na półce będzie wyglądała świetnie, ale założę się, że literki też będą malutkie, bo ma niemal dokładnie tyle stron, co stare wydanie ;)

      Usuń
    4. Wkradł się błąd w opisie, bo ta wersja - 2116 stron - w rzeczywistości ma 1214 stron (sprawdziłam na lubimy czytać). Więc niewielka różnica, a ta wersja z ładną okładką mnie trochę kusi. Niemniej różnica to 100 stron - więc "brzydula" na pewno ma większe litery. Dzięki za info, wezmę pod rozwagę, a najlepiej pójdę do zwykłej księgarni i choć przejrzę nową wersję. Ale na pewno jest tak jak mówisz, bo i Twoja wersja, i nowa, mają 1104 strony, więc muszą być identyczne. Eh, chyba jednak wezmę brzydulę... Dzięki! Pozdrawiam :)

      Usuń
    5. Każda dziewczyna, nawet z najbrzydszą książką w ręku i tak automatycznie wygląda ładnie, więc nie musisz się przejmować takimi detalami :P

      Usuń
    6. Haha, dobry jesteś! Szlifuj gadkę, szlifuj ;)
      Spójrz jak wiele w blogosferze pięknych dziewczyn zatem, wszak większość blogerów jest płci żeńskiej... ;)

      Usuń
    7. Nigdy w to nie wątpiłem ;) Dopóki nie uważają "Greya" za arcydzieło literatury jestem nawet skłonny je wszystkie polubić :P

      Usuń
    8. Grey jest arcydziełem literatury. To książka, która stanowi przykład tego "jak NIE należy pisać" ;)

      Usuń
  5. Jak na razie widziałam tylko ekranizację, ale chętnie dobrałabym się też do książki. Tylko nie miałam pojęcia, że ona ma aż tyle stron! :) Ale z tego, co piszesz, to widzę, że warto przez nie przebrnąć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, ale duuuużo stron, i rzeczywiście straszna? :)
    Muszę przeczytać, dzięki za recenzję,
    xoxo,
    www.ohyeahwk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka ilosc stron mnie nie znchca. Z racji rego, ze znam troche juz tworczosci Kinga nie mam najmniejszych watpliwosci, ze ksiazka jest genialna, dlatego rozpoczynam na nia lowy.
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próba jakiegoś spółgłoskowego pisma?
      Nie mogłam się powstrzymać.

      Usuń
    2. Twoje grzechy będą Ci odpuszczone :P

      Usuń
  8. Moja ukochana książka. Pod każdym względem. Cudownej objętości, wyrazistych postaci, całej przerażającej historii. Mój egzemplarz jest już tak zmaltretowany, że kartki z niego lecą:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam i czytam "To" i jakoś końca znaleźć nie mogę, a już leci 3 tydzień ;).
    Ale muszę się z Tobą zgodzić świetne są te historie dzieci, jak i dorosłych... ach, jak ja uwielbiam clowny :D.

    Pozdrawiam!
    Melon

    PS: "To" zasługuje na pełną dziesiątkę, ej... ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że cholera też teraz myślę, że "Tego" trochę nie doceniłem. Mimo wszystko sugerowałem się tym, że "Pod Kopułą" bardziej mi się podobało. Przynajmniej wiem czego się spodziewać po ewentualnej recenzji u Ciebie ;) King jest mistrzem, a co do tego już chyba żaden z nas wątpliwości nie ma :D

      Usuń