piątek, 15 marca 2013

"Cabin in the woods"

Obiecałem dwóm pięknym paniom, które dość często mam zaszczyt gościć na łamach swego bloga, że taka recenzja powstanie. Mimo, że po seansie brak mi słów, to spróbuję jednak kilka z nich odszukać i ułożyć we w miarę sensownej kolejności. Hmmm, od czego by tu zacząć. Po pierwsze to najdziwniejszy film jaki w ostatnim czasie miałem przyjemność oglądać. Po drugie: nie ufajcie jarząbkowi filmwebowi. To nie jest horror. Nazwał bym to raczej pastiszem wspomnianego gatunku. Z tą świadomością możecie zasiąść już przed ekranami, monitorami, czy czymkolwiek co w niewyjaśniony sposób jest w stanie odtwarzać filmy.

"Cabin in the woods" jest filmem do którego nie można podejść z całkowitą ignorancją. W celu dobrego odebrania tego dzieła należy się zstanowić nad tym jak rozwija się gatunek horrorów i w jakim kierunku zmierza. Opisywany film jest świetnym żartem ze schematyczności oraz przewidywalności filmów grozy jakie znamy. Żeby nie psuć wam zabawy dziś nie będę opisywał fabuły. Mogę wam tylko wspomnieć, że zaczyna się jak klasyczny horror, by w końcówce przerodzić się w bardzo nietuzinkowy film komediowy. Jeżeli szukacie czegoś nowego i nieprzewidywalnego szczerze polecam
Nie pytajcie skąd wziął się jednorożec. Po prostu nie pytajcie...

Na plus zdecydowanie zaliczyć należy młodą obsadę. Najbardziej podobał mi się Fran Kranz grający Marty'ego -  koleś uwielbiający palenie trawki, która pozwala mu oderwać się od schematycznej rzeczywistości. Okazuje się bardzo ciekawą postacią. Wyróżnienie za seksowny taniec otrzymuje natomiast Anna Hutchinson (ostatnio pojawiająca się w serialu Spartacus) .

Jeżeli znacie filmy grozy od podszewki dostrzeżecie mnóstwo ciekawych nawiązań, a także symboli związanych z innymi produkcjami. Sam bawiłem się świetnie próbując wychwycić te malutkie niuanse. 
Wiem, że czytaliście ten tekst do tego momentu tylko po to, żeby znaleźć Annę :D

Niestety - największą wadą (być może dla niektórych też zaletą) jest to, że film nie jest tym co zapowiadano. Nie jest to w żadnym wypadku slasher, a porównanie do "Piły" zamieszczone na plakacie możecie spokojnie włożyć między bajki. Żałuję także, że Sigourney Weaver zagrała jedynie epizodyczną rolę, ponieważ jest to aktorka którą względnie lubię. Oczywiście nie jet to film szalenie ambitny, nie jest to dobry horror, nie ma świetnych dialogów, czy też niesamowitego tempa akcji od pierwszej do ostatniej minuty, ale jest to całkiem niezły pastisz, ze świetnym, dynamicznym i nieprzewidywalnym zakończeniem. Jeżeli lubicie takie filmowe ciekawostki - szczerze polecam

Moja ocena to 7/10

35 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że po obejrzeniu miałem mieszane uczucia. Nastawiłem się na dobry horror i zawiodłem się, mimo że zakończenie mnie zaskoczyło. Jednak gdy obejrzałem go ponownie z pewną rezerwą, zmieniłem zdanie na jego temat. I tak jak piszesz, jako pastisz jest całkiem niezły.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jestem bardzo zadowolony, że wiedziałem co może mnie czekać. Gdybym nastawił się na klasyczny horror poważnie bym się wkurzył ;)

      Usuń
  2. Nie oglądałam. Z Twojej recenzji wynika, że jest to film z gatunku tych, które oglądam ze znajomymi podczas imprezy - leci gdzieś w tle, co jakiś czas ktoś zwraca uwagę na coś zabawnego, by pod koniec seansu śmiać się do rozpuku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Do tego jakieś piwko, albo przynajmniej wino. Wtedy zdecydowanie zyskuje :)

      Usuń
  3. Sama nie wiem co o tym filmie sądzić. Bo jasne, z jednej strony doceniam zabawę konwencją, oryginalność i pastisz. Ale z drugiej strony to co pokazano mi w "Domu w głębi lasu" zupełnie mi nie podeszło. Żarty wydawały mi się strasznie toporne i nieśmieszne i nawet nie wiem kiedy fabuła tak zdziwaczała, że stwierdziłam, że muszę wysiąść z tego pociągu. To film, który albo się pokocha, albo znienawidzi i tym razem znalazłam się w tej drugiej grupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością sprawdzę inne podobne, być może lepsze pozycje, które polecicie. Każda zabawa ze starym, nudnym schematem będzie mile widziana ;)

      Usuń
  4. Doceniam orygninalność tej produkcji i świeżość jaką wniosła do gatunku. Doceniam dobrą zabawę, której mi dostarczyła, bo - nie oszukujmy się - ostatnie 20 minut to jazda bez trzymanki, która pozostawiła mnie z gigantycznym uśmiechem na twarzy. No chyba całe życie marzyłem, żeby coś takiego ujrzeć. Ale niestety poza tym jest płytku, nudno i nijako. Moim zdaniem do jednokrotnego obejrzenia jak najbardziej.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej popieram. Czysta zabawa - nie ma sensu oczekiwać buk wie czego :P

      Usuń
  5. Przed seansem nastawiłam się, że obejrzę względnie dobry horror. I to był błąd, bo to co zobaczyłam średnio mi się podobało. Nie spojrzałam na ten film jak na pastisz. Być może przy kolejnym seansie i zmianie nastawienia bardziej by mi się podobał...ale szczerze mówiąc nie mam ochoty oglądać tego jeszcze raz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz jednak przyznać, że był to dość nieprzewidywalny kawałek kinematografii :P

      Usuń
    2. Owszem, był zaskakujący;)

      Usuń
  6. Miałam okazje obejrzeć ten film i zgodze sie z tobą, ze jest dosc dziwny, jednak na swoj spodób dobry. Na pewno ma orginalny pomysl, mlode pokolenie tez calkiem, calkiem zagrało. Polecam film, warto obejrzec.

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie nie nastawiałam się do niego jak do horroru (na Filmwebie tak naprawdę mało co o filmach czytam, bo szlag mnie trafia przy trollingu użytkowników i ich "sensownych" komentarzach), ale jako pastisz, swobodna przeróbka i tak był dla mnie średniakiem, momentami jednak zbyt naiwnym i trochę nużącym - zabrakło złotego środka! Jedno przyznaję - końcówka kładzie na łopatki;) Na spotkanie znajomych - jak najbardziej, wtedy chyba byłabym dostatecznie zadowolona:d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tyle dobrze, że Tobie nie podobał się ten film właśnie jako pastisz. Ja z czymś takim zetknąłem się po raz pierwszy i nie ukrywam, że było to wg. mnie świeże spojrzenie. Najbardziej jednak ubawiły mnie komentarze na wspomnienym filmwebie. Ludzie naprawdę nie zrozumieli co mają przed sobą :D

      Usuń
  8. :)))))))))))))

    No dobra. Do rzeczy. W momencie, kiedy Weaver weszła w kadr, parsknęłam - nie wiem, czy z zaskoczenia, czy z radości, ale od tamtej pory ten film to dla mnie odważny dowcip z jajami. Weaver też jawi mi się jako baba z jajami i lubię ją jeszcze bardziej, że zechciała zagrać "w czymś takim". Ja tam świetnie się bawiłam, też wychwytując nawiązania, przerysowania, parodiowanie i zabawa schematem, przez co całość - łącznie z jednorożcem - to świetna rozrywka. Cieszę się, że się podobało, przynajmniej wiem, że nie ja jedna mam spaczone poczucie humoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłem na to, że zostanie zabita przez obcego, ale niestety tym razem obszedłem się smakiem... :P

      Usuń
    2. To by był plagiat, nie pastisz :)

      Usuń
  9. Musze przyznać, ze po seansie nie wiedziałam czy reżyser jest tak genialny, czy tak głupi. Zdecydowanie to pierwsze. Bardzo spodobało mi się to, ze "Dom" wzbudził we mnie skrajne uczucia:od niepohamowanego śmiechu, po przerażenie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiech, u mnie raczej śmiech :P Nawet te morderstwa były tak karykaturalne, że nie mogłem się powstrzymać :P
      Ale ja jestem spaczonym człowiekiem, więc moja opinia nie jest miarodajna :P

      Usuń
  10. Jakoś mnie nie dziwi twoja opinia o "Cabin in the woods". Tak sobie pomyślałam :-), że chyba nie ma już teraz ,,porządnych'' horrorów, które mogłyby mnie wystraszyć. Współczesne produkcje grozy raczej wzbudzają we mnie śmiech, aniżeli niepokój czy lęk, choć pamiętam, że ze 3 lata temu, to film ,,Zejście'' oraz ,,Hotel zła'' podziałał fajnie na moją wyobraźnie:-)
    A może ty masz jakiś swój ulubiony horror, przy którym delikatnie mówiąc poczuje dreszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ostatnio najbardziej bałem się na tajlandzkiej wersji "Shutter" o którym ostatnio dziwnie często wspominam :) Niestety, wyobraźnia już nie ta i to co kiedyś straszyło teraz budzi tylko uśmiech. Jeżeli trafię na coś przerażającego dam znac ;D

      Usuń
    2. Też oglądałam "Shutter" i faktycznie dość porażający film, szczególnie, jak się pierwszy raz go ogląda.
      Jak coś ciekawego znajdziesz, to daj znać. Pozdr.

      Usuń
  11. Choć nie jestem wielką fanką horrorów to po przeczytaniu Twojej recenzji i komentarzy stwierdziłam, że chętnie obejrzałabym taki pastiż :) Intryguje mnie szczególnie ten jednorożec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, jego gościnna rola fatycznie była dość zaskakująca :D

      Usuń
  12. Lubię nawiązania do innych filmów, bo później mam radochę, wyłapując takie szczegóły :) Horror, podczas którego można chichotać pod nosem? Brzmi intrygująco, z chęcią obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgłaszam, że film obejrzany. Tą 'rzezią' na końcu nieźle się ubawiłam :)

      Usuń
    2. Ja też - śmiałem się w głos :D Dawno nic mnie tak nie rozbawiło :)

      Usuń
  13. Nieważne, czy horror... nieważne, czy są jednorożce... nieważne, że to jest "Dom w głębi lasu"... i tak go obejrzę ;P. Po prostu muszę się przekonać czy to co dla kogoś jest bajką dla mnie będzie krwistą masakrą straszliwej grozy :D.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie będzie. Spokojnie przyznałbym prawo emisji w przedszkolach :P

      Usuń
    2. No weź, ta tańcząca Lady Anna chyba nie pasuje przedszkolakom... tzn. im pewnie będzie pasować, ale rodzice się nie zgodzą ;D.

      Usuń
  14. Strasznie mi się ten film podobał. Był zaskakujący, sympatycznie się oglądało, no i nie spodziewałam się zupełnie, jak to wszystko się rozwinie. Wyszło ciekawie i nietuzinkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że Ci się podobało :D My dziwni musimy trzymać się razem :P

      Usuń
  15. "To nie jest horror" - takiej opinii mi było trzeba, bo krążę wokół tego tytułu odkąd obejrzałam "Porąbanych", z tym, że horrory raczej omijam (to się nazywa tchórzostwo), a na ten tytuł polecało mi kilka osób. Spróbuję obejrzeć. Jakby co, winą za koszmary obarczam Ciebie. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę ją na siebie z przyjemnością :P

      Usuń
    2. "Porąbani" byli rewelacyjni, kocham scenę z rębakiem. :)

      Usuń