sobota, 23 marca 2013

Chris Carter - "Krucyfiks"

Bałem się recenzować tę książkę. Cholernie się bałem. Co jeśli mi się nie spodoba? Czy zostanę wyklęty wśród blogerskiej społeczności? Czy nadal będę mógł nazywać siebie "człowiekiem" z czystym sumieniem? Te i inne idiotyczne farmazony sprawiły, że miałem ogromną ochotę zaleźć setki wad w tej krótkiej książce i na przekór innym napisać mega krytyczną recenzję. Ale się nie da, no zwyczajnie się nie da.

O czym jest opisywana pozycja? Zaczyna się jak "Piła", dalsza akcja toczy się już jednak w bardziej klasyczny i sprawdzony w kryminałach sposób. Mamy dwóch sympatycznych detektywów (obaj cholernie bystrzy) i jednego mordercę, którego tożsamości nie poznamy aż do finału . Będzie brutalnie, będzie krew, flaczki i wszelkie inne obrzydlistwo. Aha, będą też panie lekkich obyczajów - w razie gdyby ktoś się wahał, powinno to przeważyć szalę ;)

Słówko o kompozycji. Rozdziałów jest mnóstwo. Podoba mi się ten trend do siekania książki na mniejsze kawałki - zawsze mogę się oderwać, zrobić sobie kanapki, czy herbatkę i po chwili z czystym sumieniem wrócić do czytania. W dodatku taka budowa przyspiesza zapoznawanie się z książką. Syndrom "jeszcze tylko jeden rozdzialik" jak najbardziej występuje.

Akcja jest bardzo dynamiczna - bez niepotrzebnego pieprzenia i wstawek w których autor rozwodziłby się nad kondycją dzisiejszego społeczeństwa. Opisy zbrodni są bardzo dobre, wstawki dotyczące kryminologii i psychologii interesujące, a sprawozdania dotyczące przeszłości naszych bohaterów krótkie, treściwe i bez niepotrzebnych elementów. Jest dobrze.

Wady? Hmm, trzeba by się chwilkę zastanowić. Wkurzające z pewnością okazało się niewyjaśnienie kliku kwestii. Np. nie dowiedziałem się ostatecznie gdzie morderca popełniał wszystkie zbrodnie. Wiem, że to mało istotne, ale takie szczególiki zawsze rzucają mi się w oczy. Kolejną wadą jest to, że "Krucyfiks" jest zdecydowanie za krótki. Z bohaterami spokojnie mógłbym spędzić nawet 800 stron (otrzymujemy tylko 420), jeśli tylko Carter zdołałby utrzymać taki sam styl i dynamikę pisania. Niestety nie było mi to dane, bo książkę pochłania się w max 2 wieczory. Nie sposób się od niej oderwać :)

Jeśli lubicie krwiste opowieści z dreszczykiem i nieprzewidywalnym zakończeniem jest to z pewnościa pozycja przeznaczona dla was. Jednak jeśli macie bardzo bujną wyobraźnie, a widok krwi jest czymś co was odrzuca - odpuście sobie Cartera. To nie jest bajeczka dle grzecznych dzieci. I obyśmy mieli więcej takich literackich debiutów.

Moja ocena to 8/10 

Ps. Dziękuję binoli i skrzatowi za polecenie mi tej lektury. Było warto.

47 komentarzy:

  1. To ja sobie jednak książkę odpuszczę... po prostu ma wyobraźnia posiekałaby mnie tasakiem na kawałki podczas snu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie byłoby tak źle. Najwyżej kilka siwych włosów więcej... :D

      Usuń
  2. Jeszcze nie czytałam. Rozumiem, że to naprawdę dobra książka. Chociaż, skoro wszyscy się tak nią zachwycają, z miłą chęcią napisałabym krytyczną recenzję;)
    Ale i tak już napisałam wczoraj Paulinie, że "Ruiny", którymi się tak zachwyca, w ogóle mi się nie podobały. Wobec tego wystarczy hejtowania na ten tydzień;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z miłą chęcią przeczytałbym taką recenzję :D Ja się naprawdę starałem znaleźć w niej więcej wad, ale nie dałem rady :(

      Usuń
  3. Cieszę się, że się nie zawiodłeś na tej lekturze. "Krucyfiks" to był strzał w dziesiątkę :) Mi te krótkie rozdziały odpowiadają, bo tak jak piszesz, można sobie obiecać pod nosem, że jeszcze tylko jeden rozdzialik i nagle książka już przeczytana w całości. Z bohaterami zawsze możesz spędzić więcej czasu przy okazji drugiej części - "Egzekutora". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie wyjścia :D "Egzekutora" też będę musiał poszukać :)

      Usuń
    2. Ja póki co muszę uzbroić się w cierpliwość, bo "Egzekutora" brak w bibliotece, ale właśnie wyczaiłam u Pauliny, że będzie i trzecia część. Dobrze, ze autor nie spoczął na laurach i tworzy więcej morderczych intryg :)

      Usuń
    3. Cholera, sprawdziłem u siebie. Też nie ma :(

      Usuń
    4. "Krucyfiks" zaraża blogosferę :-)
      Przygodę z Carterem zaczęłam od "Egzekutora", oj dobra, bardzo dobra to powieść, czytało mi się ją rewelacyjnie, ale niestety też ma tylko 416 stron. W każdym razie tak się zakręciłam na powieści w tym temacie, a szczególnie na powieści Cartera, że koniecznie muszę zdobyć recenzowaną przez Ciebie książkę.

      Usuń
    5. Zazdroszczę :D Nigdzie nie mogę znaleźć tego "Egzekutora" :(

      Usuń
  4. No nie - a liczyłam na krytyczną recenzję ;) Kolejna osoba pisze tak pozytywnie o tej książce, że będę musiała ją zdobyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też liczyłem na krytyczną recenzję :P

      Usuń
  5. Teraz tylko czekać, aż ktoś zrobi tak krytyczną analizę, że się będziemy kłócić!
    Hm, no tak, właśnie rozkminiali miejsce tych morderstw, ale dla mnie to była x-rzędna sprawa - książkę tak szybko pożarłam, że nawet się już nad tym nie zastanawiałam. ^^
    Eee, 800 stron to za dużo by było - wtedy autor nie uchroniłby się od społecznych wstawek, tak myślę;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałby dodać kilka morderstw więcej :D

      Usuń
  6. Co racja to racja, ja tez lubie jak rozdzialy sa krotkie. Bardzo zaciekawiles mnie ta pozycja, widok krwi moze wywoluje u mnie odruch wymiotny, ale mwam wrazenie, ze tej lektury nie moge sobie odpusxic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinnaś. Bardzo przyjemnie się ją czyta :)

      Usuń
  7. Widok krwi mnie nie odrzuca, ale flaków już trochę tak ;) mam również bujną wyobraźnię, ale mimo tego mam zamiar przeczytać tę książkę.
    Co do rozdziałów to ja akurat wolę dłuższe - przy krótkich mam wrażenie, że akcja za szybko pędzi do przodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam gdy akcja pędzi do przodu :D Gdybym chciał poczytać coś nad czym muszę się głębiej zastanowić wziąłbym się za książki historyczne ;)
      Btw. Lubię dobre książki historyczne, choć na blogu jakoś tego nie widać :D

      Usuń
    2. Ja próbuję znaleźć złoty środek między pędzącą akcją a delektowaniem się chwilą i poszczególnymi scenami ;D
      Przynajmniej ciągle masz takiego asa w rękawie :D

      Usuń
  8. Nie ma nic lepszego od krwistych opowieści z dreszczykiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepsze są bardzo krwiste opowieści z dreszczykiem. A później już tylko King na szczycie tej piramidy :P

      Usuń
  9. Zacieram ręce z radości, ponieważ jakiś czas temu sama nabyłam "Krucyfiks" i teraz widzę, że czekają mnie nie lada emocje. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na reckę. Jeśli się zawiedziesz zwal to na dziewczyny. Ja się wyłączam z odpowiedzialności :P

      Usuń
  10. No widzisz, i Ty też :) Jakaś epidemia z tą książką, a wszystko zaczęło się od Binoli :) Do mnie książka przyszła wczoraj i już ją przeczytałam, co prawda nie z takim entuzjazmem, jak Ty czy dziewczyny, bo mi parę rzeczy nie odpowiadało - i to te, który i Ty wymieniasz :) Z tym, że ja mam ogromne wyrzuty sumienia, że się nie zachwycam, nie chciałam tej książki hejtować i na szczęście nie musiałam. Ale dałabym jej 5-, albo raczej 4+. Sporo tu chaosu, wiem, dopiero niedawno skończyłam pisać recenzję, to i tak się jeszcze motam. Cały ranek zastanawiałam się, co tak właściwie o tej książce myślę, cóż, powiewem świeżości jej nie nazwę, ale ma w sobie cechy dobrego thrillera. Mogło być lepiej, ale jak na debiut, jest wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - jak na debiut bardzo przyjemne czytadło. Ze względu na ogromną przyjemność płynąca z czytania na drobne wady przymknąłem tym razem ślepia :D

      Usuń
    2. Kiedyś będę dobrym władcą :D

      Usuń
  11. Czytałam już jakiś czas temu i nadal świetnie pamiętam jak mnie wciągnęło od pierwszej strony:) Akcja niesamowicie gna naprzód a sceny morderstw bardzo plastycznie opisane. Dobry thriller i nie ma co szukać w nim wad:D
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne. Brać, czytać i nie marudzić ;)

      Usuń
    2. Wyczytałam na innych blogach,że jesteś prostak i cham,do tego brzydki:D Za to z fajnym poczuciem humoru...mam na myśli inspektora Knutasa:D Chyba już Cię lubię:)

      Usuń
    3. Mało dziewczyn lubi chamskich brzydali :D Poczekaj jeszcze trochę to Ci się oświadczę :P

      Usuń
    4. Wątpię,bo też jestem brzydka:D Ale oświadczyć się zawsze możesz...najwyżej poprawię sobie humor dając Ci kosza:D

      Usuń
    5. Oki :D Powiedziałbym, że będzie mi bardzo przykro, ale już przywykłem :P "Kosze" zbieram jak inni znaczki :P

      Usuń
    6. Oooo...czyli nie będzie rozpaczy?...no to się nie opłaca:D
      A na razie spadam,więc dobrej nocy Ci życzę:)

      Usuń
  12. Szala przeważona :D. Książka już do przeczytania zapewniona... Jak przeczytałem początek recenzji to myślałem, że będziesz tak glebić tę książkę, że aż żal dupę ściska, a tu nie :P.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na glebienie przyjdzie jeszcze czas. Mam nadzieje, że wkrótce uda mi się dorwać jakiegos gniota :P

      Usuń
  13. No proszę, znów trafiam na ten tytuł. Jedni ogromnie zachwalają, drudzy mają mieszane uczucia, ale ogólnie mam na tę książkę ogromną ochotę, tyle, że biblioteka ma to gdzieś i nie posiada ani pół egzemplarza. =/

    Też lubię takie krótkie rozdziały, z podobnych powodów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za podłość ze strony tej biblioteki :)

      Usuń
    2. Też tak uważam. I nie ratuje tej instytucji fakt, że zwykle ma to, czego szukam.

      Usuń
  14. w kryminale musi byc mięcho, nie lubie laleczkowania ;D to taki gatunek, który pochłania bez reszty. jestem z tych, którzy czytają kryminały wtedy, kiedy mają lepszy (silniejszy) nastrój haha ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mam dobry kryminał w łapach, to o nastrój nie muszę się martwić :) Sam przychodzi :P

      Usuń
    2. jestem tylko kobietą hi hi hi ;D mój umysł musi byc przygotowany na spotkanie z krwią i bezwglednym morderstwem ;D

      Usuń
  15. 1. Emo okładka do mnie nie przemawia.
    2. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że już to czytałem, ale wnioskując po ilości recenzji to nowość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, nauczka na przyszłość, najpierw powinienem sprawdzić, a później pisać. Była już wydana w 2010 roku. Z lepszą okładką ;)http://ecsmedia.pl/c/krucyfiks-b-iext7038842.jpg

      Usuń
    2. Dziwna charakterystyka blogowego środowiska. Jedna dobra recka i książka zaczyna szerzyć się jak dżuma ;)

      Usuń
  16. Tak, tak, tak!!! Na Krucyfiksa ostrzę pazurki już od jakiego czasu, muszę w końcu go kupić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto ;) Bardzo przyjemna lektura. Polecam wziąć w komplecie z "Egzekutorem", bo z pewnością będziesz chciała sprawdzic też drugą część. ;)

      Usuń