niedziela, 7 kwietnia 2013

"The perks of being wallflower" "Charlie"


Film który definitywnie zniechęci mnie do odwiedzania naszego zacnego filmwebu. Prędzej sobie rękę utnę niż po raz kolejny kliknę w te idiotyczne komentarze rodzimych „krytyków filmowych”. Naprawdę rozumiem, że można mieć różne gusta. Też nie przepadam za melancholijnymi i łzawymi filmami z jakimś wyświechtanym morałem, ale nawet ja mam jakieś granice przyzwoitości. Rozbroił mnie szczególnie pan, który ocenił ten film na 1/10 przez dwie strony broniąc swego poglądu, odwołując się do świata polityki, kultury, wymyślając jakieś z dupy wzięte argumenty, a przy okazji nie znając kompletnie treści tego filmu. Dość powiedzieć, że ten dramat porównywał on do „American Pie”, czy  też „Ted-a”

Koniec  denerwowania się jednak. Kilka słów o samym filmie. Jest to pierwsza aktorska próba Emmy Watson po Harrym Potterze. Według mnie udowodniła ona tutaj, że potrafi zagrać na naprawdę przyzwoitym poziomie, w historii, która nie będzie dotyczyła chłopca z blizną na czole. Myliłby się jednak ten, który przypuszczałby, że obejrzałem ten film ze względu na Emmę. Co to, to nie. Polecił mi go kolega z mojej dawnej szkoły. Podobno miało być ciekawie i poruszająco. Stwierdziłem, że żyje się tylko dwa razy, więc co mi szkodzi spróbować?

Przejdźmy więc do meritum. Jak wrażenia? Pierwsza część filmu była dość przeciętna – klasyka filmów o nastolatkach. Nasz bohater Charlie (bardzo fajna kreacja swoją drogą) poznaje nowych kumpli, jest troszkę ćpania, troszkę seksu, do tego szczypta uczuć. Nudy. Za to druga część była według mnie o wiele lepsza. Świetnie pokazane problemy psychiczne naszego bohatera,  które spotęgowane zostały przez poprowadzenie akcji z jego perspektywy. Bardzo ciekawe zakończenie, którego nie jesteśmy pewni do samego końca. Do tego wszystkiego dorzucić można śmiało bardzo dobrą muzykę. W dodatku poruszono mocno dyskutowany problem społeczny – jaki? Sprawdźcie sami.

Nie jest to film, który spodoba się wszystkim. Pozornie bardzo prosta konstrukcja sugeruje, że jest to dzieło stworzone przed wszystkim dla nastolatków. Mimo to, możemy się w nim z łatwością doszukiwać wielu problemów niezmiernie istotnych z punktu widzenia dorosłych. Generalnie jest to całkiem przyzwoity, choć nie genialny dramat obyczajowy. Komu polecam? Szczególnie paniom, które uwielbiają dramaty, nastolatkom, którzy właśnie przeżywają podobne problemy, a także fanom Emmy. 

Moja ocena niestety jest lekko zaniżona ze względu na to, że osobiście lubuję się w zupełnie innych gatunkach filmowych. Mało „Charliemu” mogę zarzucić, ale jednego jestem pewny – nie jest to film, którego głównym odbiorcą miałem być ja, czy ludzie mi podobni (tzn. wyprani z uczuć i emocji). Dlatego też: 

Moja ocena to zaledwie:  6/10      

31 komentarzy:

  1. Druga aktorska próba, jeszcze "Mój tydzień z Marilyn".

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden z lepszych filmów młodzieżowych jakie ostatnio widziałam, a do tego na prawdę dobra muzyka. Widziałam "dyskusję" na filmwebie, ale nie zagłębiałam się w wywody osobnika, który ocenił film na 1/10 bo po prostu szkoda mi nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  3. O komentarzach na Filmwebie to już się wypowiadałam, szkoda czasu i nerwów, krew mnie zalewa, jak czytam te pseudo-dyskusje :) A film z chęcią obejrzę. Tak swoją drogą, wydaje mi się, że to całe trio z Pottera będzie kojarzone wyłącznie z tą serią, nawet jeśli zagrają w innych ciekawych produkcjach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie widziałam tego filmu, nawet nie miałam pojęcia o czym jest. Teraz pewnie go obejrzę - z ciekawości.
    A poziom dyskusji na filmwebie zazwyczaj jest żenujący...szkoda nerwów;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lerman to zdolne dziecię, więc z pewnością obejrzę, bowiem już wcześniej miałem ten film w planach. Słyszałem o nim rewelacyjne opinie, dlatego liczę na wiele. Razi mnie jednak trochę fakt, iż (wnioskuję po zdjęciach na Filmwebie) kostiumolog się nie popisał, bo niektóre ubrania w latach 90. raczej nie miały prawa bytu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O filmie już słyszałam i chcę go obejrzeć nie ze względu na Emmę, a Ezrę Millera, z "Musimy porozmawiać o Kevinie", który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Właśnie się dowiedziałam, że ma grać kochasia w ekranizacji "Pani Bovary" :O
    No porównywania do HP nie da się uniknąć, o czym też świadczy fala obrazków "kiedyś-teraz" krążących po necie - oni dorastali w czasie kręcenia HP i my też :D Wg mnie to wieczne kojarzenie i przypisanie ich przede wszystkim do tych ról to nic złego - w końcu to świetna seria, a obecnie aktorski świat i tak stoi przed nimi otworem. Jeśli pokażą się rewelacyjnie z innych stron, przyćmią kiedyś rolę młodych czarodziejów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA osobiście nie wiem, czy Radcliffe się kiedykolwiek uwolni od wizerunku Pottera. Zważywszy na to, że kiedy dorósł upodobnił się trochę do trolla i w ogóle nie urósł. Ostatni raz widziałem go jak tańczył na gali rozdania Oskarów i nie było fajnie :)

      Ale sam film myślę, że jak dostanę w swoje ręce, to obejrzę.

      Usuń
  7. Zrezygnuję dziś (jednorazowo) z tradycji komentowania każdego posta osobno gdyż ze wszystkimi wypowiedziami wyjątkowo się zgadzam i cóż - nie mam nic do dodania :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytanie komentarzy nie tylko na filmwebie jest bardzo przykrym doświadczeniem. To może moja skrajna naiwność, bo przecież wiadomo, czego należy sie spodziewać, ale zawsze mi smutno podczas ich przeglądania, a z drugiej strony trudno się czasem powstrzymać :D
    Ale za to na blogach jak kulturalne dyskusje się toczą ;)
    Film mnie nie zainteresował, choć podejrzewam u siebie resztki uczuć i emocji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo luke jest czujny i dba o odpowiedni poziom dyskusji na blogach :D Nieskromnie powiem, że to wszystko dzięki mnie ;D

      Usuń
  9. Ciekawe masz pojęcie terminu "nuda" ;P
    A filmu nie obejrzę. Ani dla Emmy, ani dla dramatu, a nastolatką to już od daaaawna nie jestem. Skoro człowiek żyje tylko dwa razy, to wolę czas marnować na inne produkcje, mniej dramatyczne, a może bardziej... sensacyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, dobra, już my wiemy jakie Ty tam produkcje oglądasz :P

      Usuń
    2. To żadna tajemnica, chyba, że coś sugerujesz :)

      Usuń
    3. Czy ja kiedykolwiek coś sugerowałem? :P

      Usuń
  10. Raczej wolę obejrzeć jakiś sensacyjny film, aniżeli dramat. Ostatnio oglądałam ,,Uprowadzoną'' i polecam. Co do powyższej produkcji nie czuje jakiegoś wzmożonego zainteresowania jej fabułą, więc spasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprowadzona to niezłe kino akcji z dobrą grą aktorską i trzymającą w napięciu historią. Natomiast ja mogę polecić ciekawy film, niekoniecznie akcji ale ciekawy "Ponad prawem" o Ameryce w której zaczyna się prohibicja i o bimbrownikach. Trzyma w napięciu i nie pozwala odwrócić wzroku od ekranu ;)

      Usuń
    2. Dzięki za cynk. Poszukam tego filmu i obejrzę. Mam nadzieję, że faktycznie swoją fabułą i mocną akcją ,,przyklei'' mnie do ekranu ;-)

      Usuń
    3. Oglądałem "Uprowadzoną". Bardzo dobry film i również wszystkim polecam. Jest ogień ;)

      Usuń
  11. Filmwebem zawładnęły nieczyste siły niestety. Kiedyś, kiedy internetu nie rozdawali w czipsach, ani nie dostawało się go na komunie, ludzie którzy pisali, zostawiali komentarz który chciało się czytać. Teraz niestety, stało się coś strasznego i trzeba długo szukać pereł które zostały rzucone przed świnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niektorzy to maja tupet, nie znac filmu a oceniac. No, ale istnieja tez takie tytpy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytanie komentarzy na filmwebie już nawet nie jest zabawne (kiedyś mnie te bzdury śmieszyły, serio, serio). Parę razy spadłam z krzesła widząc system oceniania.
    Fajny film, choć widziałam lepsze. Ocena: 10
    Przeciętny, ale może być. Ocena: 1
    Yhm.

    A film obejrzę. Z czystej ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, dokładnie. To było śmieszne do czasu. Teraz jakoś smutno mi się robi, bo nie wierzę, że w Polsce jest aż tylu trolli. Część z nich musi rzeczywiście myśleć to co pisze :/

      Usuń
    2. To ja już wolę wierzyć w trolle. Twoja wersja jest bardziej przygnębiająca.

      Usuń
  14. Ano, naczytałem ja się już o tym filmie, od opinii pełnych zachwytów, po skrajną krytykę. To chyba pierwsza recenzja dość neutralna. I tym samym najbardziej zachecająca. A Ezra Miller po Musimy porozmawiać z Kevinem wzbudza moje zainteresowanie, więc film mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety dopiero pierwszy film z Ezrą, który obejrzałem, ale coś jest w stwierdzeniach, że to świetnie zapowiadający się aktor ;)

      Usuń
  15. Bardzo mi się podobał klimat i muzyka. Obejrzałem go z prawdziwą przyjemnością, mimo że czasami drażniła mnie gra aktorska. Jeden z lepszych filmów ubiegłego roku. Dość oryginalne spojrzenie na problem... E, może nie będę psuł nikomu seansu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też mnie korciło napisać, ale w ostatniej chwili strzeliłem się po łapkach :D

      Usuń
  16. Mnie też zachęciła ocena na filmwebie! Ale okazało się, że ten film to kompletna porażka: nuuuuudny, nadęty i strasznie źle zagrany. Mi nie przypadł do gustu ani trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi się te film podobał. W końcu ktoś ukazał nastolatka (płci męskiej), który boryka się z niemałymi problemami i depresją. Dawno nie czułam tak silnej więzi emocjonalnej z fikcyjną postacią, jak babcię kocham. Tematyka jest ciężka, a osobnik komentujący na filmwebie to jakiś posrany cierp. Nie do końca ogarniam, jak można bagatelizować taki problem, człowiek najwyraźniej żyje w krainie własnej fantazji, no ale cóż, czymże byłby Filmweb bez domorosłych krytyków, którym wydaje się, że użycie kilku mądrze brzmiących słów czyni z nich znawców.

    OdpowiedzUsuń