poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wojciech Tochman - "Dzisiaj narysujemy śmierć"

Uwaga, ostrzeżenie. Co wrażiwsi lepiej niech nie czytają!

To nie prima aprilis. Mimo tego wesołego święta dzisiaj będzie powaznie. Śmiertelnie poważnie. Tym razem pod lupę wziąłem reportaż Tochmana opowiadający o masakrze ludnosci Tutsi w Rwandzie. Tu nie ma miejsca na żarty.

Nie ma też miejsca na kompromisy. Można by pisać o tej książce w sposób bardziej wysublimowany, ale spróbuję wam przekazać choć czastkę tego, z czym mozecie się spotkać. Sięgając po reportaż Tochmana bądźcie więc gotowi na krew, ciągnące się wokół ludzkie flaki, obcięte głowy, zgwałcone kobiety i ukrywające sie w buszu ludzkie trupy, zyjace wśród robactwa i gówna. Że brzydko, że wulgarnie? To jest tylko namiastka tego co opowiedział autor tej książki.

Jeśli jesteście delikatni, nie możecie spojrzeć na cierpienie drugiego człowieka, czy też ślepo wierzycie w dobroć i cywilizacyjną misję białego człowieka szybko odłóżcie ją na bok. Będziecie przy niej ryczeć, odkładać ją tysiąc razy zanim skończycie, albo kompletnie stracicie wiarę w ludzi. Nie ma lekko.

Ja potrzebowałem do niej tylko kilku podejść i to raczej ze wzgledu na brak czasu, niż na natłok emocji. Te jednak zgodnie z zapowiedziami wylewają się z każdej strony tej krótkiej książki. Opowiadania uchodźcow, czy też ludzi którym udało się przeżyć masakrę poruszają do głębi - zdecydowanie nie jest to pozycja tylko dla kobiet. Skłonny jestem nawet stwierdzić, że dzięki barwności opisów niejeden facet też uroni łezkę.

I to jest własnie jej największa wada - barwność opisów. Ta cholerna książka jest straszna, okrutna i nikogo nie pozostawi w takim stanie w jakim do niej zasiadał. Jednak nie żałuję. Głoszenie pamieci o tych ludziach i o prawdzie podobnych wydarzeń jest przecież jedyną rzeczą do jakiej możemy sie przyczynić. Ale żeby nie sypać tu utartymi frazesami i zbędnymi farmazonami - sprawdźcie, bo warto. Nie pożałujecie. Albo pożałujecie jak cholera.

Moja ocena to 8/10

35 komentarzy:

  1. Hm. Oblukałam już w księgarniach, ponad 30 zł za tak krótką książkę, a na allegro - 30 z przesyłką... powiem szczerze, że jeśli już miałabym tyle wydać, to na coś innego. Ale jestem bardzo zainteresowana książką i poszukam jej w bibliotece. W ogóle to ta seria wyd. Czarnego jest warta uwagi, wiele razy tęsknie spoglądałam na okładki ich książek, ale jak mówię - ograniczony budżet nie pozwolił mi na zakupy. Napisałeś bardzo emocjonującą notkę, a te wulgaryzmy nawet jeszcze bardziej ukazują emocje, które książka może wywołać. Nie wiem czemu przypomniał mi się film "Kaznodzieja z karabinem", fakt, że bajka dla Amerykanów- Patriotów jakich wiele, ale im więcej o Afryce się słyszy, tym bardziej dzika się zdaje. A ja mieszkałam w niej przez 5 lat. I nic takiego nie widziałam. Afryka jest ogromna, a jej tajemnice niezmierzone. Dopisuję do listy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kaznodzieja" był strasznie patetyczny. A w śmierci nie ma nic pieknego ani chwalebnego. Ta książka udowadnia to jak żadna inna. Ale fakt 30 zł to sporo jak na 130 stron :(

      Usuń
    2. W przypadku książki nie płaci się przecież za ilość stron, a za to, co w nas zostawia. A Tochman zawsze zostawia dużo.

      Usuń
    3. Tylko pytanie, czy chcemy, żeby cos takiego w nas zostawiano? Ja nie żałuję, ale wiem, że wielu ludziom ciężko byłoby sobie z tym poradzić.

      Usuń
    4. Ja mam podobnie jak Paulina, jakiś podświadomy opór przeciwko krótkim książkom. Wiadomo, ilość nie świadczy o jakości, ale na podświadomość nie ma się wpływu ;)

      Usuń
    5. Dokładnie o to chodzi, są książki, za które jest się w stanie zapłacić każde pieniądze, ale też, mając przed oczami miliony nieprzeczytanych, a interesujących pozycji, podczas gdy w portfelu ilość gotówki wystarczająca do kupienia zaledwie kilku, trzeba wybrać. I wtedy podchodzi się do zakupu z ideą "co się bardziej opłaca", i po takim rozrachunku cienkie, a drogie książki niestety przegrywają. Może będzie mnie stać na to, by nie musieć wybierać, ale póki co jestem zmuszona kombinować i przewracać każdą złotówkę milion razy, nim ją wydam. Ale od czego są biblioteki :)

      Usuń
  2. Przeczytać z pewnością pragnę, lecz chcieć, a móc to całkowicie co innego. Po pierwsze musiałbym ów książkę znaleźć, po drugie zaś, nie wiem czy tak naprawdę, rzeczywiście chciałbym ją znaleźć...
    Krótko mówiąc wprawiłeś mnie w rozłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zebrać się w przysłowiową kupę i poszukać - przynajmniej w bibliotece ;) Zresztą chętnie pozanałbym inną niż moja, bardziej obiektywną opinię ;)

      Usuń
  3. No i znak zapytnikowywaty zawisł mi nad głową...
    Reportaż?! Nie minus...
    Moja ciekawość?! Na plus...
    Treść?! Jednocześnie na plus i minus...
    I kuźwa mam dylemat :). Albo dobra na razie sobie odpuszczę, bo jakaś iskierka nadziei w człowieczeństwo jeszcze we mnie dogorywa ;P. Błagam, żeby nie zgasła...

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo znając twoje zamiłowanie do "strasznych książek" myślę, że przeszedłyś przez nią za jednym podejściem.
      Ale może faktycznie lepiej tej iskierki nie poświęcać :P

      Usuń
  4. Czytałam reportaż Tochmana o wojnie na Bałkanach - przerażająca, poruszająca książka i świetnie napisana książka. "Dzisiaj narysujemy śmierć" mam w planach przeczytać, ale nie mogę się zebrać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominał o Sarajewie chyba dwukrotnie. Myslę, że spróbuję jeszcze raz poczytać, co do powiedzenia mają rozmówcy Tochmana. Trudna lektura (chociaż język prosty), ale warto...

      Usuń
  5. Sprawdziłam, książka jest w mojej bibliotece, jestem zainteresowana, ale odłożę lekturę w czasie. Tematyka jest trudna i póki co nie jest to odpowiednia pora, aby się z nią zmierzyć. Na tego typu książki muszę mieć natchnienie. Już po Twojej recenzji widać, że ten reportaż wywołuje mnóstwo emocji, których na pewno nie można nazwać pozytywnymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że będę miał okazję przeczytać twoje spostrzeżenia na jej temat :) Emocje jak to emocje - sprawa bardzo indywidualna. Trudno mi sobie jednak wyobrazić kogoś kto do tej pozycji podszedłby beznamiętnie ;)

      Usuń
  6. A mówiłem, że nie będzie ani lekko ani łatwo, ani tym bardziej przyjemnie. Ale widzę, że się zabrałeś za tę książkę i jesteś już po lekturze. Mnie wystarczyło te kilka stron, które miałem okazję przeczytać. Póki co odpuszczam. Tochman jest dla za :mocny" w tym wydaniu. Ale polecam jego reportaż "Wściekły pies" z 2007. Też przejmująca historia. Do snalezienia w "20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nawet sprawdzę, bo z tym reportażem trafiłes w dziesiatkę.

      Usuń
    2. Za mocny? Dziwne. Właśnie dlatego go lubię. Czytać wyssane z palca horrory to łatwo, ale zmierzyć się z tekstem opartym na faktach już trudniej. Szczególnie, że jest tak dobitny.

      Usuń
  7. Nie czytałam jeszcze jak dotąd żadnego reportażu, ale powyższy wyjątkowo mnie zaintrygował, choć muszę przyznać, że nie wiem, czy dam radę ze stoickim spokojnie czytać o ludzkich flakach, obciętych głowach itp. Prawdopodobnie nie, ale mimo to czasem potrzebna jest taka emocjonalna historia, która zburzy nasz niekiedy cukierkowy świat, gdzie poza czubkiem własnego nosa, nie widzimy nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze spokojem z pewnoscia nie. Będzie ciężko, ale uważam, że warto.

      Usuń
  8. Masz racjie, takie losy ludzkie powinny być głoszone, bardzo dobrze, ze powstała taka ksiazka, bo w końcu tym co ślepow wierzą w dobroć otworzy oczy na ten okrutny świat, no chyba, ze chca życ w kłamstwie. Pomimo tych makabrycznych opisów, ja jednak chce przeczytać tą pozycje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wierzę w dobro. Nawet pomimo tych wydarzeń znaleźli sie przecież ludzie, którzy chronili maskrowana ludność. Tochman wspomina także o nich. Mimo to Rwanda nie była krajem gdzie przeważały tego typu zachowania. Niestety.

      Usuń
    2. Jeśli ktoś ma ochotę zapoznać się z tym tematem nie sięgając do książki Tochmana, to jest bardzo dobry film pt. "Hotel Rwanda" z 2004 roku z Donem Cheadlem i Nickiem Noltem w rolach głównych. Może nie tak krwawy jak książka, ale też poruszający i warty uwagi.

      Usuń
    3. Fakt. Hotel Ruanda był genialny. Robi ogromne wrażenie. Ja osobiście polecam także film Strzelając Do Psów z Johnem Hurtem.

      Usuń
    4. Nie dość, że mam mało czasu to będę zmuszony jeszcze oglądać filmy :D Dzięki panowie ;)

      Usuń
    5. Do "Hotelu Rwandy" dorzuciłbym jeszcze "Czasem w kwietniu" Pecka. Oczywiście ta sama tematyka, choć zrobionym z nieco mniejszym rozmachem niż Hotel, film od razu przeznaczony do telewizji. Ale robi wrażenie. Zresztą jak wszystko, co przedstawia tego rodzaju wydarzenia, nie tylko rodem z Afryki.

      Usuń
  9. Słyszałam o tych zdarzeniach, ale nie czytałam o nich żadnej książki. Tej pozycji nie ma w mojej bibliotece... Ale może kiedyś trafi w moje ręce.
    To chyba dobrze, że ta książka jest napisana właśnie w ten sposób. Jak inaczej? Przynajmniej trafia to do człowieka, a o to chyba chodziło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Co by nam dały suche liczby i statystyki? Tak jest bardziej ludzko. Czy raczej bardziej nieludzko.

      Usuń
  10. Mam zamiar przeczytać inną książkę Tochmana "Wściekły pies". I właściwie to wszystko co powiem, bo nie chcę być patetyczna ani sztuczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam więc na recenzję :) Mam nadzieje, że nie będzie patetyczna ani sztuczna cokolwiek by to miało znaczyć :P

      Usuń
    2. Niestety na recenzję trzeba będzie bardzo długo poczekać :P oj, chodzi o to, że gdy ktoś recenzuje książkę o poważnej tematyce to z jednej strony głupio mi przejść wobec tego tematu obojętnie i lekceważąco, a z drugiej nic mądrego do napisania nie przychodzi mi do głowy - więc gdybym coś napisała byłoby to sztuczne i patetyczne, bo wcale nie byłoby to to, co mi przyszło do głowy, tylko bardziej takie wstrzelenie się w klimat. Ale to tylko ja i moje problemy :D

      Usuń
  11. Co tu dużo pisać: Tochman jest rewelacyjny. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale dużo o niej słyszałam. To taki autor którego jednak trzeba sobie dawkować. Szczególnie gdy za oknem taka parszywa pogoda.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna już nadciąga. Trzymajmy się tej myśli :P

      Usuń
  12. Niestety pierwszy raz o niej słyszę. Gdym miała się sugerować tym, kto według Ciebie książki nie powinien czytać, to ja z pewnością zaliczyłabym się do tej grupy, która ma omijać ją z daleka. Niestety tak mnie zainteresowałeś, że następnym razem nie obejdę obok niej w księgarni czy bibliotece obojętnie. Jestem raczej pewna, że sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam, ale jeśli chodzi o Rwandę, to zdecydowanie lepsze są reportaże Hatzfeld'a - "Nagość życia" albo "Sezon antylop". Obie pozycje baaardzo polecam! Opowiadają o tym samym co reportaż Tochmana, ale w kompletnie inny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy także mi spodobają się bardziej? Uważam, że warto sprawdzić także inny sposób przedstawienia tych tragicznych wydarzeń.

      Usuń