sobota, 4 maja 2013

Camilla Lackberg - "Kaznodzieja"


Hej robaczki. Przedstawiam wam króciutką recenzję książki, której treść kompletnie zapomnicie po tygodniu. Kryminał Camilli Lackberg to powieść, którą pochłania się błyskawicznie, a mimo to, potrafi się ją równie szybko zapomnieć. Taki Dan Brown szwedzkiego kryminału. I nie, wcale nie uważam, że jest to wada.

Wprost przeciwnie. Z czystym sercem mogę stwierdzić, że w tym wypadku Czarna Seria nie ma się czego wstydzić, ponieważ „Kaznodzieja” nie odstaje od ogólnego dość wysokiego poziomu. Książkę czyta się błyskawicznie i nie przeszkadzają w tym nawet wszelkie obyczajowe wątki. Mało tego – stworzono je na tyle dobrze, że nawet ja czytałem z zainteresowaniem, co podkreślmy – nie zdarza się często.

Zagadka początkowo wydaje się nieco przekombinowana, ale wraz z rozwojem akcji zaczynamy dostrzegać wszelkie koneksje i powiązania pomiędzy podejrzanymi, a także przestajemy gubić się w gąszczu obco brzmiących nazwisk. Zakończenie natomiast jest dość nieprzewidywalne – prawdopodobnie starzy wyjadacze kryminałów odkryją naszego mordercę już kilkadziesiąt stron przed finałem, ale mi się to na szczęście nie udało.

Miało być króciutko, więc przejdźmy szybko dalej. Bohater Patrick nie jest typowym skandynawskim detektywem. Ma żonę i wraz z nią wkrótce spodziewają się dziecka. Nie jest alkoholikiem, nie ćpa, przez całą powieść nie zapalił nawet papierosa – święty, że aż się niedobrze robi. Niby twardy facet, ale gdyby spotkał komisarza Hola na ulicy prawdopodobnie przeszedłby na drugą stronę. Z jednej strony to dobrze, bo jest oryginalnie, ale z drugiej nie pałam specjalnie wielkimi uczuciami do takich bohaterów – ot, taka lekka sympatia. Jego żona bardziej zapadła mi w pamięć, chociaż nie brała bezpośredniego udziału w śledztwie.  

Historia znana z każdego innego kryminału. Szwedzka prowincja, kilka trupów, kilka fałszywych tropów, płacz, jęki i zgrzytanie zębów i tak aż do finału. O dziwo czyta się to lepiej niż może się wydawać. Co do samej autorki, to jest to moim zdaniem jedna z lepszych pań w branży kryminałów z jakimi miałem do czynienia. Taka szwedzka Kathy Reichs. Cóż jeszcze mogę rzec? Ręki bym sobie za tę powieść raczej uciąć nie dał, myślę, że poskąpiłbym nawet palca, ale jeżeli wpadnie wam w łapki radzę spróbować. Podsumowując - bardzo solidny kryminał warty polecenia szczególnie fanom gatunku. Reszta może śmiało odjąć sobie pół punktu od oceny.

Moja ocena to 7/10    

33 komentarze:

  1. Jest dokładnie tak jak napisałeś - czytałam "Kaznodzieję", książka mi się podobała, ale nie pamiętam już jej treści (chyba, że to skleroza :P). Kolejne książki Lackberg jakoś lepiej zapamiętałam, ale nie czytam ich dla zagadek czy suspensu, a dla wątków obyczajowych :) Patrick to taka fajtłapa i miła odmiana, ale moim cichym faworytem jest jego szef :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ta część w której szef Patricka sprowadził sobie żonę :D Jej zachowanie faktycznie mnie rozwaliło ;)

      Usuń
  2. Niezależnie jak dobra by była ta książka to nie przypuszczam, żebym w najbliższym czasie po nią zasięgnął, gdyż całą Czarną Serię razem z Panią Camillą omijam szerokim łukiem. Mimo, że nic do niej nie mam to jednak od samego patrzenia mam dość jej książek. Chyba po prostu za bardzo reklamowali tę serię, bo wszędzie, dosłownie wszędzie widziałem jej pogmatwane nazwisko ;P.

    Pozdrawiam!
    Melon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś będziesz miał dużo nadrabiania, bo Czarna Seria to zbiór w większości cholernie dobrych kryminałów :D

      Usuń
    2. No taaak, pogłębiaj dalej mój ból :P...

      Usuń
  3. Mogę się pochwalić, że mam na półce wszystkie kryminały tej pani, choć nie wszystkie jeszcze przeczytane. "Kaznodzieję" czytałam na pewno. Pamiętam, że mi się podobała ta część, ale musiałam właśnie przypomnieć sobie o czym to w ogóle było... Za to "Fabrykantkę aniołków" trudno mi będzie zapomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, czyli to nie tylko ja tak odebrałem tę książkę :) A jeśli trafię na "Fabrykantkę Aniołków" to nie omieszkam sprawdzić :)

      Usuń
  4. Szkoda, że nie lubię kryminałów

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja lubię, ale do powieści tej autorki kompletnie mnie nie ciągnie. Sądząc po recenzjach, jej styl raczej by do mnie nie trafił. Dopóki nie sprawdze, nie będę tego wiedział, tak że nie wykluczam, być może kiedyś sprawdze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze z "Kaznodzieją" spokojnie byś sobie poradził, tym bardziej, że sam miałem podobne wątpliwości. Tym razem nie żałuję ;)

      Usuń
    2. Ja też, jak Piotrek, jakoś szczególnie na razie na tę panią chęci nie mam, choć trudno ostatecznie powiedzieć, bo jeszcze nic jej nie czytałem. Ale po powieść, która na niezbyt długo zostaje w pamięci, przyjdzie czas może kiedy indziej:)

      Usuń
  6. Co takiego jest w tej książce, że krótko po przeczytaniu zapomina się o fabule? Ciekawe...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to dlatego, że nie ma tam żadnych nowych pomysłów. Taki klasyczny kryminał, choć solidnie wykonany nie wybija się specjalnie z tłumu :)

      Usuń
  7. Od jakiegoś czasu planuje zapoznać się z Czarą Serią, ale ciągle inne nowości książkowe stają mi na przeszkodzie. Może kiedyś jednak wreszcie nastąpi moje decydujące starcie z twórczością Camilli Lackberg, ale myślę, że wtedy zacznę od innej jej powieści skoro powyższa tak szybko umyka z pamięci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, myślę, że akurat "Kaznodzieja" będzie dla Ciebie niezłym pomysłem ze względu na całkiem przyjemny wątek obyczajowy ;) Myślę, że by Ci się spodobało.

      Usuń
  8. Książka jest u mnie na półce, niedługo ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam 2 książki Lackberg i ta była z nich najlepsza :P A tak serio, bardzo mi się książka podobała, zagadka faktycznie skomplikowana, ale przy zakończniu ładnie i ciekawie się wszystko rozwiązało. Zaskoczyło mnie takie zakończenie :) Muszę sięgnąć po kolejne powieści tej pani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno miała strasznie słaby debiut, ale nie mogę ocenić, bo nie czytałem. Tak, zakończenie niezłe, lektura w gruncie rzeczy bardzo przyjemna. Myśle, że jej nie przeceniłem :)

      Usuń
  10. Jego żona... yhy... Zbereźniku Ty ;) Ta część serii jeszcze przede mną, odrobinkę się zraziłam "Księżniczką z lodu" (za dużo obyczajowości, za mało makabry), ale przeczytam na pewno, bo trza i wypada. Eh ten Harry... taki postrach siać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oj, to tutaj też makabry raczej za wiele nie będzie :( Raczej nacisk połozono na dochodzenie i zagadkę niż na odpowiednie ukatrupienie ofiar :(

      A co do żony - przez całą powieść jest w ciąży, więc ciekawszych fragmentów z nią w roli głównej nie ma (przynajmniej nie w aspekcie, który interesuje Ciebie, Paulinko :P)

      Usuń
    2. Mnie? Mnie tam baby nie interesują. Oprócz Megan Fox. :)

      Usuń
  11. Zaczęłam czytać "Latarnika" tej autorki. Do tej pory go nie skończyłam, zaś mojej mamie bardzo podobała się owa książka. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafię przekonać się do Lackberg.

    OdpowiedzUsuń
  12. O, czyli całkiem nieźle książka wypadła w Twoich oczach. Już myślałam, że będzie tak, jak z panią Larsson ;) Ja tam Lackberg lubię, chociaż niektóre jej powieści są przewidywalne. A co do Kathy Reichs, to czytałam dwie jej książki i się rozczarowałam, może akurat trafiłam na gorsze tytuły, w moim odczuciu serial jest o niebo lepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, jest w niej coś z Larsson, ale przynajmniej wszelkie opisy nie są aż tak nachalne. Da się, w każdym bądź razie, czytać je bez większego cierpienia :P

      Usuń
  13. Waham się ciągle czy w ogóle sięgać po książki Lackberg, boję się że to będzie to trochę marnowanie czasu. Kiedyś w końcu pewnie i na nią trafię, ale póki co mam za dużo wątpliwości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, myślę, że jeżeli już trafisz na jakąś jej książkę, to nie pożałujesz kilku poświęconych jej minut. Przynajmniej jesli będzie ona równie dobra co "Kaznodzieja" ;)

      Usuń
  14. Ta seria już mi się zlała w jedno i powoli przestaję rozróżniać tomy. Ech, skleroza. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właściwie, to ile ta seria ma części?

      Usuń
  15. O powieściach tej autorki naczytałam się już tyle różnych recenzji, że chyba w koncu będę musiała po nią sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń
  16. "Kaznodzieja" jest tylko jeden!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś do tej pisarki mnie nie ciągnie. Może intuicja mi podpowiada, że jej książki nie trafią w mój gust. Rzeczywiście jest coś w tym, że zniechęca do czytania jej powieści ta wszędobylska ,,agresywna kampania reklamowa":)

    OdpowiedzUsuń
  18. W porównaniu do Mankella czy Stiega Larssona książka bardzo słaba. Camilla spieprzyła sprawę lepiej niech zajmuje się ekonomią, którą studiowała - widać, że ma braki pisarskie. Po lekturze 1/3 lub 2/3 książki (już nie pamiętam, takie to było ciekawe...) każdy małorozgarnięty czytelnik domyśla się kto jest zabójcą. Nie mówiąc już o licznych błędach społecznych w odniesieniu do stosunków w Policji szwedzkiej. Takie rzeczy co ona opisuje nie mają miejsca w rzeczywistości. Szwecja (w której spędziłem wiele czasu) jest specyficzna a w takiej instytucji jak ichnia Policja panuję z naciąganiem "sowiecki zamordyzm". Tam każdy na każdego donosi bo to wg nich postawa obywatelska. Tak więc zachowania opisywane przez autorkę w odniesieniu do jednego z bohaterów - policjanta - niedopełnie obowiązków, wyskoki na golfa w czasie pracy itd. uchodzące na sucho to bzdety. W rzeczywistości takich rzeczy nie ma z pewnymi wyjątkami. Słabo Camillo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu muszę przyznać, że to ciekawy argument. Nie ogarniam stosunków społecznych w Szwecji, więc nie wiem jak to się może odbywać. Jednakże po Twojej wypowiedzi wnioskuję, że pani Lackberg faktycznie nie przygotowała się do pisania tej książki. Oby więcej takich wypowiedzi z "pierwszej ręki". Cholernie cenne wydają się, szczególnie dla laików takich jak ja ;)

      Usuń