wtorek, 14 maja 2013

Krótkie podsumowanie sezonu piłkarskiego

Na kilka kolejek przed zakończeniem rozgrywek piłkarskich w sezonie 2012/2013 możemy pokusić się o małe podsumowanko. Rozumiem, że piłka nozna nie jest wiodącym tematem tego bloga i większość czytelników zakręci nosami (albo tym czym kręcić lubi), tupnie nóżką i szybko zamknie okienko z tym tekstem, ale cóż - o piłce pisać lubię, oglądać także, a wam raz na pół roku nie zaszkodzi poczytać o tym co się w świecie tego bezsensownego sportu dzieje. Tak więc proszę mi się tu dokształcać :)

Liga Hiszpańska:


Zaczynam od mojej ulubionej ligi, z moim ulubionym zespołem na czele. Najbardziej hejtowany zespół na świecie - FC Barcelona - na trzy kolejki przed końcem rozgrywek zapewnił sobie mistrzostwo, dystansując drugi najbardziej hejtowany zespół na świecie - Real Madryt. Postaciami wiodącymi minionego sezonu z pewnością będą Leo Messi - jeden z moich dwóch ulubionych skrzatów, Cristiano Ronaldo - człowiek torpeda, zwykle grający świetne spotkania. Mimo pewnej niechęci do jego klubu muszę zaznaczyć, że jest to osobistość przyciagająca do piłki całe rzesze płci pięknej. Tych dwóch panów nieśmiało goni świetny w tym sezonie Falcao, który bardzo dobrze odnalazł sie w drugim stołecznym klubie - Athletico Madryt, które z kolei zajęło trzecią lokatę.

Liga Polska:
Coś z naszego podwórka (podwórko to swietne słowo okreslające poziom rozgrywek ligowych w naszym kraju). Póki co prowadzi Legia z dwoma punktami przewagi nad Lechem Poznań. Znając wcześniejsze doswiadczenia związane z przewagą punktową klubu ze stolicy, jestem gotów dać uciąć sobie jakiś mało znaczący członek, że ta skromna przewaga punktowa zostanie błyskawicznie przepieprzona. Zaskoczeniem sezonu można uzać trzecie, póki co, miejsce Piasta Gliwice, chociaż w tym kraju nie powinno zaskakiwać nic. Aha, Wisła Kraków poniżej oczekiwań - w tym roku nie będzie pucharów. Występ w lidze mistrzów w przyszłym roku po raz kolejny okaże się tylko marzeniem.

Liga Angielska
Sir Alex Ferguson w blasku chwały opuszcza Manchester United doprowadzając ten zespół do kolejnego mistrzostwa kraju. Manchester City i Chelsea napompowane kasą jak dobra kasza skwarkami, zajmują odpowiednio kolejne miejsca. Co do wiodących piłakrzy wypadałoby napisać oddzielny post. Zaznaczyć warto jednak dobrą formę Robina Van Persiego (btw. chciałbym mieć van'a w nazwisku - to brzmi tak fajnie :)) Luisa Suareza, a także nieprawdopodobnie grającego - Garetha Bale'a. Natomiast, że pieniądze nie grają skutecznie udowodnił zespół Queens Park Rangers, który mimo bardzo solidnego składu wciąż okupuje ostatnią pozycję.

Liga Włoska
Tu było ciekawie. Inter Mediolan - słabiutki sezon, AC Milan - słaby początek, później przebudzenie i póki co miejsce trzecie. Zwycięstwo zapewnił sobie za to klub z Turynu. Juventus zagrał fantastyczny, równy sezon, a wielu zawodników z ich składu z czystym sercem możnaby okreslić odkryciami (że wspomnę tylko świetnie grającego Pogbę). Drugie miejsce zajmuje Napoli, ale przypuszczam, że za rok klub ten nie obroni swojej pozycji. Tym bardziej, że prognozowany jest transfer Edinsona Cavaniego - ich czołowego strzelca.

Liga Niemiecka
Hmm, prawdopodobnie najsilniejsza obecnie liga na świecie (dwa zespoły z Niemiec w finale Ligi Mistrzów o czymś świadczą). Bayern Monachium zapewnił sobie tytuł wypracowując wręcz nieprawdopodobną przewagę. Dość powiedzieć, że póki co przegrał tylko jedno spotkanie w lidze. Polska Borussia jest druga z czterema punktami przewagi nad Bayerem Leverkusen. Póki co królem strzelców jest Stefan Kiessling (Bayer Lev.), ale nie uznałbym go za piłkarza sezonu. Dużo istotniejszy wydaje mi się np. wkład Mandzukica i Gomeza w zwycięstwa Bayernu, czy też Lewandowskiego, Reusa i Goetzego w zwycięstwa Borussi. Mimo tych sukcesów cholernie ciężko ogląda mi się potyczki niemieckich zespołów. Prawdopodobnie tak samo jak mecze tych klubów wygladała bitwa pod Stalingradem. Niby jest moc, ale większość czasu zajmują przepychanki i zdobywanie każdego centymetra boiska bez większego pośpiechu.

Liga Francuska
Żabojadom udało się stworzyć ligę którą nie interesuje się nikt oprócz bukmacherów i samych francuzów. Jest to o tyle dziwne, że zespoły są bardzo mocne. Prym wiedzie naszpikowane dolarami i Zlatanem Ibrahimovicem Paris Saint Germain. To w sumie tyle jeśli chodzi o istotne informacje dotyczące tej ligi.

Liga Portugalska
Porto, Benfica - ta sama śpiewka od lat. Odkryciem jest zawodnik Porto - Jackson Martinez, który jak każde inne odkrycie Porto wkrótce prawdopodobnie zmieni klub. Dużo strzelał (24 bramki), ale i tak mało kogo to interesuje - w końcu to tylko Liga Portugalska.

Liga Rosyjska
Wciąż istnieje. Podobno ktoś tam nawet potrafi grać w piłkę. Cóż z tego, skoro tani spirytus jest u nas znacznie popularniejszą marką?

Liga Botswańska
Botswańscy snajperzy.
Dokonano zakupu pierwszej w historii piłki zbudowanej z innego materiału niż zwierzęce jelita. Wciąż niedościgniony wzór dla ligi polskiej.

Liga Vanuatu
Kadra reprezentacji w narodowym stroju sportowym.
Osiem zespołów zrzeszających znaczny procent obywateli kraju, udających jednocześnie, że znają zasady gry w piłkę. W końcu godny przeciwnik dla naszych rodzimych zespołów.

A która liga jest waszą ulubioną?  

 

25 komentarzy:

  1. Dwie ostatnie ligi bardzo interesujące;)
    A tak poważnie, nie interesuję się piłką nożną. Ale informacje na temat polskiej ligi, a przynajmniej meczów Wisły i Cracovii, powinnam mieć. Jak się mieszka w Krakowie i chce się uniknąć spotkań z kibicami przed/po meczu, trzeba wiedzieć takie rzeczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałbym Cię obrazić, ale pod tym względem Kraków jest chyba najdzikszym miastem w Polsce :) Dużo swego czasu słyszało się o zażartych dyskusjach pomiędzy kibicami obu tych zespołów :P

      Usuń
    2. Obrazić? W żadnym wypadku;) Przede wszystkim, nie jestem z Krakowa, ja tam tylko studiuję;) Poza tym nie identyfikuję się z kibicami... Kilka razy widziałam ich w akcji. Niezapomniane przeżycie;)

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o moją ulubioną ligę - hiszpańską, to dziwnie się poczułam, czytając, że CR7 przyciąga kobiety do piłki nożnej. No, bo nie ukrywam - Realowi kibicuję, ale Ronaldo to chyba nie jest powód :P Tzn, jest świetnym napastnikiem, wiadomo i to dlatego świetnie się go ogląda. Przynajmniej ja nie roztrząsam kwestii jego urody, a jedynie to jak radzi sobie na boisku (swoją drogą włosy na żel i solarium na mnie nie robią wrażenia). Polskiej ligi nie śledzę w ogóle, bo niestety tak jak zaznaczyłeś - poziom podwórkowy, zwyczajnie nie ma co oglądać. Ubolewam za to nad nadchodzącym finałem Ligi Mistrzów - dwa niemieckie zespoły i zdecydowana przewaga Bayernu, to chyba nie do końca to, na co liczyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najciekawszym finałem w tym roku byłoby starcie Juventusu z United, ale niestety - mamy dwa niemieckie kluby i nikt tego nie zmieni. Zresztą Bayern jest w tym finale w pełni zasłużenie.

      Usuń
    2. To fakt, jest w świetnej formie i zasługuje na zwycięstwo. Ja bym się cieszyła ze starcia Bayernu z Realem, zamiast Borussią ;-)

      Usuń
  3. Abubu Nigiri Abyda Ned Beto Khali z ligi Bostwańskiej ostatnio mocno się wyróżnia, myślę, że transfer do większego klubu zagwarantowany. W Lefatshe Ndebele się mocno marnuje, w Bamangwato Tswana lepiej by się spełnił ze swoim swoją świetną prawą nogą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno Polonia zgłosiła zainteresowanie, ale odstraszyła ich cena ;D

      Usuń
  4. Kiedyś śledziłam poczynania kopaczy, ale ostatnio już tylko Ligę Mistrzów i czasem naszą reprezentację (ale to z bólem) :) Czekam na jakąś notkę po finale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli będzie warto ją sporządzić, to prawdopodobnie taka się pojawi ;)

      Usuń
  5. Czasem lubię sobie na zielony kolor popatrzeć na ekranie :) Uspokaja mnie :P Z piłki, to żadnej ligi nie śledzę regularnie. Czasem jak akurat coś leci, to oglądam Ligę włoską albo hiszpańską, bądź angielską. Reszta,to zupełna strata czasu, ;] Cieszę się z kolejnego sukcesu Barcy (i kolejnej porażki Realu chyba jeszcze bardziej :D:D:D). I oczywiście ze zwycięstwa Juventusu - ukochanego zespołu moich dziecięcych lat :D Finał LM Bayer vs Borussia jest żałosny. Bayer to mój najbardziej znienawidzony zespół wszechlig, nawet bardziej niż Real... Miejmy nadzieję, że wszyscy się mylą i Borussia jednak wygra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ten post równie dobrze mógłbym napisać ja, bo mam identyczne podejście. Z wyjątkiem tej nienawiści do Bayernu - przeciwko nim nic nie mam, bardziej nie lubię Chelsea Londyn ;)

      Usuń
    2. Ooo...o Chelsea zapomniałem ;) Też ich nie lubię :]

      Usuń
  6. No patrz, mimo że zakręciłem... noskiem ;p i tupnąłem nóżką to jakoś wytrwałem i nie zamknąłem okienka :). Jednak ja może wypowiadać się na tematy dotyczące piłki (a w szczególności nożnej) nie będę, bo po co mam zamęczać cały świat swoim idiotyzmem... wrodzonym... niestety :D.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam, nie jest z Tobą tak źle :) Zidiociejesz dopiero jak poczytasz moje następne posty :P

      Usuń
  7. Widzę, że narodziły się dwie poważne potęgi piłkarskie. Kto wie może i nasza reprezentacja kiedyś się zgra i będzie mogła zagrać w mistrzostwach z tak znakomitymi klubami jak KS Vanuatu, czy FC Botswa. Słyszałem z pewnego źródła o transferach w przyszłym sezonie z obu lig do naszej ekstraklasy, w końcu będziemy mieli piłkę na wysokim poziomie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, żeby zawodnicy z tych lig chcieli zniżyć się do poziomu ekstraklasy. Ale kto wie, różne rzeczy w piłce już się zdarzały.

      Usuń
  8. Był taki okres w polskiej piłce ligowej, tuż przed Euro, że wydawało się, iż wszystko ruszy do przodu. Kilka niezłych występów w europejskich pucharach, czy to Lecha szczególnie, czy też Legii a nawet jeden udany sezon Wisły. Do tego przychodziły do nas naprawdę ciekawe nazwiska z Ljuboją na czele. I potencjał był, trzeba było to tylko dobrze rozegrać. Nie rozegrano. Wszystko wróciło do swojego naturalnego poziomu i dalej jest fatalnie. Raz na jakiś czas jakiś zespół błyśnie leciutko w LE, rozprzedadzą się i znów po ptokach. A najgorsze jest to, że każdego roku w sierpniu podchodzę do tego z nowymi oczekiwaniami i nadziejami, jakbym nie pamiętał, co dzialo się przed laty, a potem, w maju zżera mnie złość, że jak zwykle pozwoliłem sobie wyobrazić nie wiadomo co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak chyba od 2001, kiedy to zainteresowałem się piłką nożną. Co roku były nadzieje, a później wszystko jak krew w piach. Już sobie odpuściłem. Czasem tylko obejrzę jakiś meczyk Legii, ale bez większej fascynacji ;)

      Usuń
  9. Przeczytałam ten wpis z olbrzymią ciekawością, choć jestem dziewczyną, która trzyma się raczej z dala od kanałów sportowych (no chyba, że akurat transmitują siatkówkę). Pochwalę się(albo i nie)- ostatni mecz piłki nożnej jaki oglądałam to zeszłoroczny finał Ligi Mistrzów.
    W krótkich opisach zawarłeś wszystkie informacje, które są potrzebne, żeby zabłysnąć przed płcią męską na jakimś spotkaniu towarzyskim :D chyba się tego wyuczę na pamięć hahaha
    Nie miałam zielonego pojęcia o istnieniu Ligii Francuskiej, faktycznie, chyba tylko Francuzi się nią interesują.
    I ten 'van' w nazwisku! Zaśmiałam się w głos, kiedy przeczytałam o Twoim marzeniu posiadania vana w nazwisku! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej mam oryginalne marzenia ;) Poleciłbym Ci tegoroczny finał, ale raczej wielkich emocji nikt się nie spodziewa ;)

      Usuń
  10. Przyznam się, że nie przeczytałam Twojego wpisu, ponieważ spojrzałam na zegarek i okazało się, że muszę wychodzić z domu, ale jak zobaczyłam dwie ostatnie zaproponowane przez Ciebie ligi to padłam :D i musiałam się z Tobą podzielić tym, jak mnie rozbawiłeś :D pozostałą część tekstu nadrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam Cię za słowo ;D

      Usuń
    2. Dokształciłam się lucky van luke :)
      I nie tylko Ronaldo przyciąga do piłki całe rzeszy płci pięknej :P

      Usuń
    3. Ej, to nawet nieźle brzmi :) Teraz już wiem jak skrzywdzić mojego pierwszego syna :D

      Usuń