sobota, 18 maja 2013

Minirecenzja, Douglas Farah, Stephen Braun - "Handlarz Śmierci"

Hej robaczki, mimo tego, że mam kilka zaległych recenzji do napisania, dziś chciałem podzielić się z wami moimi wrażeniami po przeczytaniu "Handlarza Śmierci". Ta 320 - stronicowa książka niesamowicie zaintrygowała mnie od pierwszego spojrzenia. Cóż bowiem może zachęcić bardziej niż historia jednego z największych handlarzy bronią naszych czasów, postaci która zainspirowała twórców "Pana życia i śmierci", ostatniego przyzwoitego filmu z Cagem w roli głównej, co ma w końcu większą moc przyciągania niz pozycja stworzona przez redaktorów "Los Angeles Timesa"? Prawdopodobnie wiele innych książek, ale dziś skupimy się akurat na tej  :)

O kim mowa? Oczywiście o niesławnym w wielu kręgach Wiktorze Bucie, człowieku którego imperium handlu bronią sięgało od RPA przez Liberię, Kongo, Afganistan aż po Belgię. Pomówmy jednak najpierw o książce. Dla ludzi zainteresowanych tym tematem jest to pozycja z pewnością wielce cenna. Mnóstwo informacji, szczegółów działań, rozmów ze świadkami, materiałów wywiadowczych itd. daje nam świetny obraz organizacji handlarzy nielegalnym uzbrojeniem. Jednocześnie zostajemy rzuceni w wir czasem chaotycznych szczegółów - od procesów celnych po rejestrację ruchu lotniczego. Kilkadziesiąt odkrytych firm-przykrywek Buta, jego kilkanaście tożsamości plus kilkudziesięciu ważnych współpracowników nie pozwalają łatwo połapać się w tym bałaganie. Jeżeli więc liczycie na powtórkę filmowej historii niestety srogo się rozczarujecie. Książka zdecydowanie nie dla wszystkich.

Moja ocena to: 7/10 (niezainteresowani tematem niech utną jej ze dwa punkty) 

Pan Wiktor But oglądający świat z zasłużonej perspektywy

W ramach dbania o waszą edukację i pogłębiania wiedzy naszego społeczeństwa jako bonus postaram się krótko opisać także działalność i historię pana Buta. Niestety nigdy nie byłem dobry w psychologii mimo to postaram się krótko przeanalizować jego tożsamość. Otóż jest to jedno z najgroźniejszych połączeń jakie można sobie wyobrazić - świetny biznesmen, człowiek bardzo inteligentny, znający kilka języków, były oficer wywiadu radzieckiego, a jednocześnie osoba wyjątkowo bezkompromisowa, nastawiona jedynie na gromadzenie pieniędzy i bezlitosna nawet dla przyjaciół. Pan który po rozpadzie Związku Radzieckiego zajął się "kolekcjonowaniem" starych i zdezelowanych samolotów transportowych. Taki był początek błyskawicznej kariery Buta, w której z pewnością nie przeszkodziły mu znajomości czy to w wywiadzie rosyjskim, czy też z wieloma dyktatorami jak Charles Taylor.  

Pan But rozkręcił genialny interes tworząc świetne zaplecze logistyczne, które jako jedno z niewielu potrafiło dostosować się do kiepskiej jakości lotnisk i notorycznych konfliktów zbrojnych w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Praktyka zaopatrywania obydwu stron konfliktu, a także kamuflowania swych działań przez przeprowadzanie również bardzo dochodowych, ale legalnych transportów, szybko przyniosła Butowi miliony. Świetnie prosperujące firmy za którymi stał ten pan, zostały wykorzystane także do dostarczania pomocy humanitarnej przez ONZ (podobno czasem rozładowywały pomoc humanitarną, a na pokład wnosiły już broń), transportu amerykańskich wojsk do Iraku, czy też zaopatrywania w broń Al-Kaidy. Śmiało możemy powiedzieć, że jest to jeden z najbardziej neutralnych biznesmenów na świecie - było mu przecież obojętne kto ginie, byleby dochodowe wojny trwały nadal.

Ukraina - Janukowycz approves.
Zadziwiające jest to, że obserwacje wywiadu brytyjskiego i amerykańskiego działalności pana Wiktora nie doprowadziły do wcześniejszego aresztowania (obserwacje prowadzone były prawdopodobnie już od 1994 roku). Dopiero 2008 rok przyniósł ze sobą jego aresztowanie. Być może zapytacie dlaczego piszę ten tekst? Otóż jest to sprawa poruszana niezbyt często, a jestem przekonany, że tego typu ludzie mają na sumieniu często więcej ofiar niż piętnowani dyktatorzy - nawet pomimo faktu, że to nie oni pociągają za spusty. Cierpienia spowodowane przez broń dostarczoną poprzez firmy Buta w samym tylko Sierra Leone zabiła lub okaleczyła prawdopodobnie więcej ludzi niż działalność Osamy Bin Ladena i Al-kaidy za jego czasów. Z pewnością pomijanie tego tematu wiąże się także z niechlubnym związkiem państw zachodu z tym handlarzem, ale uważam, że swoim działaniem pan But zasłużył na te kilka linijek tekstu. Mam nadzieje, że was nie zanudziłem i chociaż odrobinkę zainteresowałem ową ciekawostką ;)

Ps. Przepraszam za dość długie przerwy w pisaniu, ale ostatnio mam sporo na głowie. Mam nadzieje, że mi wybaczycie i nie opuścicie moich skromnych internetowych progów ;)  

 

25 komentarzy:

  1. Masz rację, bardziej zwraca się uwagę na przywódców, ludzi charyzmatycznych. To o nich jest głośno, a nie o tych, którzy zabijają po cichu poprzez handel bronią. Książki nie czytałam, ale z ciekawością po nią sięgnę. Film miałam okazję zobaczyć. Daje do myślenia, momentami wzrusza, momentami przytłacza..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film chyba troszkę bardziej przypadł mi do gustu. Więcej tam było emocji (co w przypadku Cagea jest strasznie dziwne :)) niż w książce, która operowała suchymi faktami.

      Usuń
  2. ja raczej nie jestem zainteresowana tematem. obce mi są wszelkie gangi i handel bronią.. :D a nawet nie zamierzam zagłębiać się w temat (pozostanę jednak przy handlu częściami samochodowymi) :) książki o tej tematyce w ogóle mi nie wchodzą :) jeśli już mam sięgnąć, to wolę raczej psychopatów (ciągnie swój do swego :P ) i seryjnych morderców... ale jeśli kiedyś postanowię zmienić branżę to sięgnę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, może lepiej zostań przy handlu częściami samochodowymi :P Myślę, że jako seryjny morderca nie spełniłabyś wszystkich swoich życiowych aspiracji :P

      Usuń
  3. Wszystko co związane z bronią, mnie osobiście interesuje. Może też zostanę takim handlarzem typu ,,pani szpilka'':-)
    A tak na poważnie, nie rzucił mi się jeszcze w oczy (o dziwi) ,,Handlarz śmiercią'' a przecież i tytuł i okładka przykuwa uwagę. W każdym razie rozejrzę się za tą książką i przeczytam. Też film trzeba zobaczyć koniecznie. Oj mam,,tyły'' i to wielkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam na początek szczególnie film. Dawno oglądałem, a jakoś tak zostaje sporo w pamięci. Pan But powiedział jednak, że ten film nie ma nic wspólnego z jego życiem - chyba obraz w jakim go przedstawiono nie przypadł mu do gustu:)

      Usuń
  4. W zasadzie jestem zainteresowana, chociaż wolę inną tematykę, ale może kiedyś spotkam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie martw się, my tez mamy ostatnio dużo na głowie :) tzn. ja mam (dlaczego piszę w liczbie mnogiej...?)
    Ciekawie się złożyło, bo ostatnio oglądałam "Pana życia i śmierci", ale nie podobał mi się. Czy też średnio się podobał.
    Nie podobał mi się końcowy, polityczny wydźwięki filmu. I jednoznaczne moralizatorstwo (akurat przed filmem usłyszałam opinię, że film nie daje jednoznacznych odpowiedzi, co moim zdaniem nie okazało się prawdą).
    I oczywiście główny bohater - facet co z tego, że nie pociągasz za spust, i tak jesteś zły :P I ogólnie jako całość film mnie nie wciągnął.
    Taka moja opinia :)
    Bardziej szczegółowe poznanie tego tematu mija się z moimi aspiracjami i możliwościami intelektualnymi, więc książkę sobie daruję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się z Tobą zgodzić jeśli chodzi o możliwości intelektualne, bo w tym względzie Twój dotychczasowy obraz jest szalenie imponujący :) Tzn. Twoje zdolności są dla mnie zawstydzające i w porównaniu z tym co sam sobą prezentuję myślę, że jesteś o kilka lig wyżej. Dlatego Twoje umniejszanie swoich zdolności sprawia, że czuję się jak ameba, albo inny pierwotniak ;D Nie rób mi tego :P

      Anyway: Przyznam szczerze, że nie pamiętam już jak zakończył się ten film. Wiem jednak, że całkiem nieźle mi się go oglądało :) Chyba będę musiał sobie odświeżyć pamięć :)

      Usuń
    2. Cha cha, proponuję abyśmy dalej z równie zażartą skromnością pomniejszali swoje możliwości intelektualne - wzajemne zapewnianie się, że to nieprawda będzie bardzo przyjemne, a do tego zobaczymy kto bardziej cofnie się w procesie ewolucji i jaką ciekawą istotę wymyśli :P szczerze mówiąc nie wiem, co będzie bardziej umniejszające niż pierwotniak - on już samą nazwą wygrywa :P więc jak widać Ty wygrywasz w dziedzinie biologii, ja się poddaję ;P

      W każdym razie osobiście nie czuję się pewnie w dziedzinach dotyczących uwarunkowań politycznych, ekonomicznych, prawnych, gospodarczych czy też handlowych ;)

      Film zawsze dobrze sobie odświeżyć. Choć zazwyczaj za drugim razem jest gorszy :/ no chyba, że to "Ścigany" ;)

      Usuń
  6. Chętnie bym przeczytała, tematyka mnie nie odstrasza.
    Film widziałam. O boże. Cage. Jak ja tego faceta nie cierpię...Dla mnie aktor o jednym wyrazie twarzy.
    Nic mi nie wspominaj o tym i owym na głowie, za trzy tygodnie z hakiem sesja, która znowu mnie zaskoczy. + wyjazd w trakcie niej, o matko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie, a myslałem, że ja mam przerąbane :) To słowo - sesja - sprawia, że mam ciarki w każdym możliwym miejscu :)

      Usuń
    2. Co pół roku ta sama ekscytacja;)

      Usuń
  7. Temat ciekawy. Zawsze lubiłem i lubię literaturę faktu. Film widziałem i uważam, że był świetny. Tak jak napisałeś, ostatni dobry z Cagem.

    Póki co po książkę się nie wybiera, ale fajnie było poznać w choćby mikroskopijnej wersji historię Buta. A to wszystko dzięki Twojemu tekstowi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe kiedy się w czymś nie będziemy zgadzali, bo póki co wychodzi na to, że mamy niemal identyczny gust :D

      Usuń
    2. Hehe :) Ciekawe spostrzeżenie :D Mogę tylko napisać, że nie wszystkie książki, które czytasz są w "moim typie" ;) Ale rzeczywiście, nasz gust często się pokrywa :)

      Usuń
  8. Raczej po książkę nie sięgnę. Film oglądałam i mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli wyszła dla mnie połowa punktacji... więc mam nadzieję, że się nie obrazisz jeśli grzecznie odmówię :).
    Temat jakoś mnie specjalnie nie kręci ;(.

    Pozdrawiam!
    Melon

    PS: Nie ma za co, wybaczam :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, wybczam :D! :D Cholernie kreatywny dziś jestem, nie ma co... :)

      Usuń
  10. Niezbyt mnie interesuje ten temat, więc nie będę zgłębiał ;c Ale tekst jest oczywiście ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jest to moja tematyka, więc książki raczej nie przeczytam. Ale recenzja zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten ostatni przyzwoity film z Cagem oglądałem i faktycznie - jest przyzwoity. Natomiast nie wiedziałem, że powstał w oparciu o książkę, nigdy jej nie czytałem. Cała ta historia jest jednak na tyle ciekawa, że chętnie bym po ksiazkę sięgnął.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze powiem, że tematyka mnie nie interesuje, więc książki nie przeczytam. Za to film mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe rzeczy. Chętnie przeczytam. A i ja się zgodzę, że film był niezły, ale nie zgodzę się, że to ostatni przyzwoity film Cage'a, ale cóż, należę do tych fanów, co go za niezmienną minę kochają ;) I tak, masz rację - producenci broni, handlarze, przemytnicy - to oni pośrednio mają krew na rękach. Dlatego z pewnością zwrócę uwagę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało Cage'a oglądałem, ale po "Panie życia i smierci" nie kojarzę już żadnego filmu który bardzo by mi się spodobał. Raczej przeciętne te pozostałe filmy, które miałem okazję obejrzeć, choć osobiście nic do niego nie mam :)

      Usuń