niedziela, 30 czerwca 2013

Agatha Christie - "Morderstwo w Orient Expressie"

"Stoi na stacji lokomotywa"

Dzisiaj moi drodzy pośledzimy śledzia śledczego Herkulesa Poirota. Razem z belgijskim detektywem wsiądziemy więc do Orient Expressu i udajmy się w zabójczo długą podróż na trasie Syria - GdzieśtamwEuropie. 

"Stoi i sapie, dyszy i dmucha"

Niestety pociąg dał dupy jak klasyczne PKP i utknął zaspie - w szczerym, jugosławiańskim polu. Nasz bohater pozostaje jednak niewzruszony. Z radością ocenia i charakteryzuje pozostałych 12 ludzi podróżujących wraz z nim tym samym wagonem. Jeżeli akurat siedzicie w przedziale restauracyjnym dostrzeżecie między innymi wielkiego Włocha, chudą arystokratkę z Rosji, małżeństwo lordów angielskich, amerykańskiego handlarza, a także rozgadaną babę z kraju kwitnących fast-foodów (tak, też USA). To tylko kilka szczególnie charakterystycznych postaci rzucających się w oczy już na wstępie. Podsumowując ten akapit - kreacja postaci pobocznych na plus.

"A tych wagonów jest ze czterdzieści,
 Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści."

Niespodziewanka (spojler) - w kryminale będzie trup. No niestety zmarło się na trasie poczciwemu (lub nie) grubaskowi. Pewną wskazówką dla genialnego detektywa dotyczącą okoliczności śmierci może okazać się kilkanaście ran kłutych na ciele ofiary. Jakkolwiek polska policja w tym momencie wpisuje w akta sprawy "ekstremalne samobójstwo", pan Poirot nie daje się zwieść tak łatwo. Poczciwina ubzdurał sobie że to morderstwo i zaczyna poszukiwać winnego. (Spojler II) Oczywiście udaje mu się to w 100 procentach.

"I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas"

I tu dochodzimy do owego klasycznego elementu. Większość czasu zajmuje nam obserwacja Poirota przesłuchującego podejrzanych. Według mnie jest to element cholernie genialny w swej prostocie. Czytając ową część, można poczuć się jak detektyw osobiście uczestniczący w dochodzeniu. Sami składamy wszelkie wydarzenia do tzw. "kupy" i próbujemy odgadnąć kto kryje się za tym niezbyt straszliwym, morderstwem.

"To nie udźwigną - taki to ciężar!"

No właśnie - największym mankamentem okazało się samo morderstwo. Wiem, jestem psycholem, ale po zadaniu kilkunastu ran ofierze, liczyłem na opis jakiejś małej kałuży krwi, kawałka flaczka, czy czegokolwiek innego. Niestety trup pozostał niewzruszony i nie wykrzesał z siebie dość energii, by pani Christie mogła uznać jego sposób śmierci za interesujący. 

"Gładko tak, lekko tak toczy się w dal"

I to chyba byłaby jednyna tak znacząca wada. Poza tym czyta się szybko, zakończenie jest świetne, Poirot jest znośny, zagadka ciekawa i fajnie zbudowana. W dodatku chyba trochę wstyd nie znać klasyki kryminałów, co? (Ten zabieg to tzw. "łechtacz dumy" - w trakcie opantetowywania) Cóż ja marny robaczek mogę dodać? Czytajcie, bo warto. 

Moja ocena to: 8/10   


29 komentarzy:

  1. Nie ma to jak kryminał z Herculesem Poirot w roli głównej :) Wadą, a może zaletą książek Christie jest brak krwawych opisów, dla mnie akurat zaletą. W ramach nadrabiania zaległości powinieneś jeszcze przeczytać "Dziesięciu małych Murzynków" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością sprawdzę. Czyta się lekko, więc nie powinno być problemu :)

      Usuń
  2. Mnie się książka bardzo podobała, kocham Christie w każdej postaci. No może zawiódł mnie trochę "Hotel Bertram". Z kolei "I nie było już nikogo" - istny majstersztyk. Nie wiem, czy ktokolwiek by zgadł rozwiązanie :)

    Jak mogłeś napisać, że Poirot jest znośny. Powinnam się obrazić. Poirot to genialny detektyw A to Twoja pierwsza książka Christie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niestety dopiero pierwsza :D

      Usuń
    2. To masz duuuże zaległości. Mnie się nie udało przeczytać wszystkich książek, a czytam już kilka lat. Christie była bardzo płodną pisarką :P

      Usuń
  3. Lubię te twoje nietuzinkowe recenzje. Aż chce się je czytać i czytać a potem szybko biegnąc do biblioteki/księgarni po polecaną przez ciebie książkę ;-) Co do powyższej pozycji chętnie po nią sięgnę, ale najpierw na półce leży i czeka tej autorki ,,Zło czai się wszędzie''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, nie ukrywam, że miło się czyta takie komentarze ;)

      Usuń
  4. Podzielam Twoje zdanie, dobry, przyzwoity kryminał. :) Poirota bardzo lubię, jest niesamowity.
    I podobnie, jak koleżanki polecam "Dziesięciu Murzynków" (książka funkcjonuje również pod tytułem "I nie było już nikogo") - najlepsza książka Christie, którą czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że nie wyleci mi z głowy podczas następnej wizyty w bibliotece ;)

      Usuń
  5. "Morderstwo w Orient Expressie" przeczytałam jakieś dwa lata temu, ale powiem Ci, że rzuciłeś na tą książkę całkiem nowe światło :) Nie wiedziałam, że można się tak uśmiać przy czytaniu recenzji kryminału ;)
    "Niestety trup pozostał niewzruszony i nie wykrzesał z siebie dość energii, by pani Christie mogła uznać jego sposób śmierci za interesujący." - mój absolutny faworyt tej recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądziłem, że będzie zabawna, bo pisałem ją strasznie zmęczony, ale bardzo się cieszę, że mój dziwny humor komuś przypada do gustu ;)

      Usuń
  6. Książki Agathy uwielbiam, swego czasu zaczytywałam się w nich namiętnie i bez opamiętania. Później to opamiętanie w końcu nadeszło - gdy okazało się, że półka w bibliotece została już przeze mnie przetrzebiona i trzeba rozejrzeć się gdzie indziej. Hercules to mój zdecydowany faworyt w jej powieściach, nie przebija go nawet panna Marple ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak, to teraz czas, żebym to ja ogołocił półki w bibliotece z książek Christie ;)

      Usuń
  7. Hehe :D Dobre! Właśnie ostatnio miałem ochotę obejrzeć film na podstawie tej właśnie powieści Christie i chyba właśnie tak zrobię. Twoja recenzja mnie dodatkowo zmotywowała. Ale książki mi się na razie czytać nie chce :P W sumie też jestem dopiero po lekturze jednej jej książki, tej którą Ci wszystkie Panie polecają. I tez uważam, że była świetna. Ale muszę skończyć to co zacząłem i wziąć się z jakąś poważniejszą literaturę, bo czas nagli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, podczas lektury kojarzyło mi się, że widziałem to w jakimś filmie, ale chyba strasznie dawno, bo wciąż mam z niego "czarno - białe" wspomnienia.

      A tak właściwie to dlaczego musisz brać się za poważniejsze lektury, do czego to ten czas Cię nagli jesli można zapytać? :)

      Usuń
  8. Miło przeczytać taką recenzję;) Cieszę się, że się podobało;) Na krwawe opisy u Christie nie masz co liczyć, poza tym lektura to sama przyjemność.
    Koniecznie przeczytaj wspominane już wcześniej "Dziesięciu Murzynków" (albo, pod nowszym tytułem, "I nie było już nikogo")!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No po tylu rekomendacjach to chyba nie będę miał wyjścia ;)

      Usuń
  9. Zgadzam się z Beatą (komentarz wyżej) Christie nie wplata krwawych opisów w fabułę- dla mnie to plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam, trochę krwi musi być ;)

      Usuń
  10. Christie genialna jest, co już chyba u Ciebie na blogu pisałam, ale nic to, najwyżej trochę się powtórzyłam :P Natomiast rozlewu krwi u niej nie uświadczysz i do tego trzeba się przyzwyczaić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, taka spokojna akcja będzie przynajmniej jakąś odmianą. Co do konstrukcji historii jednak wielu dzisiejszych autorów mogłoby się od Christie uczyć.

      Usuń
    2. To prawda, od dłuższego czasu przymierzam się do powrotu do Christie i ponownego przeczytania jej powieści i chyba w końcu to zrobię :)

      Usuń
  11. Ale też spojler:) - ,,Będzie trup" :) To było do przewidzenia:) A tak na poważnie to widziałam tylko film, nie czytałam jeszcze książki. Do tej pory przeczytałam dwie powieści autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dwie? :P To czas brać się za następne, ja już mam je w planach ;)

      Usuń
  12. Świetna pisarka, był czas gdy czytałem jedną po drugiej książki tej autorki. Zachęcam do poznania tej historii, autorka potrafi budować odpowiednią atmosferę i zawsze dorzuca "węgla do pieca" w najodpowiedniejszym momencie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też ją planuję na wakacje, ale trochę później;) Christie ma swój specyficzny mało krwawy klimat, ale ciekawe opisy śledztwa i przesłuchiwań to rekompensują:)
    ps.plus za świetną recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Plusik zapisany w specjalnym, plusikowym zeszycie ;)

      Usuń
  14. Z Poirotem jest taki problem, że jakoś jego przygody nie porywają, nie mają tego Sherlockowego, tajemniczego klimatu, nie są tak zaskakujące i ciekawe. Ostatnio mniej czytałem niestety, ale w wakacje znowu zaczynam, może nawet zbiorę się do jakiegoś tekstu o książkach. Tymczasem czekam na recenzje filmów, zdecydowanie wolę czytać te właśnie na blogach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, klimat Sherlockowy jest troszkę cięższy, ale według mnie Poirot w niczym nie ustępuje angielskiemu detektywowi ;)

      Usuń