sobota, 1 czerwca 2013

LeBor Adam - "Protokół Budapesztański"


Czyli kolejna powieść z cyklu: "co by było gdyby". Polityczny fiction-thriller (jest taki gatunek? :)), który rozpoczyna się w roku 1944. Niemcy sromotnie przegrywają na wszystkich frontach - na wschodzie dupsko tłucze im komunistyczny wąsacz, na zachodzie szajka zachodnich kapitalistów. Naziści zbierają się więc w Budapeszcie, opracowując plan ekonomicznego podporządkowania sobie całej Europy. Świadkiem tego wydarzenia jest Miklos Farkas. Za siedemdziesiąt lat jego wnuk - dziennikarz - zmierzy się z niezwykle trudnym zadaniem przeprowadzenia śledztwa w sprawie morderstwa dziadka.

Tak oto poznajemy Alexa, dziennikarza o podwójnym obywatelstwie, który swe doświadczenie zbierał na arenach konfliktu w Jugosławii. Alex skrupulatnie zbiera fakty - od sterylizacji ludności romskiej, po działania banków szwajcarskich, unii europejskiej i węgierskiego rządu, by na koniec połączyć to w jedną całość. Początkowo nieco chaotyczna sprawa szybko staje się klarowna, a bezczelność działań tzw. IV Rzeszy wręcz oburzająca. Na szczęście Alex nie musi mierzyć się z systemem sam. Pomocą służą mu węgierskie służby bezpieczeństwa, dziennikarka Natasza i wielu, wielu innych. Czy to wystarczy, żeby pokonać ogólnoeuropejski spisek?

Debiut pana LeBora, dziennikarza piszącego między innymi dla "The Timesa", to zaskakująco dobra powieść. Sprawnie i ciekawie udało się w niej połączyć wątek kryminalny z politycznym. W tle do tego wszystkiego dostajemy mały romans. Wszystko gra jak należy. Zachwyceni będą szczególnie miłośnicy teorii spiskowych, ponieważ ta przedstawiona przez autora jest bardzo realistyczna. Warto podkreślić, że pisarz inspirował się prawdziwymi dokumentami, a także badaniami nad stanem praw człowieka na Słowacji, więc książka tym bardziej nabiera realizmu. Oczywiście nie oznacza to, że jest ona kolejnym reportażem - to powieść beletrystyczna, więc nie obeszło się bez szybkiej akcji, zamachów terrorystycznych i wszystkich innych elementów budujących dobrą sensacyjną lekturę.

Mimo tego, że książka ta służy celom rozrywkowym stanowi ona również swego rodzaju ostrzeżenie - w tym wypadku przed działaniami skrajnej prawicy. Szkoda, że autor nie potrafił całkiem niezależnie wykreować bohaterów. Chodzi mi głównie o to, że politycy lewicy często opisywani byli jako Ci dobrzy, broniący praw najbiedniejszych, a prawica jako skrajni, narodowi wariaci. Poza tym jednak kreacje głównych bohaterów są całkiem niezłe, choć bardziej wyraziste niż główny bohater okazały się postaci poboczne.

Wiem, że większość z was prawdopodobnie nie interesuje się polityką (ja też raczej nie), ale jednocześnie mogę zagwarantować, że "Protokół Budapesztański" będzie dla was ciekawą i wciągającą lekturą. Owszem zdarzają się tam małe błędy (czasem w tłumaczeniu, czasem literówki), zakończenie nie usatysfakcjonuje każdego, czasem język, którym posługuje się autor jest trochę "sztywny" i powtarzalny, ale jak na debiut to naprawdę bardzo dobra książka. 

Moja ocena to  7/10


24 komentarze:

  1. Coś jak "Rok 1984" czy raczej jak zakończenie "Dallas 63" Kinga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, "Dallas 63" jeszcze nie czytałem, ale książka przypomina raczej wstęp do "Roku 1984". Autor nie skupia się na tym jak rządzone jest państwo totalitarne, ale raczej na tym jak można je stworzyć w obecnych warunkach ;)

      Usuń
  2. Twoja recenzja i wysoka ocena zachęca :) Rzadko czytam powieści sensacyjne, ale fabuła tej wydaje się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezła, myślę, że dałabyś radę się przez nią przedrzeć :)

      Usuń
  3. I like polityczne intrygi, więc książka coming some powinna znaleźć się na mej półce. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tej deklaracji ABW prawdopodobnie będzie miała Cię na oku :P

      Usuń
  4. Masz szósty zmysł, rzeczywiście większość z nas nie interesuje się polityką ;) to tzn. przynajmniej ze mną trafiłeś :)
    Nie lubię historii opisujących takie duże afery i polityczne zawirowania. Przykładowo, czytałam dwie książki Toma Clancy'ego "Czas patriotów" oraz "Polowanie na Czerwony Październik", i o ile filmy mi się podobały, to powieści już nie. Tej tematyki unikam, wolę bardziej "kameralne" zbrodnie i historie. Dlatego myślę, że i "Protokół Budapesztański" nie przypadłby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to faktycznie, jeżeli Clancy Ci się nie spodobał to i "protokół" raczej nie przypadnie Ci do gustu. Obaj autorzy piszą w dość podobnym klimacie ;)

      Usuń
    2. Wychodzi na to, że ja również mam szósty zmysł ;)

      Usuń
    3. Widzisz też martwych ludzi? :D

      Usuń
    4. Clancy jest w sumie bardzo trudny w odbiorze, przynajmniej dla mnie, więc mam nadzieję, że ta książka taka nie będzie, bo mnie nią zainteresowałeś :) A wracając do Clancy'ego, to kiedyś przez 18 miesięcy (z przerwami) czytałem "Sumę wszystkich strachów" (ależ to było grube, chyba z 1200 stron) i rozwalały mnie w niej takie chwile kiedy np. przez 30-40 stron autor dokładnie i skrupulatnie opisywał reakcję jaka zachodzi podczas wybuchu bomby atomowej :D
      Troszkę wymiękałem w takich momentach ;]

      Usuń
    5. Ja akurat czytałem "Bez skrupułów" i ksiązka okazała się bardzo dynamiczna :)

      Usuń
  5. Nawet teraz nie wymówię tego tytułu :D. Dopadła mnie mała... Aaa nieważne :P.

    Jednak za książkę podziękuję, gdyż tematyka, okładka i dziwny autor mnie od niej odpycha :D.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szedł Sasza suchą szosą , bo gdy susza szosa sucha. - dowód na to, że to nie jest najgorszy z możliwych tytułów do wymówienia :D

      A panu LeBorowi byłoby smutno, że uważasz o za dziwnego człowieka :(

      Usuń
    2. Haha :D. No w sumie są gorsze tytuły :P.

      Czemu? Ja go uważam za pozytywnie dziwnego :). Jego nazwisko jest tylko dziwne :D.

      Usuń
  6. Wierzę Ci na słowo, że to dobra książka;) Na pewno spodoba się mojemu Tacie, który lubi takie klimaty. Ja nie czytuję podobnych historii;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raczej nie. Może o właśnie z powodu ich niedostatku przypadła mi do gustu. Niech Twój Tata napisze recke :P

      Usuń
  7. A czemu by nie. Polityka co prawda mnie interesuje jak zeszłoroczny śnieg, no ale książka wydaje się fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest fajna. Według mnie oczywiście ;)

      Usuń
  8. Nie przepadam za thrillerami politycznymi. Ale recenzja ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś podobnego już chyba kiedyś wyszło albo mam deja vu. Niestety nie pamiętam tytułu ale jak tylko sobie przypomnę albo znajdę tą książeczkę u siebie to napisze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyłamię się! Chcem!! Bierę! Szukam!
    Clancy'ego czytałam chyba cos... milion lat temu. Nie pamiętam. A Orwella 84 kocham bardzo mocno. Thrillery polityczne czasem łykam, bywają i ciekawe. Filmy częściej. Ale jak na udany debiut brzmi nieźle.
    Same plusy! Chcem!

    OdpowiedzUsuń
  11. Polityczny fiction-thriller - więcej nie trzeba, żebym mnie zniechęcić. :P

    OdpowiedzUsuń
  12. To zdecydowanie mój gatunek, jednak zniechęciło mnie przedstawienie polityków lewicy jako dobrodusznych, a prawicy jako szaleńców. Za taką indoktrynację podziękuję:)
    Twoje recenzje czyta się jednym tchem. Co tu dużo mówić - są dobre.:)

    OdpowiedzUsuń