czwartek, 27 czerwca 2013

Markus Zusak - "Złodziejka Książek"

"Złodziejka książek" to pozycja nieszablonowa, oryginalna, ale co najistotniejsze po prostu świetna. Wiem, że nie powinno się zaczynać żadnej recenzji w ten sposób, ale musicie się przygotować, że cały tekst złożony bedzie z peanów na jej cześć. Po prostu nie ma w sobie nic, co mógłbym jej zarzucić. Na okładce możemy oczywiście wyłapać jakieś malutkie nawiązanie do "Rzeźni numer pięć" Vonneguta i chyba jedynie ta książka ma coś wspólnego ze "Złodziejką Książek". Mianowicie obie pozycje cechują się świetnym, ironicznym humorem i obie nawiązują do tragedii II wojny światowej. Jedna i druga pokazuje wojnę zadziwiająco realistycznie - bez zbędnego patosu, bohaterstwa, wielkich ideałów. Mamy tu życie zwykłych ludzi starających się przetrwać. I szczerze mówiąc takie podejście do tematu jest o wiele bardziej poruszające niż wałkowanie po raz kolejny heroicznych aktów odwagi poszczególnych żołnierzy/dowódców. 

„Żeby żyć. Bo życie warte jest życia. Choćby ceną była wina i wstyd.”

Bohaterką powieści Zusaka jest dziewczynka - Liesel Meminger - która w ciagu kilku dni traci brata (umiera w pociagu na gruźlicę) i zostaje oddana pod opiekę rodziny zastępczej - Hansa Hubermanna i Rosy Hubermann. Jeżeli właśnie włączył wam się zmysł detektywistyczny, to tak, potwierdzam - akcja toczy się w nazistowskich Niemczech. Wszelkie perypetie wspomnianej bohaterki obejmą kilkanaście watków dotyczących między innymi jej przyjaciela Rudy'ego, żyda Maxa Vandenburga, a co najwazniejsze "kradnięcia" książek. Wszystko to w tle, zbiórek Hitlerjugend, palenia książek bombardowań i powołań do wojska. Już to powinno wszystkich zachęcić. Jednakże jeżeli nadal nie czujecie się przekonani do tej świetnej powiesci Zusak ma asa w rękawie.

„Był sobie raz dziwny mały człowieczek, który podjął trzy ważne życiowe decyzje: 1. Zrobił sobie przedziałek po innej stronie niż wszyscy. 2. Zapuścił sobie mały kanciasty wąsik. 3. Postanowił, że zdobędzie władzę nad światem.”

Narratorem jest śmierć. To ona obserwuje i opisuje wszystkie wydarzenia. W dodatku jej wtrącenia pełne rozmaitych przemysleń są często głebokie, czasem zaś ironiczne i pełne humoru. Zresztą co tu dużo pisać, czy książka w której narratorem jest śmierć może być zła? Według mnie odpowiedź na to pytanie jest całkiem jasna.

Kolejny duży plus to piękne wydanie. Nie jestem osobą, która na takie szczególiki zwraca zbyt dużą uwagę, ale już po otwarciu książki wiemy, że będzie się ją dobrze czytało. Pogrubione i zaznaczone wzorkami wtrącenia śmierci, świetna okładka, rysunki, przejrzystość - to wszystko zapewnia nam niesamowity komfort podczas lektury. 

„Z nieznanych mi powodów umierający zawsze zadają pytania, na które znają odpowiedź. Może dlatego, że przed śmiercią muszą się upewnić, że jednak mieli rację.”

Gwarantuję, że mimo niemalże 500 stron książkę przeczytacie błyskawicznie. Jest napisana świetnie, jest ciekawa i wciagająca, a w dodatku porusza bardzo ważny i podniosły temat w bardzo, hmm, "normalny" sposób. Polecam "Złodziejkę Książek" każdemu. Naprawdę warto spróbować - to proza w najlepszym wydaniu.

Moja ocena to 9/10

Ps. Dla wszystkich którzy książkę już czytali: Tak, byłem wzruszony, Nie, nie płakałem jak bóbr,chociaz dużo juz nie brakowało ;)

32 komentarze:

  1. Nie, nie czytałam jeszcze tej książki. "Rzeźni..." również nie czytałam.
    Tak, mam na nią ochotę. Dużą.
    Tak, zdarza mi się płakać w trakcie lektury.
    Tak, czepiam się tak troszkę, ale tylko i wyłącznie w sensie pozytywnym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz się czepiać zawsze kiedy będziesz miała ochotę - to dla mnie przyjemność ;)

      Usuń
  2. Cieszę się, że tak pozytywnie odebrałeś tę książkę, ponieważ jakiś czas temu i ja ją nabyłam. Teraz tylko czekam na więcej wolnego czasu, aby ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, przynajmniej będe miał okazje przeczytać jakąś jej porządną recenzję :)

      Usuń
  3. Złodziejka książek powiadasz, pewnie od tej lektury kilka pań - blogierek wzięło swojego nicka. Zaistne musi to być fascynujące opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fascynujące, wciagające i inne ące :) Jednym słowem: warto :)

      Usuń
  4. Cieszę się, że Ci się podobała, przeczytałeś błyskawicznie! Nie wiem czy czytałeś, ale polecam "Chłopca w pasiastej piżamie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, nie czytałem. Być może nawet się skusze :)

      Usuń
  5. Recenzja pełna pasji :) Widzę, że książce warto się przyjrzeć bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka chodzi za mną od jakiegoś czasu. Na razie nie planuję zakupów książkowych, ale jak mi ten głupi stan przejdzie, to ten tytuł jest pierwszy na liście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze przejdzie Ci dośc szybko :) Nie wierzę, zebys mogła długo wytrzymac bez zakupów :P

      Usuń
  7. Za dużo się naczytałam na studiach książek o wojnie, więc na razie sobie odpuszczę tę pozycję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ee tam, to nie jest taka klasyczna ksiązka o wojnie. To książka o życiu :P

      Usuń
    2. O życiu podczas wojny i te nazistowskie Niemcy - wrrr :P

      Usuń
  8. Chyba najlepsza książka, jaką w życiu czytałam. Brak mi słów, żeby to wyrazić, ale jesli jest jeszcze ktoś, kto nie zna tej historii, to traci coś naprawdę genialnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dopiero po przeczytaniu można zrozumieć dlaczego ta książka jest tak świetna. Zgadzam się z Tobą w 100 procentach.

      Usuń
  9. Zaintrygowałeś mnie tą książką. Lubie takie nietuzinkowe pozycje. Przyznaje także, że okładka też zachęcająca. Niby prosta, a zarazem mówiąca tak wiele. Pozycja obowiązkowa.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka super, czytałam ją dość dawno temu, ale nadal bardzo dobrze pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm..brzmi ciekawie. Jak się uporam z tymi 47 książkami, które czekają w kolejce to tę przeczytam jako 48 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, trzymam za słowo ;D

      Usuń
    2. ...mój komitet kolejkowy, ten prywatny, półkowy, wynosi na chwilę obecną... 96 książeczek :P

      Usuń
    3. Wow, dużo :D Mogłabyś założyć własną bibliotekę. To źle, że czuję się zazdrosny? :D

      Usuń
    4. Tłumaczę się tym, że w razie zombieapokalipsy będę miała co czytać :D Dlatego zbiór ten stale powiększam ;) Choć jeśli chodzi o moją prywatną biblioteczkę jako taką, to nie jest znowu taka duża: 245 książek... Ale patrząc na to ile z nich jest nie przeczytanych jeszcze... ;P

      Usuń
    5. P.S. Nie zazdrość, u mnie jest to kwestia książkowego zakupoholizmu, którego wcale nie mam zamiaru leczyć :D

      Usuń
  12. Nie czytałam i wciąż czuję się tak, jakbym popełniła tym błąd :) Błąd, który bardzo chciałabym naprawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie ;) Jeśli Ci się nie spodoba to biorę na siebie pełna odpowiedzialność :P

      Usuń
  13. Wow....takie peany nie w Twoim stylu, więc coś jest na rzeczy:D A poważnie to planuję ją przeczytać już od dawna, jednak nie mam do niej dojścia na razie. A Rzeźnię swego czasu wielbiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, z zasady jestem marudą, ale tym razem nie mogłem się powstrzymać ;)

      Usuń
  14. Witaj, nominowałam Cie do nagrody Liebster Blog
    http://valkotukka.blogspot.com/2013/06/liebster-blog.html

    Zapraszam do zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dwa dni ją czytałam!
    Dwa dni robocze :)

    Wciąga nieziemsko, fakt.

    OdpowiedzUsuń