poniedziałek, 24 czerwca 2013

Post o niczym

Miałem pisać o książce. Serio. Zabierałem się już do recenzji małej książeczki o przygodach holenderskiego chłopca  i jego przyjaciela Uruga, w okresie uniezależniania się Indonezji od kolonizatorów z kraju tulipanów. Wspomnę więc tylko, że nie warto – dechu nie zapiera, dupy nie urywa, krótkie toto cholerstwo, że ledwo zdążyło się rozkręcić, a tu już ostatnia strona. Jako ewidentny autorytet w kwestii doboru lektur nie polecam, chyba że kogoś szalenie jara klimat orientu.
Jeżeli nie macie nic przeciwko (jeżeli macie w sumie także) popiszę sobie bez żadnego przygotowania o tym, co akurat nawinie się na klawiaturę. Humor mam dzisiaj średni, a stworzenie każdego zdania to obecnie wyzwanie większe niż zbudowanie piramidy. Wynika to zapewne z faktu, że pierwszego dnia po powrocie na wieś, udało mi się zesmażyć większość skóry jaką dawniej miałem przyjemność posiadać. Przez cały dzień myślałem nad jakimś ciekawym tematem. Do głowy przychodziły mi już największe bzdury , zaczynałem pisać tekst kilkukrotnie, a całe wysiłki można podsumować jedną, klasyczną sceną filmową…

Nawiązując do tych moich smutów: oglądacie może czasem wiadomości? Czy tylko ja mam wrażenie, że jestem na każdym kroku oszukiwany? Gdzieś tam obiło mi się o uszy, że żyjemy w wolnym państwie (w jakiejś konstytucji czy cuś), a tu się okazuje, że paliwa za granicą nie mogę sobie kupić i cholera wie dlaczego, za segregację śmieci będę musiał płacić choćby nie wiem co, a jak chcę mieć szybki pociąg to za bilet będę musiał wybulić minimum 60 zł. Te wszystkie cudne wiadomości serwują mi dziennikarze z uśmiechem na ustach. Państwo dobrobytu kurwa jego mać…
I nie, nie jestem prokaczyńskim opozycjonistą, tylko zwykłym chłopem, który zdrową logiką nie może pojąć co tu się wyczynia. O Turcji oczywiście ani słowa, bo każdy przewrót i inicjatywa demokratyczna jest niebezpieczna do publicznego pokazywania. Tak właściwie czy ktoś mi może przypomnieć kiedy po raz ostatni skutecznie udało się wprowadzić ustawę, której projekt wniesiono w ramach inicjatywy obywatelskiej? Nie jestem w temacie, ale jakoś nie przychodzi mi do głowy zbyt wiele takich sytuacji…
Tak swoją drogą to jak tu się dziwić, że wśród nas, prostaków rosną nastroje radykalne. Jakie mamy alternatywy? Unia coraz bardziej przypomina dawne rządy komunistyczne, ekonomicznie daje dupy na całej linii, rządy narodowe ciągle jej przyklaskują, próbując jak najwięcej wepchać do swojej kieszeni. Oczywiście wszystko bez perspektywicznego podejścia. Pół Europy zajmują arabowie, biją Europejczyków za jedzenie przy nich kanapek z szynką, mają prawa narodowe w głębokim poważaniu i prawdopodobnie będą coraz śmielej spoglądali w kierunku naszego kraju. Pocieszające jest jedynie to, że jak tak dalej pójdzie, to za kilkadziesiąt lat nie zostanie tu kamień na kamieniu. I teraz chłopak z kredytem  życiowym starcie stoi w środku tego bałaganu i ma do wyboru – albo lewaków, albo radykalnych prawicowców, albo po raz kolejny nieefektywny rząd. Silne centrum w Polsce tworzą najwyżej centra handlowe. I jak ma nas nie kusić życie za granicą?
Ehh, ponarzekałem sobie, ale to dlatego, że jestem dzisiaj jakiś rozdrażniony. Trudne dni, czy coś…  Przecież osobiście nie mam na co narzekać – jest mieszkanie, żarcie i można odłożyć czasem parę groszy, ale jakoś nie patrzę z optymizmem w przyszłość w której zapewne przyjdzie mi wegetować z dnia na dzień.  
Wiem, że część z was (ta delikatna jak kwiat lotosu) nie lubi takich tekstów. Przyznają, że nie są one w odbiorze zbyt przyjemne, ale dla mnie to idealny sposób na zrzucenie ciśnienia, więc Deal With It. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w najbliższych dniach – prawdopodobnie już w weselszych okolicznościach.
;)

41 komentarzy:

  1. Co byś nie zrobił to i tak wszystko w Polsce będzie do dupy, więc ja nie widzę żadnego sensu w zamartwianiu się. Jakoś jeszcze żyjesz i właśnie z tego powinieneś się cieszyć. Z tego, że Polska jak dotąd trzyma Cię przy życiu, a raczej powinienem powiedzieć, że to Ty trzymasz Polskę, ale to tak btw.
    Ja jak na razie kieruję się mottem Doris z "Gdzie jest Nemo", które brzmi "mówi się trudno i płynie się dalej". Nie ma co się zamartwiać, bo od zamartwiania odchodzą dwie drogi. Jedną z nich jest zamartwianie się z pozytywnym skutkiem, a ta druga dotyczy częstszego, negatywnego skutku. Wystarczy tylko przyjmować wszystko na klatę z uśmiechem na ustach, a nie głowić się co będzie z tą Polską. Powiem co będzie... a Ty już o tym od dawna wiesz... będzie gówno zakrapiane pazernością na deserek. No i skoro przyszłość jest znana to nie pozostaje nic innego jak tylko wsiąść do pociągu byle jakiego i hajda za granicę. W sumie samolot byłby lepszy... Albo z drugiej strony wystarczy pogodzić się z okrutnym losem i chodzić z tym kamieniem w bucie aż do śmierci... jednocześnie śmiejąc się "wyższości" w twarz :). Jaka Polska takie życie, nie dziwi nic :D.

    Pozdrawiam!
    Melon

    PS: Błagam nie przejmuj się już więcej :P! Niech Twój umysł zajmie się czymś innym, na przykład niech zastanawia się nad tym dlaczego świnie jedzą i srają w tym samym pomieszczeniu... ten temat jest znacznie ciekawszy od tematu przegniłej Polski :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, nigdy bym nie przypuszczał, że akurat świnie to jest temat który wzbudzi tak powszechne zainteresowaie :D

      Usuń
    2. Świnie są fajne... Raz zaganiałem taką jedną do chlewu, a ta nawet mi kij złamała... normalnie świnia jedna ;P. Aż w końcu dziadek uwiązał ją za nogę i wlazła podskakując na 3 kończynach ;D.

      Przedstawiłem Ci historię swojego życia, doceń to ;p.

      Usuń
    3. Wow, ta historia jest nieprawdopodobna :D Ta akcja, te emocje, czekam ze zniecierpliwieniem na film ;D

      Usuń
  2. Ja już dawno przestałam oglądać wiadomości, gdyż po nich tylko ciśnienie mi skakało na kangur na pustyni. Trzeba olać to wszytko, bo inaczej człowiek zupełnie zgłupieje od nadmiaru obłudy i zakłamania, jakie panuje w Polsce i nie tylko.
    Dobrze, że rzuciłeś wszytko, co ci leżało na ,,wątrobie'' i ja nie mam nic przeciw takim postom. Najważniejsze, to dać upust swojej frustracji a nie dusić jej w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się nie pisac ich zbyt często ;) Mam nadzieje, że uda mi się powstrzymać :P

      Usuń
  3. Zgadzam się z tym co napisał Mateusz. Podoba mi się motto Dory, ja kieruje się podobnym - "Keep calm and carry on". Wiadomości od około roku nie oglądam w ogóle bo podnoszą mi ciśnienie, wiem, że powinnam interesować się tym co dzieje się w polityce, ale nie mam ochoty nurzać się w tym polskim bagienku.

    Łukaszu więcej optymizmu - jakoś to będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoje podejście, ale trudno przestać interesować się czymś, co może bezpośrednio wpływać na nasze życie. Praw niby mamy mało, ale czasem trzeba wykorzystać i te które posiadamy. A ja w gruncie rzeczy jestem optymistą, ale czasem mam taki dzień, że jakiś mały impuls mnie wkurzy i chodzę zdenerwowany ;)

      Usuń
  4. ...Więc mówisz, że książka nieszczególnie Ci się podobała...? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Staram się, jak koleżanki powyżej, nie oglądać wiadomości, chociaż czasami niestety coś tam w ucho wpadnie. Pociesz się, że to nie tylko ty tak się czujesz. Ale nic nie poradzisz. Jest źle a będzie jeszcze gorzej.(zawsze byłam dobra w pocieszaniu:)).
    Ciekawa jestem czy zastanawiałeś się głęboko nad tematem rzuconym przez Melona odnośnie życia świń? Podziel się refleksją:D
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, te świnie momentalnie skojarzyły mi sie z Orwellowskim folwarkiem :) W sumie to nawet pasuje do tego narzekania :D

      Aha, jesteś najlepszą pocieszycielką na świecie ;D

      Usuń
    2. Zgadzam się, temat świń bardzo pasuje do narzekania na naszą rzeczywistość, chociaż biedne świnki akurat są bez winy:D

      Wiedziałam, wiedziałam, że jestem w tym świetna!:D

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że następny post rzeczywiście będzie już weselszy;)
    Każdy czasem musi sobie ponarzekać...a jak wiadomo, jest na co. Kiedy jestem w Krakowie, po prostu nie oglądam wiadomości (co innego w domu) i dobrze mi z tym. Nie, żeby to było jakieś wyjście z sytuacji...ale przynajmniej chwilowo człowiek się mniej denerwuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja tez ich nie oglądam gdy jestem w Siedlcach. Dopiero po powrocie do domu czasem mi sie zdarza, ale odnosze wrażenie, że to i tak zbyt czesto ;)

      Usuń
  7. To ja już myślała, że tylko mi się zdarza tak narzekać.
    He he.
    Fajnie się czyta prawdę. Zgadzam się ze wszystkim.
    Wolny kraj- dobry kawał nie jest zły ;)
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawał dobry, szkoda tylko, że więcej w nim tragizmu niż radości ;) Czekam z niecierpliwością aż policja zacznie strzelać do protestujacych. Może wtedy coś zacznie się zmieniać...

      Usuń
  8. Może nawet lepiej, że nie pisałeś recenzji tej książki, bo tak nie miałabym co napisać. A tak możemy ponarzekać razem. Ja dodałabym do listy jeszcze bezrobocie. Człowiek studiuje 5 lat + rok podyplomowo, by szukać pracy przez kolejne 2 lata. Jak już coś znajdzie, to popracuje z rok i abarot to samo... Dobra koniec narzekania ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślałam, że trudne dni mają tylko kobiety :P Kraj jest taki, jacy są obywatele, bo przecież ktoś ten rząd wybrał :>

    Ps. Uwielbiam tę scenę z "Killer-ów 2-óch" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To że mamy niezdolnych do logicznego podejmowania decyzji obywateli wcale mnie nie pociesza :P
      A co do filmu to uwielbiam cały :D Siara rządzi :)

      Usuń
  10. Ja lubię oglądać Wiadomości (tak, tak te Wiadomości konkretnie :P). Z przyjemnością oglądam zabawne felietony Adama Federa i powstrzymuje łzy, gdy mówią o chorych ludziach, którzy potrzebują pomocy. Trochę to może nie na temat, ale trudno odnieść mi się do rozważań politycznych - nie mam odpowiedniej wiedzy ani zainteresowań. W każdym razie, co do projektów ustaw obywatelskich, mi się wydaje, że problem tkwi w niewielkiej aktywności obywateli - każdy dba o swoje poletko, a jak mu się nie podoba to zaciska zęby i tyle. Choć są różne ruchy społeczne, np. akcja przeciwko posłaniu 6-latków do pierwszej klasy czy zbieranie podpisów, by zakazać aborcji dzieci z wadami genetycznymi.

    Ogólnie mnie nie kusi życie za granicą i na Polskę nie narzekam :) ale jak ktoś ma potrzebę zawsze może wylać swoje frustracje, to nawet dobrze się czyta, bo przynamniej widać, że na czymś Ci zależy, albo przynajmniej takie sprawiasz pozory :P

    To koniec komentarza z cyklu "nie znam się, to się wypowiem". Wracam do nauki. Good night and good luck! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, wydaje mi się, że aktywność obywatelską trzeba zwyczajnie umożliwić. W dobie internetu nadal inicjatywę musi zgłosić PISEMNIE 100 tys. obywateli. Ciekawe kto zdoła zebrać 100 tys. podpisów? Kto się tego podejmie np. po pracy, w dodatku kompletnie za darmo? Raczej nikt. A takie składanie wniosków przez internet, nawet ze zwiększonym limitem podpisów zdałoby wg. mnie egzamin. Co do tego projektu dotyczącego sześciolatków słyszałem, że nic z tego nie wyszło, bo rząd stwierdził, że to "akcja polityczna", chociaż też nie wiem czego dokładnie ten projekt dotyczył. Także wszystko da się zmienić, tylko trzeba chcieć.

      Usuń
    2. Odnośnie inicjatyw - wspaniały pomysł ostatnio usłyszałam. Mianowicie o ochronie dzieci chorych od momentu poczęcia/życia poczętego czy jakoś tak. Ach, wprost genialne, rodzić na siłę chore dzieci, oddawać je do domu dziecka, bo rodzice często boją się podjęcia opieki albo po prostu ich nie stać i niech tam gniją. W ogóle nie mam siły myśleć o polskiej zaściankowości, bo się w środku gotuję. Wiadomości nie oglądam, bo nie mam telewizora, znaczy mam, ale nie działa :D Z jednej strony czuję się trochę ignorantką, z drugiej nie mam ochoty ich oglądać. I szczerzącego się jak głupi do sera prowadzącego w Wiadomościach :P

      Usuń
    3. Rzeczywiście zbieranie podpisów i składanie wniosków przez internet wydaje się być dobrym pomysłem. W ogóle jestem zwolennikiem cyfryzacji, nie mogę się doczekać jak na mojej uczelni wprowadzą e-indeksy. Nareszcie nie trzeba będzie biegać z indeksami! (no dobra, akurat u mnie biega starosta, a nie ja, ale i tak podoba mi się ten pomysł :P)

      @Katarzyna K.
      Wiem, że to nie jest miejsce na dyskusję na ten temat, ale chciałam tylko powiedzieć, że nie zestawiałabym takich poglądów (które ja akurat podzielam)z "zaściankowością", to jednak jest trochę obraźliwe i niesprawiedliwe :)

      Usuń
  11. Hello, yup this post is really nice and I have
    learned lot of things from it on the topic of blogging.
    thanks.

    my site garmin approach g3 golf gps ()

    OdpowiedzUsuń
  12. Hehe :) Dobrze tak czasem sobie trochę żółci upuścić ;) Ja także raczej nie oglądam wiadomości...ale od przyszłego semestru akademickiego będę musiał. Moi "szefowie" dali mi do prowadzenia przedmiot jak pisać takie informacje :D Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, człowiek uczy sie przez całe życie :D Liczę na to, że zakres zajęc obejmie manipulacje w mediach ;)

      Usuń
  13. My i tak Cię kochamy, nawet jak masz trudne dni i marudzisz, zamiast kulturalnie zjechać nudną książkę. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Skoro książka była niezbyt interesująca, to dobrze że postarałeś się o bardziej interesujący tekst:P z racji, że też bywam strasznie marudna ostatnio, to jak najbardziej jestem w stanie Cię zrozumieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli będziesz szukała kompana do marudzenia, to moje progi są zawsze otwarte ;)

      Usuń
  15. Lepiej napisać interesującą notkę o niczym, niż o nudnej książce, której i tak nie warto czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że uważasz notkę za interesującą ;) To bardzo budujące :)

      Usuń
  16. Widzę, że mamy podobne zapatrywania:) W dzisiejszych czasach kontestować polską rzeczywistość to przyczynek do tego, by zostać nazwanym PISIOREM. Jestem albo w drużynie propagandy sukcesu, albo wiadomo kim...

    Świetny tekst. Możesz dalej pisać ,,o niczym" :)Chętnie przeczytam kolejny tekst:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj,lepiej mnie nie podpuszczaj, bo skończy się na tym, że przestanę recenzować książki, a zacznę wylewać swoje żale :P
      Ale uwaga bardzo trafna - niestety.

      Usuń
  17. Nie oglądam telewizji od kilku lat (nie licząc, 2ch - dni spędzonych u rodziny, gdzie telewizja jest ich życiem) i wcale za nim nie tęsknie. Wiadomości czerpie z internetu oraz gazet, oczywiście wybranych. Dzięki temu nie spędzam długich godzin wpatrując się w reklamę sieci komórkowej albo jakiegoś odplamiacza, czy innego cuda. Wiadomości w tv to jedna wielka ściema, pokazują totalnie ogłupiające materiały typu: jelonek wpadł do kanału, w upały trzeba nosić słomiany kapelusz, od jedzenia lodów się nie przytyje. Czasem materiał zawiera coś istotnego ale ten materiał jest pokazany w taki sposób aby nam zrobić wodę z mózgu. Na próbę obejrzyjcie w jednym dniu wiadomości na różnych kanałach (Tak również na TRWAM). Okaże się, że media i politycy tłamszą kanał na którym są podawane najbardziej rzetelne wiadomości. Taka ciekawostka, bo fanem tej telewizji nie jestem ale wiadomości warte polecenia. No dzięki wyżyłem się troszkę słownie.

    OdpowiedzUsuń