wtorek, 25 czerwca 2013

Tonino Benacquista - "Malavita"

Witajcie, dziś wreszcie zdobyłem się na napisanie porządnej książkowej recenzji. Postaram się także podzielić z wami moimi czytelniczymi planami na najbliższy miesiąc. Przenieśmy się jednak na kilka chwil do Francji – Normandia o tej porze roku jest ponoć przepiękna.
Jako że powszechny jest propagowany przez Anglików mit o tym, że nikt nie lubi Francuzów wyrzucamy ich z książki. Zapożyczymy tylko Normandię i wrzucimy do niej rodzinę Włochów. Żeby jeszcze bardziej namieszać niech to będą Włosi z Hameryki – konkretnie Newark. Mamy miejsce akcji, mamy rodzinę bohaterów – czas trochę namieszać.
Zacny tatuś Giovanni, czy też Fred, jak ochrzciło go FBI, jest kapusiem. Miał on wątpliwą przyjemność wsypać swego dawnego szefa – Don Mimino, głowę pięciu największych rodzin zrzeszających całą śmietankę włoskiej mafii. Nie było więc innego wyjścia jak tylko strategicznie wycofać się, w możliwie jak największym pospiechu, z pola walki i udać pod opiekuńcze skrzydła FBI. Pomysł na Włocha-mafiosa raczej nie należy do odkrywczych. Oczywiście oprócz mordowania bliźnich każdy Włoch uwielbia spaghetti z pomidorami, swoją rodzinę i okolicznościowe wysadzanie niewielkich fabryk – tak samo jest w tym przypadku.
Jak wszystkim również wiadomo FBI nie potrafi skutecznie chronić świadków koronnych. Książka nie będzie więc zbyt zaskakująca także i w tym aspekcie. Mordercy w dość absurdalny sposób dowiadują się gdzie cała rodzinka prowadzi mniej lub bardziej sielankowe życie i wpadają podziękować za wsypanie swojego dobroczyńcy. Podziękowania zaplanowano głównie w postaci pocisków 9mm, jednej wyrzutni rakiet i 10 facetów gotowych na wszystko (oprócz tańczenia cza-czy – włoski mafioso nigdy nie tańczy cza-czy).   
Miała być krótka recka więc tak szybciutko, wady: absurdalny pomysł na poinformowanie morderców o miejscu pobytu rodziny (gazeta podróżująca przez pół świata), krótkie sprawozdania z prawdziwej akcji, trochę za szeroko rozwinięty wątek postaci pobocznych niewiele znaczących dla fabuły, przewidywalność. Zalety: fajnie zbudowane postaci, aż 10 morderców (tylko w książce 10 morderców może zostać uznanych za zaletę – osobiście nie polecam ściągać sobie na głowę choćby jednego), świetny, mafijny klimat, stereotypowe potraktowanie Włochów, które bawi mnie po raz kolejny i całkiem nieźle opowiedziana historia Giovanniego.
W sumie wyszło mi takie pół na pół. Nie jest to zła książka, ale nie jest też powalająca. Jeżeli ktoś lubi mafijne klimaty pewnie doda z 1,5 pkt do oceny. Ja oceniam ją zaledwie jako dobrą, lekką lekturę, więc:
Moja ocena to 6/10
Poniżej zaś lista książek, które mam w swych planach na najbliższy miesiąc. Wszelkie sugestie dotyczące kolejności ich czytania zostaną starannie zignorowane rozważone.

Markus Zusak - "Złodziejka książek"(właśnie czytam)

Dean Koontz - "Trzynastu apostołów"
Agatha Christie - "Morderstwo w Orient Expressie"

R.D. Wingfield - "Frost i ciemna noc"

Jean Christophe Grange - "Lot bocianów"

Jean Christophe Grange - "Przysięga otchłani"

Lee Child - "Siła perswazji"

Jako bonus moja pierwsza w karierze anglojęzyczna:
J.A Kerley "Blood Brother"

Wszystkich prawdopodobnie nie zdążę przeczytać, więc proszę o typowanie która z nich wydaje się/jest najciekawsza :)

18 komentarzy:

  1. Coś ostatnio czytasz jakieś stare książki :p.
    Ale ja z mafią, ani z FBI nie mam nic wspólnego i w najbliższym czasie nie planuję mieć, więc i za książkę podziękuję :D.

    Nic nie czytałem z tych książek, lecz "Złodziejka..." kusi mnie świetną okładką ;). Mam nadzieję, że treść też niezła :D.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, no jak to stare? Toz to z 2005 roku książka jest :D

      Usuń
  2. Nie słyszałam wcześniej o "Malvicie", ale trochę kusi mnie ta gangsterska fabuła. Ogromnie mi się podobała "Złodziejka książek" ciekawam czy i Tobie się spodoba. A radzę zacząć od klasyki, czyli Agathy Christie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wskazuje na to, że chyba także mi się spodoba ;)

      Usuń
  3. Dziwna na "Malavita" niby może być ciekawie, ale odstrasza mnie ten bezsensowny pomysł na naprowadzenie morderców na trop głównych bohaterów, bo to pójście na łatwiznę. Zastanowię się jeszcze nad tą książką.

    Natomiast jeśli chodzi o lektury na wakacje to polecam Agathę :) Moja ukochana pisarka, w gimnazjum połykałam jej powieści hurtowo i niestety już prawie wszystkie znam :(
    "Złodziejka książek" też jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że póki co klasyczny kryminał króluje na liście :) To dobrze, bo też miałem ochotę sięgnać po Christie w nastepnej kolejności :)

      Usuń
  4. "Malavita" do mnie nie przemawia. Bardziej jestem ciekawa "Złodziejki książek" oraz "Morderstwo w Orient Expressie". Życzę zatem mega wrażeń podczas czytania i czekam na recki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się - "Malavita" to był taki zapychacz przed, mam nadzieje, lepszymi lekturami ;)

      Usuń
  5. Ciekawa recenzja :)
    Polecam Agatha Christie - "Morderstwo w Orient Expressie", Grande też, choć akurat tych książek nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. No i oto chodzi, nie wali watą cukrową, tylko prochem i krwią. Czekam na recenzje, szczególnie Christie bo lubię oraz Childa bo fajna okładka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że do Childa jestem bardzo optymistycznie nastawiony :)

      Usuń
  7. Czytałam obie książki Grange'a oraz Childa i Koontza. "Przysięga otchłani" bardzo mi się podobała no i oczywiście Child też (ale on mi się zawsze podoba:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, dobra, już przyznaj, że podoba Ci się Reacher, a nie Child :P

      Usuń
  8. Z gangsterskich klimatów to znam tylko adaptację "Ojca Chrzestnego", "Człowieka z blizną" oraz "Chłopców z ferajny". I chyba na razie na tym poprzestanę ;)

    Z wymienionych przez Ciebie książek czytałam "Morderstwo w Orient Expressie" i jak zwykle polecam Christie w każdej postaci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, jesli się wynudzę, to będzie na Ciebie :P

      Usuń
    2. I się chyba nie wynudziłeś, więc może przeżyję. Teraz, jak wiem, że jesteś socjopatą, muszę uważać na słowa :P

      Usuń
  9. O, Christie...jestem ciekawa Twojej opinii;)

    OdpowiedzUsuń