niedziela, 14 lipca 2013

Lee Child - "Siła Perswazji"


„Siła perswazji” to dopiero moje pierwsze spotkanie z twórczością Lee Childa, ale przede wszystkim to moje pierwsze spotkanie z Jackiem Reacherem. Już na wstępie muszę zaznaczyć, że jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się jak powinien wyglądać książkowy twardziel, to w tej powieści będziecie mieli do czynienia z wzorcowym wręcz przykładem.

Oto on, Jack Reacher, bydlę mierzące niemal dwa metry, były oficer żandarmerii wojskowej, wyborowy strzelec i prawdopodobnie namiętny kochanek (choć póki co brak w tej sprawie potwierdzenia od jego kolegów z wojska).   Muszę powiedzieć, że mam ostatnio szczęście do bardzo charakterystycznych postaci. Najpierw Frost, teraz Reacher. Jack jednakże, ma wielki atut którego brakowało detektywowi Frostowi. Od jego historii bardzo trudno się oderwać.

Gdybym powiedział, że fabuła jest błyskotliwa, oryginalna i nieprzeciętna, byłoby to oczywiście wierutne kłamstwo. Historia jest klasyczna, oparta na motywie zemsty, znanym nam doskonale chociażby z kina. Jednakże sama opowieść jest tak dynamiczna i wciągająca, że niemal nie sposób oderwać się od jej czytania.  Mnóstwo akcji, strzelaniny, bijatyki, tu i ówdzie krew, no nie wiem czego można chcieć więcej?

Żeby się zbytnio nie rozpisywać postaram się streścić cały sens powieści w kilku słowach. Nie jest to książka dla ambitnych, łaknących wiedzy i głębszych przeżyć. To prosta jak cep książka, pełna akcji, niczym nieskrepowanej rozrywki, zawierająca w sobie cały wór prostackiej, świetnej zabawy. Schematyczna konstrukcja bohaterów, przewidywalny ciąg zdarzeń, dynamizm – to cechy zdecydowanie wyróżniające omawianą pozycję. 

Jeśli więc szukacie chwili oddechu od lektur trudniejszych, lub książki na lato – historia Jacka Reachera będzie wyborem idealnym.  Jeśli liczycie zaś na pełen filozoficznych zwierzeń traktat, spisany przez człowieka zmuszonego do zabijania, możecie się srogo zawieść. Aha, po przeczytaniu powieści tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że Tom Cruise za cholerę nie pasował do ekranizacji i swego zdania nie zmienię.

Moja ocena to 7/10

32 komentarze:

  1. Lubię takich charakterystycznych twardzieli, chociaż wiem, że ciężko byłoby nam się dogadać, gdyż nie daje się tak łatwo ,,ustawić'', ale strzelać lubię, to razem byśmy wyruszali na ,,łowy'':-)
    Nie miałam jeszcze do czynienia z twórczością Lee Childa, ale po twojej recenzji niebawem się to zapewne zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubisz strzelać? Zaczynam się Ciebie bać :D

      Usuń
    2. Ano lubię strzelać. Mam to we krwi, bo brat i tata są myśliwymi (nie mylić z kłusownictwem) od wielu lat.

      Usuń
  2. Może ujawniają się we mnie jakieś pierwotne instynkty, ale mam słabość do takich książkowych twardzieli (mam nadzieję, że koledzy z wojska nie będą musieli nic potwierdzać :P)
    Co do Cruisa, on według mnie nie pasuje do żadnej roli, nie mogę na gościa wprost patrzeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi się z Tobą nie zgodzić :D A myślałem, ze kobiety szaleją na jego punkcie :)

      Usuń
    2. Nie wiem jak pozostałe, ale we mnie wzbudza chęć ucieczki :)

      Usuń
    3. Moja poprawność gramatyczno-leksykalna przed chwilą poległa, więc czynię próbę "namber tuu":
      Nie wiem, jak to wygląda z perspektywy innych kobiet, ale we mnie Cruise wywołuje chęć ucieczki :)
      CHyba brzmi lepiej :)

      Usuń
    4. Ależ wszystko bardzo ładnie brzmiało również za pierwszym razem ;) Choć chwilowo moja świadomość osiągnęła wyższy poziom, więc może dlatego nie miałem żadnych problemów ze zrozumieniem :P

      Usuń
    5. Mówisz? No to może nie jest ze mną tak źle... Albo wręcz przeciwnie - źle jest i z Tobą :P

      Usuń
  3. Seria z Reacherem to przyzwoita sensacja i cieszę się, że masz podobne zdanie. Tej części jeszcze nie czytałam, ale na pewno kiedyś ją dorwę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nawet bardzo przyzwoita. Dość klasyczna, ale jednak dobrze się czyta :)

      Usuń
  4. Czytałam "Siarkę" Childa i Prestona, ale Jack Reacher jest mi kompletnie nieznany. Od czasu do czasu lubię poczytać taką mało ambitną i schematyczną sensację, więc "Siła Perswazji" wędruje na moją listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z tego powodu. Mam nadzieje, że Twoja lista nie obejmuje kilku tysięcy tytułów, bo w takim wypadku będe musiał niezmiernie długo czekać na reckę :P

      Usuń
    2. Ekhm... jakby to powiedzieć... jest dokładnie tak jak napisałeś, może tytułów nie mam kilku tysięcy na liście, ale kilkaset już tak i nie, nie mam pojęcia kiedy to wszystko przeczytam.

      Usuń
  5. Tom Cruise w ogóle mało pasuje. :P

    A książkę czytałam (tak twierdzi BiblioNETka), ale już z niej nic nie pamiętam. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dokładnie :D Wszelka krytyka Toma zawsze mile widziana ;)

      Usuń
  6. "Siła perswazji" jest w mojej bibliotece, ale chyba zapoznam się z Jackiem Reacherem od pierwszego tomu. Ciekawe czy przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy ma to jakiekolwiek znaczenie, bo w każdym tomie i tak przedstawione są inne, niezbyt powiązane ze sobą historie ;)

      Usuń
  7. Wprawdzie powieści sensacyjne lubię mniej niż kryminały czy horrory, ale może kiedyś zmierzę się z jakąś książką Lee Childa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, myślę, że nie żałowałabyś poświęconego na jej lekturę czasu. A jeżeli Ci się nie spodoba, to zgłoś się do mnie, wyślę druczek na zażalenie ;D

      Usuń
  8. Zmieniłeś czcionkę w nazwie bloga :D! Mi nic nie umknie ;P! Więc miej się na baczności ;)!

    A co do książki to...
    Kuźwa, to polecenia Kinga i Twoja recenzja zachęca, a ja jednak nie mogę się przełamać :P.
    A poza tym nadal mam przed sobą wielki mur cegieł książkowych, którego nie da się łatwo obejść, uwierz mi ;D. Ale jak już obalę tę Troję to czemu nie :)?

    Pozdrawiam :)!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to obalaj jak najszybciej, bo ta książka powinna Ci się spodobać. Horror to niby nie jest, ale akcji wystarczyłoby na kilka powieści ;)

      Usuń
  9. Wybrzydzam, ale na książki tego autora też jakoś nie mam ochoty;) Ostatnio mam zdecydowanie inne preferencje czytelnicze...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ehh...Wy Cruisowi hejterzy...zostancie lepiej przy ogadaniu "Zmierzchu" :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem skąd nasunęła Ci się taka analogia. Bohaterowie zmierchu są wampirami i ssą krew, Cruise też ssie, więc to może być dobry tok rozumowania :P

      Usuń
    2. ;> oj, nie ładnie tak brzydko skojarzenia tworzyć:-P
      Ale tak na poważnie, to wymień choć jeden zly film z Cruisem, ale tak naprawdę zły.

      Usuń
    3. No właśnie, o dziwo facet gra w samych przyzwoitych filmach. W większości w średniakach, ale i kilka niezłych ma na koncie. Osobicie jednak nie mogę się do niego przekonać, nawet Mission Impossible sobie odpuściłem głównie ze względu na jego obecność. Ot, takie głupie uprzedzenie :)

      Usuń
    4. Hehe :) No właśnie to jest najciekawsze, że nikt go nie lubi (poza mną), a filmy z nim są przeważnie dobre albo nie są złe :|? Jak to jest możliwe? Czy ma aż taki zmysł żeby nie pakować się w szambo, czy jednak może nie jest takim złym aktorem jak wszyscy uważają?;>

      Ja tam Toma lubię! I tyle ;]

      Usuń
  11. Przydało by się przeczytać coś z dobrą akcją w sierpniu. Poznam Childa w czasie urlopu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Może kiedyś sięgnę, gdy potrzeb mi będzie mi dynamizmu i bohatera twardziela. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja poczekam na potwierdzenie tej opinii ognistego kochanka w Twoich innych recenzjach książek Lee Childa ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niemal dwa metry to wcale nie jest dużo, sama prawie tyle mam, choć oczywiście to "prawie tyle" ma dość szeroki zakres ;)
    Zawsze mam problem, żeby pojąć, że książka może być dynamiczna, pełna bijatyk i strzelanin - chodzi mi o to, że o ile w filmie takie sceny są efektowne, to w powieści, ze względu na to, że operuje ona słowem a nie obrazem, mam wrażenie, że ciężko oddać ten dynamizm i efektowność :D tak się zastanawiam, czy czytałam kiedyś coś w tym stylu.
    Na razie zostanę przy moich traktatach filozoficznych ^^

    OdpowiedzUsuń