sobota, 27 lipca 2013

Dean Koontz - „Trzynastu apostołów”

„Trzynastu apostołów” to moje kolejne zmagania z Deanem Koontzem. Słowo „zmagania” nie padło w tym przypadku bezcelowo. Pierwsza książka tego autora po którą sięgnąłem bardzo mnie rozczarowała, druga była co najwyżej solidna. Idąc jednak tropem tego niewielkiego progresu spodziewałem się, że opisywany zbiór opowiadań będzie co najmniej bardzo dobry. Czy pozycja ta spełniła moje nadzieje?

Otóż, wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi, opowieści zawartych w tym zbiorze jest czternaście, a nie trzynaście. Jak przystało na opowiadania - jedne trzymają dość wysoki poziom („Kocięta”, tytułowe „Trzynastu Apostołów”) inne wprost przeciwnie (Czarna Dynia”). Generalnie średnia ich ocena nie zachwyca. Z przykrością muszę przyznać, że poziom opowiadań Koontza w wielu przypadkach ustępował tym z antologii „Zombiefilii”, która przecież jest darmowa. 

Mimo tego, że uwielbiam wszelkie zbiory strasznych historii, żadna z zawartych tutaj nie powaliła mnie i nie kazała zbierać szczęki z podłogi. Najlepiej bawiłem się chyba czytając kryminalną opowieść pod tytułem „Chase” zamykającą książkę. Skoro najbardziej podobał mi się kryminał, to nie świadczy zbyt dobrze o poziomie grozy epatującej z pozostałych opowiadań.

Nie ma co się zbytnio rozpisywać, ponieważ sama książka wcale na to nie zasługuje. Polecić mogę ją jedynie fanatykom wszelkich horrorów (chociaż nie wiem na ile wczujecie się w klimat budowany przez Koontza) i miłośnikom krótkich tekstów. Jeżeli szukacie książki, którą można by poczytać w przerwie na kawę to „Trzynastu Apostołów” zda egzamin. Jeżeli nie jesteś zbyt wymagającym czytelnikiem prawdopodobnie również. Ja jednakże po raz kolejny jestem odrobinę zawiedziony.

Moja ocena to 5/10

Zauważyłem, że częstotliwość moich wpisów w ostatnim czasie znacząco podupadła :( Być może sierpień będzie pod tym względem jeszcze gorszy. Mam jednak nadzieję, że blog będzie trzymał się solidnie przez najbliższy okres i zrobię co w mojej mocy by tak się stało ;)

29 komentarzy:

  1. No cóż, widzę, że „Trzynastu apostołów” nie powaliło cię na kolana. W takim razie i ja spasuje.
    ps. Również mam nadzieję, że twoje posty nie ograniczysz do minimum, gdyż bardzo lubię je czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś Koontz strasznie mnie fascynował. W dzieciństwie, katalogach z książkami opisy jego powieści czytałem po kilka razy. Niestety jak miałem już możliwość sam sobie je kupować, fascynacja niestety opadła. Do tego doszły negatywne opinie na temat jego książek i trochę się rozminąłem z twórczością tego pana. Teraz ciężko mi się przełamać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, faktycznie, za małolata z całą pewnością Koontz spodobałby mi się o wiele bardziej :) Mimo to i tak pewnie jeszcze kiedyś spróbuję podejść do tego autora :)

      Usuń
  3. W sumie to jakoś szalenie zaskoczona nie jestem, że raczej nisko oceniasz ten zbiór. Opowiadania mają to do siebie, że właściwie nigdy wszystkie nie trzymają wysokiego poziomu. JEszcze nie zdarzyło mi się chyba czytać antologii czy zbioru opowiadań, która w pełni, by mnie zachwyciła. CHociaż w tym przypadku widzę, że przewaga tych słabych jest znacząca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle słabych co raczej średnich. Niestety to dla mnie za mało. Stałem się wymagający na tyle, że chcę być każdym zachwycony :P

      Usuń
    2. Haha, coś w tym jest - apetyt rośnie w miarę jedzenia ;)

      Usuń
  4. Rzeczywiście te opowiadanka (poza rewelacyjnymi "Kociętami") wypadają słabo... Lepsze zbiory opowiadań grozy to "Szkieletowa załoga" Kinga i "Czarny wieczór" Morrella.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Szkieletową załogę" już chyba kiedyś czytałem, ale o "Czrnym wieczorze" pierwsze słyszę. Czuję się w obowiazku sprawdzić :)

      Usuń
  5. za mną już kilka książek tego autora i póki co świetnie mi się go czytało :) nawet lepiej niż Kinga :) i myślę, że po te opowiadanka też sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej niż Kinga? Dla mnie nie ma nikogo lepszego od Kinga, ale gusta są różne ;)

      Usuń
    2. Lepiej od Kinga??!! To niemozliwe, choc Łukasz ma racjie, kazdy ma inne gusta. Stephen King potrafi wywolac u mnie przynajmniej dreszcze, a Dean Koonzt niestety takiego efektu nie jest w stanie osiagnac.

      Usuń
  6. Ja Koontza czytałam "Oczy ciemności" jeszcze gimnazjalnym dziecięciem będąc. Z tego, co pamiętam, książka nie zwaliła mnie z nóg, ale jednocześnie nie była aż tak tragiczna (świadczy o tym fakt, że przeczytałam ją do końca, co mi się kiedyś nie zdarzało, gdy coś mnie nie interesowało). Do Deana nie wróciłam, choć kilkukrotnie miałam taki plan - nie wyszło, może kiedyś. Wszak za sobą jakoś szczególnie nie przepadamy to i mi się bardzo nie spieszy, by sięgać po jego pozycje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Deanowi będzie smutno, że za nim nie przepadasz :(

      Usuń
    2. Chyba jakoś zniosę ten jego smutek. Potraktuję go z chłodną obojętnością :P

      Usuń
  7. Nie znam twórczości tego pana i chyba nie będę specjalnie poszukiwała jego książek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zbiory opowiadań rzadko kiedy okazują się porządne. Jeśli idzie o straszne historie, to całkiem podobał mi się "Pokój do wynajęcia", ale na przykład "Halloween" wydawane u nas w 2011 i 2012 było co najmniej kiepskie. No bywa nie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh, Ty to zawsze mnie na coś namówisz :D "Pokój do wynajęcia" ma dość słabą ocenę na lc, ale być może sprawdzę sam :)

      Usuń
  9. Dobrze, że piszesz będę omijał tego autora, zawsze to oszczędność czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za opowiadaniami, więc nie wiem, czy skuszę się na tę książkę. Ale panuję kontynuować swoją przygodę z twórczością Koontza, gdyż podobała mi się "Maska" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Maski" jeszcze nie czytałem :( Widziałem ją jednak w bibliotece, więc przy następnej wizycie być może się skuszę :) Jak coś odpowiedzialność spoczywa na Twoich barkach ;)

      Usuń
  11. Koontza czytałam tylko powieść "Przepowiednio", podobała mi się, więc polecam :) Od dłuższego czasu planuję wrócić do jego twórczości, ale obawiam się, że trafię na kiepską książkę i tak jakoś schodzi z kolejną lekturą. Opowiadań raczej nie lubię, chociaż po te z dreszczykiem mogłabym sięgnąć, po Twojej recenzji widzę jednak, że ten zbiór mogę sobie odpuścić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzę "Przepowiednię" lub "Maskę" od Koontza. Wtedy będę mógł się konkretniej wypowiedzieć na jego temat ;)

      Usuń
  12. Jeżeli chodzi o opowiadania jestem dosyć wymagająca. Chyba nie ma sensu sięgać po "Trzynastu apostołów", bo tylko się zirytuję;) Dziękuję, zostanę przy Kingu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. King kazał przekazać, że to dla niego zaszczyt ;)

      Usuń
  13. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger. Szczegóły u mnie na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam okazje przecyzta tą książke i mam takie samo zdanie co ty, opowiadanie mnie nie powaliły,ale dało sie je czytac i masz racje, ze sa doskonale w przerwie na kawe :) Choc z Deana Koonztem wiazalam duze nadzieje, to niestety, nie spelnil on do konca moich wymagan.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja już liczyłem na krótki i dobry horrorek, a tu zbiór opowiadań. Wybacz, ale jak na razie mam dość krótkich form literackich, a przede mną jeszcze "Zombiefillia" :P.

    Pozdrawiam!
    Melon :)

    PS: Trzymam za Ciebie mocno kciuku ;)!

    OdpowiedzUsuń
  16. Skutecznie zniechęciłeś, dzięki, więcej czasu na dobre rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Opowiadania nie dla mnie. Koontz jest nierówny, raz wypada lepiej raz gorzej. Na razie chyba zabrakło Ci szczęścia, czy coś. ;)

    OdpowiedzUsuń