niedziela, 18 sierpnia 2013

"5 filmów mojego dzieciństwa"


Dziś dzięki nominacji otrzymanej od Arka z playitoncemoresam nie będę musiał zastanawiać się na jaki temat naskrobać. Będzie oczywiście o tym, czym za dzieciaka jarali się psychopaci podobni do mnie. Jeżeli nie chcecie by wasze dzieci w przyszłości wyrosły na ludzi mego pokroju, będzie to jednocześnie lista: „Czego lepiej nie puszczać swoim pociechom?”.

Beethoven
Bernardyn Beethoven – bestia wielkości stodoły wkracza w życie spokojnej rodzinki. Tylko ojciec uważa, że z psem jest coś nie tak. Rodzi się z tego mniej lub więcej bardzo zabawnych perypetii. Na koniec bernardyn zabija całą rodzinę i kąpie się w ich krwi asymiluje się z rodziną, która bez tej bestii nie wyobraża sobie dalszego życia.  

Wojownicze Żółwie Ninja

Opowieść o czterech mordercach na dragach, którym wydaje się, że są żółwiami kształconymi przez mistrza-szczura. Mnóstwo przemocy, przestępczość na każdym kroku, wyraźne oznaki używania LSD przez reżysera – czy jest lepszy film, który moglibyście puścić swojemu dziecku?

Predator
Pierwszy horror (tak, kiedyś uważałem, że to horror) który obejrzałem. Oczywiście bez pozwolenia rodziców, więc smakował o wiele bardziej. Przy pozostałych filmach z listy jest to jednak zwykła bajeczka o Arniem walczącym z dość nieprzyjemnym najeźdźcą z kosmosu. Zero krwi i przemocy, najmłodszym z całą pewnością nie zaszkodzi – jedyna pozycja mająca moją pełną rekomendację jeśli chodzi o puszczanie jej szkrabom :)

Indiana Jones (wszystkie części sprzed 2000)

Filmy o archeologu szukającym problemów we wszystkich zakątkach świata były mi szczególnie bliskie. Indie rozwiązywał zagadki, skakał po ruinach antycznych miast, bił oprychów po gębach i rzucał świetne żarty. W dodatku uczył najmłodszych, że kobiety można zmieniać jak rękawiczki, zabijanie pozostaje bezkarne jeśli ma się odrobinę sprytu, a skok w przepaść/wodospad to zwykła igraszka. Doskonały wzór dla pokoleń.

James Bond (wszystkie części sprzed Quantum of Solace)
Nie wiem czy istnieje choćby jedna część której nie widziałem przynajmniej trzy razy. Moja fascynacja agentem 007 sprowadzała się do notorycznego przekonywania wszystkich, że to jest właśnie film, który powinniśmy obejrzeć po raz n-ty. Bohater to oczywiście morderca, alkoholik, babiarz, hazardzista i nieostrożny kierowca. Gdyby Q zajął się produkcją gadżetów erotycznych, byłby to  zapewne najbardziej zwyrodniały film na tej liście. Oczywiście po raz kolejny polecam wszystkim milusińskim.  


Zabawa jest całkiem fajna więc tym razem nominuję:
- Maskaradę
- Melona
- Każdego kto tu zagląda i nie ma nic przeciwko podobnym wyzwaniom ;) Wskazałem tylko dwie osoby wyłącznie dlatego, że jestem leniwy i nie chciało mi się kombinować kto jeszcze będzie miał ochotę się ze mną bawić :P

Leniwców proszę o wybór swojej piątki w komentarzach ;)

46 komentarzy:

  1. "Indiana Jones" - na niego natrafiłam wkraczając już w wiek nastoletni, ale nie przeszkodziło w pokochaniu go swoim maleńkim, naiwnym serduszkiem.
    "Beethoven" widzę miał wpływ nie tylko na moje dzieciństwo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lista miała być oryginalna, ale widzę, że włochaty czworonóg zagościł nie tylko w moim umysle ;)

      Usuń
  2. Zdecydowanie ten ogromny pies miał wpływ chyba na życie każdego "milusińskiego" w naszym kraju (pewnie nie tylko), bo gdzie by się on nie pojawił, to każdy jakoś tak rzewnie za nim wzdycha :D (ja mam podobnie, choć po tylu latach pamiętam z niego naprawdę bardzo nieliczne momenty, a dokładnie dwa: akcja u weterynarza i ta na wakacjach kiedy wyrwał taką grubą belę drewna do które został przywiązany i rymsnął się cały taras :D)

    Indiego lubiłem z części 1 i 3, druga była zawsze obleśna i okropna, a 4 oglądałem tylko raz i nie wiem czy to kiedykolwiek powtórzę. Jakoś to już chyba nie to.

    Ale Bond, James Bont to dopiero gościu! R-e-w-e-l-a-c-j-a! Może nie każdą część widziałem kilka razy, ale widziałem wszystkie, a niektóre po ponad 10-ciokotnie :) Szczególnie lubię te z Connerym, Daltonem i Brosnanem :) Coć i Lodzi mur nie był najgorszy ;]

    Arni jako łowca kosmitów...nieee, to nie moja bajka. Nie widziałem i nie zamierzam ;)

    Dzięki za wzięcie udziału w zabawie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałeś Arniego w pojedynku z tym ogromnym robalem? :D Przecież to klasyka, powinieneś się wstydzić ;)

      Spoko, cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń
    2. A nie bede Arniego oglądał :P

      Usuń
    3. Co za podłość z Twojej strony :D

      Usuń
  3. Widziałam jedynie kilka filmów z Jamesem Bondem, Indianą Jonesem oraz "Beethovena" - swoją drogą, jak mogłeś zdradzić jego (nie)przewidywalne zakończenie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszedłem z założenia, że każdy widział film już milion razy. A jeśli komuś zaspoilerowałem to (nie)przepraszam ;) Ahh, czuję się jak geniusz zła ;)

      Usuń
    2. Nie dość, że "socjopata", "psychopata", to jeszcze "geniusz zła" ;)

      Usuń
  4. Filmy o Indianie Jonesie też oglądałam, podobnie jak stare Bondy. Ale nowych filmów z Bondem, czyli tych z Craigiem w roli głównej nie oglądałam. Nie dlatego, że bojkotuję aktora czy coś, ale nowy Bond to nie Bond moim zdaniem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba przez to, że przerzucił się na słabsze alkohole :)
      Nic nie mam do nowych części, ale jednocześnie nie mam ochoty na ogladanie choćby jednej powtórki z seansu. Starsze części natomiast można było oglądać milion razy.

      Usuń
    2. @Dominika - czyli jednak w jakiś sposób bojkotujesz, skoro mówisz, że to nie, a do tego mówisz to bez oglądania filmu, a to już poważny grzech :P

      @Łukasz - dzieje się tak dlatego, że te stare Bondy były bardziej bajkowe, takie lajtowe i teraz wydają się nam prawie jak kreskówki (wszystko jest łatwe proste i przyjemne). Śmierć nie jest tak okrutna a i sam ból jakby mniej bolesny. No i wrogowie jacyś tacy bardziej nierzeczywiści, zgeneralizowani. Natomiast w tych nowych częściach z Craigiem (który jest dla mnie najlepszym Bondem) Bond się potrafi pobrudzić, spocić, porwać sobie garnitur i zalać się krwią. Kiedyś to było nie do pomyślenia. No i jakoś tak bardziej boli kiedy dostaje w ryj. Takie jest moje subiektywne zdanie na temat Bondów ;)

      Usuń
    3. Dokładnie tak Arku! Samo to, że dopiero przy Craigu Bond "zaczął być" Bondem :) Początek kariery, pierwsze zadanie, porażki... Nikt nie rodzi się od razu superbohaterem :) ;)

      Usuń
    4. Zgadzam się całkowicie, ale to wcale nie znaczy, ze taki brudny, zakrwawiony Bond ma mi się bardziej podobać. To właśnie cała esencja agenta 007, że wychodził bez zadrapania z największych opresji. Oczywiście słusznie zauważyła Wiedźma, że tutaj dopiero zbiera on swe pierwsze szlify, więc uzasadnione jest bardziej krwawe podejście. Jednak w natłoku filmów akcji trudno obecnie znleźć w filmach z Craigiem coś charakterystycznego. Wcześniej była wódka Martini, stereotypowi negatywni bohaterowie, dziewczyny Bonda, a teraz z większości tych pomysłów zrezygnowano. Jednym się to spodoba, innym mniej ;)

      Usuń
    5. Pisząc nie oglądałam miałam na myśli, że nie oglądałam w całości :P Widziałam kilka fragmentów i jakoś nie urzekł mnie niestety. Wolałam, gdy Bond miał tę klasę i wychodził bez szwanku z każdej potyczki.

      Usuń
  5. Z twojej listy filmów oglądałam także Betovena, Wojownicze Żółwie Ninja oraz Predatora. Pozostałe dwa filmy znam, lecz nie lubiłam ich, zwłaszcza słynnego Bonda. Natomiast moje dzieciństwo kojarzy się głównie z Macgyverem- ten gościu skradł mi serce :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nieee, jak mogłaś nie lubić Bonda? :(
      MacGyver był świetny, ale znam go z serialowego wydania. Nie wiem nawet czy powstał film o tym tytule?

      Usuń
    2. Powstały dwa w połowie lat 90. i były to filmy telewizyjne, ale koleżance pewnie chodziło o serial :)

      No właśnie, jak można nie lubić Bonda?! Ach te kobiety :P

      Usuń
  6. Pod "Beethovenem" się podpisuję, a bernardyn kąpiący się w krwi rodziny od razu skojarzył mi się z "Cujo" Kinga, gdzie taki milusiński Beethovenek popada w szaleństwo i zmienia się w psychopatę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Cujo" to o wiele przyjemniejsza i ciekawsza wersja filmowego przeboju ;) Pies-morderca w rankingu nigdy nie znajdzie się niżej niż rodzinny zwierzak :)

      Usuń
  7. Jestem leniwcem, więc moje 5 filmów będzie w komentarzu :P

    1. Gwiezdne wojny część IV, V i VI
    2. Indiana Jones - mamy coś wspólnego
    3. Król Lew :)
    4. Kevin sam w domu
    5. 4 wesela i pogrzeb

    Bonda oczywiście widziałam wielokrotnie, szczególnie te części z Seanem Connerym :) Szał na Beethovena jakoś mnie ominął :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh, zabrakło mi miejsca na "Gwiezdne Wojny" :( Też się swego czasu sporo naogladałem filmów z tego uniwersum :)

      Usuń
  8. Nie lubię wczesnych Bondów, dla mnie Bond = Daniel Craig :)

    Jeśli zaś chodzi o moje filmy dzieciństwa, to leniwce całego świata łączcie się!... jutro :)
    (kolejność przypadkowa)
    1. Szczęki
    2. Edward Nożycoręki - filmy Tima Burtona mogę jeść na śniadanie, obiad i kolację :)
    3. Jak rozpętałem II wojnę światową - oglądam za każdym razem jak puszczają go w telewizji :)
    4. Stara trylogia Gwiezdnych Wojen (z nowych nie oglądałam ani jednej części)
    5. Akademia policyjna (pierwsze trzy części)

    oprócz tego cała masa pomniejszych horrorów klasy B (tak wygląda dzieciństwo z wujkami raptem 10-12 lat starszymi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci szczególnie tych wujków :P A "Edwarda Nożycorękieo" nigdy jeszcze nie oglądałem. Chyba nie ciągnie mnie ten Burtonowski klimat ;)

      Usuń
    2. Tak, z wujkami przerobiłam w cholerę filmów Romero, Raimiego... I choć żadnego z nich już w całości nie pamiętam, to ponoć bardzo się chichrałam na serii "Wysłannik piekieł", "Władca marionetek" i "Martwicy mózgu".
      Tak, zdecydowanie miałam normalne dzieciństwo :D

      Usuń
  9. Można powiedzieć, że wybrałeś same klasyki. Muszę jednak przyznać, że nominacją Predatora zapewniłeś sobie moje dozgonne uznanie (mam tylko nadzieje, że szybko nie umrę;)). Miałem ten film nagrany z telewizji na VHS-ie i oglądałem go obowiązkowo raz w miesiącu. Teraz mam wydanie DVD i zdarza mi się do niego czasami wracać, chociaż już nie z taką pasją jak w dzieciństwie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety za każdym razem film oglądałem gdy był emitowany w tv. Na szczęście dzięki powtórkom zdarzało się to dość często :D

      Usuń
  10. Witaj, bloga dodałem do obserwowanych, zapraszam do siebie na imperium książek :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. 3 ostatnie filmy trafiłeś w dziesiątkę :D
    Ja wychowałam się na Alienach, Bondach, Indianach i Potterach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie oglądałem żadnego filmu z Potterem (no, może kiedyś fragmenty "Czary Ognia"). To o tyle dziwne, że ksiażki przeczytałem wszystkie i to z ogromną przyjemnością :)
      Plus za Alieny - większość była całkiem niezła :)

      Usuń
    2. Wow :D Też bym się chciał wychowywać na Potterach...ale mój rocznik na to nie pozwalał :P A Ty Łukaszu musisz jak najszybciej nadrobić te zaległości, bo Pottery są dobre :) Ja najbardziej lubię (książkę i film) "Czarę ognia" :]

      Usuń
    3. Jestem raczej większym fanem "Więźnia Azkabanu", ale co kto lubi ;)

      Usuń
    4. "Więzień Azkabanu" to zdecydowanie najlepsza część! Polecam film ;)

      Usuń
  12. Uwielbiam wszystkie! Bondy przynajmniej te "stare" miały swój klimat...martini wstrząśnięte nie mieszane, tłumy babeczek i ta specyfika 007...widzę że tematy nam się zdublowały;)) tylko ja zrobiłam TOP 5 typowo amerykańskich filmów;) pozdrawiam i dodam sobie Ciebie do obserwowanych postaram wpadać więcej jak tylko się wykuruje i "wyurlopuje" ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Całkiem zacne filmy;)
    Nie, swojej piątki nie wymienię...musiałabym się za długo zastanawiać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś przyznać, że dokonałem doskonałego wyboru, moja lista w całości pokrywa się z Twoją, jestem genialny etc. Wtedy na pewno nie miałbym pretensji o nieumieszczenie Twojej top-listy ;)

      Usuń
  14. I Ty uważasz, że ja będę chciał się w to bawić!? W jakąś dziwną zabawę dotyczącą filmów z dzieciństwa? Zabawę, która z daleka trąci dziwnością?
    Oczywiście, że przyjmę nominację :D! Dzięki, że o mnie nie zapomniałeś :P. Jak zbierze mi się piątka pozycji to wstawię posta :).

    Pozdrawiam!
    Melon ;)

    P.S.: Kocham Indiana Jonesa :D! Sczególnie ten film ze świętym Graalem... te sceny z końcówki o tych ścieżkach wiary były cudowne :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie wiem czemu, ale spodziewałem się, że jednak skusisz się na przyjęcie nominacji :P

      Ps. Właśnie mój mózg stara się odtworzyć sceny ze ścieżkami wiary i jestem przerażony, bo pamiętam je doskonale :D

      Usuń
    2. No i się skusiłem, ale nadal nie mam jeszcze filmów :D.

      P.S.: Najlepsza była z obciętą głową i pod koniec, jak ten facet zmienił się w trupa... nadal mam uraz psychiczny :D.

      Usuń
    3. Lubię sądzić, że to nie są urazy psychiczne, ale sposoby rozwoju psychiki :D Idąc tym tokiem myślenia jestem baaardzo rozwinity :P

      Usuń
  15. Ty, a może dałbyś znać, że mnie nominowałeś, co? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszedłem z założenia, że nie wyobrażasz sobie życia bez czytania moich notek i prędzej czy później i tak tu trafisz :P

      Usuń
  16. No to się uśmiałam, lol :D Już wiem, czego mi brakowało przez ostatnie 2 miesiące :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, heej, cieszę się, ze znów Cię u siebie widzę :D Mam nadzieje, że po tym doniosłym wydarzeniu mój humor poprawi się jeszcze bardziej ;D

      Usuń