poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rafał A. Ziemkiewicz - "Myśli Nowoczesnego Endeka"


Ahh, cóż to była za książka. Przyznam, że kilkukrotnie przerywałem jej lekturę, ponieważ dosadność i brak tzw. politycznej poprawności Ziemkiewicza sprawiał, że waliła ona po głowie jak nie przymierzając jaskiniowiec w mamuta. Nowoczesny endek pokazał, że istnieje inna droga niż fanatyczna nienawiść, czy też zacietrzewienie i wpatrzenie w zachodnie struktury połączone ze zwykłym złodziejstwem. Zwolnijmy jednak troszkę i tok rozumowania RAZ-a prześledźmy odrobinę dokładniej. Oczywiście nie zrobię tego tak dobrze jak autor, ale przecież ten tekst jest tylko po to, żeby przedstawić wam zarys tego co możecie znaleźć w książce.

Swoją drogą chcąc przedstawić wszystko jak najdokładniej musiałbym uciekać się aż do czasów Rzeczpospolitej szlacheckiej, zahaczyć o dwudziestolecie międzywojenne, przetrząsnąć cały okres PRL-u itd. Zacznę jednak od roku 1989, gdyż jest to zapewne jedyna data, która może być wyznacznikiem dla obecnych, czytających te słowa. Otóż od obrad okrągłego stołu, jak wskazuje Ziemkiewicz, możemy w miarę obiektywnie oceniać stan i przebieg rozwijania się wolnej Polski.

Wskażmy więc na dobroczynne działanie ugodowej polityki i braku lustracji, dzięki której komunistyczni działacze mogli utrzymać ciepłe, państwowe posadki, pozostać w strukturach sadownictwa, czy też przejąć największe poPRLowskie firmy, w procesie dzikiej prywatyzacji. Później wraz z autorem możemy prześledzić proces kształtowanie się niezależnych mediów z „Gazetą Wyborczą” i różnymi Michnikami na czele. Warto wspomnieć również o ponownym wyborze SLD, który nie tylko niósł ze sobą szereg korzyści ekonomicznych, ale do władzy dopuścił ludzi kryształowo uczciwych, niemających nic wspólnego z dawnymi strukturami. Po SLD spotykamy się z panem Kaczyńskim, który doprowadził do zsolidaryzowania polskiej prawicy, dobierając sobie w sposób genialny współpracowników wiernych programowi partii. Oczywiście sam Kaczyński w żadnym wypadku nie padł ofiarą nagonki medialnej, która notorycznie przedstawiała go w złym świetle. RAZ przedstawia również rządy PO, najjaśniejszego światełka na tej polskiej choince, która dzięki genialnym reformom emerytalnym, czy też podatkowym szalenie przysłużyła się obywatelom. Po przeczytaniu tego akapitu proszę wrócić do początku i czytać go tak długo, aż nie zauważycie, że coś w nim jest nie tak.

A jest. Dosłownie wszystko. Jakieś 80 procent wypisanych wyżej elementów jest jednak stałym motywem przewijającym się przez „polskie” media. Koniec jednak ironii – wspomnijmy co Ziemkiewicz uważa o obecnej sytuacji. Patriotyzm stał się wartością abstrakcyjną, a nie realną polegającą na szacunku wobec wspólnego dobra. Społeczeństwo przypomina struktury neokolonialne i promuje cwaniactwo, kombinatorstwo i działanie przeciw państwu, zamiast dla jego dobra. Trudno się temu dziwić gdy na czele kraju stoi mafia grabiąca i plądrująca co tylko się da, bez żadnego wybiegania w przyszłość. Zapatrzenie w zachód i ufność w struktury unijne jest tak wielka, że część polityków każe nam odrzucić polskość, utożsamiając ją z zacofaniem. Jak w czasach szlacheckich żyje się na kredyt, a o prominentne posady walczy się zabiegami znanymi z PRL-u, gdy obowiązywała nomenklatura partyjna. Zamiast inwestować w rozwój klasy średniej pieniądze przeznacza się na utrzymywanie banków. Każe się nam rezygnować z narodowości promując „europejskość”. Wobec tego wszystkiego media krzyczą o dostatku, „zielonej wyspie”, rozwoju gospodarczym – wszystko dlatego, że w sztuczny sposób udało nam się uzyskać dodatnie PKB. Nikt nie wspomina, że poziom dobrobytu po raz pierwszy od kilkunastu lat zaczął spadać, dług państwowy rośnie coraz szybciej, inwestycje w naszym kraju są nieopłacalne, prognozuje się, że kolejne pokolenie będzie żyło nawet krócej niż obecne itd.

Niestety autor promuje koncepcję, którą obywatele przyjmą niezbyt ochoczo. Opartą na pracy organicznej, zaangażowaniu w działalność państwa na najniższych szczeblach, zbliżeniu i zjednoczeniu Polaków, rozwoju klasy średniej itd. Niestety jednocześnie podkreśla jak niewielkie szanse na takie działania, istnieją w do bólu indoktrynowanym społeczeństwie, które zainteresowane nie jest niczym więcej, jak tylko swoją prywatą. 

Co do samej książki – trudno zastosować tu kryteria które zwykle przyjmowałem w ocenie. Czytało mi się ją długo i mozolnie. Jednakże po lekturze jestem zachwycony, że ktoś potrafił moje myśli sformułować w tak dosadny i bezkompromisowy sposób. Być może są w poglądach Ziemkiewicza elementy z którymi nie zgodziłbym się do końca, ale muszę przyznać, że dawno nie miałem w rękach tak wartościowej lektury. Autorowi zarzuca się powtarzalność, ale wydaje mi się, że jako synteza jego poglądów, ta książka spisuje się znakomicie. I mimo że jest to głównie krytyka (a jak wiadomo jest co krytykować), to da się wyczuć, że w tym szaleństwie jest logika, a w samym krzyku rozpaczy jest jakiś pomysł na nowy porządek.

Moja ocena to 8/10  

28 komentarzy:

  1. Niestety, dopóki żyje pokolenie, które aktywnie działało w okresie końcówki lat 80. i początku 90., to będzie właśnie tak, jak jest. Zmieni się niewiele, bo łatwiej jest powiedzieć, że trzeba coś zmienić niż przyczynić się do zmian. A najtrudniej jest (dla tych "przy korycie") zrezygnować z przywieli dla siebie, by "innym żyło się lepiej"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że zmierzamy raczej w stronę dziedziczności wspomnianego koryta, niż zmian przy nim ;) Trudno uwierzyć, że wszystko się zmieni po odejściu tych ludzi od władzy, gdy na ich miejsce przyjdą Ci wychowani na tych samych zasadach.

      Usuń
    2. Nie rozumiem skąd taki daleko idący wniosek? :D Musi mi pan swój tok myślenia wytłumaczyć w sposób bardziej szczegółowy, bo ja to wie pan, taki zwykły prostaczek ;)

      Usuń
    3. Tak, działem w latach 80tych ale nie siedzę teraz "przy korycie". Mieszkam od 26 lat na emigracji.

      Usuń
    4. Panie Lukaszu, moje obie odpowiedzi kierowane są do 'Wiedzmy'.

      Usuń
    5. A czy ja, proszę pana, napisałam, że to się tyczy wszystkich działaczy z lat 80.? Nie. Być może powinnam w swojej wypowiedzi dodać słowo "niektórzy/większość" (w zależności od nastawienia czytającego wypowiedź), ale tego nie zrobiłam. Może to i błąd, ale też nie mam tendencji do generalizowania. Dziękuję.

      Łukasz: To się kiedyś zmieni, taką przynajmniej mam nadzieję :) A że proces taki będzie trwał długo, to już nic nie poradzimy :)

      Usuń
  2. "że waliła ona po głowie jak nie przymierzając jaskiniowiec w mamuta" - sporo się śmiałam po tym porównaniu;DD hihi... mimo że jesteś zachwycony odstrasza mnie trochę to "długie i mozolne" czytanie może to wina tematu?? bo jestem zaintrygowana ale waham się;) dodatkowo zapraszam do mnie do wzięcia udziału w podlinkowanym Wyzwaniu "Czytamy Polecane Książki" Pozdrawiam Ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie wina tematu, który nie należy do najłatwiejszych, czy też najprzyjemniejszych. Choć moje wzburzenie podczas lektury nie musi towarzyszyć każdemu i sadzę, że sa czytelnicy, którzy z książką rozprawiliby się błyskawicznie ;)

      Wyzwanie jakkolwiek bardzo szczytne sprawia mi problemy natury technicznej. Moim źródłem książek są głównie biblioteki, a niezbyt często zdarza się, że znajduję w nich właśnie te polecane ;)

      Usuń
    2. kilka osób już się o to pytało...możesz rozreklamować swoją bibliotekę jak ma stronę internetową i napisać iż poleciła Ci ją bibliotekarka;) mi np. pierwszą książkę polecił mąż, który nie ma bloga...podawanie blogera nie jest konieczne, ale oczywiście nie przymuszam;) tylko zachęcam;) pozdr

      Usuń
  3. Mam kilka jego książek publicystycznych (za science-fiction w jego wykonaniu wezmę się niebawem), a ta jest pierwsza na liście ,,DO ZDOBYCIA":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że recenzja przesunie ją na miejsce "Do zdobycia natychmiast" ;)

      Usuń
  4. Nieco przewrotnie prozę Ziemkiewicza poznałam z drugiej "mańki" - od powieści fantasy "Ognie na skałach", ale mąż sięga po jego pozostałe publikacje, więc może i ja się przełamię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a ja właśnie chociaż więcej słyszałem o jego książkach fantastycznych, to moją pierwszą pozycją okazała się publicystyka. Muszę powiedzieć, że absolutnie nie jestem rozczarowany ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Och, co za podłość :) Za takie ziewanie jesteś u pani ;)

      Usuń
    2. W kącie całkiem wygodnie się ziewa. I można dyskretnie coś poczytać. :D

      Usuń
  6. Ja nie wiem, czemu wszyscy (znaczy wiekszosc) tak uczepila sie tego roku 89. Tak na prawde w tedy nic szczegolnego sie nie wydarzylo poza spotkaniem bandy solidaruchow z dygnitarzami PZPR. Ustalili oni sobie co bedzie po - tzn. "jakie lody beda kracic" obie grupy czyli komu co ile i gdzie...a tak poza tym?...ze milicja zmianila nazwe na policja...ze ulica Armii Czerwonej na Armii Krajowej...
    Dla wszystkich czytajacych, sledzacych i interesujacych sie historia wspolczesna Polski jedyna data wyznacznikiem (zreszta chyba dla calej Europy...niemal swiata) jest rok 1943...koncowka listopada, niedolezna swinia na wozku sprzedaje Stalinowi polowe Europy - ah oh eh...czemu swinia...takie mocne slowa w stosunku do przedstawiciela "wolnego swiata" - Swinia ta liczac na polonijne glosy poparcia w nadchodzacych wyborach, zataja przed nia (polonia) swe swinskie ustalenia ze Stalinem, jak i oczywiscie fakt, ze podczas rozmow niby to ze strachu przed Otto Skorzennym, zatrzymal sie w ambasadzie Zwiazku Radzieckiego...
    Pan Ziemkiewicz...no fajnie zeby Polska byla silna, zjednoczona etc...ale do tego potrzeba pracy u podstaw...edukacji - co dzis edukuje? - media - czyli telewizja, internet, prasa (choc ta ostatnia juz coraz mniej bo nikomu sie nie chce czytac lepiej wlaczyc judupa) - no a czyje sa te media?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok 89 dla mnie jest właśnie symbolem tego układu. W przypadku 1943 raczej nie za wiele mieliśmy do powiedzenie, a złodziejstwo po 89 to już sprawa głównie naszych "elit" ;) Chociaż przyznaję Ci rację, że o konferencji teherańskiej i przekręcie jaki zrobiono wobec naszego narodu mówi się zdecydowanie zbyt mało. Zrsztą warto nadmienić, że w naszym narodzie także po Teheranie wciąż żywa była wiara w to, że można samemu wybić się na niepodległość, niestety z tragicznym skutkiem.

      Usuń
  7. Na pewno nie ze wszystkimi poglądami Ziemkiewicza mogę się zgodzić, ale przyznam, że i mnie drażni bezkrytyczne zapatrzenie na Zachód i wystawianie Europy jako wspólnoty ponad własny kraj w każdej dziedzinie. Możliwe, że po książkę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, musiałbym dłużej poobserwować działalność tego autora, żeby jednoznacznie stwierdzić, czy utożsamiam się z jego wszystkimi poglądami. Na podstawie tylko tej książki mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że z większością tak ;)

      Usuń
  8. Ziemkiewicza bardzo sobie cenię, regularnie staram się czytać jego felietony, nawet kiedy nie zawsze ze wszystkim się zgadzam. To jest trochę "inny" głos w dzisiejszym politycznym światku i dlatego mam do niego ogromny szacunek. Natomiast z jego powieści zdarzyło mi się do tej pory czytać tylko "Pieprzony los kataryniarza", który zachwycił mnie o tyle, że wyglądał jak pierwowzór Matrixa. I nawet pomimo tego, że było to czyste sci-fi, to jednak zahaczało nieustannie o sprawy polskiej mentalności, rzeczywistości. Tak więc chętnie poczytałbym dalej, co też jeszcze Ziemkiewicz stworzył.

    OdpowiedzUsuń
  9. To zdecydowanie nie dla mnie książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że Twój post wzbudził wiele kontrowersji. Ja jakoś ostatnio mam wywalone na wszystko i nawet mi się nie chciało zaglądać na własnego bloga a co dopiero mówić o innych, ale jak tylko zobaczyłem tytuł książki i autora, to wiedziałem, że będzie grubo.

    Muszę przyznać, że RAZa nic nie czytałem, poza recenzjami książek Sapkowskiego, i w sumie jego poglądy (tak jakby odrobinę zacietrzewionego prawicowca) niewiele mnie interesują. Pokrzykiwać każdy umie ale, jak to mówił najsłynniejszy bezrobotny w naszym kraju, robić nie ma komu. Z tego co piszesz w recenzji wynika, że są miejsca, gdzie bezsprzecznie z Ziemkiewiczem się zgadzam, ale jego styl wydaje mi się bardzo hardkorowy i to mnie odstrasza. Jednak nie przeczę, że być może sięgnę po książkę z czystej ciekawości, bo słyszałem o niej bardzo różne opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ciekawe jak odebrałbyś tę książkę patrząc na nią z perspektywy bliższej centrum/lewicy. Trudno mi ukryć, że mogłem być lekko stronniczy, bowiem moje obecne poglądy rzeczywiście w dużym stopniu zbliżone są do tych deklarowanych przez RAZ-a, choć styl - potwierdzam - jest dość hardkorowy ;)

      Usuń
    2. Ja jestem otwarty na wszystkie poglądy i wszystkich potrafię wysłuchać/przeczytać, więc po RAZa pewnie też sięgnę, z czystej ciekawości.

      Usuń
  11. Ty uważaj, bo za takie teksty i czytanie takich książek porwą Cię gdzieś, umieszczą na wyspie, skąd nie ma ucieczki i będziesz musiał się kilka razy dziennie schylać po mydło - w najlepszym wypadku :D Po książkę nie sięgnę na pewno, bo jestem ignorantką i wolę zyć wg zasady "im mniej wiesz, tym lepiej śpisz".

    OdpowiedzUsuń