środa, 7 sierpnia 2013

Recenzencki skrót książkowy


Korzystając z okazji (chwili wolnego czasu z dostępem do Internetu) chciałbym podzielić się z wami wrażeniami, które towarzyszyły mi w spotkaniu z lekturami przeczytanymi w ostatnich dniach. Nie zamieszczam tu wszystkich książek z którymi miałem styczność, a tylko trzy wybrane lektury (lenistwo znów się odzywa). 

Agatha Christie: „Niedziela na wsi”

Zaczynamy od pozycji najsłabszej. Nie oburzajcie się jednak fani Poirota. Ocena nie wynika z niechęci do omawianego cyklu, czy też jego autorki. „Niedziela na wsi” okazała się zwyczajnie książką przegadaną, nudną i bez polotu. Przez większą jej część mamy do czynienia ze znanym ze wszelkich obyczajówek, lub nawet telenowel, pieprzeniem o sprawach rodzinnych. Nasz ulubiony detektyw pojawia się dopiero gdzieś na setnej stronie, wprowadzając nieco ożywienia. Niestety nie na tyle żeby uratować całą powieść. Zagadka jest trudna do odszyfrowania, ale co bardziej doświadczeni miłośnicy kryminałów zapewne zdołają odgadnąć ją przed finałem. Tym razem pani Christie zawiodła i uważam, że przygodę z nią warto rozpocząć od innej pozycji.

Moja ocena to: 5/10

Ryszard Kapuściński: „Cesarz”

Reportaże Kapuścińskiego dotyczące etiopskiego władcy Hajle Selassie to świetne studium dotyczące działania systemów totalitarnych. Polski dziennikarz prowadzi nas od czasów świetności cesarza, aż do rewolucji, która doprowadziła do obalenia władcy. Całą historię poznajemy z perspektywy świty i nadwornych Selassie. Jest to książka szczególnie interesująca nie tylko dla miłośników historii, ale także socjologii. Mimo to nie jest ona napisana tak świetnym i wyrazistym językiem jak późniejsze „Imperium” tego autora. Wydaje mi się jednak, że z opisywanych tu pozycji to właśnie dzieło Kapuścińskiego ma największą wartość merytoryczną.

Moja ocena to: 7/10

Mariusz Szczygieł: „Laska Nebeska”

Świetny humor jest z pewnością największą zaletą opisywanego dzieła. Zbiór artykułów dotyczących naszych południowych sąsiadów (Czechów) potrafi szczerze rozbawić. Niestety dziennikarz Gazety Wyborczej nawet w tak krótkiej i ciekawej książce zdołał mnie zirytować. Jakkolwiek jestem w stanie zrozumieć zainteresowanie i pasję autora związaną z obywatelami Czech, to trudno nie zauważyć, że książka stanowi jednocześnie krytykę Polaków. Nie zaprzeczę, że naszych braci zza miedzy pan Szczygieł opisuje bardzo  obiektywnie, jednakże wszelkie pozytywne ich cechy, niepotrzebnie zestawia z naszymi negatywnymi. Dość kontrowersyjne wydaje mi się też stereotypowe podejście do tematu. U pana Szczygła większość Czechów to nihiliści zainteresowani zachowaniem humoru i nie dbający zbytnio o dobro ojczyzny, a Polacy to naród gburów, smutasów itd. Nie mogę z całą pewnością rzec, że tak nie jest, ale jest to śmiała teza, którą każdy z was powinien przemyśleć indywidualnie. Nie ukrywam, że pewną niechęć wzbudziło we mnie także bardzo liberalne podejście autora do tematu. Odcinając się jednak od wszelkich politycznych aspektów muszę przyznać, że jest to bardzo dobra i zabawna lektura.

Moja ocena to: 7/10

21 komentarzy:

  1. No i widzisz...Przeczytałeś dwie książki, które ja chcę przeczytać z czego jedna należy do tych 205 jeszcze nie przeczytanych, które stoją na moich półkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak dawno podobnie zgrałem się z Twoimi recenzjami filmów :D Swoją drogą jeśli masz 205 książek w kolejce, to nie jest zbyt dużą trudnością przeczytanie tego samego co Ty masz w planach :P

      Usuń
    2. Arkadiuszu, czy Ty przypadkiem nie mieszkasz w jakiejś bibliotece? :D

      Usuń
  2. Mogę szczerze? Zresztą co to za pytanie :D. Oczywiście, że mogę... czuję mentalnie, że otrzymuję od Ciebie takie zezwolenie :).

    Szczerze to żadna z tych pozycji mnie nie zachwyca. Nawet w najmniejszym stopniu. Po pierwsze za kryminały Christie nie mam zamiaru się zabierać przez najbliższe lata... nie wiem czemu, ale jakiś taki mam kaprys... nie lubię jej, choć nie przeczytałem jeszcze żadnej z jej książek :D. Po drugie reportaże nie należą do mojego ulubionego gatunku literackiego, a historia to już w ogóle mój znienawidzony przedmiot. I w końcu po trzecie nie mam teraz ochoty na czeski humor w wykonaniu Polaka :P.

    Pozdrawiam serdecznie :)!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, certyfikat z zezwoleniem już się drukuje (wcześniej nie miałem czasu).

      Cóz - miałem świadomość, że książki nie spodobają się każdemu :) Cieszę się jednak, że poświęciłeś chwilkę na przeczytanie ich opisów ;)

      Usuń
  3. Choć jestem wielką fanką Christie, to nie będę się oburzać, że nie podobała Ci się "Niedziela na wsi". Po pierwsze dlatego, że jeszcze jej nie czytałam, więc wypowiadać się nie mogę, po drugie - Królowa kryminału miewała także gorsze książki, o czym się przekonałam za sprawą "Hotelu Bertram" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się przejęłam Christie, że zapomniałam dopisać, że "Cesarz" jest jedyną książką Kapuścińskiego, jaką czytałam. I przymierzałam się też na studiach do "Imperium", ale zabrakło czasu. "Laska nebeska" zapowiada się ciekawie, kto wie, może przeczytam :)

      Usuń
    2. "Imperium" chyba bardziej przypadło mi do gustu. A co do Christie, to absolutnie nie zrażam się tym jednym niepowodzeniem. Liczę, że następnym razem trafię na coś o wiele lepszego ;)

      Usuń
    3. Muszę w takim razie przeczytać "Imperium". Na pewno trafisz na jeszcze nie jedną fajną książkę, gdyż Christie była bardzo płodną pisarką ;)

      Usuń
  4. Nawet Christie zdarzają się wpadki, ale litościwie spuścimy na to zasłonę milczenia :) Co do książki Szczygła to mam ochotę ją przeczytać, ale nie lubię takiego krytykanctwa Polaków, więc nie wiem czy się nie rozmyślę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Dźwięk opadającej zasłony*
      Myślę że poziom tego krytykanctwa u Szczygła nie jest aż tak wysoki. Wiele osób prawdopodobnie nawet nie dostrzeże tego elementu. Niestety to ja jestem ostatnio mocno wyczulony na takie docinki :P

      Usuń
  5. Szkoda, że nie podobała ci się niedziela na wsi z Christie:-) No cóż czasami tak była, że nie zaiskrzy.
    Pozostałe pozycje mnie również nie zaciekawiły, więc tym razem pas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba podjąłem dobrą decyzję nie rozbijając recenzji na trzy części :) Mam świadomość, że nie wszystkie książki są dla większości czytelników równie interesujące :P

      Usuń
  6. Nie czytałam żadnej z wymienionych, aczkolwiek przeczytanie "Cesarza" planuję od czasów studiów...
    Co do Czechów to... ufff... powiem tak: mam rodzinę w Czechach. Ostatni raz widziałam się z nimi dwa lata temu, kiedy przyjechali do Polski na święta. Tych kilka dni, kiedy byli u nas... mother of dragons... nigdy bym nie pomyślała, że przez 4-5 dni można było wypić takie może alkoholu i - co lepsza - w ogóle nie wyglądać jak po spożyciu...
    (Całe to wspomnienie należy rozpatrywać jako traumę, bo ja za alkoholem nie przepadam...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, czyli że Ciebie też zmuszali do picia? :D

      Usuń
    2. Nie, ja po prostu jak wychodziłam rano, tak późnym wieczorem wracałam do domu :P Nie żebym była niegościnna, po prostu taka ilość alkoholu, wróć, widok takiej ilości alkoholu, źle na mnie działał :P

      Usuń
  7. Krótko, zwięźle i na temat :) Agathę uwielbiam, ale za Twój brak entuzjazmu burzyć się nie będę, bo i najlepszym zdarzają się potknięcia. Mnie np. ciężko było przebrnąć przez jej zbiór opowiadań "Parker Pyne na tropie".
    Co do Kapuścińskiego, na półce stoi sporo jego książek, ale nie potrafiłabym chyba wskazać, która najbardziej mi się podoba.
    Rzekłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety Agacie Christie zdarzały się słabsze książki, jednak dla takich perełek jak "Dziesięciu czarnych murzynków" warto :) "Cesarz" jak wiesz bardzo mi się podobał, a Szczygła mam zamiar przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Akurat ta Christie też mi nie przypadła do gustu. "Cesarz" jest dobry, choć wolę inne książki Kapuścińskiego, a ostatni tytuł mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Za Christie nie przepadam, robiłam sobie już kilka podejść do różnych jej powieści, jednak jak na razie się nie przekonałam, natomiast Kapuściński i Szczygieł to jedni z moich ulubionych ostatnio. Laska nebeska też mnie trochę irytuje, ale przyznam się szczerze, że większość autorów mnie chwilami irytuje tym, co pisze.

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaczęłam czytać książkę Szczygła, o której piszesz, ale ma tak irytujący styl pisania, że nie przebrnęłam nawet przez 20 stron. Swoją drogą dochodzą również inne kwestie, których ujawnienia również się podjąłeś :)

    OdpowiedzUsuń