poniedziałek, 16 września 2013

Lee Child - Nic Do Stracenia


Jack Reacher wciąż w drodze. Po lekturze niezłej „Siły Perswazji” naszła mnie chęć na kolejne spotkanie z tym niemal dwumetrowym bydlakiem. Były major żandarmerii wojskowej tym razem swą podróż odbywa przez malownicze tereny Kolorado. Pytanie brzmi: czy Reacher wciąż jest w formie?

Jack, jak na człowieka wolnego przystało, nie lubi gdy ktoś mu mówi co ma robić.  A ten nierozsądny ruch wykonali mieszkańcy pewnego miasteczka. Reacher został wyrzucony z Rozpaczy, miejsca otoczonego połacią niemal 20 kilometrowej pustyni. Nie był z tego faktu zadowolony. Mało tego – pobił zastępcę szeryfa. Skutek mógł być tylko jeden. Jack staje przed sądem, ale o dziwo, nie zostaje skazany, a tylko wywieziony z miasta. Jako że nasz bohater uwielbia wsadzać nos w nieswoje sprawy, taka sytuacja okazuje się dla niego gwiazdką z nieba. Zagadka jednak szybko się komplikuje – swą rolę zaczyna odgrywać nie tylko armia Stanów Zjednoczonych, kościół zwariowanych anglikanów, potężna firma zajmująca się recyklingiem złomu, ale także pozornie niezwiązane ze sprawą kobiety, których partnerzy zaginęli. Tajemnica goni tajemnicę i dopiero końcowe strony wyjaśniają nam poszczególne elementy intrygi.

Trudno zaprzeczyć, że książki Lee Childa stanowią bardzo miłą odmianę. Szczególnie po trudach z jakimi związane było moje czytelnictwo w ostatnim czasie. Dopóki nie sięgnąłem po kawał prostej, niemalże prostackiej sensacji, nie byłem w stanie uświadomić sobie z jak trudnymi pozycjami mierzyłem się zaledwie przed kilkoma dniami. I nie chodzi nawet o to, że czytałem traktaty filozoficzne, ale o to jak te książki wypadają w porównaniu z dynamiczną, lekką i przyjemną książką jaką z pewnością jest „Nic Do Stracenia”. Akcja jest wartka i podobnie jak w przypadku „Siły Perswazji” zbudowana na podobnym schemacie: Jack spaceruje, Jack daje w mordę, Jack poznaje fajną kobitkę, Jack daje w mordę po raz kolejny (nie, nie tej kobiecie), Jack uprawia seks z poznaną kobietą, Jack daje w mordę – tym razem konkretnie i temu komu trzeba, a potem odchodzi w stronę zachodzącego słońca. I nawet pomimo tego, że jest to niemalże skopiowany sposób budowania fabuły, wciąż smakuje mi całkiem nieźle.

Jednak nie jest to najlepsza powieść sensacyjna jaką kiedykolwiek czytałem. Historia okazuje się całkiem prosta, sposób jej prowadzenia jest wręcz prostacki. Bohaterowie zbudowani są według standardowych klisz. Nie doświadczycie tu niczego nowatorskiego. W dodatku czasem zachowania głównego bohatera wydawały mi się lekko irracjonalne.

Nie ma co jednak narzekać. Po raz kolejny dostajemy całkiem niezły kawałek odprężającej lektury. Musicie się jednak liczyć z tym, że zapomnicie ją po około dwóch/trzech dniach. Oto najlepszy dowód na to, że ocena ocenie nierówna. Książka ta otrzymuje podobną notę co zbiór opowiadań Dicka, mimo tego, że przeczytałem ją szybciej i zapewne z większą lekkością. Opowiadanka jednak zostawiły po sobie przynajmniej niewielki ślad, a Reacher zostanie przeze mnie szybko zapomniany. No, przynajmniej aż do naszego następnego spotkania.

Moja ocena to: 6/10

35 komentarzy:

  1. Ten Jack ma strasznie nieprzewidywalny plan dnia, powiem Ci... A to wszystko podczas zwykłego spacerku...
    :P

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, książki z Reacherem w roli głównej mają podobny schemat, ale w zasadzie mi to nie przeszkadza, jest to jedna z nielicznych serii pod hasłem sensacja, którą bardzo lubię. "Nic do stracenia" akurat mam u siebie, książka czeka cierpliwie na lepsze czasy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że też polubiłem tę serię. Całkiem przyjemne czytadełka ;)

      Usuń
  3. A jaka jest ta najlepsza książka sensacyjna, jaką czytałeś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biblia ;) A tak poważnie to wiele książek od Kena Folletta. Po prosu uwielbiam jego historyjki. Tak z pamięci mogę przytoczyć np. "Igłę", albo "Lwy Pansziru".

      Usuń
    2. Nie znam. Może kiedyś poznam :)
      A Biblia nie jest książką sensacyjną, tylko thrillerem ;)

      Usuń
  4. Jeszcze nigdy nie miałem przyjemności obcować z prozą Lee Childa i w sumie nie wiem czy to kiedykolwiek nastąpi :D Ale dobrze wiedzieć, że jeśli, to przynajmniej jest szansa, że mi się spodoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm z jednej strony chciałbym Ci polecić mówiąc, że jeśli lubisz dobre kino akcji, to i książka przypadnie Ci do gustu. Z drugiej jednak widzę, ze ostatnio czytasz pozycje o wiele bardziej wartościowe i nie chciałbym Cię od tego chlubnego zwyczaju odwodzić ;)

      Usuń
    2. Też ostatnio zauważyłem, że coś dziwnego dzieje się z moim zestawem lektur...ale od czasu do czasu muszę się odprężyć przy czymś lżejszym (ostatnio był to "Strych Tesli"), więc dobra literatura sensacyjna też się pewnie doczeka swojego czasu :D

      Usuń
  5. Lubię powieści sensacyjne, ale po tym jak wymieniłeś ile razy główny bohater daje różnym ludziom w mordę zaczynam się zastanawiać czy o taką sensację mi chodzi :P Nie czytałam jeszcze żadnej książki z tym bohaterem, więc pewnie spróbuję kiedyś, ale nie wiem czy polubię się z Jackiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że tak. Jacka nie sposób nie polubić :D Oczywiście - ma on pewne problemy z agresją, ale bardziej cierpią na tym jego oponenci :)

      Usuń
  6. A ja się bardziej lubuję w thrillerach niż typowej sensacji, więc koło Childa na razie się kręcę, ale bez efektu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też z całą pewnością wolę dobre thrillery, ale nadal uważam, że nie ma lżejszej lektury niż dobra sensacja ;) Jeżeli chodzi wyłącznie o odprężenie się, bije thrillery na głowę ;)

      Usuń
    2. Ja do odprężania sięgam po fantastykę :) Zwłaszcza polską, teraz siedzę z "Chłopcami". Miodzio :)

      Usuń
  7. Haha...! jak nic lekturka do autobusu lub pociągu - prosta, szybka i przyjemna...od czasu do czasu lubię taką...tak jak stare, sprawdzone i przewidywalne amerykańskie kino akcji;))) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - książka w sam raz do poczytania w podróży :)

      Usuń
  8. Jacka poznałam w "61 godzin", chętnie poznam inne lektury Childa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "61" godzin jeszcze nie czytałem. Póki co tylko dwie książki Lee Childa za mną, ale sądzę, ze jeszcze kiedyś spokam się z tym autorem :)

      Usuń
  9. Jak by dał w mordzie kobiecie, którą poznał, to może bym przeczytała - takie niestandardowe zachowanie, ale tak, to mnie to nie kręci :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, Olu, nigdy bym nie pomyślał, że akurat Ty będziesz fanką bicia kobiet :D

      Usuń
    2. Ooo, chyba pierwszy raz zwróciłeś się do mnie po imieniu, bardzo mi miło :) w każdym razie nie jestem fanką bicia kobiet (przykro mi :( ), ale czasami jestem fanka oryginalnych zagrań :P

      Usuń
    3. Nie, niemożliwe, że to nasz pierwszy raz :P
      Dlaczego Ci przykro? Myślisz że ja jestem fanem bicia kobiet? :D Chyba faktycznie muszę trochę poprawić swój image ;)

      Usuń
    4. A jednak :P warto zapisać tę datę w kalendarzu :P
      Twoje "wow" mnie zmyliło :P cieszę się, że chociaż w tej kwestii się zgadzamy ;)

      Usuń
    5. Ok, zapisałem w kalendarzu: "Pierwszy raz z Olą". Z niewiadomych przyczyn wzbudziło to mnóstwo pytań ze strony domowników :P

      Usuń
    6. Też nie widzę tych przyczyn - w końcu to bardzo fortunne określenie :P

      Usuń
  10. nie czytałam dotychczas żadnej książki Lee Childa, ale mam w dalekosiężnych planach. Na razie oscyluje wokół kobiecej literatury, gdyż przejadły mi się kryminały, horrory itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ostatnio dość dużo tych romansideł/obyczajówek u Ciebie na blogu. Dlatego nie zdarza mi się tam komentować już tak często ;)

      Usuń
  11. Książek sensacyjnych prawie nie czytam, a Reachera znam tylko ze słuchu. No i z filmu z Cruisem, ale on mnie akurat nie przekonał. Ale to prawie legenda, każdy czytelnik o tym nazwisku chyba słyszał, więc kiedyś będę musiał i ja poczytać o jego przygodach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Watpię czy wszyscy słyszeli. Miłośnicy gatunku z pewnością tak. Zresztą - najlepszą rekomendacją jest ta Kina widniejąca na okładce :)

      A film mnie również nie przekonał. Według mnie był bardzo słaby.

      Usuń
  12. A ja tego pisarza jeszcze nie znam i w zasadzie nie wiem dlaczego... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kluczowym pytaniem jest: czy chcesz go poznać? :) Myślę, że Jack Reacher miałby na Ciebie ochotę :) Tzn. na to żebyś o nim poczytała :P

      Usuń
    2. Skoro tak...to dam mu kiedyś szansę. ;)

      Usuń
  13. Z twórczością Lee Child'a mam tak - jedna książka powala, druga denerwuje beznadziejnością. Tej nie znam i szczerze mówiąc, nie wiem czy chcę poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ta z całą pewnością nie powala - typowy średniaczek ;)

      Usuń