poniedziałek, 2 września 2013

Nie-podsumowanie sierpnia

*W tym miejscu miało być podsumowanie sierpnia, ale autor stwierdził, że nie ma najmniejszej ochoty go pisać. W sumie było już nawet opracowane, ale cała koncepcja wydała mu się nudna, prozaiczna i przeciętna, więc rzekł, że ma to w dupie i popisze sobie, ale dla zabawy. (Duch autora)*

Cholera, co ta za duchy mi się panoszą na tym blogu? Pewnie to dlatego, że zarósł on kurzem i w gruncie rzeczy przypomina bardziej zamek Draculi, niż  porządną, nowoczesną stronę Internetową. Eh, pieprzyć to. I tak zapewne zostanie tak jak jest, bo nie będę miał najmniejszej chęci na zabawy w jakieś szablonki, banerki i inne pierdółki. Skoro Internet ma swą jasną stronę w postaci tysięcy pięknych miejsc, musi być też jakaś alternatywa. Dlatego ja będę nadal tak brzydki, jak tylko mi się uda.

Ale to nie o tym przecież miałem pisać. W sumie sam nie wiem o czym, ale z całą pewnością nie o tym. Korzystając z okazji, że pisze sobie tak bez większego sensu i składu poruszę więc kilka spraw, które w gruncie rzeczy gówno mnie obchodzą, ale je sobie poruszę, bo tak…

Pierwsza i najważniejsza (lub nieważna wcale, zależy jak kto na to spojrzy): jestem wkurzony na swój brak kreatywności. Niby czasem wrzucę jakąś tam recenzję, czy głupawy tekścik, ale ostatnio wszystko wydaje mi się jakieś takie mdłe i bez pomysłu. Równie dobrze mógłbym napisać dwa/trzy wpisy i używać ich jako kalki. Szczerze mówiąc wciąż zaskakuje mnie liczba osób które tu wchodzą, bo znając moją cierpliwość ja bym ten twór już dawno wypieprzył z obserwowanych. Niby się staram, niby wciąż tli się tam jakaś iskierka zapału, ale nie podoba mi się to ani troszkę.

Druga – komentarze. Wielu pieprzy coś w stylu: „To nie jest ważne, nie po to piszę”, ale to zwykła bzdura i obłuda godna naszej politykierni. Oczywiście, że są ważne i gdybyście nagle przestali mnie odwiedzać i wpisywać swoje przemyślenia, to pieprznąłbym to wszystko już bardzo dawno temu. Nie ukrywam, że odpowiadanie na wasze wpisy jest bardzo przyjemną częścią tej zabawy. Apeluję jednak o odrobinę kreatywności, bo „komcie” w stylu: „Fajna książka, przeczytam, zapraszam do mnie” możecie sobie wsadzić tam gdzie nie dochodzi słońce (nie, nie chodzi mi o Mordor). Jeżeli to kogoś dotknęło, to absolutnie nie przepraszam, bo widocznie jest on jedną z tych osób i to on powinien przeprosić mnie. I swoich rodziców.

Bez znaczenia sprawa trzecia: mimo faktu, ze jestem zawiedziony małą różnorodnością tekstów nie spodziewajcie się szybko wpisów okołosportowych. Cała ta machina w której z ręki do ręki przekazywane są miliony, zaczyna mnie powoli wkurzać. Pominę już absolutny brak sukcesów naszych krajowych „zespołów”. Ogólnie – ze środowiska piłkarskiego robi się bagno, które mam zamiar śledzić, ale raczej patrząc na nie przez palce (a szczególnie przez jeden – środkowy).

Hmm, ciekawe czy są jeszcze jakieś pomyje, których zapomniałem tu wylać? O, może to: humor. Wiem, że moje poczucie humoru jest dość nietypowe i nie trafia do wszystkich. Ostatnio niestety jest go w każdym tekście coraz mniej. Mam nadzieję, że ten stan rzeczy się zmieni, a wszyscy do których ono nie trafia wyjadą np. do Kazachstanu. Oczywiście każdy komentarz w stylu: „nie podoba mi się” zostanie przyjęty z godnością i zagryzionymi zębami, ale pamiętajcie, że Fredy Krueger to mój dobry przyjaciel… (nie żebym sugerował, że może was jakoś skrzywdzić). Aha i błagam, nie spodziewajcie się, że do każdej próby wplecenia komizmu w tekst, będę dodawał jakieś emotikony, czy inne bzdurne znaki, żebyście się połapali, że tam był żart. To nie amerykańska komedia.

Przysięgam, że już kończę, już już, dajcie mi jeszcze tylko dwie minutki. Pamiętacie jak kiedyś deklarowałem, że będę walczył o ulepszenie swojego stylu? Walkę uważam za przegraną/poddaną. Moje teksty były, są i zapewne będą chaotycznymi kłębkami mniejszych i większych bzdur. Jeżeli ktoś wchodzi na tę stronę i spodziewa się wysłuchać opinii eksperta w jakiejkolwiek dziedzinie, powinien mocno stuknąć się w głowę. Wszyscy stuknęli? No to jeszcze raz, za mamusię, za tatusia…

Ależ się rozpisałem. Zapewne jeśli jeszcze raz dokładnie przeczytam całość będę żałował, że coś takiego opublikowałem. Ale do cholery – to jest w końcu kawałek mojego świata i mam prawo się w nim trochę porozpychać, napisać to na co mam ochotę, choćbym nawet o tym za wiele nie myślał. Zresztą, brak myślenia to dziedzina w której też jakiś ekspert powinien być. Przyjmuję więc tą zaszczytną rolę, a wam nakazuję myśleć, bo dwóch ekspertów na tym polu, to już zdecydowanie tłok.

46 komentarzy:

  1. Jak Twoje teksty i recenzje są chaotyczne/bez polotu/icotamjeszcze to ja jestem mongolska księżniczka. Piszesz dobrze i u ciebie ludzie przynajmniej komentują. Ostatnio na swoim blogu wylałam swoje żale, które dotyczą właśnie braku komentarzy i jakiegokolwiek zainteresowania, ale nikt tego wpisu oczywiście nie zauważył, a jak zauważył, to olał, dlatego wpis skasowałam i noszę się ze skasowaniem całego bloga. Nie robię tego jednak ze względu na fajne współprace, jakie udało mi się nawiązać, ale któregoś dnia to po prostu nie wystarczy. Sama widzę, że moje wpisy są coraz gorsze, bo i po co mam pisać, skoro ludzie mają to w dupie? Jasne, piszę bo lubię, ale jak nie ma dyskusji i nikogo to nie interesuje, to po co mam pisać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, brak wpisów na Twoim blogu to raczej efekt dość długiej nieobecności. Myślę, że wielu czytelników nie poczekało na Twój powrót. Ja tam zawsze czytam z przyjemnością i co najważniejsze czytam każdy wpis. Nie mam zamiaru Ci słodzić, bo to nie o to chodzi, ale naprawdę piszesz bardzo interesująco. Myślę że przy odrobinie cierpliwości Twoja stronka szybko by się rozwinęła.

      Usuń
    2. Staram się jakoś to rozruszać, ale idzie dość opornie, tym bardziej, że książki czytam albo z opóźnieniem (bo u innych recenzje były już dawno temu), albo mam całkiem inne zdanie, albo są to książki, które ludzi zwyczajnie nie interesują, nie wiem. Staram się ogarniać i nadążać, ale mój blog jest ciągle w fazie startu (i co z tego, że za niecały miesiąc obchodzić będzie rok).

      Usuń
    3. @Maskarada nie miałam jeszcze okazji odwiedzić Twojego bloga, ale zaraz to zrobię, bo zainteresowała mnie Twoja rozmowa z Łukaszem. Zmierzam w każdym razie do tego, że mój blog również nie jest zbyt popularny i niewiele toczy się na nim dyskusji i czasem naprawdę się na pracuję, mimo tego, że potem mam wątpliwości czy ktoś w ogóle przeczytał całość mojego tekstu, ale dlatego tym bardziej cieszy mnie każdy, nawet pojedynczy komentarz wskazujący, że jest inaczej i wiele dobrego blogowi zawdzięczam. W tym chaotycznym komentarzu zmierzam, ponownie już, do tego by zachęcić Cię do ponownego rozważenia decyzji o rezygnacji - może nie warto :) w dzisiejszym zabieganym społeczeństwie trudno znaleźć ludzi, którzy szczerze poświęcą nam swój czas, dlatego cieszmy się z małych rzeczy :) blogowanie to slodko-gorzki owoc. koniec bzdurnego komentarza.

      Usuń
    4. Wtrącę się, tak motywująco się wtrącę:
      1. Opinia napisana nawet 20 lat po wydaniu książki jest wartościowa i upływ czasu nie znaczy, że powiedziano o niej absolutnie wszystko.
      2. Całkiem inne zdanie to wada? Od kiedy? Opinia negatywna wśród samych pozytywnych wzbudzi nawet większe zainteresowanie.
      3. Sama staram się nadrabiać nowości, interesuję się nimi i chwytam, kiedy mam okazję, aczkolwiek staram się też sięgać po książki wydane wcześniej/o wiele wcześniej, bo kiedy człowiek widzi w kółko recenzje tych samych pozycji, to też się już odechciewa. Myślę więc, że wyszukiwanie lektur nieznanych to wielka zaleta.

      Usuń
    5. @Maskarada - byłem dziś u Ciebie i prawdopodobnie brak odzewu bierze się z tego, że w ostatnim czasie troszkę mało piszesz. Ale mimo to "wiary nie trać" ;) Ja też piszę tylko i wyłącznie o tym co mnie się podoba i czasem pod postem mam tylko jeden komentarz (i kilkanaście odsłon danego tekstu), albo i żadnego, ale nie słodzę, nie reklamuję tego co mi się nie podoba i cieszę się jak dziecko z każdej dyskusji jaka się wywiązuje pod postem :) Będzie dobrze !

      Usuń
  2. @ArmAlKo Lit: póki co nie rezygnuję z blogowania, szkoda mi tych moich niewielu acz owocnych współprac. Przed moją długą przerwą było tych ludzi więcej, niewielu się niestety ostało, ale nic to, trzeba to przetrwać.

    @Katarzyna K: zmotywowałaś mnie :D
    pozdrawiam,
    również Katarzyna K. xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie było mnie u Ciebie ostatnio, więc nie wiem czy w istocie się opuściłeś, czy też nie, ale jak raz czy dwa udało mi się tu wejść, to rzeczywiście było gorzej. Ogólnie to co, narzekania sfrustrowanego bloggera?

    Nie dodawałam emotikonów w poprzednich zdaniach, bo to nie amerykańska komedia i starałam się być maksymalnie złośliwa (wedle życzenia :P) ale już nie mogę, zaraz zadławię się tą złośliwością! xD muszę napisać coś miłego albo wziąć kogoś w obronę (może tych biednych ludzi od "komci" z Mordoru? ;P)

    Bardzo podoba mi się patrzenie przez środkowy palec :P i zdecydowanie NIE DODAWAJ emotikonów przy żartach - Twój styl jest super właśnie bez nich!

    Osobiście nie wiem, czy brakuje mi wpisów okołosportowych... :P i życzę więcej zadowolenia z siebie, tak podsumowując :)

    Ale ogólnie jestem na Ciebie zła, bo kazałeś mi myśleć :( a chyba nie dam sobie z tym rady, zwłaszcza po tym mocnym stukaniu się w głowę... :(

    PS obejrzałam trzy filmiki z Bosakiem z Ruchu Narodowego, jak zachęcałeś, może jutro jak pomyślę, to Ci coś więcej napiszę mojej opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dziękuję Ci za ten obszerny, pełen złośliwości komentarz :P Że tak powiem to woda na mój młyn i miód na moje uszy, czy jakoś tak...

      Jestem bardzo ciekaw Twojej opinii. To mogą być szalenie ciekawe przemyślenia ;D

      Usuń
    2. Cieszę się, że jakoś tak :P

      Na pewno będą szalenie, ale czy ciekawe to nie wiem ;D

      Usuń
  4. Co tam się przejmujesz czy jet chaos, czy dodane ładne banerki itd. Najważniejsze, że są czytelnicy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie - to zadziwiające, ale naprawdę jest całkiem sporo czytelników :) W dodatku sporo osób jest ze mną od dawna, co cieszy jeszcze bardziej ;)

      Usuń
  5. Marudzisz, jak mawia moja śp. babcia ,,stara baba'' ;-) Teksty piszesz dobre i nie szukaj dziury w całym, bo tam jej nie ma. A że trochę się opuściłeś w blogowaniu, to chyba nie zbrodnia? Nie każdy musi codziennie się produkować, wszak ludzie mają tez inne, bardziej przyziemne obowiązki, więc przestań smęcić i zrozum, że wszystko jest w jak najlepszym porządeczku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że to moje smęcenie wywołało jednak dośc duży odzew :D Być może to moje przeznaczenie :)

      Usuń
  6. Mordor? hahahaha... nie słyszałam, ale jeśli o takim poczuciu humoru mówisz to mi bardzo opowiada;) nie wiem czy w Twoich postach jest chaos, ale ja się w tym łapie...człowiek ma tysiąc myśli na sekundę i chce wszystko przekazać...sama nie piszę wcześniej tych tekstów...lecę na żywioł;) ja osobiście dalej będę zaglądać a wygląd bloga mi pasuje;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie takie żywiołowe pisanie wychodzi - cóż, liczę na to, że jednak nie jest tak źle :P

      Usuń
  7. Brak kreatywności to norma, standard i w ogóle. Mam to samo. To znaczy raz na jakiś czas włącza mi się mod, kiedy mam pomysły i chce mi się pisać i wychodzi fajnie (przynajmniej dla mnie), ale to rzadkość, a na ogół pisze się bo się pisze, bo już się przyzwyczaiłem, ale nie czuć tego do końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to wyraziłeś w dwóch zdaniach większośc tego, co sam próbowałem powiedzieć. No i niech mi ktoś powie teraz, że nie piszę chaotycznie :D

      Usuń
  8. Fajny post, przeczytałem. Zapraszam do mnie! :D








    Ups...to chyba było coś o krainie jak z bajki dla niegrzecznych dzieci i takich komentarzach...no, ale to wszystko przez te stukanie się w głowę.
    Nie jojcz, dobrze jest. Ja tu zaglądam, a to najważniejsze :] A jak już musisz szukać dziury w całym, to tylko w towarzystwie kobiet ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, ze druga część Twojej wypowiedzi zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu :D Szczególnie to ostatnie zdanie jest sentencją, której nie powstydziłby się nawet Seneka :)

      Usuń
  9. Za Arkiem. Fajny post, ale książka nie dla mnie. Ehhh... to znaczy zapraszam do mnie! Obserwujemy? :**** ^^ :) 8-) i takie tam.. ;)

    Łukaszu drogi bo w dupę nakopię. Raz - blogowanie to nie to samo, co dopisywanie rozdziałów do ksiąg Biblioteki Narodowej. Mickiewicza to z Ciebie nie będzie na pewno, ale po co, skoro już jeden był? Pęta i ograniczenia to można sobie nakładać w czasie diety, treningów albo podczas seksu (te pierwsze w sensie), ale nie podczas 'artystycznej lub pseudoartystycznej ekspresji odczuć związanych z opisywaną dziedziną - czy to literacką, czy to (sic!) sportową'.
    I wiesz, co? Nudzą mnie "przykładne" blogi. Te pisane poważnie, profeszjonalnie, stylizowane na Zjadłem Wszystkie Rozumy i ze mnie jest Recenzent Roku. Sorry-gregory, ale nie. Nie jesteśmy literatami, nie jesteśmy w szkole, nie piszemy do Wprost ani do Newsweeka, piszemy sobie coś tam o książkach w sieci. I ja wolę wejść na blog nieprofesjonalny, przeczytać całą notkę bez ziewania, pośmiać się, porechotać, wyłapać niuansiki i żarciki nieokraszone emocjonkami. Pisz swoje, zresztą ilość fanów dowodzi temu, że lubią tu wpadać i czytać - chyba lepszej rekomendacji nie potrzebujesz. A kreatywność jest passe. Pamiętaj, że teraz modni się hipsterzy - w dziedzinie blogowania a owszem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz - odkąd Cię nie było nikt nie wspominał o seksie. I jak tu się nie cieszyć z Twego powrotu? :D

      Usuń
  10. Gdyby nie fakt, że jesteś facetem i wiek nie pasuje, to bym uznała, że menopauza Cię dopadła. No proooszę! Jaki brak kreatywności? A kto powiedział, że masz pisać codziennie, czy co drugi dzień? Lepiej rzadziej, a z jajem i to właśnie wychodzi Ci bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jakoś to jajo wydaje mi się coraz mniejsze, ale póki co będę się starał. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;D

      Ps. Powyższa "hodorowa dyskusja", to chyba najciekawsza rozmowa jaką toczyłem w tym roku ;D

      Usuń
    2. Aaa tam mniejsze, nie marudź :)

      Ps. Hodor hodor... ;)

      Usuń
  11. Przypomniałeś mi, że mam zaległości w oglądaniu kolejnych części "Koszmaru z ulicy Wiązów". Skończyłam chyba na czwartej...ale nieważne, nie o tym chciałam;)
    Marudzisz. Dobrze jest. A na chwilowy brak kreatywności zawsze można coś poradzić...tylko nie jestem na tyle kreatywna, żeby wymyślić jakiś konkretny sposób;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc muszę ze wstydem przyznać, że sam nie obejrzałem całej serii :( Jakieś tam wyrywkowe części owszem, ale całości chyba by się z tego złożyć nie dało.
      Na Twoją radę nie jestem w stanie w żaden logiczny sposób odpowiedzieć. Po prostu zostałem zniszczony :D

      Usuń
    2. Po prostu moja logika jest inna od tej powszechnie stosowanej;)

      Usuń
  12. Jesienna chandra Cię dopadła? ;) Ja tam lubię tu do Ciebie zaglądać, co prawda nie zawsze komentuję, ale z zainteresowaniem czytam, co naskrobałeś. Chaotyczne teksty? Oj tam, masz po prostu swój niepowtarzalny styl. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dałbym głowy, że niepowtarzalność jest w tym przypadku rzeczywiście zaletą :D

      Usuń
  13. Może właśnie przez tą chaotyczność i humor ludzie Cie lubią ;) swoją drogą chciałabym pisać tak z humorem, jak Ty, ale nie potrafię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś słyszałem, że ludzie po prostu lubią słuchać głupszych od siebie :D Jeżeli to prawda mam dość duży potencjał :P

      Usuń
  14. Wiem co czujesz z komentarzami. Dla mnie każdy jeden jest czymś świetnym, zwłaszcza, jeśli dostaję szansę podjęcia polemiki, ale z reguły pod wpisami komentarz jest jeden... i to z reguły twój :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że już jakiś czas mam kilka blogów, które odwiedzam regularnie i czytam każdy wpis :) Twój zdecydowanie załapał się na tę listę :) Generalnie czytam te które lubię, ale trudno mi powiedzieć jaką rolę gra w tym sympatia do osoby piszącej, a jaka jej rzeczywiste umiejętności literackie. Jakby nie patrzeć według mnie twój blog trzyma poziom i dla mnie samego zaskoczeniem jest tak ograniczony zasięg dyskusji prowadzonej przez jego czytelników :) Być może w środowisku niezbyt popularny jest rap :P

      Usuń
    2. Może, ale nie zacznę nagle pisać na temat rzeczy, które mnie nie interesują/ na których się nie znam nic a nic. Trudno, byle do przodu, polecajcie znajomym itp :P

      Usuń
  15. Fajna książka, muszę przeczytać, zapraszam do mnie ;)

    Ojej, dopiero teraz zobaczyłam, że to chyba nie recenzja książki, tylko jakieś podsumowanie - tylko brakuje mi jakiegoś stosiku. Ale i tak zapraszam do mnie :P:P

    OdpowiedzUsuń
  16. Całkowicie się zgadzam z Twoją opinią na temat spamerów, co to spojrzą na tytuł posta, napiszą dwa słowa na ten temat a resztę tego białego kwadracika, gdzie wpisuje się komentarz wypełnią zaproszeniami/spamami o swoim blogu.
    Według mnie osobiście, lepiej nie pisać nic niż odwalać takie za przeproszeniem gówno.
    Masz swój styl, poczucie humoru i tego się trzymaj.
    Jak komuś się to nie podoba, to niech stąd po prostu wyjdzie.
    Pozdro ;P

    OdpowiedzUsuń