sobota, 14 września 2013

Philip Kindred Dick - "Zapłata"


Po prozę Dicka sięgnąłem właśnie po raz trzeci. Pierwsze przygodne spotkania z tym autorem, stanowiły w moim przypadku dwa opowiadanka, przeczytane gdzieś na skrajach Internetu. Nie ukrywam, że bardzo przypadły mi one do gustu. Były proste, konkretne, nieprzegadane, a co bardzo istotne, oba napisano z pomysłem i mniej lub bardziej wyraźnym morałem.  Licząc na to, że ta dobra passa będzie kontynuowana moje skromne, czytelnicze progi odwiedził zbiór opowiadań pod tytułem „Zapłata”.


Już na wstępie muszę stwierdzić, że jestem głęboko rozczarowany.  Po tak renomowanym nazwisku (wpiszcie sobie w przeglądarce np. Dick is the best/I love Dick – wyników będą tysiące ;)) spodziewałem się co najmniej bardzo dobrej, równej lektury. Niestety – poziom opowiadań jest nie tylko statystycznie dość niski, ale część zawartych tu historii bazuje na bardzo podobnym schemacie, co z czasem zaczyna nużyć. Pozwólcie że posłużę się przykładem – opowiadania „Niania”, „Świat Jona”, „Zautomatyzowana fabryka”, „Zastępca” to historie w których elementem kluczowym są między innymi roboty. Z kolei historie „Świat Jona”, „Śniadanie o zmierzchu”, „Małe co nieco dla nas, temponautów” – to opowieści w których kluczową rolę odgrywają podróże w czasie. W kilku mamy także motyw wojny ZSRR vs. USA. Tematyka wydaje się zróżnicowana, ale motywy powtarzane kilkukrotnie przestają smakować. Nawet jeśli autor zmienia swe co do nich podejście (np. nawet jeśli robot raz jest zły, a raz dobry, to wciąż jest nudny robot).    


Co do stylu autora – dotąd bardzo ceniłem jego zwięzłość. Większość dialogów była prosta, lapidarna i wydawała się niezbędna. Tutaj będzie bardzo podobnie, jednak w wielu miejscach wydawały mi się one nie tylko sztuczne, ale także naszpikowane bezsensownymi terminami (w jednym z opowiadań rozmówcy dyskutują nad problemem pętli czasowej – to był jedyny moment, w którym miałem ochotę na zawiązanie zupełnie innej pętli). Niby nie jest źle, ale człowiek wręcz czuje, że mogło być dużo lepiej.


Jak to się zdarza w przypadku zbiorów są tu jednak także prawdziwe perełki. Moim faworytem okazało się opowiadanie „Przedludzie” poruszające temat aborcji w społeczeństwie przyszłości. Ciekawym pomysłem w nim zastosowanym, było ustalenie wieku w którym istota ludzka nabywa duszę na około 12 lat. Wobec dzisiejszych dyskusji prowadzonych w różnych środowiskach, wciąż byłoby to bardzo kontrowersyjne podejście do tematu. Nie wnikając jednak w spory ideologiczne, świetnie prezentuje się również „Ojcowskie alter ego” – historyjka w nieco mroczniejszych klimatach z morderczym czymś (jeśli znacie twórczość tego pana, pewnie zauważyliście, że nie przepadał on za wyjaśnianiem wszystkich szczegółów w swych opowieściach).


Tym razem nie będę was na siłę przekonywał – o tym, czy przeczytacie, czy też nie musicie zadecydować sami. Pokuszę się jednak o odradzenie lektury tym, którzy z Dickiem chcą spotkać się po raz pierwszy. Zdecydowanie nie polecam zaś wszystkim, którzy nienawidzą klimatów sci-fi. Koniec końców wydaje mi się jednak, że mimo rozczarowania, jest to książka w dużej części zapadająca w pamięć i godna uwagi.


Moja ocena to 6/10


Ps. Na podstawie tytułowego opowiadania powstał film o tym samym tytule. Reżyserią zajął się John Woo. Role główne zagrali: Ben Affleck, Aaron Eckhart, Uma Thurman. Ponoć nie jest to kino najwyższych lotów, ale jeśli ktoś oglądał z przyjemnością poznam waszą opinię.  

22 komentarze:

  1. ja oglądałam i film bardzo mi się podobał...według mnie miał ciekawą fabułę było sporo akcji...a ja lubię filmy akcji;) ale to kwestia gustu;) z tego co pisałeś jakie kino lubisz myślę, że by Ci się spodobał,to opowiadanie z chęcią bym przeczytała;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, wydaje mi się, że to było jedno z gorszych opowiadań, ale oczywiście nie będę zniechęcał do jego przeczytania, szczególnie skoro film przypadł Ci do gustu ;)

      Usuń
  2. Niesamowite, a ja akurat słucham "Blade runnera" i niedawno oglądałam "Łowcę androidów" :D wszędzie, gdzie się obejrzę tylko ten Philip K. Dick... tak mnie uderzyła ta myśl, że aż sobie pozwoliłam na ten w ogóle nierzeczowy komentarz, bo zaraz idę spać, więc recenzję przeczytam jutro... Zatem przepraszam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę Ci tego wybaczyć :D Głównym powodem jest to, że mam ochotę się z kimś podroczyć :P

      Usuń
    2. Rozumiem i dlatego wybaczę Ci brak wybaczenia :P chyba, że to będzie za bardzo nie-droczące się zachowanie, więc może nie powinnam...

      Dzięki Tobie nareszcie wiem co kryje się za literą "k" - zawsze widziałam wszędzie tylko Philip K. Dick, Philip K. Dick, Philip K. Dick - a teraz już wiem, że to Kindred :P rozumiem, że to jego drugie imię? ;)

      Słucham "Blade runnera" (powtarzam się, trudno) i jak na razie jest świetny... w przeciwieństwie do filmu, którego nie zrozumiałam - skoro jest ponoć taki świetny to wytłumaczcie mi dlaczego?? Ale nawet internet mi tego nie potrafił wytłumaczyć... :(

      Wydaje mi się, że "Przedludzie" mogłoby mnie zainteresować, ale czy kiedyś je przeczytam...

      Usuń
  3. Nie czytałam nic tego pisarza, więc zgodnie z zaleceniem nie będę sięgać po opowiadania. Zresztą, jakoś niespecjalnie mnie jego twórczość pociąga, może kiedyś, kiedyś zmienię zdanie, ale na razie nie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facet nadużywał narkotyków - jeśli to nie jest Cię w stanie zachęcić, to już nie mam pojęcia co może :P

      Usuń
    2. Hehe, też nie mam pomysłu, ale chwyt z narkotykami dobry :P

      Usuń
  4. Nie znam twórczości tego pisarza i zgodnie z radą nie zacznę od "Zapłaty" :) Może spróbuję z którąś z "klasycznych" powieści Dicka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie całkiem dobry pomysł. Sam zastanawiam się nad sięgnięciem po coś dłuższego. Zobaczymy czy uda mi się ten plan zrealizować :)

      Usuń
  5. Dlatego ja raczej z zasady nie mam wysokich oczekiwań do zbiorów opowiadań. A co do uwielbienia dla Dicka w necie, to może nie o niego chodzi chodzi, niejeden Dick po świecie chodzi... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, słyszałem że w pewnych sferach jest to niezwykle popularne nazwisko ;)

      Usuń
    2. Nie wnikam, jakie sfery masz na myśli ;)

      Usuń
  6. Ja oglądałam! Ja!!... A że było to jakieś 9-10 lat temu, to już nie pamiętam o czym był ten film :P

    Swoją drogą powiadasz, że często szukasz informacji o Dicku w necie...? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym samym pomyślałam. :P

      Usuń
    2. Reasarch został wykonany wyłącznie na potrzeby tego artykułu. Zboczeńcy...

      Usuń
    3. Oj tam, oj tam... to przez tą ciekawość... to też taki reaserch... ;)

      Usuń
  7. W najbliższym czasie nie planuję tejże książki, ale może kiedyś się skuszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przez te nowe okładki z ilustracjami Siudmaka nabrałam ochoty na powrót do Dicka. ;) "Zapłaty" nie znam, ale czytałam "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?" i to chyba mój ulubiony utwór tego autora (polecam wszystkim!). Ekranizacja też mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste intryujący tytuł :D Jeżeli ta powieść nie liczy więcej niż 500 stron, to być może poświęcę swój czas i kiedyś spróbuję ją przeczytać :)

      Usuń
  9. Skoro opowiadania Cię rozczarowały, nie polecasz ich osobom, które jeszcze nic Dicka nie czytały (to ja) oraz osobom, które nie lubią science-fiction (to też ja), to nie będę po nie sięgać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tego pana też jeszcze nie znam, ale "Ubik" grzecznie stoi na półce i czeka na swoją kolej. :)

    OdpowiedzUsuń