piątek, 6 września 2013

Sebastian Fitzek - "Klinika"


Fitzek tu, Fitzek tam, pamiętacie jeszcze ten szalony trend panujący w Internetach? Gdzie nie wszedłem wszyscy zachwycali się pomysłami autora, stylem itd. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym pozwolił wam na egzystencję bez poznania mojej skromnej opinii. Nie ukrywam, że pewien rodzaj wrodzonej przekory mógł wpłynąć na to jaką formę przybierze recenzja.

Zacznijmy jednak od historii. Skupcie się  (ej, Ty tam, nie skupiłeś się, zostaw tę kawę). Dawno temu, za górami za lasami była sobie pewna klinika psychiatryczna (i już wiecie, że wasze dzieci pokochają tę bajkę). W tejże klinice zaczyna dziać się źle. Po korytarzach buszuje tajemniczy, okrutny morderca – „Łamacz”. Skąd taki atrakcyjny przydomek? Otóż ma on w zwyczaju "łamać" dusze swoich ofiar i w ten sposób doprowadzać je do śmierci. Delikwent który miał z mordercą styczność wykazuje pewne charakterystyczne symptomy – nie może robić kompletnie nic – nie rusza się, nie mówi, ogólnie jest raczej na nie (podobnie jak nasz rząd). Problemem jest to, że zachowuje świadomość, a gros czasu w zamknięciu spędza w krainie koszmarów. Ogólnie sprawa nie przedstawia się za ciekawie. W dodatku w klinice znajduje się około dziesięciu osób, a Fitzek wodzi nas za nos tak, że za cholerę nie wiemy kto tym „Łamaczem” jest.

Kreacja bohaterów jest całkiem niezła. Wydarzenia poznajemy z perspektywy Caspara. Niestety ze względu na amnezję, jaka ostatnio mu się przytrafiła, Caspar nie wie, czy jest Casparem, czy może prezydentem Sri Lanki. Nie pamięta kompletnie nic. Pech chce, że w pewien sposób jest on związany z mordercą. Każda przedstawiona postać jest inna, niemal każda ciekawa i co najlepsze – podejrzana. Po kilku minutach lektury, można nawet dojść do tak absurdalnych wniosków, jak morderstwa popełnione przez kucharkę, ze względu na ograniczony asortyment makaronu.  

Plusem jest oczywiście sprzyjająca wszystkim miłośnikom zagadek forma powieści. Wczujcie się, bo oto dostajemy kryminał, stylizowany na akta pacjenta, które są z kolei stylizowane na powieść – taka Fitzkowa książkcepcja. Czyta się to bardzo fajnie, ponieważ sami możemy iść trasą informacji serwowanych bohaterowi i razem z nim starać się złożyć konkretny obraz ze strzępków informacji. Do tego mistrzowskie zagadki i gry słowne – to coś co każdy miłośnik tego typu literatury doceni.

Niestety według mnie nie wszystko jest tu kolorowe jak parada równości. Nieco przeszkadzał mi zbytni chaos – sporo bohaterów, a tylko 275 stron. Trudno mi oceniać dialogi, które raz były świetne, a raz troszkę anarchiczne i pourywane – niektóre czytałem nawet po dwa razy.

Co najważniejsze jednak – straszność tej książki jest dla mnie niewyjaśnionym mitem. Obawa przed zamknięciem „w sobie” jest oczywiście naturalna i zrozumiała, ale mimo wszystko pozostanę fanem starego, dobrego strumienia krwi i setek ofiar. Pomysł był bardzo dobry, ale nie rozwinięto motywu krainy koszmarów – wtedy efekt byłby piorunujący. Trudno mi jednoznacznie ocenić kryminał, którego rozwiązania domyśliłem się w 3/4 powieści – głównie dlatego, że nie mogę tego zrzucić na karb autora, a jedynie swojej olśniewającej (sic!) inteligencji.

Podsumowując – to faktycznie bardzo dobra książka. Nie wspaniała, ale w swoim gatunku z całą pewnością zajmuje miejsce w czołówce. Cóż, mogę wam ją tylko polecić i zaprosić do odwiedzenia Kliniki. Myślę, że nikt nie będzie rozczarowany.

Moja ocena to: 7/10

48 komentarzy:

  1. Rzeczywiście swego czasu było głośnio o tej książce, lecz mnie jakoś nie po drodze do ,,Kliniki'', gdyż na razie czuje przesyt kryminałami, więc się wstrzymam, ale może kiedyś? Kto wie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wciąż liczę na recki kryminałów :) Gorąco Ci kibicuje jeśli chodzi o czytanie powieści w tym gatunku ;)

      Usuń
  2. Nie pamiętam trendu, nie było mnie wtedy w Internetach ;P Ale...

    "kolorowe jak parada równości"
    Ahahahahahaha :D <3

    Ja od krwi i fruwających flaków wolę jednak takie psychologiczne koszmary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak porządny flaczek :P Oczywiście nie mam nic przeciwko psychologii, ale wszelkie sprawy związane z mózgiem wydają mi się najciekawsze, gdy mózg zostaje w sposób dość agresywny odsłonięty ;)

      Usuń
  3. Bardzo mi się ta książka podobała, konkretnie zaplatałam się w tę historię, no i ten klimat, rewelacja, ale faktycznie krwi i setek ofiar w niej jak na lekarstwo ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to w klimat wciągnąłem się dopiero gdzieś na 100 stronie. Nic nie poradzę, że jestem dziwny :P

      Usuń
  4. Muszę w końcu przeczytać coś tego Fitzka :) Stary dobry motyw szpitala psychiatrycznego również kusi, więc może nawet "Klinikę". Tym bardziej, że ja właśnie wolę takie bezkrwawe horrory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, bardzo jestem ciekaw Twojej opinii. Tym bardziej, że jeśli książkę ocenisz dobrze, to będę mógł wejść do Ciebie na stronkę i ponarzekać, dlaczego to ja się nie zgadzam z twoją opinią :P Gorąco więc kibicuję Twym planom :D

      Usuń
  5. Wiki chyba kiedyś recenzowała u siebie jakąś książkę tego autora... Tak przynajmniej mi się wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że skrzat recenzował/a, a poza tym trudno mi wskazać konkretne osoby, bo wydaje mi się, że tych recek było multum ;)

      Usuń
  6. Książkcepcja - genialne :D Cóż, cieszę się z Twojej opinii, uchroniłeś się przed karą piekielną za ewentualne niedocenienie Fitzka!

    A ja się bałam, pomysł zamknięcia w sobie nadal uważam za wyjątkowo przerażający :C Ale za dużo bohaterów? Hm, nie czułam się zagubiona pomiędzy nimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli obiecujesz, ze za nieprzychylną opinię dostanę od Ciebie po tyłku, to zaraz zabieram się do pisania drugiej recki :P

      A mi początek wydawał się dość chaotyczny :/ Nie wiem czy to na 100 procent wina bohaterów, ale czułem się odrobinę zagubiony ;)

      Usuń
  7. ja nie pijam kawy i nie mam jeszcze dzieci;DDPP a co do recenzji to bardzo mi się podobała i zainteresowała książką gdyż uwielbiam takie historie;) co do autora to o nim nie słyszałam;P, ale w blogosferze książkowej jestem od niedawna, więc mam nadzieje, że zostanie mi to wybaczone;)) pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezcze to słowo kluczowe ;)

      Tak, oficjalny komitet wybaczający przewinienia blogowe, który póki co reprezentuje tylko ja, udziela Ci oficjalnego przebaczenia ;D

      Usuń
    2. z całego serca dziękuję;)))

      Usuń
  8. Widzę, że wena powróciła, hahaha porównanie z rządem znakomite ;) Co do autora to faktycznie czytam same pochlebne recenzje na jego temat, nawet Ty go bardzo dobrze oceniłeś, to coś musi być na rzeczy :) Pozostaje mi się przekonać i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, dziękuję, kłaniam się posampas :D

      Ale dlaczego "nawet ja"? Czy ja już wyglądam na takiego malkontenta, który na wszystko tylko burczy i narzeka? No dobra, może na większość tak ;D

      Usuń
  9. Czytałam dwie inne książki Fitzka, ale o "Klinice" słyszałam chyba najlepsze opinie. Trochę podkopałeś moje oczekiwania wobec tej książki, ale może to i dobrze, że zamiast nastawiać się na książkę rewelacyjną będę oczekiwać bardzo dobrej. Uniknę rozczarowania, a może Fitzek pozytywnie mnie zaskoczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli kiedykolwiek będziesz liczyła na to, że ktoś podkopie Twoje oczekiwanie wobec czegoś, ostudzi Twój zapał, albo zniechęci do czegokolwiek, to ja zawsze tu będę :P Nie ma to jak dobra reklama :P

      Usuń
  10. Uf, dobrze, że pisałeś o kawie, bo ja akurat wtrząchałam czekoladę. Mało krwi i flaków to trochę nie mój stajl, ale Fitzka poznałam raz przelotnie i mam gorącą ochotę na kontynuowanie tego romansiku. I nie siej propagandy - nasz rząd wcale nie jest na "nie". Jest raczej na "później" ;) I Twoja inteligencja, Łukaszu, to fakt niezaprzeczalny. Umiejętność dedukcji idzie w parze z charyzmą. Książkę pewnie przeczytam, kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego po raz pierwszy przeczytałem "wąchałam czekoladę" i zacząłem zastanawiać się cóż to za nowy specyfik :D

      A Ty z tymi romansikami to tak nie szalej, bo o Fitzka będę zazdrosny. A wtedy już nici z pochlebnych recenzji jego książek :P

      Usuń
    2. To teraz grozisz mi, czy jemu? :P

      Usuń
    3. Postaram się to zorganizować tak, żeby pogrozić wam obojgu :D

      Usuń
  11. Dziesięć osób w jednym miejscu i nie wiadomo, kto jest mordercą? Od razu skojarzyło mi się z "I nie było już nikogo" Agathy Christie. Ale już wiemy, że moje skojarzenia są dziwne;)
    W każdym razie pomysł na powieść ciekawy, jej forma też wydaje się być interesująca. Książka raczej mnie nie przestraszy, ale przeczytać można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze skojarzenia. Dlatego, że mi też ten kryminał przez długi czas przypominał te od Christie. Nawet miałem o tym skrobnąć coś w recce, ale stwierdziłem, że forma jednak znacząco odbiego od tej znanej nam z powieści angielskiej pisarki.

      Usuń
  12. "Po kilku minutach lektury, można nawet dojść do tak absurdalnych wniosków, jak morderstwa popełnione przez kucharkę, ze względu na ograniczony asortyment makaronu." AŻ takie pomysły wpadają do głowy czytelnika? No to nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, to są pomysły, które wpadają do mojej głowy, a muszę przyznać, że jest to jeden z organów za które zdecydowanie nie mogę ręczyć :P

      Usuń
  13. Książki Fitzka lubię, chociaż z każdą kolejną staje się on co raz bardziej przewidywalny, "Klinikę" jednak wspominam jako niezły, choć niezbyt "straszny" thriller :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, z tą strasznością jest dość słabo - myślałem, że tylko według mnie :D Jednak czuję się odrobinę zawiedziony tym, że autor nie zaskakuje, jeżeli sięgnie się po jego kolejne powieści. Miałem nadzieje spróbować. W sumie po "Pasjonata oczu" pewnie jeszcze sięgnę, jeśli nadarzy się okazja, ale później zapewne dam sobie z Fitzkiem spokój.

      Usuń
  14. Wiedźma ma rację, recenzowałam "Pasjonata oczu", którego polecam. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora i na pewno nie ostatnie. W domu czeka już "Odłamek". Choć "Klinikę" też chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś jeszcze tego "Pasjonata" chyba recenzował, ale nie mogę sobie przypomnieć kto :/ Ehh, chyba ta powieściowa amnezja przeniosła się też na mnie :)

      Usuń
    2. Yhym, tak, przyznam Ci słuszność. Właśnie sprawdziłem :)

      Usuń
  15. Trochę nie rozumiem fabuły tej powieści... tzn. ten "Łamacz" ma takie umiejętności jak Hannibal Lecter? Tylko, że zamiast do połykania języka zmusza ludzi rozmową do zamknięcia się w sobie? Trochę dziwne... A jeszcze skoro w klinice jest tylko 10 pacjentów to naprawdę nie można prześledzić kto z kim ostatnio rozmawiał i na tej podstawie wywnioskować kto jest "Łamaczem"? Dobra wiem, nie czytałam, a się czepiam, ale nie przekonuje mnie ten pomysł :D nie można normalnie kogoś zabić? Akurat skończyłam czytać thriller psychologiczny i mam już trochę dosyć psychologii, sama zaczynam wariować, aż się trochę boję, że niedługo sama zostanę bohaterką jakiegoś thrillera, tylko że dla odmiany akcja nie będzie fikcją ;D

    Co do amnezji, czy problemów z pamięcią to przypomniał mi się świetny film "Memento" - kompletnie zbaczam z tematu, ale skoro już zboczyłam, to go polecę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Dziwne - tak to słowo dobrze pasuje do książki :P
      2. Tak, rozmową zmusza ludzi do zamknięcia si w sobie - nie chcę zdradzać jak.
      3. Nie, nie można prześledzić i o dziwo przyczyny tego stanu rzeczy są w gruncie rzeczy bardzo racjonalne.
      4. Lubię jak się czepiasz ;D
      5. Tak, jakkolwiek to zabrzmi też uważam, że o wiele wygodniej jest kogoś zwyczajnie zabić. Mniej zachodu, aczkolwiek więcej dowodów. Co kto lubi ;) Wzystko zależy od tego jakim typem mordercy jesteś :P
      6. Jeżeli będziesz bohaterką to bądź morderczynią (więcej zabawy), albo panią detektyw (są połowiczne szanse, że przeżyjesz).
      7. Ale z Ciebie zboczuch :D

      Usuń
    2. 1. No proszę, czyli udało mi się "odpowiednie dać rzeczy słowo", Norwid byłby dumny :P
      2. A to jeszcze jest co zdradzać? Po prostu ma facet charyzmę.
      3. Nie wiem, czy dobrze, nie zawsze lubię być racjonalna xP
      4. Lubisz złośliwość, lubisz jak się czepiam - a czegoś dobrego we mnie nie możesz polubić? ;D
      5. Jeszcze nie trafiłam na taki psychotest, więc nie wiem :P
      6. Rola ofiary wydawała mi się dosyć ciekawa... nie polecasz?
      7. To tylko chwilowe zboczenie :D

      Usuń
    3. 4. Lubie w Tobie wszystko, więc nie masz się czym przejmować. Jak chcesz jakiś konkret, to podoba mi się to, że jesteś ładna i inteligentna. Bardzo fajny mix ;)
      5. Psychotest? A to my rozmawialiśmy o teorii? :P
      6. Zależy na jakiego oprawcę trafisz :P
      7. :(

      Usuń
    4. 4. Chciałam napisać coś w stylu: "a myślałam, że mężczyźni boją się inteligentnych kobiet :D" albo "jeśli się nie mylę widziałeś mnie tylko na jednym zdjęciu... w rzeczywistości nie jestem taka ładna (kogo ja próbuję oszukać? :D)", ale zamiast tego napiszę: dziękuję i też Cię lubię - lubię Twoje poczucie humoru, ale i to, że potrafisz być poważny. Że jesteś inteligenty to już wiesz, a do wyglądu nie mogę się odnieść :)
      7. :( <--- Cha, cha, cha :D
      Do usłyszenia za tydzień, bo chwilowo wyjeżdżam ^^

      Usuń
  16. To zamknięcie się w sobie czy tam w krainie koszmarów, przypomina mi trochę Szpital Królestwo (fajny serial, nawiasem mówiąc). Brzmi ciekawie i przeczytam, jak tylko uwinę się ze 137 książkami, które mam na dysku... czyli pewnie nigdy -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A serialu niestety nie oglądłem, więc nic na ten temat nie powiem.
      Aczkolwiek 137 książek to bardzo pokaźna kolejka :D Niech moc będzie z Tobą ;)

      Usuń
  17. Na wstępie powiem, że nie czytałem książki i wszelkie opinie mogę formułować tylko na podstawie twoich słów. Wspominasz o chaotyczności, urywanych dialogach. Skoro akcja dzieje się w szpitalu psychiatrycznym, to właśnie tak powinno być? Chaotycznie, niezrozumiale, czasem nawet po kilkukrotnym odczytaniu dialogu?
    Odnośnie straszności - wydaje mi się, że nie sama idea izolacji jest straszna. Ja na przykład od zawsze czuję się źle czy u lekarza, czy w szpitalach - kojarzy mi się to wszystko ze śmiercią, ta sterylność i porządek mnie w jakiś sposób przerażają, bo nie umiem działać i zachowywać się według wyznaczonych reguł. Ale zmierzam do tego, że może chodzi nie o samą izolację, ale o to, że czytając człowiek zaczyna myśleć o tym, czego sam boi się najbardziej, co z niego wyciągnąłby Łamacz?
    Swoją drogą - określenie 'książki w książce' książkocepcją jest tak ogromnym błędem, że wkurwia mnie taka stylizacja zawsze i to bardzo. Filmowa 'incepcja' to nie był sen w śnie. To CZYNNOŚĆ 'zaszczepienia jakiejś idei jako czyjejś wchodząc do snu tej osoby' jest incepcją.

    Tak czy siak, muszę przyznać, że jestem zainteresowany. Przeczytam... kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dialogi - akcja dzieje się w szpitalu, ale rozmowy prowadzą głównie ludzie zdrowi psychicznie (jakaś tam pielęgniarka, dozorca itd.) chociaż może coś w tym jest, że autor chciał żebyśmy poczuli się jak w klinice :)
      Tak z pewnością właśnie ta obawa przed tym co wyciągnie z nas "łamacz" ma być elementem grozy, ale nic nie przychodziło mi do głowy oprócz krainy klasycznych tortur ;)
      Nie wkurwiaj się, to był element humorystyczny i bez większego zagłebiania się w fabułę filmu. Czysto dla zabawy - jak cała recka.

      Usuń
    2. Ja wiem, że element humorystyczny i dla zabawy, ale jednak ja postrzegam to jako błąd rzeczowy, który na dodatek popełnia cały internet ^^

      Usuń
  18. Twórczość Fitzka mnie bardzo intryguje, więc na pewno nie odpuszczę sobie tej książki. Już samo hasło "szpital psychiatryczny" zapowiada emocje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fitzek jeszcze przede mną, jakoś nie dotarł do mnie ten szał, choć nie powiem co nieco na temat jego książek słyszałam. Flaki nie są mi za każdym razem do szczęścia potrzebne, a skoro w ogólnych rozrachunku powieść wypada nieźle, to nie pogardzę

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie kawę, tylko herbatę i wcale nie przeszkadza mi w skupieniu.
    Nie znam autora, co mnie boli. Podobnie jak Dominika reaguję na hasło "szpital psychiatryczny" (w planach mam "Świętego psychola" - to samo hasło mnie do niego przyciągnęło; jakkolwiek to brzmi).

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak do tej pory czytałam tylko jego "Pasjonata oczu" i ta "inność" najbardziej mi się w książce podobała. Facet pisze nieszablonowo i tym się broni najmocniej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie jego najmocniejszy argument. Choć muszę przyznać, ze inne aspekty jego twórczości (styl, dialogi itp) też trzymają poziom powyżej średniej :)

      Usuń