sobota, 26 października 2013

Adam Nawałka nowym selekcjonerem reprezentacji...

Nie wierzę w Nawałkę. Po katastrofalnej passie Fornalika, w którego ufałem, sądzę iż wybór trenera z naszego podwórka, okaże się kolejnym strzałem w stopę. Nawet nie wiecie jak chciałbym się mylić...

Trener Adam Nawałka reprezentuje myśl szkoleniową, która swe największe sukcesy święciła w latach 70-tych. Ba, pan Adam był nawet reprezentantem Polski - co bardziej leciwi czytelnicy zapewne pamiętają jego występy na Mistrzostwach Świata w 1978. Choć Polska nie zdołała zwyciężyć w tym turnieju, pokazała się z dobrej strony - wygraliśmy grupę i polegliśmy dopiero w kolejnej fazie, pokonani zresztą przez takie sławy jak Brazylia, czy Argentyna - późniejsi mistrzowie świata. Niestety piłka nożna wciąż ewoluowała. Schematy Gmocha i Górskiego po trzydziestu latach stały się kompletnym anachronizmem. Niestety to właśnie na nich Adam Nawałka może oprzeć swe podejście do prowadzenia reprezentacji. Nie mówię, że tak będzie - to jednak moja największa obawa.

Patrząc na kariery znanych trenerów aż roi się w nich od pucharów, tytułów, różnorakich statystyk dotyczących zwycięstw prowadzonej przez nich drużyny. Rzućmy więc okiem na karierę nowego selekcjonera naszej drużyny piłkarskiej. Najbardziej udane sezony dla Nawałki, to te z lat 2000/2001 (mistrzostwo Polski z Wisłą Kraków) oraz 2009/2010 (awans z Górnikiem Zabrze do ekstraklasy). Szczególnie owocny okazał się również obecny sezon - Górnik wciąż utrzymuje się bowiem na szczycie tabeli. Jednak myliłby się ten, kto uważałby, że w historii tego menadżera zapisane są wyłącznie zwycięstwa. Za słabe wyniki zwalniano go między innymi z Zagłębia Lubin i Jagielloni Białystok. Ma na koncie także nieudany powrót do prowadzenia krakowskiej Wisły z której zwolniono go w sezonie 2006-2007.

Poszukiwanie cudownego talentu trenerskiego w naszym kraju uważam za głupotę. Choć istnieje niewielka szansa na to, że PZPN wyczaruje nam drugiego Górskiego, trudno nie uronić łzy nad takimi sprawdzonymi nazwiskami, pojawiającymi się w kontekście objęcia funkcji selekcjonera, jak np.  Trapattoni, Advocaat, czy Sven Goran-Eriksson. Porównanie ich osiągnięć z tymi Nawałki jest wręcz rzeczą bezcelową - każdy bije Polaka na głowę. W dodatku Nawałce brakuje doświadczenia w prowadzeniu swych klubów na arenie międzynarodowej. Ze świecą moglibyśmy szukać sezonu, w którym prowadzony przez niego klub brał udział chociażby w Pucharze Europy.

Przyjaźń z Bońkiem będzie kolejnym elementem przyczyniającym się do braku zaufania wobec nowego menadżera - już popularne stały się głosy, że to właśnie ona wpłynęła na taki wybór. Niestety nie znam tej sytuacji na tyle, na ile bym chciał, ale jeśli miałbym wyłącznie gdybać, również skłoniłbym się ku takiej opinii.


Niestety - po raz kolejny sądzę, że wybraliśmy źle. Kompletnie nie wierzę w to, że Nawałka z zawodników reprezentujących przecież klasę światową, będzie w stanie zbudować zgrany zespół. Choć w tym wypadku swą pomyłkę przyjąłbym z największą radością...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz