niedziela, 24 listopada 2013

Daniel Silva - "Upadły Anioł"

Konflikt palestyńsko-izraelski elektryzuje społeczność międzynarodową już od 1948 roku. Wojny domowe, konflikty międzypaństwowe i operacje zbrojne wszelkiej maści, są chlebem powszednim dla zmilitaryzowanego państwa żydowskiego. Wszelkie zaszłości historyczne zwaśnionych stron dadzą o sobie znać także w najnowszej powieści Daniela Silvy, pod tytułem "Upadły Anioł".

Gabriel Allon znany z poprzednich powieści (ponoć znany - ja spotykam się z nim po raz pierwszy) as izraelskiego wywiadu przechodzi na zasłużoną emeryturę. Jako że jest on także świetnym konserwatorem (przypominam że to ma związek ze sztukę, a nie puszkowaniem mielonki) tymczasowo mieszka w Watykanie. Tu bowiem otrzymał zlecenie na renowację obrazu mistrza Caravaggia. Żebyśmy jednak nie nudzili sie czytając 300 stron opisu dotyczącego pracy konserwatora, wkrótce pojawia się pierwszy trup. W żargonie policyjnym zwany kleksem: skoczek-samobójca. Szybko okazuje się, że nasza ofiara otrzymała zadanie zbadania stanu zbiorów Muzeum Watykańskiego. Pojawiają się więc wątpliwości co do motywów jej potencjalnego skoku - czy kustoszka odkryła jakieś nieprawidłowości, czy miała konkretne dowody? Za sprawą prawej ręki papieża - kardynała Donatiego - w sprawę angażuje się właśnie Gabriel. Wraz z naszym bohaterem rozpoczynamy śledztwo dotyczące nielegalnego handlu sztuką, finansowania organizacji terrorystycznych, a w końcu nawet zamachu na papieża. Na nudę z pewnością nie powinniśmy narzekać.

Od strony technicznej jest to bardzo przyjemna lektura. Szczególnie jeśli chodzi o konstrukcję - w miarę zbliżania się do finału, nawet rozdziały stają się krótsze, co zdecydowanie wpływa na dynamikę czytania. Silva postarał się o to, by po dość przeciętnym początku napięcie ciągle rosło, aż do świetnego, filmowego zakończenia.  

Ostrzegam jednak, że nie jest to lektura, którą z łatwością łyknie każdy. Jeśli kompletnie nie interesuje Was sytuacja na Bliskim Wschodzie, czy ogólnie - polityka światowa, to prawdopodobnie książka lekko znuży i sprawi niewielkie trudności. Dlatego też w takich wypadkach odradzam. Mi spodobało się szczególnie to, że autor dość zręcznie i realistycznie przedstawił stosunek Hezbollahu i Iranu, czy też finansowania działalności organizacji terrorystycznych poprzez nielegalny handel. Nie zapomniał także o działalności libańskiego ugrupowania w kwestiach społecznych. Przypominam bowiem, że Hezbollah jest organizacją finansującą na terenie Libanu budowę szkół, szpitali itd.  Nie możemy się jednak oszukiwać - działania te mają cele czysto polityczne. Kolejną kwestią w której pisarz pozostał czujny jest niechęć Sunnitów i Szyitów - element bardzo często ignorowany przez Europejczyków. Takie smaczki zdecydowanie przydają tej pozycji dużo realizmu.

Czas jednak powiedzieć co mi się nie podobało. Poza przeciętnym początkiem autor zdecydowanie skłania się w stronę sprawiedliwości, która leży po stronie Izraela. Łamanie międzynarodowego prawa przez organizacje szpiegowskie tego państwa, opisuje jako coś chlubnego. Istnienie całej struktury Izraela uzależnia zaś od faktu, iż na jego terenie ponad 2000 lat temu istniała świątynia Salomona. Ta logika niesamowicie przypominała mi hipotetyczną scenę, w której ktoś przychodzi do mnie do domu i mówi, że mam się wyprowadzić, bo 2000 lat wcześnie na tym terenie mieszkali Tatarzy, a on jest ich potomkiem. Według mnie nie jest to myślenie prowadzące do odnalezienia skutecznych argumentów prowadzących do pokojowego rozwiązania. Tym bardziej, że genetycznie współcześni Arabowie mają ponoć więcej wspólnego ze starożytnymi Żydami, niż ludność zamieszkująca Izrael obecnie. 

Kolejną sprawą która mi tu szwankowała było przedstawienie terrorystów jako niesamowicie inteligentnych zamachowców, strategów i planistów, podczas gdy w rzeczywistości większość z nich okazuje się nieprzeciętnymi wręcz idiotami. Uwierzcie mi, że nikt wysadzający się np. dla pieniędzy, ideologii, nie jest najskuteczniejszym filozofem, co można stwierdzić na przykład przeglądając listy zamachów udaremnionych. 

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem anty-syjonistą - wszystkich ludzi nie lubię tak samo. Nie podoba mi się jednak uznawanie Izraela (państwa notabene bardzo przydatnego z punktu widzenia zachodu) za jedynego sprawiedliwego w regionie, podczas gdy jego polityka i zachowanie są często nie lepsze od podejścia arabskiego. Wszystko zależy od punktu siedzenia, a pan Silva nawet nie ukrywa przy czyim stole usiadłby w patowej sytuacji. Wspomnę też o posłowiu w którym autor przytacza nieudane rokowania pokojowe w których udział brał Jasir Arafat. Sugeruje on, że za zgodą Arafata dałoby się rozwiązać konflikt bliskowschodni i ugasić wszelkie napięcia. Błyskawicznie przyszło mi do głowy, że taką opinią daje on znać o tym, że nie do końca docenia poziom skomplikowania tego konfliktu. Być może Arafat zdołałby ugasić anty-izraelskie nastroje wśród Palestyńczyków, ale przecież nie są oni jedyną stroną toczącego się tam konfliktu. Literatura sugeruje nawet, że wciąż wpływ na Bliskim Wschodzie mają struktury klanowe, więc nie wyobrażam sobie jak decyzja jednego człowieka zostałaby odebrana przez głowy klanów, przywódców religijnych, organizacje terrorystyczne itd. Jest to czyste gdybanie, ale autor sugeruje, że konflikt można było zakończyć już dawno. Według mojego obecnego stanu wiedzy bardzo mocno w to wątpię.

Przepraszam że rozpisałem się na temat kwestii ideologicznych, ale nie potrafię wyłączyć wyszukiwania takich "smaczków" w trakcie lektury. Podsumowując jest to wciąż bardzo dobra pozycja przywodząca na myśl filmy z Jamesem Bondem, czy w mniejszym stopniu pozycje Dana Browna (Silva jest znacznie bardziej skomplikowany). Wszystkim ciekawym świata serdecznie polecam - jest to interesująca lektura, która zbudowana została na tak realistycznym tle, że wielu czytelników z pewnością wyniesie z niej sporo ciekawych informacji.

Moja ocena to: 7/10


Ps. Książkę otrzymałem od cudownej blogerki Pauliny. Nie wiem czym zasłużyłem na ten prezent. Wyrażam tu nie tylko swoje podziękowania, ale także chciałbym pochwalić się najlepszą zakładką jaką w życiu widziałem. Takiż oto potwór znajdował się w paczce, którą otrzymałem. Mam nadzieje, że przetrwa ze mną jeszcze wiele, wiele lektur ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz