sobota, 16 listopada 2013

Europa na wysokich obcasach

Dziś artykuł nietypowy, niewątpliwie inspirowany tekstem zamieszczonym na stronie BBC. Wiem że wielu z was interesuje się niezwykle szerokim zakresem zagadnień, ale stwierdziłem, że od czasu do czasu fajnie byłoby pokusić się o wrzucenie jakiejś ciekawostki. Tematem na dziś będą buty na wysokim obcasie. Mam nadzieje, że jest to temat, który szczególne poruszenie wzbudzi wśród mych kochanych czytelniczek.

Na wstępie wspomnę tylko, że nie znam się na tym kompletnie - każdy ewentualny błąd wynikający z mojej ignorancji i przeciętnej znajomości języka angielskiego możecie poprawiać do woli. Zaznaczę też, że buty na wysokim obcasie mnie nie kręcą - żebyście sobie czasem nie pomyśleli...

A teraz możemy przejść do meritum. To faceci jako pierwsi nosili te cholernie niewygodne buty. Mianowicie znani z niezwykłego zamiłowania do zwierząt i bicia kobiet Persowie stwierdzili, że obcasik pozwala o wiele łatwiej strzelać z łuku siedząc na koniu.

Pod koniec XVI wieku, wraz z misja dyplomatyczną szacha Abbasa, zachodnia Europa poznała nowy typ obuwia. Niestety (na szczęście?) były to czasy w których USA jeszcze nie istniało, więc wzorce czerpano ze świata arabskiego. Bystrzy europejczycy stwierdzili, że noszenie obcasów jest cholernie męskie. Rozpoczął się prawdziwy szał. Jak wiemy był to również czas w których władza leżała głównie w rękach arystokratów. Nie chcąc stać się mniej męskimi niż ich poddani, Ci wielcy panowie zaczęli podwyższać swoje obuwie coraz bardziej. Do tego stopnia, że przestało ono pełnić jakiekolwiek funkcje użytkowe. Dość powiedzieć, że im bardziej niewygodne buty nosił władca, tym paradoksalnie posiadał on wyższy (dobrze powiedziane) status.

Nie będę rozwodził się już nad historią i znaczeniem butów na dworach poszczególnych państw. Grunt że w XVII wieku kobiety rozpoczęły proces adaptacji męskich części ubioru. Rozpoczęło się popularne obcinanie włosów, palenie fajek i noszenie obcasów. Mężczyźni jednak wytoczyli kolejną ofensywę. Gdy obcasy kobiecych butów stawały się wyższe i bardziej fikuśne, faceci postawili na szersze, mocniejsze i niższe obcasy. Cały męski ubiór z czasem zaczął przybierać coraz praktyczniejsze formy. Zrezygnowano z biżuterii, jasnych kolorów i ostentacyjnych materiałów na korzyść prostoty. Doprowadziło to do kolejnego pogłębienia się różnic płciowych.

Obcasy, jako kompletnie głupi i niepotrzebny wynalazek znikły z męskich stóp do połowy XVIII wieku. Co ciekawe niemal 50 lat później pozbyły się ich także kobiety. Wraz z wynalezieniem fotografii obcasy powróciły jednak jako tradycyjna ozdoba kobieca (jako że odnosimy się do czasów nam bliższych pewnie macie świadomość, że ich powrót do łask zawdzięczamy głównie fotografom zajmującym się zdjęciami pornograficznymi). Mimo małego epizodu powrotu do niewielkich obcasów na męskim obuwiu, związanego z modą na westerny lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, obecnie trudno znaleźć heteroseksualnego gościa noszącego kilkunastocentymetrowe obcasy. Moda zanikła, a Wy biedne dziewczyny nadal męczycie się z tym bzdurnym stereotypem.


I choć przyznam, że dobrze dobrane buty potrafią sprawić, że kobieta wygląda cholernie seksownie, to mój wniosek jest prosty: nie warto się męczyć przez jakiegoś wstrętnego persa, który to wymyślił ;) Mam nadzieje, że artykuł, choć nietypowy, okazał się fajną odskocznią od tradycyjnej treści bloga i jednocześnie przepraszam za ogromne przerwy w pisaniu. Raczej w najbliższym czasie się nie poprawię, ale przepraszam ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz