czwartek, 21 listopada 2013

Flesz popularno-naukowy

Jako że ostatnio swój czytelniczy czas poświęcam głównie na czytanie książek tego typu chciałem podzielić się z wami moimi czytelniczymi przygodami ostatnich tygodni. Większość z nich czytałem już dość dawno, więc z jednej strony moje wrażenia zdołały się solidnie skrystalizować, z drugiej jednak wiele opinii, które powstały "na świeżo" zwyczajnie wyleciało mi z głowy. Dlatego też podsumowanie tego co zazwyczaj mocno Was nudzi, zawarłem w tym krótkim tekście.


Bill Bryson - "Krótka historia prawie wszystkiego"    

Genialna, nieprzeciętna i jedyna w swoim rodzaju pozycja przedstawiająca kwestie naukowe w tak genialny sposób. I choć czytałem ją juz dość dawno, wciąż mam przed oczami te rodzące się planety, przemieszczające się płyty tektoniczne, powstawanie człowieka, katastrofy naturalne itd. Opowiadane prostym językiem teorie naukowe stają się zrozumiałe nawet dla kompletnego laika. Obowiązkowa pozycji dla wszystkich zainteresowanych światem, odkryciami, a nawet biografiami odkrywców, w które ta książka również jest bogata. Wszystko to okraszone poczuciem humoru, przy którym  ja, największy smutas wśród ziemian, kilkukrotnie parsknąłem śmiechem. Należy jej się oddzielna recenzja, a więc czytajcie i opisujcie. Nie sądzę żebyście czuli się zawiedzeni.

Moja ocena to: 9/10


Peter Froberg Idling - "Uśmiech Pol Pota: O pewnej szwedzkiej podróży przez Kambodżę Czerwonych Khmerów"

Czy da się stworzyć raj na ziemi, idealne państwo komunistyczne? Szwedzka delegacja po wizycie w Kambodży stwierdziła, że tak. Pochwała rewolucji Khmerów stanowiła jednak spory kontrast do doniesień z kraju, do opowieści uchodźców i raportów uciekinierów. Jak to możliwe, że udało się oszukać szwedzką delegację? Czy lewica europejska była aż tak zaślepiona? Na te pytania stara się odpowiedzieć Idling. Nie doświadczymy w niej krwawych scen, opisów masakr i rzezi. To jednak świetne studium wewnętrznego konfliktu w Kambodży. Powinien je poznać każdy kto interesuje się historią Azji płd-wsch. Choć w konsekwencji autor zostawia nas z większą ilością pytań niż przed lekturą, uważam, że książkę jak najbardziej warto przeczytać.

Moja ocena to: 7/10


Paul Theroux - "Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję"

Amerykanin francuskiego pochodzenia opisuje nam podróż pociągiem. To w sumie mogłoby stanowić podsumowanie tej książki. Choć czyta się ją całkiem przyjemnie, szybko i z zainteresowanie, to po odłożeniu lektury nie zostaje w głowie nic szczególnie istotnego. Przez cały czas wydawało mi się, że autor jedynie zahacza o lokalną kulturę, a dialogi prowadzone ze współpasażerami nie dawały mi wystarczającego obrazu okolicznej ludności. I choć zwiedziłem Egipt, Afganistan, Indie, Wietnam, Japonie, czy ZSRR, to podróż ta nie przyniosła mi jakiegoś szczególnie istotnego wglądu w kulturę tych państw. Polecam więc miłośnikom podróży, a raczej jak by rzekł Theroux miłośnikom czytania o podróżach. Zabawa jest niezła, pożytek z niej znikomy.

Moja ocena to: 6/10


Artur Szrejter - "Demonologia germańska. Duchy, demony i czarownice"

Nie ukrywam, że wypożyczenie tej książki było wpływem recenzji pozycji tego samego autora, którą miałem okazje przeczytać na którymś blogu (zabijcie - nie pamiętam gdzie). Niestety mitologia germańska jest mi kompletnie obca, więc zmuszony byłem demonologię Szrejtera oceniać z pozycji laika. I choć dowiedziałem się paru ciekawostek o których nie miałem pojęcia, to nie było dla mnie wystarczające. Nie spodobała mi się ani forma leksykonu (połowa haseł była tylko odnośnikami do innej nazwy tego samego demona), ani obszerność książki. Autor tłumaczył, że więcej informacji można znaleźć w pozostałych pozycjach, które wyszły spod jego pióra i chyba faktycznie należało tak zrobić. Dlatego też polecam wam najpierw sięgnąć po "Mitologię germańską" i dopiero gdy zapoznacie się z postaciami takimi jak Loki, Freia, czy Odyn zabierać się za demonologię. Odnoszę też wrażenie, że książka ta spokojnie mogłaby zostać połączona z "Bestiariuszem Germańskim" - to jednak wyłącznie moja, niczym nieuzasadniona opinia. Wszystkim miłośnikom mitów jednak szczerze polecam. Mimo dwóch, czy trzech literówek, to bardzo fajny kawałek lektury.


Moja ocena to: 6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz