sobota, 30 listopada 2013

Problemy pierwszego świata (sic!)

Problemy pierwszego świata? Wyświechtane powiedzenie, które widzę coraz częściej. Używane głównie w celu wytłumaczenia dlaczego tworzymy sztuczny problem, lub kwestię nieistotną z globalnego punktu widzenia. Coraz bardziej wkurwiające.

Jak zapewne dobrze wiecie dzieci w podstawówce mają inne problemy (brak kasy na fajki, ciąża po zabawie w słoneczko) niż studenci (brak masła do tostów, brak sera do tostów, brak tostów - często połączone), czy dorośli (wypłata starczająca od 30 do 1-szego). Dlatego przestańcie pieprzyć, że problemy pierwszego świata są nieistotne. Owszem, są głupie, idiotyczne, zblazowane, ale to nasze problemy. I z takimi, a nie innymi musimy sobie radzić, więc przestańcie je w tak idiotyczny sposób umniejszać, starając się poprawić sobie samopoczucie.

Nie prawda? Nie robicie tego, żeby poczuć się lepiej? Ależ oczywiście, że tak. Chcecie w ten sposób pokazać, że tak naprawdę żyje Wam się zajebiście, ale "troszkę głupio Wam z tego powodu". Skończcie z tą hipokryzją i powiedzcie sobie szczerze, że w dupie macie te wszystkie państwa trzeciego świata. Przecież kompletnie nikt z Was się nimi nie interesuje, a los ich mieszkańców, to dla każdego historyjka zza oceanu. Coś jak współczesny mit o tym, jak to w mitycznym gdzieśtam źle się żyje. I przepełnia Was to poczucie winy, że Wy macie lepiej - nie wiem, naprawdę nie wiem jak ktoś może się zadręczać, że urodził się w tym, a nie innym miejscu, a przecież do tego się to w konsekwencji  sprowadza. I absolutnie nie jest to żadne oskarżenie - to raczej zachęta by raz postarać się spojrzeć na siebie w twardy sposób i szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie: "czy Was to cokolwiek obchodzi i co jesteście w stanie zrobić by za słowami poszły czyny?" Jakkolwiek wierzę w potęgę słowa, to w tym wypadku takie czcze gadanie wydaje mi się nie na miejscu.


Wiem, wiem, mam dziś mroczny humor i wyjdę na nieczułego skurwysyna, ale trochę szczerości jeszcze nikomu (fałsz) nie zaszkodziło. Anyway - wiecie że wskaźnik samobójstw w Afryce jest ponoć o wiele niższy niż w Europie. Pomyślcie o tym - jakiś głodujący murzynek jest potencjalnie szczęśliwszy niż Wy. Na dzisiaj koniec, jak odzyskam dobry humor odezwę się ponownie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz