sobota, 14 grudnia 2013

"Mordercza Opona"

Zastanawiam się czy przyczyną obejrzenia przeze mnie tego filmu jest to, że mam oryginalny gust filmowy, czy też fakt, że moje życie jest tak smutne, iż w piątkową noc oglądam film o oponie, zamiast chlać w jakiejś podrzędnej spelunie. Co więcej powiem Wam, że było warto - jestem przekonany, że nie powstał jeszcze równie dobry film o kawałku gumy (porno się nie liczy).
Opona, wow, takie pomysłowe, wow, mega przesłanie, wow...
Warto byłoby przedstawić jakiś zarys fabularny, ale... no właśnie. Cała historia to losy toczącej się opona posiadającej moc telekinetyczną(?) i rozsadzającej głowy swoim ofiarom - ot, tak, bez powodu. Bez powodu jest w końcu mottem przyświecającym tej produkcji, a to do czegoś zobowiązuje. Jednak pozorna opowieść jest pierwszą z absurdalnych pułapek w które stara się nas wtrącić reżyser. Tak naprawdę bowiem cała ironia, każdy dialog, każda scena jest kpiną ze współczesnego widza. Momentami miałem wrażenie jakby twórcy chcieli mi powiedzieć wprost: "Wow, stary, jeszcze to oglądasz? Gratulacje..."
Porządna guma to podstawa bezpiecznego seksu...
Nie znajdziecie tu pędzącej akcji, wybuchów, świetnych efektów specjalnych, a mimo to jest to jeden z zabawniejszych i przenikliwszych filmów jakie ostatnio widziałem. Chcecie dowód? Każdy komentarz rzucony przez widzów (w filmie kilku aktorów gra widzów) jest odzwierciedlony na jakże zacnym portalu filmowym. Przeglądając owe komentarze i jednocześnie oglądając film śmiałem się w głos. Mówcie co chcecie, ale nic mnie tak od dawna nie rozbawiło, jak opona Robert.
Niektórzy dla tego filmu stracili głowy :)
Ostrzeżenie: oglądającemu tę produkcję niezbędna okaże się duża dawka poczucia humoru, ogromne pokłady inteligencji, umiejętność słuchania i wyłapywania ironii i o dziwo skupienie :D Każdy kto reprezentuje te cechy i skusi się na seans z pewnością nie będzie zawiedziony. I nie chodzi wcale o to, że taka osoba zrozumie ten film, ale będzie ona w stanie pojąć to, że jakiegokolwiek sensu próżno się doszukiwać. Bowiem obraz ten powstał w gruncie rzeczy bez powodu.  

Cóż, mimo świadomości, że za tę recenzję zostanę zlinczowany i okrzyknięty jakimś chorym psychicznie, zblazowanym idiotą i tak sądzę, że film był naprawdę bardzo dobry. Czekam na drugą część :D

Moja ocena to: 7/10


Ps. Do listy filmów wojennych, które dzięki wam obejrzałem mogę na dzień dzisiejszy dopisać: "Łowcę Jeleni" (dobry), "Czas Apokalipsy" (świetny), "Cienką Czerwoną Linię" (fatalny), "Paragraf 22" (niezły), oraz "Idź i patrz" (genialny). Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz