wtorek, 3 grudnia 2013

Ranking filmów wojennych

Zapewne cały świat już wie (chwalę się tym zdecydowanie zbyt często), że obecnie czytam niesamowitą książkę pod tytułem "Kompania Braci". Nie będę tu przedstawiał zarysu fabularnego, bo zapewne jest to już tak mocno ukształtowany motyw popkulturowy, że każdy czytelnik będzie miał świadomość, iż mówimy o książce typowo wojennej. Mało kto nie zna przecież znakomitego serialu powstałego na jej podstawie. Niestety/stety jest to pozycja którą czytelnik specjalnie sobie opóźnia. Naprawdę, ja wkręciłem się tak, że czytam po kilka stron dziennie byleby tylko nie rozstać się z bohaterami zbyt wcześnie. Mam nadzieje, że również doświadczyliście kiedyś podobnego uczucia. 

Znów się rozgadałem, a miało być krótko, zwięźle i nieciekawie. Nie o książkach będzie bowiem mowa, a jak sugeruje nagłówek chciałbym podzielić się z Wami tytułami najlepszych, moim zdaniem, filmów wojennych, seriali i jakichkolwiek produkcji, które poruszają wojenną tematykę. Daję sobie prawo do rozszerzenia tematu na produkcje których nikt by się na tej liście nie spodziewał, ale cóż, jestem tu dyktatorem, więc mam prawo. Koniec bzdur, do rankingu przystąp:

10. "Bękarty Wojny"

Film z którym mam spory kłopot. Niby jest to Tarantino jakiego znam i lubię, ale z drugiej strony wciąż czegoś mi brakowało. Była ironia, była akcja, były świetne postaci, ale wciąż to nie do końca to czego się spodziewałem. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale nie całkiem  trafił on akurat do mnie. Wciąż jest to jednak bardzo ciekawy obraz i być może przy następnym seansie będzie juz lepiej. Znać trzeba.

9. "9 kompania"

Prawdopodobnie jedna z najlepszych produkcji od naszych wschodnich sąsiadów (ruskie) ever. Nakręcony bardzo dobrze, poruszający i wbijający sie w pamięć jak pocisk magnum 500 w mózg. Nie zdobyłem się na to, by płakać po Rosjanach, ale dreszcze są gwarantowane. Jest heroizm, jest bezsensowność wojny,  są emocje i świetny Afganistan - seans na najwyższym poziomie.

8. "Parszywa dwunastka"

Stara szkoła. Kino którym zaraził mnie ojciec. Jak na tamte czasy najwyższe uznanie - świetna obsada, pędząca akcja, prosta fabuła. To co tygryski lubią najbardziej. Zresztą wystarczy rzut okiem na takie nazwiska jak Marvin, Bronson, czy Savalas, by wiedzieć, że dostaniemy kawał dobrej produkcji.

7. "Listy z Iwo Jimy"

Zmieniamy stronę na państwa osi i znów składamy wizytę w czasach II wojny światowej. Tym razem celem wycieczki jest Japonia. I to pierwsza produkcja na której płakałem. Nic mnie w tym momencie nie obchodzi czyjeś zdanie na temat tego filmu. Płakałem =  jest zajebisty.

6. "Drabina Jakubowa"
Na dobrą sprawę nie jest to film wojenny. Opowiada on o losach żołnierza, który wrócił z wojny w Wietnamie. To dość dziwny gatunek, bo zahacza o horror, thriller i kino psychologiczne. Należy uważnie oglądać - w ten sposób da się odkryć i przemyśleć wiele kwestii powiązanych z wojną, choć żadna z nich nie jest postawiona na pierwszym planie (mnogość interpretacji sprawia, że jest to wyłącznie moja opinia). Nie płakałem, ale naprawdę sporo o nim myślałem, a nie jest to coś, co wychodzi mi najlepiej.

5. "Pluton"
Wietnam, Defoe, Sheen - potrzeba Wam lepszej rekomendacji? Jeśli tak to dodam najlepszą scenę śmierci w historii kinematografii, najlepszy i najbardziej charakterystyczny plakat filmowy jaki znam, a także genialną scenę koszarową (palenie trawki na levelu hard). Nie oglądałem ciekawszego filmu o Wietnamie.

4. "Pacyfik" - serial.

Zdecydowanie niedoceniana produkcja. Świetna historia osadzona w czasach II wojny światowej. Genialna realizacja i na tyle wierne oddanie historii, że ja, jakkolwiek laik w tej dziedzinie, nie zdołałem dopatrzyć się błędów. Fabuła wciągnęła mnie od pierwszego odcinka, rajskie plaże zamienione w piekło na Ziemi śniły się po nocy i zdarzało mi się uronić łezkę. Być może czasem trąciło to lekko patosem (nie pamiętam dokładnie), ale ja zachowałem w pamięci tylko trudy z jakimi zmagali się żołnierze. 10 odcinków, które naprawdę warto poznać, nawet jeśli nie interesuje nas historia.

3. "Kompania Braci" - serial

W trakcie oglądania. Za mną dopiero 3 odcinki, a już wiem, że to będzie najlepszy serial z jakim miałem w tym roku styczność. Tu nawet aktorzy są tak dobrani i ucharakteryzowani, że przypominają prawdziwych bohaterów 506 pułku piechoty spadochronowej. Zgodność z wydarzeniami znanymi z książki, oparcie się na relacjach weteranów, świetna reżyseria w której łapy maczał Tom Hanks - to wszystko sprawia, że od monitora nie można się oderwać. Według mnie ten serial to majstersztyk i wstyd mi, że nie znałem go wcześniej. Pełniejszą relację złożę po dokończeniu zarówno książki jak i oglądania.

2. "Szeregowiec Ryan"

Desant na plaży Omaha - wow, robi wrażenie nawet po tylu latach. Spielberg zrobił kawał cudownej roboty. Jest akcja, jest realizm, wojna wygląda tak prawdziwie, że chce się uciec sprzed monitora, bomby latają, thompsony strzelają, nikt nie jest bezpieczny. Łza w oku pojawia się kilkukrotnie dzięki świetnej kreacji bohaterów. Tom Hanks w roli kapitana Millera również spisuje się doskonale. Ten film po prostu trzeba znać i to niezależnie od swoich kinowych preferencji.   


1. *Tu wpisz swój typ. Ja wciąż poszukuję mojego numeru jeden* 

Zachęcam do podawania własnych propozycji, gdyż o dziwo kino wojenne nie jest mi tak dobrze znane jakbym chciał, a więc braki w tej kwestii mam zamiar na bieżąco uzupełniać ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz