wtorek, 14 stycznia 2014

Twoja dzienna dawka antysemityzmu...

Ostatnio nie dawała o sobie znać ta ciemniejsza strona mojej osobowości. Na nic się nie skarżyłem, nie marudziłem. Czysty błogostan. Dlatego dziś zrzucę na Was odrobinę rasizmu i antysemityzmu w najśredniejszym wydaniu - bo to przecież uniwersalne pojęcia opisujące każdego kto krytykuje Żydów.

No właśnie - już samo użycie tego słowa sprawia, że robi się nieciekawie. Gdy padnie ono w towarzystwie, ludzie ulatniają się w mgnieniu oka (zostawiłem czajnik na gazie, zapomniałem wyjąć dziecko z mikrofalówki itd.). Nie można o Nich pisać źle, lepiej nie wypowiadać się publicznie - widocznie pamięć o strasznych zbrodniach II wojny światowej wciąż jest żywa. I uwierzcie mi, że nikt nie wykorzystałby tego lepiej niż współcześni nam Żydzi.

Otóż kwestią kluczową dla której powstał ten artykuł jest problem Mafii. A właściwie zorganizowanych grup przestępczych, bo termin Mafia jest określeniem dotyczącym raczej włoskiej części tych szacownych Janosików. Nie będę się już rozwodził nad rodowodem tego słowa, ponieważ i w tym przypadku wyjaśnień jest kilka - każde inne, każde głupsze od poprzedniego. Wiadomo jednak o co chodzi - źli panowie w garniturach, pod kapelusikiem, żujący powoli spaghetti i krzyczący mamma mia! co pięć minut. No kurczę, nie do końca.

Ogarnięcie historii tak bogatej i ogromnej jak historia mafii jest szalenie trudne. Właściwie nadaję się na jakąś grubszą książkę, a nie krótki artykulik. Dlatego też wybiorę okres, który tak upodobali sobie filmowi producenci. Czy widzieliście film, w którym mafioso jest Żydem? W którym chodzi on do synagogi, a nie do kościoła? W którym rzuca tekstami z Tory strzelając oponentom w głowę? Zmieńmy więc wyznanie. Czy widzieliście kiedyś katolika chodzącego do kościoła - mafiosa, lub jakiegokolwiek mściciela rzucającego tekstami z Nowego Testamentu? Których było więcej?

Powiecie pewnie, że to dlatego, iż Żydów w XX-leciu międzywojennym nie było w Ameryce/Mafii/na świecie? Bzdura - byli i mieli się bardzo dobrze. Myślicie, że najbogatszym gangsterem okresu prohibicji był Al Capone? Kolejne przekłamanie - był nim Meyer Lansky, który gdy jego ciemne sprawki wyszły na jaw, szukał nawet azylu na terenie Izraela. Ok, ktoś się przyczepi, że rzucam tylko jeden przykład (chociaż to dobry przykład, bo Lansky odniósł znaczny sukces w rozbudowie przestępczości zorganizowanej na terenie Las Vegas, a nawet Kuby), więc dam wam jeszcze kilka nazwisk. Przeglądając listę największych przestępców tego okresu zobaczymy takie nazwiska jak: Arnold Rothstein, Dutch Schultz, Benjamin Bugsy Siegel, Abe Reles, Buggsy Goldstein, Abe Bernstein - a lista ciągnie się i ciąąągnie. Skoro więc takie osobistości, działając z ogromnym rozmachem, przyczyniły się do tak znacznego rozwoju mafii - dlaczego ich nie doceniamy? Gdzie filmy o żydowskich grupach przestępczych?

To dobry moment na to, by ktoś wtrącił, że nie ma takich filmów, bowiem mafia ta już nie istnieje, a włoska wciąż ma się całkiem nieźle.  Ach, jakże to by było piękne. Niestety, obecnie tylko Meksyk i Kolumbia mogłyby poszczycić się grupami przestępczymi o zasięgu i możliwościach podobnych do izraelskiej mafii (akcje rządu kolumbijskiego przynoszą jednak wymierne skutki i kartele tracą obecnie swój prestiż). Dlaczego nie Rosja? Otóż przypuszcza się, że większość działań rosyjskiej braci (Brać Sołncewska i jej pokrewne) jest inspirowana przez Izraelczyków. Tu szczególnie odniósłbym się do handlu bronią i żywym towarem. W obu tych aspektach Izrael stanowi świetny punkt tranzytowy. Natknąłem się również na artykuł mówiący o zatrzymaniach około 30 Izraelczyków w Japonii!: zarzut - handel narkotykami i przemyt.

Gdy tylko podobne oskarżenia  wypłynął (paserstwo diamentami w Holandii, przemyt narkotyków przez granice fińsko-rosyjską itd.) o zatrzymanych nic sie nie mówi. Broń Boże nie wspomina się o izraelskich paszportach, które Ci ze sobą mają. Skutecznie pomaga w tym ADL (Anti-Defamation League) - organizacja walcząca z dyskryminacją ludności żydowskiej w USA. Zajmuje sie ona także utrzymywaniem przy życiu antysemityzmu - przecież prawi, ciemiężeni Żydzi muszą się przed czymś ciągle bronić - to się opłaca. Nie będę się już odwoływał do Hollywood, wymieniał wszystkich firm, mediów i stowarzyszeń kierowanych przez ludność Żydowską - po prostu nie mam na to ochoty.


Jako że czasem słyszę zarzuty o to, że propaguję jakieś dziwne teorie spiskowe muszę zaznaczyć  - nie znam żadnego Żyda, nie mam do nich kompletnie żadnych urazów osobistych, mam za to gorący apel - skończcie z hipokryzją. W brak lobby żydowskiego i izraelskich wpływów na politykę USA nikt trzeźwo myślący już nie wierzy. Aha i zamiast gangsterów z kluskami w gębie dajcie nam jednego jedzącego koszerny Knyszes. I tak, wiem, jestem podły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz