sobota, 10 maja 2014

Ranking komedii grozy:

Do stworzenia tego rankingu zabierałem się już bardzo dawno temu. Konsekwentnie okazywało się jednak, że moja znajomość w tym zakresie jest zbyt mała, by stworzyć w miarę obiektywną listę przodowników czarnego humoru. Dlatego też lista opiera się wyłącznie na aktualnej dyspozycji mojego chorego, zdegenerowanego umysłu. A ta nie jest obecnie zdumiewająco wysoka. Dobra, już bez zbędnych głupot, jedziemy:



7. Edgar Wright i Simon Pegg


Jedyna pozycja, którą siłą rzeczy musiałem opisać przez pryzmat reżyserów, a nie tytułów. A to wszystko przez to, że wspomniany duet ma na koncie trzy świetne filmy, które moim zdaniem prezentują bardzo zbliżony poziom, a jednocześnie przynajmniej oscylują w granicach komedii grozy. Pierwszy tytuł, to nakręcone w 2004 roku Shaun of the Dead (Wysyp Żywych Trupów), czyli bezlitosne naigrywanie się z konwencji zombie-apokalipsy, które dzięki świetnemu, brytyjskiemu poczuciu humoru zawładnęło moim sercem. Odrobinę makabry obaj panowie zaserwowali nam ponownie w 2007 roku, wypuszczając na ekrany kin Hot Fuzz (Ostre Psy). Obejrzeliśmy wtedy tę samą obsadę, tym razem w parodii kina akcji. Oczywiście nie mogło tu również zabraknąć miejsca na odrobinę makabry. Ostatnim członem brytyjskiego triumwiratu była produkcja z 2013 roku - The World's End (To już jest koniec) opowiadająca o inwazji obcej cywilizacji. Wszystkie produkcje łączył specyficzny humor, który na długo zapada w pamięci i do którego chętnie się wraca. Oczywiście nie można ukrywać, że jest to kino typowo rozrywkowe, ale w swojej klasie lekkich produkcji wiedzie zdecydowany prym.

6. Od zmierzchu do świtu (1996)

Nie oszukujmy się. To nie był horror. Film Roberta Rodrigueza, to po prostu porządna parodia kina "wampirzego". Świetne, wyraziste postaci, scenariusz stworzony przez Quentina Tarantino, tańcząca Salma Hayek i mnóstwo akcji sprawiły, że jest to naprawdę przyjemna produkcja. W dodatku dostajemy tu wszystko co lubią duzi chłopcy. A także to, co Ci mniejsi uwielbiają podglądać podczas seansu rodziców. To nie jest ten typ humoru, który sprawia, że parska się śmiechem. Więcej w nim nawiązań do popkultury, czystej, absurdalnej przemocy i grania na najniższych instynktach widza. Najgorszy jest oczywiście fakt, że film ten robi to cholernie dobrze.

5. Zombieland (2009)

Kolejna produkcja o nie do końca martwych trupach zasila zacne szeregi całkiem porządnych filmów. Nie ukrywam nawet, że o dziwo bawiłem się na nim lepiej, niż na wszystkich poprzednich pozycjach. Bardzo spodobał mi się szczególnie projekt przedstawienia zasad rządzących postzomboidalną rzeczywistością w całkiem zabawny sposób. Wiem że wiele osób uważało, że jest to raczej przeciętna i sztywna produkcja, ale do mnie gagi trafiały całkiem nieźle, Emma Stone była zaś bardzo miłym dla oka dodatkiem, natomiast Bill Murray swoim gościnnym występem podciągnął moją ocenę o kolejne oczko. Podkreślam też, iż jeśli miałbym oceniać wszystkie produkcje obiektywnie, to Zombieland znalazłby się na ostatnim miejscu, ale nic nie poradzę na to, że oglądało się go naprawdę fajnie. Sam seans zaś powtarzałem dwukrotnie, co w moim wypadku nie jest częstą praktyką.

4. Tucker & Dale vs Evil (2010)

Radosna rzeźnia oparta na moim ulubionym komizmie sytuacyjnym. Historia dwóch wieśniaków nieopatrznie uznanych za seryjnych morderców potrafiła mnie rozbawić setnie, a kilka scen pamiętam do dziś. Film jest krwawy, absurdalny i bezsensowny, ale niczego innego po dobrej komedii horrorowej nie śmiem oczekiwać.

3. Grindhouse (2007)


Kolejna wizyta Rodrigueza na top-liście. W Grindhouse jest wszystko - krew, wulgaryzmy, jednonogie striptizerki, co tylko sobie zażyczycie. Każdy kto obejrzał choć jeden film tego reżysera wie, czego można się po nim spodziewać. To humor dla twardych skurczybyków na który czasem patrzy się z konsternacją, ale którego raczej się nie zapomina. Trudno też jednoznacznie stwierdzić, że jest to typowa komedia grozy. Grindhouse w moich oczach stał się raczej gatunkiem samym w sobie, aniżeli tym, co znamy z jakichkolwiek wcześniejszych filmów.

2. Evil Dead II (1987)

Dowód na to, że klasyka nadal pozostaje bezkonkurencyjna. Film Sama Raimiego jest sequelem produkcji z 1981. Dzięki dodatkowemu budżetowi i zmianie konwencji na bardziej komediową jest w moich oczach jednocześnie obrazem o wiele lepszym od swego poprzednika. Historia to oczywiście nietuzinkowa interpretacja losów grupki osób uwięzionych w leśnej chacie. Z pewnością znacie tę opowieść - tajemnicza zła moc, mrok, izolacja od świata? Wszystkie elementy zawiera w sobie również Martwe Zło. Robi to jednak ze szczególnym humorem, lekko obrzydliwym, ale trzymającym się konwencji znanych z filmów grozy.

1. Martwica Mózgu (1992)

No właśnie. Pisząc o bezsensownych i absurdalnych komediach pełnych krwawych scen nie sposób pominąć filmu Petera Jacksona. Po tylu latach i po wielu starciach z komediami różnego rodzaju śmiało stwierdzam, że nie powstało jeszcze nic bardziej porąbanego. Banalny schemat - ugryzienie > zombie - zinterpretowano w niespotykany dotąd sposób. W dodatku w niesamowicie obrzydliwy. Ta komedia nie spodoba się nikomu, kto mdleje na widok krwi. Właściwie rozbawi ona tylko największych degeneratów, do których z dumą się zaliczam. Moim zdaniem jest to póki co najlepsza komedia grozy jaka powstała. Ba, to nawet najohydniejsza komedia z jaką się kiedykolwiek spotkałem, a balansowanie na granicy tego co obrzydliwe i zabawne jest najbardziej imponującym wyczynem jaki Peter Jackson ma na koncie.

Oczywiście zabrakło tu miejsca dla wielu świetnych filmów. Nie wspomniałem między innymi o mało znanym filmie koreańskim - The Quiet Family (1998) ze względu na to, że był on niedawno recenzowany. Spokojnie jednak znalazłby swe miejsce na tej liście. Tak jak i wiele innych produkcji o których zwyczajnie zapomniałem, czy też których jeszcze nie oglądałem. Dlatego też szczerze zachęcam Was do wytypowania własnych przedstawicieli tego zacnego gatunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz