czwartek, 15 maja 2014

Samobójstwo Supermocarstwa - Patrick J. Buchanan

Ojoj, jak ja dawno nie recenzowałem książek. Bieda tu straszna i posucha w tym aspekcie ogromna. W ramach bicia się w pierś i samookaleczenia mentalnego dziś zaserwuję Wam publicystykę najwyższych lotów. Jak wiecie nie mam w zwyczaju pisać o książkach, które wydają się interesujące wyłącznie z mojego punktu widzenia (a czasem nawet i to nie). Dlatego też nie maltretowałem Was recenzjami książek o strukturze NATO, wojnach starożytnej Sparty, czy Polskich Kontyngentach Wojskowych w misjach zagranicznych. Umówmy się, że są to głupoty, które kręcą jedynie prawdziwych zapaleńców. Ale tej pozycji nie mogłem Wam odpuścić.

Samobójstwo Supermocarstwa, to dzieło stworzone przez amerykańskiego polityka, pisarza i publicystę, Patricka Buchanana. Ten Pan jest nie tylko konserwatywnym "oszołomem", ale także byłym doradcą trzech prezydentów USA - Nixona, Forda i Reagana. Sam również startował w wyborach prezydenckich, ale próba ta niestety zakończyła się niepowodzeniem. Przeglądając biografię Buchanana łatwo wpaść na to, czego dotyczyła będzie książka. A dotyczyła będzie tego, że jest kiepsko.

Analizując sytuację w USA autor przedstawia twarde, przekonujące argumenty. Konkretniej rzecz ujmując pisze, że jest do dupy, dlaczego tak jest, jak było jeszcze kilkadziesiąt lat temu i czy znów by nie mogło być tak jak dawniej. Posługując się tym uproszczonym schematem omawia problemy ekonomiczne, społeczne, te związane z polityką zagraniczną, czy demografią i w konsekwencji z możliwościami przetrwania Ameryki w znanym nam obecnie kształcie i formie. Często odnosi się do historii, czasem do popkultury, obecnych wydarzeń, a nawet do sportu. Praca jest w gruncie rzeczy bardzo przekrojowa i niezmiernie wciągająca.

W dodatku nie zostajemy zamknięci w amerykańskiej enklawie. Buchanan analizuje wpływ państw ościennych na sytuację Stanów Zjednoczonych. Przeczytamy więc także o Chinach, Rosji, Turcji, Pakistanie, Iranie, czy nawet Polsce. Wydawałoby się, że w tak krótkiej książce (około 360 stron) wprowadzi to ogromne zamieszanie, ale jest wręcz przeciwnie. Treść jest ułożona niezwykle logicznie i w sposób profesjonalnie uporządkowany. Konstrukcja rozdziałów pozwala na błyskawiczne pochłanianie kolejnych kartek, a choć ze wszystkich bije ogromny pesymizm, to już ostatni rozdział pozostawia pewne, nieznaczne nadzieje. Ale jak przypomina Buchanan: "pesymista to przecież tylko lepiej poinformowany optymista".

Nie będę tu przytaczał wszystkich używanych przez Amerykanina argumentów. Jest ich mnóstwo, a wiele z nich, mimo tego, że na co dzień wydają się niedostrzegalne, są po prostu niezwykle oczywiste. W każdym razie książka otwiera oczy na wiele spraw i co najważniejsze uczy. Pokazuje nie tylko zagrożenia jakie czyhają na obywateli kraju za oceanem, ale także te, które coraz wyraźniej będziemy obserwowali, lub już obserwujemy na własnym podwórku. To jedna z tych pozycji, które warto czytać i wyciągać z nich wnioski.

Przeszkadzało mi wyłącznie odrobinę spartaczone tłumaczenie. Generalnie nie mam zastrzeżeń co do merytorycznego przekładu, ale zdarzyło się kilka, czy nawet kilkanaście literówek. Oczywiście przy tak dobrej książce jest to blady zarzut, ale nic innego nie zdołałem dostrzec. Aha, warto też podkreślić, że socjaliści się w niej nie odnajdą, gdyż ich zdolność do tworzenia utopijnych miraży jest dużo silniejsza niż logiczne argumenty.

Podsumowując: polecam cholernie gorąco. To naprawdę dobra książka i choć niezbyt popularna, to jeśli zdołacie ją gdzieś dostrzec, nie wahajcie się nawet przez chwilę:


Moja ocena to: 8,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz