wtorek, 20 maja 2014

Scott Rusch - "Wojny Sparty. Strategia, taktyka, kampanie"

Dobra, wiem, uległem presji społeczności otaczającej mnie w wirtualnej rzeczywistości. Prosiliście o recenzję książki o Sparcie, więc taka recenzja się niniejszym ukazuje. Tylko nie mówcie, że nie ostrzegałem. Jako że czytałem ją już ze 2/3 tygodnie temu, nie miejcie mi za złe wszelkich ewentualnych niedopowiedzeń, czy błędów merytorycznych.

Standardowo zacznijmy od fabuły. Hahaha, no chyba nie uwierzyliście, że naprawdę zacznę Wam tutaj streszczać historię starożytnej Grecji? Fabułę napisało życie i można ją śmiało znaleźć we wszelkich encyklopediach, wikipediach, czy innych nudnych źródłach informacji. Pytanie raczej dlaczego warto sięgnąć akurat po tę książkę? Co w niej wyjątkowego, czego zabrakło i jak się ją czyta? No, akurat na te pytania spróbuję odpowiedzieć.

Otóż mamy tu do czynienia ze świetnym kompendium wiedzy obalającym wszelkie mity narosłe wokół bohaterskich Spartan. A tych, szczególnie po filmie "300", namnożyło się całkiem sporo. Dowiemy się między innymi, że oddział 300 liczył w rzeczywistości około 1800 żołnierzy, jako że każdemu uzbrojonemu obywatelowi towarzyszyła grupa lekkozbrojnych periojków - sługusów z podbitych ziem, w zasadzie pozbawionych praw przysługujących obywatelom. Dowiemy się sporo o wojnie peloponeskiej, o układach między Spartą i Persami, poczytamy również o innych nacjach zasiedlających półwysep. Wycieczka ta przeprowadzi nas przez Argos, Teby, Ateny, spotkamy także Macedończyków, dzikich Traków, poznamy również wiele innych ciekawych społeczności starożytnego świata.

Świetnym zabiegiem jest wprowadzenie czytelnika w mentalność ówczesnych ludów. Dowiemy się o roli jaką spełniały wyrocznie, jak traktowano święta, czy też jak ludność zachowywała się w obliczu obcych najazdów. Nie zabrakło oczywiście spojrzenia geopolitycznego - świat starożytnej Grecji był bowiem kolebką wszelkich sojuszy, zabiegów dyplomatycznych, zdrad, ale przede wszystkim walki.

I tu też nie mam nic do zarzucenia. Autor bardzo dobrze przedstawił nam realia historycznego pola bitwy. Dowiadujemy się zarówno o taktyce, uzbrojeniu, organizacji wojska, oddziałach "specjalnych", czy też historiach największych potyczek. Poznajemy zarówno mentalność dowódców, podejście do wykonywanych obowiązków, czy też umiejętności jakimi musieli się cechować. Do tego dość dobrze opisano cały proces szkolenia, musztry i treningu oddziałów. Nie zabrakło również wskazania wad i zalet poszczególnych rodzajów wojsk. Jedyne czego zabrakło w tym aspekcie, to jakikolwiek opis życia młodego Spartanina. Nie ma tu żadnych informacji o wychowywaniu ich do wojaczki od najmłodszych lat, co jest przecież dość popularną i mocno zakorzenioną w naszej świadomości informacją. Życie Spartanina w tej książce zaczyna się dopiero w momencie wcielenia go do regularnego oddziału. I tego chyba najbardziej żałowałem już po zakończeniu lektury.

Czym ja Was jeszcze mógłbym zachęcić? Hmmm, czy czytaliście kiedyś o stosunkach homoseksualnych w największych armiach starożytności, czy chcecie się dowiedzieć dlaczego Spartanie nie lubili Ateńczyków, a może czy to Spartanie kiedykolwiek zdominowali ateńską flotę, jak wyglądały bitwy morskie, czy Termopile były zwycięstwem moralnym, czy też o znaczeniu strategicznym, a może chcecie wiedzieć, dlaczego Tebańczycy byli w stanie rozgromić Spartan? Te i wiele innych, często zaskakujących informacji, możecie znaleźć w książce Scotta Ruscha.

Niestety nie wszystko jest tak wspaniałe. To zdecydowanie pozycja dla miłośników tematu, dla poszukiwaczy wszelkich ciekawostek, a przede wszystkim dla zainteresowanych historią. Nic tu nie jest fabularyzowane, nie dostajemy opowieści o heroizmie poszczególnych jednostek. Jest to raczej suchy opis faktów związanych z działalnością starożytnych armii. Trudno to wytłumaczyć dosadniej, ale jeśli czytaliście w swoim życiu jakąkolwiek książkę typowo historyczna, to zapewne wiecie o co mi chodzi.

Ze swojej strony zdecydowanie polecam, ale tylko tym naprawdę zainteresowanym. Mi się podobała, ale niestety nie mogę dać żadnej gwarancji uzyskania satysfakcji z lektury.


Moja ocena to: 7.5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz