czwartek, 17 lipca 2014

Ale siara...

Nie wiem skąd czasem biorą się u mnie takie przemyślenia, ale zauważyłem, że cieszą się one nie mniejszą popularnością niż wszelkiej maści recenzje. Dlatego też, choć dawno tego nie robiłem, dziś trochę sobie ulżę (nie tak jak myślicie, zboczuszki!).

Zacznijmy od początku. Ewa, Adam, jabłko i pierwsze "biedronki" - pewnie niewielu kojarzy te czasy, ale tak, to jest dobry punkt wyjścia do dzisiejszych rozważań. Człowiek od zawsze wykazywał się niesamowitą kreatywnością. Jako gatunek zaczęliśmy całkiem nieźle. Tu ktoś wymyślił koło, tam znów gilotynę - same ciekawe, przydatne rzeczy przez kilka tysięcy lat. Aż nadszedł nasz piękny wiek dobrobytu, konsumpcjonizmu i niemieckiego porno.

Przez bardzo długo nie sądziłem, że zaskoczy mnie jeszcze jakieś odkrycie. Że można stworzyć coś nowego, co w świecie technokratów okaże się kompletnym i niespodziewanym objawieniem. Szukałem czegoś w stylu elektryczności, czy chociażby jadalnej bielizny. I w końcu jest, "nadejszła ta wiekopomna chwila", jak mawiał poeta. Trzeba było kilku tysięcy lat istnienia naszego gatunku, by stworzyć...

...pieprzony spray znikający z trawy po dwóch minutach. Tak jest, nasza rola została już spełniona. Możemy teraz odejść w spokoju wiedząc, że zostawiamy po sobie ten wielki wynalazek, ułatwiający życie wszystkim kolejnym pokoleniom arbitrów piłkarskich. Mundial bez białej pianki nie byłby przecież taki sam.

Wiem że znów się czepiam o byle co, ale kurde... to jest tylko zwykły biały spray. Dlaczego komentatorzy rozwodzili się nad tym, jakby co najmniej odkryto Amerykę? Zastanawia mnie też jak wielki sztab fachowców powołano w celu opracowania odpowiedniej formuły? Jak chemicy całego świata zrzeszyli się, by w imię szczytnej idei zaoszczędzenia dwóch minut z czasu gry, opracować ten niesamowity, niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju "szprei do trawy"? Nigdy już nie zwątpię w potęgę ludzkiego umysłu.

I jeszcze jedno, tym razem cieplejsze słowo na temat drugiego fenomenu minionych mistrzostw świata (wow, to faktycznie tekst o piłce, a miałem już o tym nie pisać :() - system goal line. Rewolucyjny, zmieniający oblicze gry system rozpoznawania, czy piłka przekroczyła linię bramkową. Pięknie, bardzo pięknie, rok 2014 to chyba najwyższy czas, żeby już zamontować ten pieprzony czujnik i kawałek kamerki. Szkoda że pomyśleliśmy o tym dopiero teraz. Tak proszę państwa, pierwszą bombę atomową Oppenhaimer zdetonował w 1945 roku, byśmy my mogli się cieszyć, że 69 lat później mamy w końcu kawałek kamerki i czujnika w bramce. Lampard też jest z pewnością bardzo zadowolony...


Wpis sponsorowany przez:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz