wtorek, 22 lipca 2014

Oculus (2013)

Fakt że na jakiś czas zrezygnowałem z oglądania filmów, sprawił chyba, iż jestem o wiele mniej wybredny niż dawniej. Dziś przed spaniem włączyłem sobie "Oculus'a", którego sprawdzenie już od dawna miałem w planach. I cholera - nawet mi się podobało.
Ahh, ten uwodzicielski wzrok...
Zacznijmy od historii, która w horrorze jest tak istotna, jak skakanka dla Stephena Hawkinga. Każdy kto oczekuje nowatorstwa w tej dziedzinie, jest co najmniej niespełna rozumu. Tym razem trzy wersje scenariusza rzucono do maszyny losującej i szczęśliwym trafem padło na nawiedzony przedmiot. Mianowicie lustro. Tak, wiem, że był taki film jak "Lustra". Jak zaczniecie mi walić o tym przypomnienia w komentarzach, to uznam, że nie czytacie całości i zastrzelę - obiecuje.

Nie chodzi jednak o lusterko, które nosicie w torebeczkach, żeby czasem się przejrzeć i poudawać, że nie wyglądacie jeszcze doskonale (tak, to było do kobiet i tylko niewielkiej części facetów). To lustro jest dość duże, wiekowe, przypominające zwierciadło z ogromnej wiktoriańskiej posiadłości, którą właśnie teraz powinniście sobie wyobrazić. Takie lustro w którym kobiety poprawiały sobie to, co poprawiało się dwieście lat temu, a mężczyźni, jak przystało na istoty szczególnie inteligentne, tak jak dziś sprawdzali ile urósł im bicek, albo wyciskali pryszcze.
Sweet focia w lustrze. Nawiedzonym.
Główni bohaterowie, to chłopak i jego siostra. Z całą pewnością mieli jakieś imiona, ale who cares. Dlatego też warto nadać im jakieś opisowe kryptonimy. Młody mężczyzna ze względu na czas jaki spędził w wariatkowie, może być z powodzeniem nazwany szaleńcem. Albo mordercą ojca. Nie ma co, gość ma ciekawą i bogatą osobowość. Kobitka była tak niewyraźna, że zdołałem tylko określić ją jako "ta ruda małpa", "mam fajnego chłopaka, który kupi mi co zechcę" oraz "wiem wszystko, ale Ciebie potrzebuję, bo nie mam z kim prowadzić dialogów". Trochę przydługie, wiem.

No dobra, przechodzę do sedna. Wiadomo, że najważniejszy w horrorze jest klimat i ta szczypta strachu, którą każdy chce poczuć. I to mi się zdecydowanie udało uchwycić. Widziałem gdzieś, że samym zjawom zarzucano pewną sztuczność, ale mi przypominały klasykę. Coś w stylu "Shutter", tylko w trochę lepszej jakości. Trudno jednak zaprzeczyć, że postawiono raczej na old-school straszenia. Bardzo mi się to spodobało, bowiem ostatnio nie widziałem tak sprawnie zrealizowanego horroru, nawet jeśli miałby to być mix motywów z poprzednio powstałych produkcji. I choć nie jest zbyt krwawo, to film ma pewne sceny, które potrafią wywołać ciarki na plecach, albo na tym, na czym lubimy mieć ciarki.
Co za technika. Jeszcze ze trzy sekundy i laska odklepie jak Najman...
Pochwalę też ten chaos, który zapanował pod koniec filmu. Znów odniosę się do komentarzy, które czytałem. Że niezrozumiałe, że przenikanie rzeczywistości, że bez sensu - i odpowiem klasycznym, kulturalnym - "gówno prawda". To właśnie było najlepsze. Swoboda interpretacji tego zakończenia była niezwykle szeroka i choć nie wyjaśniono nam wszystkiego, to ja nie mam o ten fakt najmniejszych pretensji. To naprawdę fajna sprawa szczególnie dla ludzi, którzy po seansie lubią sobie jeszcze pogdybać.

Podsumowując: może wpłynęła na to moja abstynencja filmowa, ale uważam, że to naprawdę wart uwagi horror. Tak jeśli chodzi o realizację, jak i klimat, przypomniał mi najlepsze produkcje z wcześniejszych lat. Oczywiście nie ma tu nic szczególnie nowatorskiego, ale sprawne wykonanie tych elementów, które zdecydowanie da się spieprzyć, sprawia, że zaliczę ten seans do całkiem udanych. Wiem, że i tak będziecie kręcili swoimi nochalami, ale nie każdego da się zadowolić, a grunt, żebym zadowolił siebie...ekhm.

Moja ocena to: 7/10

Ps. Póki co przeprowadzam pewien eksperyment z reklamami Adsense. Nie zrażajcie się - one znikną niedługo i z całą pewnością nie zdążę uzbierać tam żadnej konkretnej kwoty, ale niesamowicie ciekawi mnie:
- jak wpływają reklamy na oglądalność strony? (czy ta rzeczywiście spadnie)
- ile mogę zarobić na tak mało popularnej stronce? (impreza trwa miesiąc - po tym czasie planuję je wyłączyć)
- chciałem też sprawdzić jak się prezentują (ale to już wiem)

Jeśli strasznie Wam przeszkadzają - piszcie w komentach - polecą stąd niezwłocznie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz