wtorek, 2 września 2014

Stephen King - "Szkieletowa Załoga"

Zapewne każdy zaprawiony w boju czytelnik wie, jak to z tymi zbiorkami opowiadań jest. W życiu jeszcze nie zdarzyło mi się złapać takiego, w którym każda historia trzymałaby podobny, wysoki poziom. Zawsze trafi się jakiś zapychacz, który wydaje się wrzucony na siłę, o którym zapominamy krótko po lekturze. Niestety jest to także przywara samego mistrza. Dziś bowiem na recenzenckiej tarczy strzelniczej znalazł się zbiór opowiadań samego Stephena Kinga, zatytułowany "Szkieletowa Załoga".

Oczywiście na wstępie należy zaznaczyć, że historii o takim tytule nie znajdziemy wśród wyselekcjonowanych opowiadań. Najgłośniejszym tekstem, który autor przedstawia na samym początku jest "Mgła". Ta sama "Mgła", którą możecie kojarzyć z wersji filmowej Franka Darabonta, z 2007 roku. I choć opinie co do ekranizacji są mocno podzielone (ale raczej od "co to za gówno?" do "nom, nawet dało się to obejrzeć" - zachwytów nie stwierdzono), to sama historia jest rzeczywiście całkiem niezła. Nawet jeśli oglądaliście film, to podkreślam, iż zakończenie nieco zmieniono, więc warto zapoznać się również z wersją papierową. Tym bardziej, że to naprawdę dobra opowieść, zdecydowanie zawyżająca poziom tego zbioru.

Mówiąc o plusach nie sposób pominąć także innych opowiadań Kinga. Na uwagę zasługują także "Małpa", historia o nieźle popieprzonej zabawce przyjmującej rolę zwiastuna śmierci, "Tratwa", traktująca o grupce studentów uwięzionych na małym jeziorze i atakowanych przez tajemnicze "coś", "Edytor Tekstu", mówiący o tym, jak by to było, gdybyśmy mogli wyedytować własne życie, "Szkoła Przetrwania", stanowiący świetny przewodnik po ludzkiej sile woli i... kanibalizmie, czy też "Babcia", krótka historyjka o starszej pani, która sprzedała duszę demonom, w międzyczasie popijając ziołową herbatkę. Te wybrane przeze mnie teksty nie są może przerażające, ale przynajmniej niepokoją. Reszta opowiadań raczej nie trzyma podobnego napięcia.

Mimo to warto wspomnieć jeszcze o "Balladzie o celnym strzale" - w świetny sposób ukazuje ona bowiem transformację psychiczną pisarza w wariata. Cechuje się ogromną dawką emocji i faktem, że czytelnik do samego końca nie wie, jak potoczy się jej akcja. Zdecydowanie jest to jedno z lepszych opowiadań. W dodatku o wiele sprawniej niż inne łączy znaną nam rzeczywistość ze światem grozy, który dla szaleńców jest przecież naturalnym środowiskiem.

Ciekawostką może być fakt, że King pisząc swoje teksty pozwolił sobie na specyficzny odskok w stronę sci-fi. Choć osobiście nie jestem oczarowany taką wersją mistrza, to każdy fan fantastyki doceni "Jaunting", czy "Świat Plaży". Dla mnie były to nieco zbyt futurystyczne opowiastki, przy których nie czułem tego charakterystycznego stylu amerykańskiego pisarza.

Poza niewiele znaczącą, choć przyzwoitą resztą, zdarzyło się też kilka wpadek, które moim zdaniem nie zasłużyły na miejsce obok wielu dobrych historyjek. Lekturę psują na przykład bezsensowna opowieść o zjadającym nauczycielkę tygrysie (Bogu dzięki króciutka), "Lament Paranoika", wierszowany tekst, który chyba nie powinien zostać nigdy przetłumaczony, "Wizerunek Kosiarza", czyli przewidywalna, nudna i irytująca nowelka o znikających ludziach, czy chociażby "Cieśnina" - mówiąca o starej kobiecie, chorej na raka, widzącej wszystkich swych zmarłych bliskich. Teksty te łączy jedno - są kompletnie niepotrzebne, bezsensowne i nie przynoszą czytelnikowi zbyt wiele radości. Mnie męczyły strasznie i w dużej mierze przypominały o fatalnej wpadce, jaką swego czasu był "Rok Wilkołaka".  Fakt, że są to jedne z krótszych opowiadań, więc być może nie pozwoliły one rozwinąć Kingowi pełni jego umiejętności.

Mimo to zaliczam ten zbiór do udanych przygód z Kingiem. Przeczytałem go stosunkowo szybko i z dość dużą przyjemnością. Oczywiście - znajdziecie bardziej wartościowe książki, znajdziecie też ciekawsze powieści od samego Kinga, ale na długi wieczór, gdy nie macie ochoty na przygodę z obszerniejszą książką, warto jest mieć na półce opowiadanka mistrza horroru.   

Moja ocena to: 6/10

Moja ocena "Mgły": 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz