poniedziałek, 20 października 2014

Nie wszystko jest czarno-białe, czyli o próbie demitologizacji Świętej Inkwizycji...

Zasiadając wieczorem przy komputerze miałem do wyboru dwie opcje: albo wziąć się za naukę do kolokwium, albo napisać tekst dotyczący Świętej Inkwizycji. Gdybyście sami musieli postawić się w mojej sytuacji, zapewne wybralibyście identyczne rozwiązanie :) Dlatego też w tej krótkiej notce postaram się omówić przynajmniej kilka popularnych mitów związanych z inkwizycją, które wciąż są powtarzane w różnorakich mediach. Jak większość z Was wie moim głównym źródłem jest książka Romana Konika, do której odsyłam wszystkich szerzej zainteresowanych tym problemem.

Pokrótce przedstawię Wam też zasady jakich postaram się trzymać. Po pierwsze: nie podaję żadnych konkretnych źródeł. Jestem leniwy jak cholera i nie mam ochoty na przepisywanie nazw tych wszystkich dokumentów, do których odsyła nas książka. Po drugie: jestem ignorantem. Historia jest dla mnie czystą rozrywką, a nie przymusem. Dlatego też pewne sprawy znam bardzo pobieżnie, a innych wcale. Stąd mogą wynikać często przewijające się skróty myślowe. Po ostatnie: możecie ten tekst traktować jako moją interpretację treści zawartych w książce Konika. Dlatego też podkreślam, że nie należy ślepo wierzyć w przedstawione tu treści, a dużo lepiej samemu sięgnąć po książkę. Postaram się być jednak w miarę swoich możliwości obiektywny. To co, zaczynamy?

1. Błąd związany z rozpatrywaniem działań Sacrum Officium, w oderwaniu od realiów czasów średniowiecznych.

Niewątpliwie współczesne podejście do śmierci, szczególnie w kulturze europejskiej, jest o wiele bardziej liberalne niż w czasach średniowiecznych. Duża rola prawa zwyczajowego i diametralnie różne systemy społeczne sprawiają, że rozpatrywanie kary śmierci dziś, kiedy podważa się nawet jej zasadność, a kary śmierci dawniej, gdy groziła ona nawet za przestępstwa pospolite, jest zupełnie bezsensowne. Jak jednak wytłumaczyć skąd brała się dawniej taka łatwość w ogłaszaniu tego najbrutalniejszego z możliwych wyroku?
Przede wszystkim ogromną rolę w tym procederze odgrywała władza świecka. Każde wystąpienie przeciwko religii, która poniekąd była również gwarantem władzy państwowej, karano jak najsurowiej. Dlatego też wystąpienia z kościoła najczęściej wiązały się również ze złamaniem reguł feudalnych. Większość heretyków odmawiała bowiem nie tylko podporządkowania się władzy papiestwa, ale także cesarza, króla etc. Dlatego właśnie heretyckie ruchy Katarów, czy Albigensów zwalczano z pełną surowością. Gdybyśmy mieli porównać te ruchy do współczesnych nam ugrupowań, najbliższym strzałem byliby pewnie anarchiści. Choć trzeba przyznać, że do anarchistycznych ruchów dawniej nie posiadano aż tyle cierpliwości co współcześnie. Trudno się jednak temu dziwić w sytuacji, gdy władcy nie posiadali takich możliwości indoktrynacji jak dziś, a co za tym idzie o wiele bardziej troszczyli się o utrzymanie pełnej, nieskazitelnej władzy. Działania takie jak krucjaty przeciwko Albigensom były więc nie tylko organizowane w celu obrony kruchego porządku społecznego, ale także co ważne, były to działania akceptowane przez zwykłą ludność.   

2. Stosowanie tortur

Przez pierwsze dwa wieki istnienia inkwizycji tortur niemalże nie stosowano. Później jednak nawiązując do Prawa Rzymskiego, tortury stały się powszechną metodą prowadzenia przesłuchań. Po jakimś czasie zostało to zaakceptowane także przez papiestwo, które choć początkowo niechętne, w końcu wyraziło zgodę na torturowanie. Zaznaczyć należy, że inkwizycja w przeciwieństwie do sądów świeckich obwarowana była szeregiem zobowiązań, które musiały być zrealizowane w przypadku prowadzenia przesłuchań tą metodą. Zakazano więc karania dzieci, kobiet w ciąży i starców, nigdy nie stosowano tortur w pierwszej rozprawie sądowej, a po zastosowaniu tej nieprzyjemnej formy rozmowy przesłuchiwany miał 24 godziny na odwołanie swoich zeznań. Nawet inkwizycja Hiszpańska, którą uważa się za o wiele bardzie brutalne ramię kościoła, była w swych działaniach o wiele bardziej liberalna niż władza świecka. Nie stosowano bowiem tortur w przypadku przewinień drobnych, za które kara była niższa niż sama dolegliwość związana z torturami (w przypadku władzy świeckiej nie było tak kolorowo). Dość powiedzieć, że nawet teoretycznie agresywniejsza inkwizycja hiszpańska stosowała tortury w przypadku około 10% procesów, co w przypadku władzy świeckiej było nagminną regułą. Warto również podkreślić, że tortury stosowane przez inkwizycję najczęściej były dość humanitarne (opowieści o fantastycznych urządzeniach zwykle dotyczą sądów świeckich) i polegały na przykład na izolacji więźnia i ograniczeniu dostępu do pożywienia. Gdy dochodziło do bardziej agresywnych metod, należało uzyskać zgodę miejscowego biskupa, zorganizować lekarza czuwającego nad całym procesem i samemu obserwować co się dzieje (gdyż pomocnikami zwykle byli np. kaci z sądów świeckich, którym specjalnie na humanitaryzmie nie zależało). Jak widzicie sporo z tym zachodu, więc inkwizytorzy zwykle stawiali na sprawdzoną głodówkę. Jeżeli chodzi o inne aspekty humanitarne, to można też wspomnieć, że inkwizytorzy nie mogli torturować nikogo więcej niż jeden raz.

3. Giordano Bruno

Stanowi świetny, wciąż popularny mit o doskonałym naukowcu. Nie ma się co jednak zbytnio rozpisywać - jak się okazuje był on zwykłym oszustem (naciągnął między innymi florenckiego kupca Moceriniego, za co ten zresztą wydał go inkwizycji), idiotą (popierał teorię Kopernika, ale tłumaczył to w fantazyjny, filozoficzny i spekulacyjny sposób) i zwykłą mendą (odwołał swoje twierdzenia by uniknąć kary, ale jednocześnie wysłał papieżowi list w którym konsekwentnie bronił swoich racji. Oczywiście to już konkretnie wkurzyło papieża i Bruno został skazany na śmierć). Być może mimo wszystko uniknął by kary, ale fakt, że był on dawniej członkiem zakonu Dominikanów, a później zrzucił habit, nie przysporzył mu przyjaciół wśród duchownych inkwizycji, którzy w większości również wywodzili się z tego zakonu. Oczywiście spalenie Bruna na stosie to znaczna przesada, ale trudno się dziwić takiej decyzji, tym bardziej w obliczu wielu szans na rehabilitację jakie Bruno zewsząd dostawał. Aha, teoria Kopernika nie miała z tym wiele wspólnego - to raczej sama teoria heliocentryczna dostała po dupie przez Bruno, niż on przez teorię.

4. Torquemada

"Wielki zbrodniarz" inkwizycji hiszpańskiej okazuje się być świetnym organizatorem. Nie tylko odwoływał członków inkwizycji, którzy przekroczyli swoje uprawnienia, ale także dążył do ujednolicenia procedur wewnątrz tej organizacji. Optował również za silniejszym związkiem z papiestwem, ponieważ należy zaznaczyć, że inkwizycja hiszpańska w równej mierze była podporządkowana władzy papieża, co hiszpańskich władców. Za jego czasów również wprowadzono obrońców dla oskarżonych. Wiele źródeł podaje fantastyczne liczby osób spalonych na stosie w czasie gdy Torquemada pełnił swój urząd. Weźmy jednak charakterystyczny przykład procesu w Toledo. Dane podane przez Konika wskazują na około 750 kar wydanych w jednym wyroku. Ale...były to kary kanoniczne. Paciorek, pielgrzymka i tym podobne bzdury. Z tych 750 oskarżonych tylko około 40 wydano na proces władzy świeckiej, co faktycznie równało się wyrokowi śmierci. Przykłady takich zawyżonych szacunków, gdzie kary kanoniczne utożsamia się z wyrokami śmierci można by mnożyć, a zadziwiająco przodują w tym naukowcy protestanccy. Fakty wskazują jednak, że Torquemada był niesamowicie inteligentnym pionierem w dziedzinie prawa, a wielu z nas mogłoby się od niego uczyć.

5. Liczby

Jak wspomniałem niesamowicie wygodne jest utożsamianie płonących stosów z inkwizycją katolicką, gdy w rzeczywistości to w czasach Lutra i Kalwina stosy państw zachodnich zapłonęły na dobre. Wyznawcy nowej odmiany chrześcijaństwa nie tolerowali bowiem Żydów. Stąd też emigracja narodu żydowskiego do wyjątkowo wówczas tolerancyjnej, w przeważającej mierze katolickiej Polski. Dlatego też fantastyczne liczby, porównujące działania inkwizycji do systemów totalitarnych, wynikają jedynie z wybujałej wyobraźni wielu nierzetelnych historyków. Wliczanie najliczniejszych kar kanonicznych do wyroków śmierci, wskazywanie na inkwizytorów, którzy przeprowadzali przesłuchania nawet gdy faktycznie jeszcze się nie narodzili, opisy okrucieństw jakich dopuszczali się inkwizytorzy - to świetne i medialne tematy, ale kompletnie sprzeczne z faktami. A te wskazują raczej na to, że w momencie utworzenia inkwizycji spadła liczba ludzi skazywanych na śmierć za herezję. A to z tej prostej przyczyny, że wewnątrz Sacrum Officium nie szafowano tak wyrokami śmierci, jak w sądach świeckich.

6. Podsumowanie

Historia inkwizycji pełna jest wielu bzdur i przeinaczeń,  nie ważne czy to jeśli chodzi o popularny motyw stosów, wymyślnych  tortur, czy bestialskich inkwizytorów (Torquemada, Bernard Gui). Oczywiście zdarzały się niechlubne przypadki nadużyć władzy, które jednak stanowczo starano się tępić (Konrad z Marburga). Nie było to może tak skuteczne jak współcześnie, głównie ze względu na ograniczone mechanizmy kontroli, ale zwykle inkwizycja była świetnie przygotowana do swoich zadań. Spadkiem tej organizacji stała się więc nie tylko mityczna historia, ale także całkiem realna liberalizacja prawa, zupełnie innego od prawa świeckiego. Nie zdołałem oczywiście wskazać wszystkich mitów jakie przez lata przyklejano do Sacrum Officium, ale starałem się wybrać te najistotniejsze - o resztę pytajcie w komentarzach, lub szukajcie w książce ;)


[To właśnie inkwizycję]... zmitologizowała jako symbol bestialstwa wroga katolicyzmowi Reformacja tudzież historiografia protestancka bądź historiografia ślepo powtarzająca kłamstwa protestantów. Współczesne badania źródłowe dowodzą, że Inkwizycja była dużo bardziej humanitarna od sądów cywilnych (gminnych, miejskich, państwowych), że tortury stosowała nader rzadko i w formie nader ograniczonej, a więźniowie cywilnych lochów z premedytacją rzucali bluźnierstwa, aby dać sobie szansę przenosin do jurysdykcji inkwizycyjnej. Kliniczny przykład manipulacji to płótno w muzeum Narodowym Budapesztu, długo tytułowane(...):"Inkwizycja", mimo że obraz ukazuje ewidentnie scenę torturowania przez sądy świeckie! Dopiero ostatnio zmieniono tytuł na "Izba Tortur"  - Waldemar Łysiak
Alessandro Magnasco - Izba Tortur (chodzi bodajże o ten obraz)

1 komentarz: