poniedziałek, 17 listopada 2014

Kurt Vonnegut - "Matka noc"

Obraz podwójnego agenta, który wykreowała współczesna popkultura jest w gruncie rzeczy całkiem pozytywny. Na dobrą sprawę zwykle jest to altruistyczny bohater, rycerz XXI wieku walczący o uniwersalnie pojmowaną wolność. Sprawy przedstawiają się zgoła inaczej, gdy sięgamy po książkę Kurta Vonneguta - tutaj bowiem heroizm nie ma żadnego znaczenia - ważne jest tylko bezsensowne cierpienie podlane szczyptą charakterystycznej dla autora ironii.

Już na początku powieści poznajemy Howarda Cambella - szpiega amerykańskiego służącego podczas wojny w niemieckim wydziale propagandy. Całe nieszczęście naszego protagonisty polega na tym, że działania na rzecz niemieckiego przemysłu wojennego podejmuje on całkiem otwarcie i świadomie, natomiast działalność na rzecz wywiadu USA jest tak głęboko utajniona, że często nawet on nie ma na jej temat żadnych informacji. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu w niemiecką propagandę Howard staje się jedynym agentem amerykańskim w Niemczech, któremu udaje się przetrwać wojnę.  Książka zaś skupia się raczej na jego późniejszych losach - powrocie do Nowego Jorku, ponownym spotkaniu z żoną, zawieraniu nowych przyjaźni oraz planowanym procesie za zbrodnie nazistowskie.

Gdybym jednak miał opowiedzieć o czym była ta książka, wspomniałbym raczej, że jest to traktat o problemie winy - tych którzy przeżyli wojnę i tych, którzy podczas wojny mordowali innych. O poczuciu winy tych, którzy sami kształtowali wojenną rzeczywistość oraz tych, którzy musieli się jej podporządkować. Nasz bohater staje się łącznikiem pomiędzy tymi dwoma światami, a przez to nie radzi sobie z rzeczywistością w jakiej się znalazł - rzeczywistością wolnego, powojennego świata. Ta podzielona osobowość z czasem coraz bardziej daje o sobie znać i trudno stwierdzić jak wiele zdrowych zmysłów Howard Cambell zachowa, gdy dotrzemy do końca tej historii.

Choć książeczka liczy niewiele ponad sto pięćdziesiąt stron warto ją poznać. Wydaje się także, że jest to najjaśniejsza, jeśli chodzi o przekaz, książka Vonneguta. W jej kontekście często powtarzany jest morał: "jesteś tym, kogo udajesz, więc lepiej uważaj kogo udajesz". Czy bohater poradzi sobie z ciężarem win, czy zdoła znaleźć odkupienie, czy wreszcie wytoczony mu proces dojdzie do skutku? Warto sięgnąć po tę króciutka lekturę i samemu poznać odpowiedzi na te pytania.


Moja ocena to: 8/10    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz