sobota, 8 listopada 2014

W mroku pod schodami (The People Under the Stairs) 1991

Zastanawialiście się kiedyś co powstanie jeśli połączymy Kevina Samego w Domu z horrorem? Można by pewnie zgłosić tysiąc różnych (głównie głupich) pomysłów, ale nietrudno się domyślić, że dzieło to będzie do bólu groteskowe. Szczególnie gdy okaże się, że paluchy w stworzeniu czegoś tak dziwnego maczał sam mistrz czarnego humoru - Wes Craven.
Pierwsze miesiączki bywają niezręczne....
W rolę heroicznych obrońców domostwa wciela się tym razem para kanibalistycznych psychopatów. Złodziejem natomiast jest biedny, murzyński chłopaczek, z biednej murzyńskiej rodziny. Jak przystało na dzielnego rycerza nasz mały rozrabiaka "idzie na włam", by ratować swą ciężko chorą matkę i gromadę młodszego rodzeństwa. Fool, bo takie przezwisko nosi protagonista, jest postacią do bólu schematyczną. Jedyny sprawiedliwy, zawsze podejmujący słuszne i moralnie zasadne decyzje - w przyszłości chce być lekarzem. Typowy, przeciętny dzieciak ze slumsów :D

Z drugiej zaś strony mamy parę zepsutych do szpiku kości porywaczy dzieci, zboczone rodzeństwo, które dorobiło się na handlu trumnami i na eksmisji ludzi z ich domów - ot, przeciętna para z kapitalistycznej, zdemoralizowanej klasy nowobogackich. Ich główną rozrywką jest jedzenie ludzkiego mięsa i obcinanie porwanym dzieciakom różnych części ciała - w zależności od nastroju.
Mama upiekła ciasto...
Fabuły nie trzeba nawet głębiej opisywać - opiera się ona na klasycznym, manicheistycznym modelu walki dobra ze złem. Nie ma co liczyć na jakiekolwiek zaskoczenie - po raz kolejny zwycięża uosobione w małym murzynku dobro i inteligencja, która bierze górę nad prymitywizmem i siłą fizyczną zła. Wydawać by się mogło, że jest to jakiś niesamowity spojler, ale w tym filmie nie ma żadnych niespodzianek. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie miał wątpliwości jak potoczy się ta cała historia.
*Miejsce na rasistowski komentarz związany z Ku Klux Klanem*
Jak już wspomniałem nasycenie groteską i czarnym humorem jest tak duże, że tylko najmłodsi widzowie byliby w stanie potraktować ten film jako horror. Na dobrą sprawę można go spokojnie zakwalifikować jako przygodowy film z elementami grozy. Ta zaś przejawia się tylko w tym, że niektóry sceny są nad wyraz brutalne, ale w żadnym wypadku nie można ich określić jako straszne.
*Miejsce na szowinistyczny komentarz związany z przemysłem pornograficznym*

Czy w takim razie nie jest to dobry film? Otóż to zależy od tego, czy koniecznie chcemy go potraktować jako pełnoprawny horror. W takim wypadku ta produkcja z pewnością zawiedzie. Jeśli jednak odrzucimy te gatunkowe animozje, to śmiało możemy czerpać z owych głupot sporą radość. Po pierwsze dlatego, że jeśli macie poczucie humoru podobne to mojego, to parskniecie śmiechem na widok mordercy paradującego po domu w stroju z lateksu, czy rzucającego się w wir szalonego tańca radości po kolejnym zabójstwie dokonanym z zimną krwią. Rozbawią Was charakteryzacje postaci, idiotyzmy w zachowaniu głównych bohaterów itd. Jeśli więc podejdziecie do tego filmu jak do zwykłego pastiszu, to z pewnością nie będziecie zawiedzeni.

Podsumowując - ja bawiłem się nieźle, ale zaznaczam, że do tego tworu trzeba podejść z ogromnym dystansem i  potraktować go jako czystą zabawę. Tylko wtedy seans będzie stosunkowo przyjemny. Polecam więc, ale tylko wariatom podobnym do mnie ;)

Moja ocena to: 6/10  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz