czwartek, 18 grudnia 2014

Czytelnicze podsumowanie mijającego roku (1)

Rok 2014 powoli dobiega końca. Stajemy się coraz starsi, brzydsi i jesteśmy o krok bliżej śmierci. Tą pozytywną refleksją chciałbym rozpocząć podsumowywanie mijających dwunastu miesięcy. Dziś chciałbym wskazać głównie na moje czytelnicze podboje i wręczyć nagrody w kategoriach, które dla mnie okazały się najistotniejsze.

1. Najlepszy horror: Michelle Paver - Cienie w mroku
Muszę przyznać, że w tym roku nie popisałem się jeśli chodzi o nadrabianie literatury grozy. Przeczytałem zaledwie kilka książek z gatunku, który po dziś dzień traktuje jako swój ulubiony. W ramach konkurencji brałem więc pod uwagę tylko  Stefanów - Dardę i Kinga, ale ostatecznie postanowiłem wskazać na mroczną i tajemniczą historię wprost z Arktycznych ciemności. Opowieść o naukowej ekspedycji mającej na celu zbadanie mrocznej, zimnej i przerażająco pustej części Norwegii, wciągnęła mnie błyskawicznie i trzymała w swych szponach do samego końca. Nie jest to być może maksimum jakie można wyciągnąć z literatury grozy, ale było na tyle przyjemnie, że z czystym sercem daje jej miejsce pierwsze w moim prywatnym rankingu.

2. Najbardziej nowatorska książka: Sarah Lotz - Troje
Nie będzie chyba wielkim zaskoczeniem fakt, że wskazałem na świetnie skonstruowaną powieść traktującą o losach trójki dzieci ocalonych z katastrofy lotniczej. Choć książka okazała się stosunkowo krótka, to po dziś dzień jestem zachwycony pracą, jaka została w nią włożona. I mimo tego, że opinie co do samej treści mogą być podzielone, to chyba mało kto przeszedł obojętnie wobec różnorodności serwowanej nam przez autorkę. Stosy przytaczanych raportów różnego typu, artykuły w gazetach, wpisy na portalach społecznościowych, teorie spiskowe - wszystko to i wiele więcej autorka zdołała zmieścić w jednej książce i sprawić, by każdy element w miarę zgodnie ze sobą współgrał. Do tego fantastyczna forma promocji na szeroką skalę sprawiła, że wciąż jestem pod wrażeniem tej pozycji - choć przyznam, że sama historia na kolana nie powalała.

3. Najlepszy kryminał: Jo Nesbo - cokolwiek
Nie wskazuję tu konkretnej pozycji. Wystarczy bowiem rzec, że ten rok znów zakończył się u mnie pod znakiem Nesbo. Czy to całkiem przyjemny "Syn", czy kolejne tomy z cyklu o detektywie Harrym Hole sprawiły, że straciłem wiele cennych godzin. O konkurencję mógłby pokusić sie oczywiście Lehane lub Grange, ale obaj panowie potrafili mnie rozczarować - w przypadku norweskiego pisarza nie zdarzyło się to jeszcze ani razu.


4. Najlepsza książka historyczna: Scott Rusch - Wojny Sparty. Strategia, taktyka i kampanie.
Nie ukrywam, że była to trudna decyzja. Książek historycznych, które znalazły się na mojej liście było dość dużo, ale często obejmowały one bardzo ogólną charakterystykę dość długich okresów czasowych. Zdarzało się także, że historia przedstawiana w wielu publikacjach, była jedynie elementem współgrającym z publicystycznymi wywodami autorów. Postawiłem więc na klasyczną i dość szczegółową książkę, która jednocześnie sprawiła mi sporo przyjemności. Wyścig o palmę pierwszeństwa wygrała między innymi z "Lodołamaczem" Wiktora Suworowa, który niesamowicie mnie zachwycił, ale ze względu na rozbieżność opinii historyków co do przedstawianych przez Rosjanina faktów, postanowiłem, że moim numerem jeden uczynię opowieść o starożytnej Sparcie.

5. Najlepsza książka popularnonaukowa: Bill Bryson - Krótka historia prawie wszystkiego
Bill Bryson, to autor, który do nauki podchodzi z niesamowitą dozą dobrego humoru. I choć na pierwszym miejscu postawiłem "Krótką historię...", to kolejna jego książka, którą właśnie kończę czytać, sprawiła, że na książki popularnonaukowe spojrzycie z zupełnie innej perspektywy. Chodzi mianowicie o "Krótką historię rzeczy codziennego użytku", pozycję redefiniującą jakość dzieł traktujących o szeroko pojmowanej nauce. Mnóstwo humoru, ogrom wiedzy, stos ciekawostek i świetny styl sprawiają, że po raz pierwszy nie przysypiałem nad tego typu literaturą. Bryson z miejsca stał się jednym z moich ulubionych autorów i zachęcił mnie do zagłębienia się w jego twórczość. Jeśli miałbym wskazać  pisarza roku postawiłbym właśnie na niego.

6. Nadrabianie klasyki: Kurt Vonnegut - Matka Noc
Opowieść o człowieku rozdartym pomiędzy dwoma systemami wartości stała się dla mnie jedną z najlepszych książek Vonneguta. I choć tematem znów jest wojna i pomimo tego, że znów jest cholernie smutno, to absolutnie nie okazała się ona rozczarowaniem. Posiada nie tylko wyrazisty morał, ale jest również godna samodzielnego przemyślenia. Rywalizowała głównie z "Na wschód od Edenu" Steinbecka i muszę przyznać, że tę rywalizację wygrała o włos. Obie powieści są niesamowite i obie należy potraktować jako pozycje obowiązkowe. Podsumowując - w przeciwieństwie do horrorów miałem w tym roku cholerne szczęście do klasyki.

7. Najlepsza książka: Waldemar Łysiak - Wyspy Bezludne

Pięknie wydana książka, która zachwyciła mnie niesamowitym językiem i pomysłowością. Czyta się ją wyśmienicie, a poetycki język stanowi genialny sposób na przeniesienie się do innego świata - świata namalowanego słowem. Chyba nie ma drugiej pozycji, która wciągnęłaby mnie tak mocno. Poszczególne rozdziały stanowią niecodzienny mariaż historii ze sztuką, poetyckości z publicystyką, refleksji z wizjonerstwem. Jedna z niewielu książek, którą bardzo chciałbym mieć na swojej półce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz