poniedziałek, 8 grudnia 2014

Jo Nesbo - "Pentagram"

Wreszcie zdołałem oderwać swoją uwagę od tzw. poważnej literatury. Dzięki temu miałem okazję dostąpić zaszczytu ponownego spotkania z norweskim komisarzem Harrym Hole. Pentagram, to piąta część cyklu opowiadająca o losach świetnie znanego nam już detektywa. Tym razem zagadka dotyczy nie tylko seryjnego mordercy, którego znakiem rozpoznawczym będzie tytułowy pentagram, ale także wyjaśnianiu intrygi, która swymi mackami zaczęła oplatać czytelników już w poprzedniej części.

Muszę przyznać, że ta odsłona zdecydowanie mnie oczarowała. Teoretycznie Harry po raz kolejny popełnia stare błędy, znów poddaje się nałogowi alkoholowemu, znów cierpi i nadal nie jest w stanie ułożyć sobie życia z kobietami. Choć Nesbo użył tu wszystkich swoich sprawdzonych tricków, to muszę przyznać, że i tak jestem zachwycony. W tym bowiem tkwi cały urok Hole'a - dość już bowiem cudownych detektywów, czy  obdarzonych niemalże nadprzyrodzonymi mocami mistrzów dedukcji. Hole jest zmęczony życiem, a przez znaczną część powieści zwyczajnie narąbany. Wciąż także naraża swych bliskich na niebezpieczeństwo i pakuje się w niewyobrażalne kłopoty.  I pomimo tego, że nie jest on człowiekiem, którego policja mogłaby sobie stawiać za wzór, wciąż wpływa na czytelnika swym niezwykłym wręcz urokiem, zaangażowaniem, twardością charakteru i poświęceniem.

Nesbo dobrze wie jak budować napięcie i angażować czytelnika. Książka jest nie tylko pełna prostych, męskich emocji, ale także akcji, napięcia i ciągłej niepewności. Gdy przeciętny kryminał osiąga swój finał, Nesbo dopiero wrzuca wyższy bieg. I nawet jeśli ktoś byłby w stanie poznać tożsamość mordercy przed zakończeniem książki (co jeśli znamy poprzednie powieści Norwega nie jest tak szaleńczo trudne), to wciąż pozostaje jakaś niewyjaśniona kwestia, niedopowiedzenie, otwarty wątek, którego rozstrzygnięcia pilnie wypatruje się aż do ostatniej literki. Nie wspomnę już o tym, że sceny zamykające powieść Nesbo są zabójczo filmowe, co zresztą stało się już dla tego pisarza standardem.

Tym razem wśród słów pochwały naprawdę trudno doszukiwać się jakiejkolwiek krytyki. Można by się czepiać, że to nic nowego, że zagadka za prosta, że początek trochę się dłuży, ale po co?  To jest dokładnie taki Harry i taki Nesbo jakiego uwielbiam. Nie jest to być może najlepsza część serii, ale z całą pewnością utrzymuje ona wysoki poziom poprzedniczek.


Moja ocena to: 8/10 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz