wtorek, 3 lutego 2015

"Wielki" powrót, czyli przegląd horrorowy.

Ufff, nie było mnie tu już przeszło tydzień. Obawiam się, że może to bardzo niekorzystnie wpłynąć na Waszą psychikę - w końcu tęsknota to nie błahostka. Na dobrą sprawę nie mam Wam jednak zbyt wiele do zaoferowania. Obejrzałem kilka horrorów i przeczytałem dwie książki, które stanowiły dla mnie prawdziwą męczarnię - co zaskakujące obie te pozycje miały w tytule słowo "socjologia". O nich postaram się nie wspominać, by nie przywoływać przykrych kwestii. Poznęcam się za to nad filmami grozy. Do książek zaś wrócę niebawem, ponieważ moja kolekcja powiększyła się o kilka woluminów przygarniętych ze sklepu, którego logo zdobi naćpany owad oraz internetowej księgarni oferującej dość rozsądne ceny promocyjne (którego nie zareklamuję, dopóki nie dostanę pełnej przesyłki, albo przynajmniej ferrari i grubych hajsów za propagandę). Pogadajmy jednak o "horrorach".


1. Starve (2014)
Prawdziwy mężczyzna powinien zrobić w życiu trzy rzeczy. Zbudować dom, spłodzić dziecko i posadzić drzewo. Jej ojciec zrobił dwie z tych rzeczy jednocześnie i podpowiem, że aktorka ta nie ma nic wspólnego z domem...
Starve obejrzałem w ramach wyzwania "Oglądamy chujowe horrory w przerwie od czytania książek o socjologii". Póki co tylko ja w nim biorę udział, ale serdecznie zapraszam do przyłączenia się. Zacznę jednak od czegoś co Was kompletnie zaskoczy. To cholerstwo opowiada całkiem ciekawą historię. Oczywiście nie zabrakło w niej klasycznego porwania grupki młodych ludzi, ale późniejsze wydarzenia, które zmuszają ich do walki o żywność, czy też aktów kanibalizmu sprawiają, że jest w tym "dziele" coś nowatorskiego, jakiś nieznaczny powiew świeżości wśród smrodu łajna bijącego z filmu na kilometr. To trochę taki miszmasz Fight Clubu, Piły i Wzgórza mają oczy - tylko w odróżnieniu od nich jest po prostu fatalny. Szczególnie irytowała mnie jedna z aktorek, którą specjalnie na potrzeby Starve wystrugał Geppetto. Szkoda że fajny pomysł schrzaniło idiotyczne zachowanie się bohaterów, paralityczne sceny walki i niski budżet, który aż bije po oczach. Największym problemem jednak jest to, że mimo wszystkich wymienionych wad udało mi się wkręcić w seans i oglądałem ten horror ze stosunkowo dużym zaciekawieniem. W połączeniu z innowacyjnym pomysłem:

Moja ocena to: 5/10


2. Hell Baby (2013)
Faceci w Czerni - wersja bez cenzury.
Już kompletnie dla odprężenia zasiadłem do Hell Baby - komedyjki parodiującej horrorowy motyw znany z Dziecka Rosemary, czy tam jakiegoś innego klasyka. Oczekując czegoś na podobieństwo Strasznego Filmu, trudno mi powiedzieć, że jestem całkowicie zawiedziony. Tak jak się spodziewałem film jest głupi, wulgarny i bez większego sensu. Bardzo fajną sprawą jest jednakże występ Kay'a z Kay & Peele, który nieodmiennie ogromnie mnie bawi. Mniej fajną są żarty o rzyganiu, które znudziły się juz dawno i zamiast śmiechu, czy choćby oburzenia, wywołują tylko uśmiech politowania. Da się przy tym oczywiście parę razy parsknąć, ale nie jest tak dobrze, jak mogłoby być.

Moja ocena to: 5/10


3.The Remaining (2014)
Se wstrzykujo te marihuanine.
Film przedstawiający apokalipsę może być albo cholernie dobry, albo śmiertelnie nudny. To zadziwiające jak doskonale The Remaining uplasował się dokładnie w środku tej skali. Otwarcie jest niby fajne - tajemnicze zgony, spadający samolot, wybuchy, grad wielkości skalnych głazów - ogólnie seria bardzo ciekawych wydarzeń, przypominająca bardziej film katastroficzny niż horror. Później zaczyna się smęcenie o tym, że to apokalipsa, że biblia, że coś tam... Wtedy widz może spokojnie pospać sobie z 40 minut, bo poza ględzeniem dzieje się doprawdy bardzo niewiele. Z czasem pojawiają się jakieś demony, których działania poprzetykane są dalszym ględzeniem o poczuciu winy, wiary i czymś tam jeszcze. Film kończy się w dość dziwny, ale jednocześnie zastanawiający sposób. Po seansie mam bardzo mieszane uczucia - niby wszystko jest ok i nic specjalnie nie kłuło mnie w oczy, ale nie ukrywam, że było to spowodowane zarówno brakiem zainteresowania losami bohaterów jak i przesłaniem, którego właściwie nie dostrzegłem. Jako horror film też sprawdził się bardzo kiepsko. Dlatego też:

Moja ocena to: 4/10


I na dziś to tyle - wiem, ze nie ma szału, ale trzymajcie za mnie kciuki - w lutym postaram się być tu częściej, konkretniej i bardziej regularnie - cokolwiek by to miało znaczyć ;)          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz