czwartek, 19 marca 2015

Bear Grylls i z czym to się je...

Michael Bear Grylls - najmłodszy brytyjski zdobywca Mount Everestu, były żołnierz SAS, popularyzator sztuki przetrwania - inaczej mówiąc: gość od robaków.  Dokładnie tyle musicie wiedzieć o autorze trzech niezwykle interesujących książek, które mam zamiar dziś Wam przedstawić.
Sushi by Bear Grylls
1. Piaski Skorpiona + Ślady Tygrysa

Książeczki z cyklu "Misja Przetrwanie", to całkowicie odbiegające od mojego wyobrażenia o Gryllsie krótkie powieści młodzieżowe. Spodziewałem się raczej czegoś w stylu poradnika przetrwania, a początkowo zetknąłem się z bardzo grubo ciosanymi historiami o przemytnikach diamentów (Piaski Skorpiona) i nielegalnych wyrębach lasów tropikalnych (Ślady Tygrysa). Bohaterami obydwu części (3 i 4 części serii) są Beck i Peter - dwóch czternastoletnich chłopców walczących o życie w nietypowych warunkach.



Jak już wspomniałem sama fabuła jest typowo młodzieżowa - durna, nierealistyczna, zawierająca idiotyczne zwroty akcji i pełna wszelkich idiotyzmów. Sam język również nie należy do skomplikowanych. Spokojnie poradziłby z nim sobie średnio inteligentny trzynastolatek, albo szympans po LSD. Nie oszukujmy się jednak, że ktoś z Was spodziewał się po autorze dzieł na miarę Dana Simmonsa, czy choćby jakiegoś Coelho - nie o to przecież w tym chodzi. Liczy się głównie fakt, że dostajemy całkiem fajnie podany i dość ciekawy samouczek survivalowy.

Być może decydując się na podróż w głąb indonezyjskiej dżungli, czy na Saharę, wolałbym wybrać jakieś konkretniejsze i obszerniejsze poradniki, ale jeśli chodzi o lekturę młodzieżową, to z całą pewnością świetny wybór. Gówniarz może się z tego naprawdę sporo dowiedzieć i sam dużo bym dał, gdybym mógł takie książki czytać w dzieciństwie (żart: tak naprawdę moje dzieciństwo nadal trwa! :D). Mamy tu nie tylko fajną podróż po niesamowicie ciekawych miejscach, ale także bardzo schludnie i sympatycznie podane sposoby na zaspokojenie pragnienia, głodu, budowanie schronienia, czy samo przemieszczanie się i określanie kierunku. Ot, takie podstawy przeżycia, znane między innymi z programów telewizyjnych Gryllsa, wplecione jednocześnie w głupią, fabularną historyjkę. Całkiem dobry pomysł i gdy przyzwyczaimy się już do niesamowicie prostego stylu, może przynieść całkiem sporo radości nawet staruchom powyżej osiemnastu lat. Oczywiście są też robaki, krew i trupy, ale i tak polecam, kupujcie dzieciakom - one to kochają.

2. Pokonać Everest. Opowieść o sile charakteru i woli życia


A to już coś dla trochę starszych czytelników (chociaż jakiś szczyl też pewnie byłby zadowolony z lektury). Mamy tu do czynienia ze świetną książką podróżniczą, w której obserwujemy Gryllsa podczas jego zmagań z najwyższą górą świata. Trudno ukryć, że dokonanie takiej rzeczy, to jedno z najtrudniejszych zadań jakie kiedykolwiek postawił sobie człowiek. Dam głowę, że po niewielkim szkoleniu, Bear dałby również radę załatwić coś w polskim urzędzie i nie rzucam tych słów na wiatr. W rok po wypadku, w którym uszkodził kręgosłup skacząc ze spadochronem, podejmuje się zadania, jakiego często nie są w stanie zrealizować nawet najlepiej przygotowani himalaiści. Relacja, którą mamy okazję czytać jest już bardziej dojrzała. Grylls dzieli się z nami zarówno chwilami przyjemnymi jak i momentami kompletnego zwątpienia. Wspomina zarówno niebezpieczne sytuacje, jak i opisuje codzienne życie na niebotycznych, kilkutysięcznych wysokościach. Poznajemy także członków jego zespołu i innych wspinaczy, zmagających się z górą w tym samym czasie.
Żelki o smaku mrożonej dżdżownicy. Haribo już szykuje kontrofertę.
Nie ukrywam, że książka zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Bear nie podchodzi do swojego wyczynu z przesadną dumą - wręcz odwrotnie. Okazuje niesamowitą pokorę, choć jednocześnie widzimy jak wiele hartu ducha wymaga dotarcie do samego szczytu Everestu.

Szczególnie podobało mi się jednak to, że Grylls wiele uwagi poświęca ludziom, którzy nie docierali do końca. Wyraża się o nich z najwyższym szacunkiem wyraźnie zaznaczając, że wycofanie się sto metrów przed szczytem wymagało o wiele więcej siły woli, niż poświęcenie życia w drodze do celu. Wobec kumulujących się niebezpieczeństw nawet zwykłe przeziębienie mogło bowiem przekreślić nadzieję na jakikolwiek sukces - kluczem zaś okazywało się często zrozumienie własnego organizmu. Wielu jednak nie poddawało się i bezsensownie ginęło na stokach najwyższej góry naszej planety. Dzięki uporowi i ogromnej ilości szczęścia Grylls zdołał jednak bezpiecznie stanąć na dachu świata i powrócić ze swej wyprawy. Piękna sprawa i ciekawa historia, tym bardziej, że opatrzona interesującym, survivalowym komentarzem.
Kto nigdy nie zjadł ogromnej, białej larwy niech pierwszy rzuci kamieniem...
Podsumowując: mamy tu do czynienia z dwoma różnymi rodzajami literatury. Nie jest to może tak kolosalna odmienność jak ogień i woda, niebo i piekło, czy uczciwość i prywatyzacja po 1991, ale i tak widać diametralne różnice. Książki z serii Misja Przetrwanie, to świetna literatura dla młodszych czytelników, która nie tylko zachęci ich do czytania, ale być może sprowokuje do tego samego również ich ojców uwielbiających programy Gryllsa. Mount Everest zaś, to książka, która spodobałaby się większości z Was i której polecenie możecie śmiało zaryzykować także młodszym czytelnikom. Pozycje te różnią się zarówno stylem, formą jak i długością, ale niezmienne jest w nich w to, że potrafią zainteresować i wciągnąć na kilka ładnych godzin. Mimo wad, które zauważyłem (głównie ze względu na mój podeszły wiek :)) uważam, że warto sprawdzić wszystkie trzy książki, jeśli tylko uda Wam się je zdobyć - wyczyn imponujący tylko odrobinę mniej, niż zdobycie Everestu ;)


Moja ocena zbiorcza to: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz